W setną rocznicę zamachu majowego, przypadającą 12 maja 2026 roku, stajemy wobec jednego z najboleśniejszych doświadczeń w historii odrodzonej Rzeczypospolitej. Jako wicepremier i minister obrony narodowej oddaję hołd wszystkim ofiarom tamtych dni – żołnierzom, którzy wykonywali rozkazy w poczuciu służby państwu, oraz cywilom, mieszkańcom Warszawy i okolic, którzy znaleźli się w samym centrum bratobójczej walki. Ich śmierć i cierpienie są trwałą raną naszej pamięci narodowej.
Maj 1926 roku był dramatem, w którym Polak stanął przeciwko Polakowi, a polski żołnierz przeciwko polskiemu żołnierzowi. W ciągu kilku dni zginęło 379 osób, w tym 164 cywilów. To liczby, za którymi kryją się konkretne ludzkie losy – przerwane życia, osierocone rodziny, złamane biografie. Spór polityczny został rozstrzygnięty przemocą, a młoda demokracja, odbudowana zaledwie kilka lat wcześniej, doznała brutalnego ciosu.
Zamach majowy to nie tylko dramatyczne walki uliczne, ale przede wszystkim uderzenie w fundamenty państwa prawa i porządek konstytucyjny. Zapoczątkował okres rządów autorytarnych sanacji, które przyniosły ograniczenie praw obywatelskich, osłabienie parlamentaryzmu oraz marginalizację instytucji demokratycznych. W miejsce dialogu pojawiła się presja, w miejsce kompromisu – narzucanie woli siłą. To była droga, która prowadziła do degradacji życia publicznego i pogłębiania podziałów.
Most Kierbedzia w Warszawie, obsadzany przez 10 pułk piechoty podczas zamachu majowego 1926 roku.
Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera postawa tych, którzy w obliczu narastającego konfliktu potrafili wznieść się ponad polityczne interesy. Premier Wincenty Witos, decydując się na dymisję rządu, dał przykład odpowiedzialności za państwo w najczystszej postaci. Nie ustąpił dlatego, że brakowało mu racji czy mandatu, lecz dlatego że chciał zapobiec dalszemu rozlewowi krwi. Był to akt odwagi cywilnej i politycznego umiaru, który do dziś pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla wszystkich uczestników życia publicznego.
Podobnie marszałek sejmu Maciej Rataj, stojąc na straży legalizmu, przypominał, że władza w Rzeczypospolitej musi opierać się na prawie, a nie na sile. W czasach próby ich postawa była świadectwem wierności zasadom, które stanowią fundament państwa demokratycznego.
Dla współczesnych Polaków rocznica zamachu majowego jest lekcją historii i ostrzeżeniem. Pokazuje, do czego prowadzą skrajne podziały polityczne, język nienawiści i podważanie instytucji państwa. Demokracja nie upada wyłącznie w wyniku jednego aktu przemocy – eroduje także wtedy, gdy przeciwnik polityczny przestaje być traktowany jak współobywatel, a zaczyna być postrzegany jako wróg.
Jako minister obrony narodowej z całą stanowczością podkreślam: siły zbrojne Rzeczypospolitej istnieją po to, by strzec bezpieczeństwa państwa i jego obywateli, a nie uczestniczyć w sporach politycznych. Lekcja 1926 roku zobowiązuje nas do bezwzględnego przestrzegania tej zasady.
Pamięć o ofiarach tamtych dni nakłada na nas obowiązek troski o jakość życia publicznego. Wymaga szacunku dla konstytucji, odpowiedzialności za słowo i gotowości do dialogu ponad podziałami. Żadna racja polityczna nie usprawiedliwia rozlewu bratniej krwi ani niszczenia wspólnoty narodowej.
W stulecie zamachu majowego niech zwycięży przekonanie, że siłą Polski jest demokracja oparta na prawie, wolności i wzajemnym szacunku. Tylko taka Rzeczpospolita może być państwem bezpiecznym i trwałym. Historia maja 1926 roku przypomina, jak wysoką cenę płaci się za odejście od tych zasad. Naszym obowiązkiem jest zrobić wszystko, by ta lekcja nigdy nie została zapomniana.
autor zdjęć: Domena publiczna

komentarze