moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Rok oczami terytorialsów

Są tu ochotnicy, którzy jako pierwsi w Polsce rozpoczęli terytorialną służbę wojskową i tacy, którzy w wojskach obrony terytorialnej stawiają dopiero pierwsze kroki. Niezależnie od stażu, terytorialsi z 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej są zgodni co do jednego – nie jest łatwo. Podkreślają jednak, że nie żałują decyzji o wstąpieniu do WOT-u.

Do Adriana Brzyskiego trudno się dodzwonić. Jeśli już się uda, jest duże prawdopodobieństwo, że rozmowa zostanie przerwana. Jest bowiem zawodowym kierowcą i sporo czasu spędza w trasie. Udaje się z nim porozmawiać, gdy znajduje się w okolicach Wałcza. To około 600 kilometrów od rodzinnego Lublina. – Jeżdżę na trasach międzynarodowych, więc za kółkiem spędzam mnóstwo czasu – mówi szer. Adrian Brzyski, który tym razem wiezie towar do Danii. Co ciekawe, już w kolejnym zdaniu 30-latek podkreśla, że mimo czasochłonnej pracy, wypełnianie obowiązków żołnierza terytorialnej służby wojskowej nie sprawia mu najmniejszych problemów. – Wręcz przeciwnie. Mimo że jest to dodatkowy obowiązek, czuję, że mam obecnie jeszcze więcej czasu. Wszystko jest kwestią organizacji, a taka służba uczy dobrego planowania i uporządkowania – zaznacza zawodowy kierowca.

Dla Adriana wstąpienie w szeregi wojsk obrony terytorialnej to kontynuacja rodzinnych tradycji mundurowych. – Mój ojciec był żołnierzem zawodowym i chyba dlatego zawsze ciekawiła mnie tematyka wojska czy uzbrojenia – zdradza ochotnik. – To właśnie on poinformował mnie, że tworzy się nowa formacja, do której mógłbym wstąpić, bez szwanku dla życia prywatnego i zawodowego – dodaje.

30-latek zgłosił swój akces do WKU na początku ubiegłego roku i jako jeden z pierwszych ochotników w Polsce złożył przysięgę wojskową. Teraz kończy cykl szkolenia indywidualnego i niebawem rozpocznie to specjalistyczne. – Przez ten rok nauczyłem się wielu rzeczy, które przydają się nie tylko w służbie, ale i na co dzień. Na szkoleniach sporo uwagi poświęca się kwestii ratownictwa medycznego i szkoleń z pierwszej pomocy – mówi Adrian i podkreśla, że jako zawodowy kierowca przechodził już wiele podobnych szkoleń, ale te w mundurze znacznie poszerzyły jego wiedzę w tym temacie. – Dzięki temu czuję się znacznie pewniej. Wiem też, że gdybym znalazł się w sytuacji, która wymagałaby interwencji, poradziłbym sobie, a nawet potrafiłbym pokierować całą akcją ratunkową – mówi z pewnością w głosie szeregowy.

Adrian, zapytany o wrażenia z dotychczasowej służby podkreśla, że najtrudniej, ale zarazem najciekawiej, było podczas szkolenia zintegrowanego, czyli dwutygodniowych ćwiczeń poligonowych w Wędrzynie. – Szkolili nas ludzie po misjach, którzy przekazywali mnóstwo nie tylko ciekawych, ale także przydatnych informacji, m.in. o przeszukiwaniu pojazdów czy patrolach. Wszystko to podczas zajęć praktycznych, więc nie można było się nudzić – zaznacza ochotnik. Co było z kolei trudne? – Tempo. Pobudka o 6.00 rano, szybka toaleta, pełne oporządzenie i bieg na stołówkę. Potem śniadanie i w pole. Tam zajęcia terenowe i strzelanie. Powrót wieczorem – śmieje się 30-latek z lubelskiego.

– Dla mnie najtrudniejszy był wyjazd na poligon. Sam wyjazd, nie zajęcia – podkreśla dwa razy kpr. Grzegorz Depta, na co dzień mąż i ojciec dwójki małych dzieci. – To były dwa zimowe tygodnie tuż po przeprowadzce naszej rodziny do nowego domu. Dlatego długo biłem się z myślami, czy jeśli spadnie duży śnieg, to żona sobie z nim poradzi i odwiezie dzieci do przedszkola. Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło – zdradza 37-latek.

Grzegorz, podobnie jak Adrian, zdecydował się na służbę w szeregach WOT-u jako jeden z pierwszych w kraju. Ponieważ już wcześniej składał przysięgę wojskową, przeszedł szkolenie wyrównawcze i został dowódcą plutonu. – Mam pod sobą 30 żołnierzy. To dla mnie nowość, ciekawa rzecz, ale przede wszystkim ogromna odpowiedzialność. Nawet w ciągu tych dwóch dni ćwiczeń rotacyjnych moich żołnierzy uczę się bardzo dużo i mam mnóstwo obowiązków – mówi ochotnik z Lublina i dodaje, że w nawale obowiązków niezwykle pomaga panująca w lubelskiej brygadzie koleżeńska atmosfera. – Poznałem tu bardzo ciekawych ludzi. Mają różne zawody i pasje. Często sobie pomagamy, rozmawiamy o wielu interesujących rzeczach. Zdarzają się też mniej formalne spotkania poza jednostką – przyznaje kpr. Depta.

Na co dzień kpr. Grzegorz Depta prowadzi wraz z żoną prywatny żłobek. Jak zaznacza, gdyby nie służba w wojskach obrony terytorialnej, o mobilizację do pracy nad sobą, z powodu nawału obowiązków, byłoby w jego przypadku trudno. – Teraz wręcz muszę pracować nad formą. Zacząłem biegać, czego wcześniej nie robiłem. Mocniej zainteresowałem się też tematyką survivalową – zdradza żołnierz 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej.

Pracą z małymi dziećmi na co dzień zajmuje się też Justyna Kuziora. Nauczycielka wychowania przedszkolnego z Białej Podlaskiej słowa przysięgi wypowiedziała kilka dni temu i jest jednym z najmłodszych stażem żołnierzy terytorialnej służby wojskowej w 2 LBOT. – Służbę w WOT od początku traktowałam jako wyzwanie. Zawsze interesowałam się formacjami mundurowymi, potem założyłam rodzinę, zajęłam się wychowaniem dzieci, więc to się odsunęło się na dalszy plan. Jednak gdy pojawiła się możliwość terytorialnej służby wojskowej, postanowiłam zrealizować swoje dawne pasje – mówi ochotniczka.

Przedszkolanka ma za sobą szesnastodniowe szkolenie podstawowe, które przeszła w bialskim batalionie. – Było mi łatwiej psychicznie, że byłam blisko domu, zostawiając tam dzieci i męża na szesnaście dni – podkreśla Justyna. – Szkolenie było jednak na tyle intensywne, że nie było czasu myśleć o tym, co się dzieje w domu – zaznacza bialczanka.

Ochotniczka podkreśla, że choć dopiero rozpoczyna swoją służbę, jest przekonana o słuszności decyzji o wstąpieniu w szeregi Wojsk Obrony Terytorialnej. – W życiu cywila nie ma komend ani regulaminów, więc jest to zupełnie inny świat, ale warty poznania – przekonuje szer. Justyna Kuziora. – Służba daje mi możliwość realizowania swoich pasji pomimo obowiązków rodzinnych i zawodowych. Dopóki będę mogła to godzić, na pewno pozostanę żołnierzem terytorialnej służby wojskowej – deklaruje przedszkolanka z Białej Podlaskiej.

Piotr Raszewski

autor zdjęć: Michał Niwicz

dodaj komentarz

komentarze


Pentagon nad Wisłą? MON ma inny pomysł.
Nowe brygady i inwestycje WP
Miliard złotych na bezpieczeństwo Małopolski
Trwa ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu
Polska w NATO: od aspiranta do filaru wschodniej flanki
Marynarze generała Franciszka Kleeberga
Nasz jedyny
Wojna USA i Izraela z Iranem. Walki powietrzne i incydenty na morzu
Iran grozi „otwarciem wielkich bram ognia”
Wojskowi w akcji po tragedii w DPS-ie
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Strzelnice wojskowe: reaktywacja
Nowa ścieżka finansowania
Siła współpracy
Nie pozwala spocząć na laurach
ORP „Wodnik” zimową porą
„Delty” w komplecie
Polska i Szwecja dla bezpiecznego na Bałtyku
Tankowanie w przestworzach
Premier: będziemy realizować SAFE mimo weta
Zagrzmiały K9 Thunder
Nowe zdolności podniebnego strażnika
Stalinowski wyrok śmierci na tysiącach Polaków
Kosiniak-Kamysz: Priorytetem jest bezpieczeństwo
PFM bez tajemnic
Drony w akcji: operatorzy z 17 BZ pokazali swoje możliwości
Koniec olimpijskich zmagań
Nowa linia kolejowa w Małopolsce
Prezydenckie weto dla SAFE
W Waszyngtonie upamiętniono sierż. Ollisa
Konflikt na Bliskim Wschodzie przybiera na sile
Saperzy z dronami
Szlify pod lodem
New Line of Financing
Rośki i Borsuki kuszą SAFE-m
SAFE kością niezgody
Together on the Front Line and Beyond
System San z koreańskimi elementami
Gala MMA coraz bliżej
Polska będzie zbrojna!
Nowe Abramsy do szkolenia
Przecieranie szlaków
Krok przed wrogiem
Buzdygany – nagradzamy najlepszych
Zacięta walka o medale pod siatką
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Opowieść o partnerstwie wojskowym Polski i USA
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Ośmioro żołnierzy-lekkoatletów na podium halowych MP
Polska i Szwecja razem dla bezpieczeństwa
Łask z amerykańską akredytacją
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
Oko na Bałtyk
Północnica, czyli nocne szkolenie terytorialsów
Nie stracić głowy w razie zagrożenia
Dron odkryty w kopalni. Na miejscu działają służby
Piekło „Pługa”
Cyberatak na szpital. Do akcji ruszyli terytorialsi
Wojsko ewakuuje Polaków z Bliskiego Wschodu
Lekowa tarcza państwa
Nie ma nudy
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Polscy żołnierze dobrze zorientowani
Bezpieczeństwo to priorytet
Wielonarodowy Korpus Północno-Wschodni przeszedł certyfikację
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO