Pozostałości okrętu ORP „Gdynia” odnaleźli na Zatoce Puckiej nurkowie z grupy Baltictech. Odkrycie jest o tyle zaskakujące, że w dokumentach Polskiego Ratownictwa Okrętowego wrak figuruje jako wydobyty i zezłomowany. Sama jednostka została zatopiona przez samolot Luftwaffe w pierwszych dniach września 1939 roku.
Pozostałości ORP „Gdynia” spoczywają na południe od Jastarni, około 16 m pod powierzchnią Bałtyku. – Znalezisko zweryfikowaliśmy na kilka sposobów. Położenie szczątków zgadza się m.in. ze wskazaniami Polskiego Ratownictwa Okrętowego, wspomnieniami Jadwigi Titz-Kosko, wdowy po dowódcy okrętu. W miejscu spoczynku wraku odkryliśmy też zawory z polskimi napisami. To na pewno ORP „Gdynia” – zapewnia Tomasz Stachura, szef grupy Baltictech, która zajmuje się eksploracją i badaniem bałtyckich wraków.
Dlaczego jednak nurkowie zdecydowali się pochylić się nad tą właśnie jednostką? Jak przyznaje Stachura, zdecydowała ciekawość. – Swego czasu przeglądaliśmy dokumenty Polskiego Ratownictwa Okrętowego. Wrak ORP „Gdynia” figuruje w nich jako wydobyty i zezłomowany. Jednocześnie na mapach morskich w sąsiedztwie miejsca, gdzie spoczywał, są zaznaczone bliżej niezidentyfikowane resztki. Postanowiliśmy to sprawdzić – opowiada Stachura.
Szybko okazało się, że wrak ORP „Gdynia” po części przetrwał. – Nie ma w tym nic dziwnego – przyznaje Stachura. – Celem PRO było przede wszystkim usunięcie pozostałości, które mogłyby przeszkadzać w żegludze. A że wrak przez lata pewnie się rozpadł, wydobyli tylko jego główną część. To wystarczyło – tłumaczy nurek. Na dnie zostało jednak sporo artefaktów. – My sami znaleźliśmy pokaźnych rozmiarów koło sterowe. A to, jak sądzę, nie koniec – zaznacza.
O znalezisku zostały powiadomione państwowe instytucje. Zainteresowało się nim już Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. – Bardzo chcielibyśmy wydobyć, zakonserwować i wyeksponować wspomniane koło wraz kolumną sterową. Jeśli chodzi o dzieje polskiej marynarki, to na pewno bardzo cenna pamiątka – podkreśla Tomasz Miegoń, dyrektor MMW.
ORP „Gdynia” początkowo był jednostką cywilną. Jako statek wycieczkowy woził turystów po Zatoce Gdańskiej. Marynarka wojenna przejęła go pod koniec sierpnia 1939 roku. Po podniesieniu bandery wojennej, jednostka miała służyć jako okręt-baza dla Dywizjonu Kutrów Trałowych. 1 września przetrwała nalot na port w gdyńskim Oksywiu. Kilka godzin później „Gdynia” została przebazowana w okolice Jastarni. Jej żywot szybko jednak dobiegł końca. 2 września przed południem w pokład ORP „Gdynia” trafiły bomby zrzucone przez niemieckie Junkersy. Na skutek ataku zginęło około 40 marynarzy. Wśród ofiar nalotu był m.in. dowodzący jednostką kpt. Stanisław Kosko – wcześniej dyrektor Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni, który zmarł kilka dni później w szpitalu.
Sam okręt spoczął na dnie w odległości około 2–3 mil morskich od Jastarni.
autor zdjęć: stachuraphoto.com

komentarze