Ponad 80 alarmowych startów, by zidentyfikować i przechwycić obce statki powietrzne, setki godzin spędzonych na ćwiczeniach w powietrzu, współpraca z wojskami lądowymi sojuszników – kontyngenty lotnicze z Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Portugalii podsumowały kilkumiesięczne misje na wschodniej flance NATO w ramach operacji „Eastern Sentry”.
Cztery miesiące na wschodniej flance spędzili Portugalczycy ze swoimi F-16. Piloci z Półwyspu Iberyjskiego wylatali 480 godzin i wykonali 25 alarmowych startów typu Alpha Scramble.
Francuzi przez cztery miesiące stacjonowali w bazie lotniczej Szawle na Litwie. Utrzymywali stałą gotowość na wypadek zagrożenia przestrzeni powietrznej NATO. Należące do nich myśliwce Rafale aż 40 razy były podrywane po ogłoszeniu alarmu bojowego Alpha Scramble. Piloci identyfikowali i przechwytywali rosyjskie maszyny, które odbywały loty nad Bałtykiem i które nie zgłaszały wcześniej planu lotu oraz nie włączały transponderów. Reagowali też, gdy w pobliżu granic Sojuszu pojawiały się drony. Jeden z takich bezzałogowców został nawet zestrzelony po tym, jak wleciał nad terytorium Łotwy. Pilot użył do tego pocisku MICA. – Francuskie siły powietrzne korzystały już z nich w różnych częściach świata, po raz pierwszy jednak stało się to w regionie państw bałtyckich – przyznał rzecznik francuskiego kontyngentu cytowany przez służby prasowe NATO (ze względu na procedury bezpieczeństwa panujące w siłach zbrojnych Francji jego nazwisko nie zostało podane do publicznej wiadomości).
Na tym nie koniec. Francuscy piloci wykonali też 70 lotów w ramach alarmów szkoleniowych. W powietrzu Rafale ćwiczyły między innymi z rumuńskimi F-16 i polskimi samolotami MiG-29. Lotnicy trenowali zwalczanie dronów oraz celów naziemnych z użyciem ostrej amunicji. Realizowali scenariusze związane z udzielaniem wsparcia wojskom lądowym oraz walką powietrzną z przeciwnikiem, który znajduje się poza zasięgiem wzroku. Łącznie Francuzi spędzili w powietrzu 540 godzin. – Zakończyliśmy tę misję silniejsi, ramię w ramię z sojusznikami – podsumował rzecznik.
W początkach sierpnia francuski kontyngent został zastąpiony przez Włochów, którzy delegowali na Litwę cztery myśliwce Eurofighter Typhoon i stu żołnierzy.
Również cztery miesiące na wschodniej flance spędzili Portugalczycy ze swoimi F-16. Tyle że oni stacjonowali w estońskiej bazie Ämari. Piloci z Półwyspu Iberyjskiego wylatali 480 godzin i wykonali 25 alarmowych startów typu Alpha Scramble. Na rozkładzie mają też ponad 100 lotów szkoleniowych i współpracę z lotnikami francuskimi oraz rumuńskimi, a także 50 misji, podczas których wspierali wojska lądowe. – Działaliśmy w bardzo wymagającym i dynamicznym środowisku. Mieliśmy bezpośredni wkład w działania NATO dotyczące nadzoru przestrzeni powietrznej i obrony zbiorowej – podkreślił mjr Rui Andrade, dowódca portugalskiego kontyngentu.
Na początku sierpnia Portugalczycy, podobnie jak Francuzi, zostali zluzowani przez sojuszników. Ich miejsce w Ämari zajęły tureckie F-16.
Misje na Litwie i Estonii stanowiły część „Baltic Air Policing” – realizowanej od 2004 roku sojuszniczej operacji, która ma pomóc w osłonie przestrzeni powietrznej państw bałtyckich. W lipcu tego roku na mocy postanowień szczytu NATO w Ankarze została ona przekształcona w misję obrony powietrznej. Piloci otrzymali nowe kompetencje. Uproszczone zostały procedury wymagane do otwarcia ognia w razie naruszenia granic Sojuszu.
„Baltic Air Policing” wpisuje się w „Eastern Sentry” – zapoczątkowanej we wrześniu ubiegłego roku operacji, której celem jest wzmocnienie wschodniej flanki NATO. Swoim zasięgiem zahacza ona między innymi o Rumunię. I właśnie tam przez ostatnie miesiące pomagali strzec nieba m.in. piloci z Wielkiej Brytanii. Do dyspozycji mieli myśliwce Eurofighter Typhoon, które stacjonowały w bazie Mihail Kogălniceanu. Brytyjczycy prawie 10 razy podrywali maszyny w trybie Alpha Scramble. Łącznie wykonali 140 różnego rodzaju lotów bojowych – spędzili w powietrzu 180 godzin. W ciągu czterech miesięcy brali udział w różnego typu ćwiczeniach, współpracowali między innymi z wysuniętymi nawigatorami naprowadzania lotnictwa (JTAC) z Polski, Francji, Hiszpanii i Włoch. – Nasi żołnierze wykazali się świetną organizacją przez cały czas trwania misji, realizowali zadania w ramach natowskiego systemu „Air Policing”, budowali też trwałe relacje z sojusznikami – mówił ppłk Daz Wicks-Randy, dowódca 121 Ekspedycyjnego Skrzydła Lotniczego, cytowany przez służby NATO.
Lotników z Wielkiej Brytanii przez dwa miesiące wspierali Włosi, którzy również używali samolotów Eurofighter Typhoon. W tym czasie osiem razy startowali w trybie alarmowym. Łącznie w powietrzu spędzili ponad 300 godzin.
Żołnierzy z tych dwóch kontyngentów zastąpili na początku marca Hiszpanie, którzy korzystają m.in. z samolotów EF-18M Hornet.
autor zdjęć: NATO AIRCOM

komentarze