moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Bombowiec na dnie Bałtyku

Wrak bombowca Avro Lancaster z czasów II wojny światowej spoczywa na dnie Bałtyku między portem w Gdyni a starą torpedownią. Odkrycia dokonali nurkowie z grupy Baltictech. Do wydobycia elementów maszyny przymierza się Muzeum Marynarki Wojennej. Samolot najpewniej został strącony latem 1944 roku podczas minowania portu w Gdyni.

Pierwsze wzmianki o bombowcu na dnie Bałtyku pojawiły się jeszcze w latach siedemdziesiątych. – Żołnierze wspominali, że podczas nurkowania w okolicach torpedowni natrafili na pozostałości maszyny z dwusterowym ogonem – wspomina Tomasz Stachura, szef grupy Baltictech, która zajmuje się badaniem bałtyckich wraków. Opowieści rychło jednak poszły w niepamięć. Odżyły niedawno, kiedy to na szczątki natknęli się nurkowie marynarki wojennej. Informację o nich przekazali członkom Baltictechu.

Ci do sprawy początkowo podchodzili z rezerwą, zwłaszcza że dno w tym rejonie zostało już przeskanowane kilkanaście lat temu. Co prawda sonar ze statku urzędu morskiego zarejestrował elementy jakiejś konstrukcji, ale eksperci widzieli w nich raczej pozostałości niewielkiej jednostki pływającej. – Tymczasem po tym, jak nasza ekipa dotarła na miejsce, okazało się, że rzeczywiście mamy do czynienia z samolotem – podkreśla Stachura.

REKLAMA

Wrak spoczywa na głębokości 11 m, pomiędzy wejściem do portu w Gdyni a starą torpedownią. – Jest mocno zniszczony. Kadłub zachował się w niewielkiej części. W lepszym stanie są trzy silniki i łopaty śmigieł – relacjonuje Tomasz Zwara, jeden z nurków, którzy mieli okazję przyjrzeć się znalezisku z bliska. On też wziął na siebie główny ciężar identyfikacji samolotu i odtworzenia jego historii. – Na podstawie analizy zachowanych elementów można przyjąć, że to Avro Lancaster, brytyjski bombowiec z czasów II wojny światowej. Maszyny takie brały udział w nalotach na bazę Kriegsmarine w Gdyni, a także w minowaniu niemieckich portów – tłumaczy Zwara.

Nurek nawiązał kontakt z brytyjskimi pasjonatami, którzy gromadzą dane o operacjach RAF-u. Wojskowe raporty o stratach poniesionych w tej części Europy pozwalają wysnuć tezę, że bombowiec w okolicach Gdyni pojawił się w nocy z 26 na 27 sierpnia 1944 roku. Misja załogi polegała na zrzuceniu z pokładu min, które miały zablokować podejście do gdyńskiego portu. Był to element operacji „Gardening”, prowadzonej przez Brytyjczyków od kwietnia 1940 do maja 1945 roku, m.in. na Bałtyku i Morzu Północnym. Maszyna nie miała jednak szczęścia. Została zestrzelona – najpewniej przez obsługę małokalibrowej armaty, operującej z brzegu bądź pokładu jednego z niemieckich okrętów. Samolot wpadł do morza i poszedł na dno. Wszystko wskazuje na to, że siedmioosobowa załoga zginęła na miejscu.

– Ostateczna identyfikacja maszyny będzie możliwa po sprawdzeniu tabliczek znamionowych. Na pierwszym silniku takiego identyfikatora nie było. Kolejne dwa leżą w taki sposób, że tabliczki pozostają niewidoczne. Aby sprawdzić, czy w ogóle się zachowały, należałoby silniki poderwać z dna – tłumaczy Zwara. Być może w niedalekiej przyszłości do tego dojdzie. Wydobyciem elementów maszyny na powierzchnię wstępnie zainteresowane jest bowiem Muzeum Marynarki Wojennej. – Wygląda na to, że mamy do czynienia z niezwykle ciekawym zabytkiem techniki wojskowej. Nie jest on co prawda związany z marynarką wojenną, ale przecież nasze zbiory obejmują też artefakty innego pochodzenia. Eksponujemy na przykład silnik gwiazdowy bombowca B-25 Mitchell – mówi Tomasz Miegoń, dyrektor MMW. Placówka myśli o wzbogaceniu kolekcji. – Wcześniej jednak musimy przeprowadzić szczegółowe analizy. Musimy na przykład dowiedzieć się, jak postępować z silnikami, które przez kilkadziesiąt lat leżały w słonej wodzie. W jaki sposób zabezpieczyć je po ewentualnym wydobyciu na powierzchnię – dodaje dyrektor muzeum.

Avro Lancaster to ciężki czterosilnikowy bombowiec. Pierwsze takie maszyny do służby w RAF-ie trafiły w 1942 roku. Ich atutem była przede wszystkim ładowność. Każda z nich potrafiła pomieścić bomby o łącznej masie prawie 6,5 t. Lancastery przenosiły m.in. ogromnych rozmiarów bomby Tallboy, służące do niszczenia szczególnie ważnych celów punktowych – umocnień, schronów, składów amunicji. Waga pojedynczego Tallboya sięgała 5,5 t.

Podczas wojny brytyjskie lotnictwo używało dokładnie 7377 Avro Lancasterów. Wykonały one 156 tys. operacji bojowych. Z samolotów tego typu korzystali też lotnicy innych narodowości – choćby Polacy z 300 Dywizjonu Bombowego Ziemi Mazowieckiej.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Baltictech

dodaj komentarz

komentarze


Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
„Zdrzałka” na pustyni
Cyfrowy strażnik
Rusza mały przegląd strategiczny
Ujarzmić wzburzony tłum
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
„Horyzont” przedłużony
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Bombowiec na dnie Bałtyku
Amerykanie drugi raz wychodzą z Iraku
Pentagon o stałej bazie US Army w Polsce
Wojna na satelitarnym łączu
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Wirtualna wojna na AWL-u
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Lotnicze „drzwi” transportowe
Cywilne drony na służbie
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Namierzyć i wskazać cel
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Wojsko zobaczy więcej
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Jak wspierać żołnierzy w kryzysie?
MON zmienia system gotowości obronnej
Syreny wyją. Co robić?
Flanka pod strażą
Drużyna Invictusa na starcie
„Huragan” coraz bliżej
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Siła integracji
Cios w plecy
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Technologie SECO/WARWICK wzmacniają przemysł obronny
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Abordaż z polskim wsparciem
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Dwie dekady na polskim niebie
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Jeden cywil w gronie żołnierzy na podium
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Wsparcie z morza
Mural na 65-lecie komandosów
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Ratunek pod ogniem
Morscy lotnicy w akcji
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Gorący lipiec PKW Łotwa
Ukraina kontra odrzutowe drony
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Całkiem nowe otwarcie
Działajmy razem!
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Wojna o dane
Podróż pamięci
Zmiany na granicy. Mniej żołnierzy, więcej bezzałogowców
Musimy powstrzymać agresora
Uratowali życie koledze z NATO
W cieniu wojny

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO