Telefon zaczyna wibrować, przychodzi alert RCB, a po chwili słychać syreny. Wiele osób nie wie, jak w takiej sytuacji się zachować. Warto znać procedury i wiedzieć, co oznaczają poszczególne sygnały oraz gdzie schować się w razie zagrożenia. Jednym ze sposobów przygotowania się na sytuacje kryzysowe jest udział w szkoleniach „w Gotowości” organizowanych przez wojsko.
Ostatnie tygodnie pokazały, że system alarmowania nie jest dziś, szczególnie dla mieszkańców wschodniej Polski, abstrakcyjnym pojęciem. 17 września mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego otrzymali alert RCB związany z zagrożeniem z powietrza. W samym województwie lubelskim uruchomiono 630 syren, a w 120 miejscach (m.in. urzędach czy szkołach) przeprowadzone zostały ewakuacje.
Do końca roku takie sytuacje mogą się niestety powtarzać. Z danych przekazanych przez premiera Donalda Tuska wynika jednoznacznie – przed zimą Rosja nasila ataki na Ukrainę. To właśnie dlatego coraz ważniejsze staje się rozumienie komunikatów, jakie otrzymują obywatele oraz budowanie odporności państwa.
Jak działa system?
System działa etapami, a zasady ogłaszania alarmów i komunikatów ostrzegawczych określa rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji z maja 2025 roku. Podstawę prawną stanowi też ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej z grudnia 2024 roku. Sama procedura wygląda następująco: najpierw pojawia się informacja o zagrożeniu od służb mundurowych, wojska albo instytucji monitorujących inne rodzaje ryzyka. Po wykryciu i analizie sytuacji właściwy organ wydaje decyzję o uruchomieniu systemu ostrzegania.
Na poziomie lokalnym decyzję o ogłoszeniu alarmu podejmuje wójt, burmistrz lub prezydent miasta, bądź też starosta na poziomie powiatu. Mogą oni także wystąpić do wojewody o rozszerzenie systemu ostrzegania. Analogicznie wojewoda koordynuje działania na szczeblu województwa i może zlecić publikację komunikatów w regionalnych mediach czy wystąpić do RCB o uruchomienie alertu na określonym obszarze. Przy zagrożeniu na poziomie krajowym decyzje może podejmować minister właściwy do spraw wewnętrznych. Dyżurny operacyjny przekazuje sygnał do central i dalej do poszczególnych syren.
Syrena ma dwa znaczenia
W Polsce obowiązują dwa podstawowe sygnały alarmowe dla ludności cywilnej. Ogłoszenie alarmu to modulowany dźwięk syreny trwający trzy minuty. Nie oznacza to, że po trzech minutach można wrócić do normalnego funkcjonowania – alarm trwa do momentu jego odwołania. Jeśli usłyszysz syrenę alarmową, włącz radio lub telewizor i wybierz lokalną stację. Sprawdź informacje także na stronach rządowych czy RCB.
Śledź przekazywane komunikaty dotyczące zagrożenia i stosuj się do wydawanych zaleceń. Upewnij się, że wiesz, gdzie znajdują się twoi bliscy i osoby z najbliższego otoczenia. Przekaż im informację o zagrożeniu. Jeżeli w chwili alarmu jesteś poza domem, skontaktuj się z rodziną lub innymi bliskimi. Poinformuj ich, gdzie jesteś, co się dzieje oraz w jaki sposób będziecie się ze sobą kontaktować. Odwołanie alarmu to ciągły, jednostajny dźwięk syreny trwający również trzy minuty.
Obecnie w województwie lubelskim 355 z 630 syren jest uruchamianych zdalnie, ale system, ostrzegania ma być rozbudowany. To ważne, bo im więcej urządzeń można uruchomić zdalnie, tym szybciej komunikat może dotrzeć do mieszkańców określonego obszaru. – Mamy podpisaną umowę na dołożenie kolejnych 326 syren. Chcemy, żeby do końca roku tysiąc syren w systemie ostrzegania w województwie lubelskim było uruchamianych zdalnie – mówi dla PZ wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. Nowe syreny mają zostać ulokowane w szczególności na terenach przygranicznych. Właśnie tam potrzeba szybkiego przekazywania komunikatów staje się szczególnie istotna.
Dostałeś sms. Co teraz?
Najważniejsze jest rozróżnienie między komunikatem ostrzegającym o sytuacji a komunikatem, który zawiera konkretne polecenie ochronne. W pierwszym przypadku RCB może informować, że trwa rosyjski atak po drugiej stronie granicy, sytuacja jest monitorowana, a w polskiej przestrzeni powietrznej operuje wojskowe lotnictwo. Wówczas nie ma potrzeby natychmiastowej ewakuacji z domu. Taki komunikat SMS oznacza przede wszystkim, że trzeba zachować czujność, mieć telefon przy sobie i śledzić oficjalne informacje.
Drugi poziom to gotowość. Komunikat informuje o trwającym zmasowanym rosyjskim ataku powietrznym na zachodnią Ukrainę i wskazuje na większe ryzyko wtargnięcia wrogiego obiektu na terytorium Polski. Wtedy trzeba być przygotowanym do szybkiego przejścia w bezpieczne miejsce. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku alarmu typu: „Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce”. Tu nie chodzi już tylko o obserwowanie telefonu. Trzeba zastosować się do instrukcji.
Pamiętajmy, że RCB publikuje aktualizacje, gdy sytuacja się zmienia. Zdarza się też, że dzieje się to szybciej niż trwa wysyłanie wiadomości wszystkim odbiorcom na zagrożonym terenie. Przykładowo na początku września w czasie wysyłania alertu zagrożenie ustało, więc pierwszą wysyłkę przerwano i uruchomiono komunikat informujący o ustaniu zagrożenia. W efekcie część odbiorców mogła otrzymać wyłącznie tę drugą wiadomość.
Gdzie się schować?
Nie należy zakładać, że każda syrena czy alert RCB oznaczają konieczność wybiegania z domu w poszukiwaniu schronu. Jeżeli w budynku znajduje się punkt schronienia, należy się do niego udać. Jeżeli takiego miejsca nie ma, a alarm zastanie nas w domu czy w pracy, najlepiej wybrać pomieszczenie położone możliwie nisko, na przykład odpowiednio przygotowany garaż podziemny lub piwnicę. Trzeba szukać miejsca, które ograniczy skutki fali uderzeniowej oraz ryzyko obrażeń odłamkami.
Dobrym rozwiązaniem jest stosowanie się do zasady dwóch ścian. Chodzi o pomieszczenie bez okien, które jest oddzielone od zewnątrz dwiema pełnymi ścianami. Pierwsza ściana ma przejąć część skutków zdarzenia. Druga stanowi dodatkową barierę przed odłamkami. W praktyce może to być wewnętrzny korytarz lub łazienka. Nie oznacza to jednak, że każda łazienka automatycznie staje się najlepszym miejscem ukrycia. Najważniejsze są konstrukcja i usytuowanie. Jeśli pomieszczenie ma okna albo znajduje się przy zewnętrznej ścianie budynku, jej wartość ochronna natychmiast spada.
Co zrobić, gdy alarm zastanie nas na ulicy? Najważniejsze są czas i odległość. Należy kierować się do najbliższego punktu schronienia. Jeżeli nie ma go w bezpośrednim sąsiedztwie, można wykorzystać odpowiednio przygotowany garaż podziemny, piwnicę, tunel, przejście podziemne albo wejść do najbliższego budynku, który zapewni osłonę. Nie trzeba za wszelką cenę wracać do domu. Celem jest możliwie szybkie znalezienie bezpiecznego miejsca, gdzie należy śledzić dalsze komunikaty.
Jednym z podstawowych błędów jest szukanie schronienia dopiero wtedy, gdy syreny już wyją. Państwowa Straż Pożarna udostępnia bezpłatne narzędzie „Gdzie się ukryć” (gdziesieukryc.pl), które wskazuje znajdujące się w pobliżu miejsca przydatne do tymczasowego schronienia ludności. Aplikacja nie pokazuje schronów, czyli obiektów o najwyższej kategorii ochronnej, zamkniętej i hermetycznej konstrukcji z własną wentylacją.
W rejestrze znajduje się około 70 tys. punktów schronienia (obiektów bez potrzeby dostosowania). Co istotne, po wcześniejszym pobraniu danych aplikacja działa również w trybie bez Internetu. Ważne jest również, aby nie opuszczać bezpiecznego miejsca przed odwołaniem alarmu tylko po to, by sprawdzić, czy nad miastem rzeczywiście widać samoloty albo drony.
Obywatelu, bądź przygotowany!
Niezbędne instrukcje znajdują się w rządowym „Poradniku bezpieczeństwa”, którego rozbudowę treści zapowiedział niedawno szef MSWiA Marcin Kierwiński. Niemniej odporność państwa zaczyna się od świadomego i zintegrowanego społeczeństwa. Dlatego tak ważne jest przygotowanie i szkolenie obywateli m.in. z zasad pierwszej pomocy oraz zachowania się w sytuacjach kryzysowych. Jedną z możliwości jest udział w programach organizowanych przez wojsko, takich jak „w Gotowości”.
– Pewność działania w sytuacji zagrożenia bierze się przede wszystkim z wiedzy, przygotowania i wcześniej przećwiczonych zachowań. I właśnie temu służy program – podkreśla kpt. Marta Gaborek, oficer prasowy 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej, której instruktorzy realizują zajęcia w ramach programu. – Podczas praktycznych zajęć uczestnicy dowiadują się, jak reagować na sygnały alarmowe i komunikaty ostrzegawcze, jak właściwie zachować się w sytuacji zagrożenia, przygotować siebie i dom, udzielić pierwszej pomocy czy poradzić sobie w sytuacji kryzysowej. To są konkretne umiejętności, które dają większą pewność działania – mówi rzecznik 2 LBOT.
Indywidualnie można zapisać się na szkolenia za pośrednictwem aplikacji mObywatel, natomiast pracodawcy, instytucje i urzędy mogą zgłaszać grupy swoich pracowników na szkolenia organizowane specjalnie dla nich. – To gotowe rozwiązanie dla każdego, kto chce nie tylko wiedzieć, co powinien zrobić w sytuacji zagrożenia, lecz także wcześniej się tego nauczyć i przećwiczyć w praktyce – zachęca kpt. Gaborek.
Syrena, alert RCB czy inny komunikat służb to tak naprawdę początek reakcji na zagrożenie – istotne przede wszystkim jest to, czy obywatele wiedzą, jak właściwie na nie odpowiedzieć. Im lepiej przygotowani są mieszkańcy, tym sprawniej w sytuacji kryzysowej działa cały system bezpieczeństwa.
autor zdjęć: Adobe Stock

komentarze