Władcy Rzeczypospolitej Obojga Narodów szczycili się mianem „z Bożej łaski król Polski, wielki książę litewski, a także książę...” – i tutaj wśród licznych włości padało „ziem: żmudzkiej, inflanckiej, pan i dziedzic Kurlandii i Semigalii”. Dziś owe księstwa, ziemie i lenna to niepodległe państwa – nasi sąsiedzi i sojusznicy nadbałtyccy: Litwa, Estonia i Łotwa. Łączy nas więc wspólna historia, choć często bardzo burzliwa.
„Litwo! Ojczyzno moja!” – pierwsze słowa inwokacji naszej narodowej epopei „Pana Tadeusza” znamy wszyscy. Wywołani do tablicy przez nauczyciela odpowiadaliśmy, że „dlatego Litwa”, iż nasz wieszcz, Adam Mickiewicz, urodził się na Nowogródczyźnie, a przed rozbiorami Wielkie Księstwo Litewskie związane było unią z Królestwem Polskim.
U zarania tej wspólnoty gromiliśmy Krzyżaków pod Grunwaldem, odpieraliśmy tatarskie najazdy, zwyciężaliśmy carów rosyjskich, by „roku pamiętnego 1812” z Napoleonem pójść na Moskwę… Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku już nam tak po drodze nie było (choć wcześniej też nie zawsze). Wilno i Wileńszczyzna okazały się kością niezgody tak wielką, że stosunki dyplomatyczne Polska i Litwa nawiązały dopiero w 1938 roku.
Po wybuchu wojny obydwa kraje stały się łupem totalitarnych mocarstw. Choć akurat Litwinów agresorzy mamili perspektywą niepodległości. Sowieci przed aneksją na krótko oddali im część Wileńszczyzny z Wilnem, a Niemcy po ataku na Związek Sowiecki chętnie korzystali z militarnej pomocy Litwinów. To wówczas mur niechęci między Polakami a Litwinami stał się jeszcze wyższy i służył tworzeniu kolejnych stereotypów. A w nich nie mieści się choćby taki fakt, że w elitarnym 2 Batalionie Komandosów Zmotoryzowanych należącym do 2 Korpusu Polskiego generała Władysława Andersa istniała litewska kompania, w której służyło 95 litewskich żołnierzy kontraktowych Wojska Polskiego.
Z Estonią i Łotwą, czyli dawnymi Inflantami, Kurlandią i Semigalią, jest podobnie. Z najnowszej historii tych państw najczęściej kojarzymy ucieczkę w nocy z 17 na 18 września 1939 roku, internowanego w Tallinie, naszego okrętu podwodnego ORP „Orzeł” oraz udział estońskich i łotewskich formacji Waffen-SS w walkach u boku Niemców. Bardzo to uproszczona i niesprawiedliwa percepcja.
Żołnierze litewskiej kompanii 2 Batalionu Komandosów Zmotoryzowanych pozują ze swoją flagą narodową, 1945 r. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Dość przypomnieć, że łotewscy żołnierze byli sojusznikami polskich żołnierzy zmagających się z bolszewikami w 1919 roku. Obie armie zjednoczyły się w walce z Armią Czerwoną, a polskie czołgi wraz z piechotą zdobyły w styczniu 1920 roku Dyneburg. Zarówno z Łotwą, jak i Estonią II Rzeczpospolita utrzymywała w okresie międzywojennym dobre i partnerskie stosunki. Na łamach niniejszego numeru przypominamy między innymi o polsko-łotewskim braterstwie broni w 1919 roku i piszemy o mało znanym epizodzie służby estońskich lotników w Polskich Siłach Powietrznych w Wielkiej Brytanii.
Obecnie Litwa, Łotwa i Estonia, będąc wraz z Polską w NATO i w Unii Europejskiej, dosłownie stanowią przedmurze broniące przed całkiem realną agresją Rosji, która prowadzi niszczycielską wojnę przeciw Ukrainie. W historii, jak wspomniano wyżej, wiele nas dzieliło, ale dziś najistotniejsze są te doświadczenia, które cementowały przyjaźń między naszymi narodami, a także fakt, że wspólnie doświadczaliśmy opresji ze strony imperium zła. Litwini, Łotysze, Estończycy i Polacy nie mają najmniejszych złudzeń, co oznacza dla nich pojęcie russkij mir…
Liczymy, że niniejszy numer, który oddajemy do rąk Czytelników, zachęci do poznawania historii naszych bałtyckich sąsiadów – dzięki niej wszyscy razem jesteśmy częścią europejskiej kultury i wolnego świata. Zapraszamy do lektury.
autor zdjęć: NAC

komentarze