W niedzielę nad zachodnią Ukrainą, tuż przy granicy z Polską, pojawiły się odrzutowe drony. Nowa konstrukcja Geran-5 może istotnie zmienić ekonomię rosyjskich ataków powietrznych. A dla ukraińskiej obrony przeciwlotniczej stanowi dodatkowe wyzwanie. Czym konkretnie jest ta broń?
Poglądowe zdjęcie ilustacyjne rosyjskiego drona
Geran-5
wygenerowane przy pomocy AI
Rosja wysłała w nocy z soboty na niedzielę nad Ukrainę 453 bezzałogowce różnych typów. Ukraińskie siły powietrzne informowały o zestrzeleniu lub unieszkodliwieniu 405 z nich oraz czterech pocisków S8000 Banderol. Rosyjska broń trafiła jednak w 13 miejscach. Część ataku skierowano na zachodnią Ukrainę. Jeden z dronów uderzył około 2 km od polskiej granicy w lokomotywę jednego z pociągów. Nikt nie ucierpiał. Inny bezzałogowiec trafił w samochód ciężarowy w pobliżu przejścia Jahodyn–Dorohusk. Rosyjskie Ministerstwo Obrony stwierdziło, że celem ataku były m.in. obiekty wykorzystywane do transportu ładunków wojskowych z państw europejskich.
Wśród maszyn atakujących zachodnią Ukrainę znalazły się odrzutowe Geranie-5. Według ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza polskie systemy obserwacyjne odnotowały obecność kilkunastu takich dronów. Nie doszło przy tym do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Szef MON-u zwrócił uwagę, że Rosjanie zmieniają sposób prowadzenia ataków – coraz częściej wysyłają odrzutowe bezzałogowce w grupach po kilka sztuk, wiążąc w ten sposób ukraińską obronę przeciwlotniczą.
Trzy razy wyższa prędkość
Geran-5 nie jest już eksperymentalną ciekawostką, a niedzielny atak potwierdza, że nowa konstrukcja znalazła trwałe miejsce w arsenale Rosjan.
To duża maszyna. Według ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) ma 6,5 m długości i 3,2 m rozpiętości skrzydeł. Maksymalna masa startowa wynosi 850 kg, głowica bojowa waży około 90 kg. Dron może pozostawać w powietrzu do dwóch godzin i osiągać pułap 6 km. Zasięg oceniany jest na około 950 km.
Najważniejszym parametrem jest jednak prędkość, dochodząca do 600 km/h. Geran-2, czyli rozwinięta w Rosji wersja irańskiego Shaheda-136, napędzany jest silnikiem tłokowym i śmigłem, a jego prędkość przelotowa wynosi około 180 km/h. Odrzutowa „piątka” może więc lecieć mniej więcej trzy razy szybciej. Nie jest to kosmetyczna poprawa osiągów. Przy prędkości 180 km/h dron pokonuje 30 km w dziesięć minut. Geran-5 lecący 600 km/h potrzebuje na to trzech. Tyle czasu pozostaje obronie na wykrycie celu, przekazanie informacji i próbę jego przechwycenia.
Różnicę widać również w skuteczności ukraińskiej obrony. Według danych przytaczanych przez „Financial Times” udaje jej się przechwytywać około 60% nowych rosyjskich dronów odrzutowych. Tymczasem wcześniejsze statystyki dotyczące maszyn Geran-2 pozostawały na poziomie co najmniej 80, a okresowo nawet 90%.
Poglądowe zdjęcie ilustacyjne rosyjskiego drona
Geran-5
wygenerowane przy pomocy AI
Tysiące, nie miliony
Za większą prędkość Gerania-5 odpowiada turboodrzutowy silnik TF-TJ2000A. HUR zidentyfikował go w szczątkach maszyn i wskazał, że jego producentem jest chińska firma Telefly Telecommunications Equipment.
Taki napęd jest bardziej skomplikowany i droższy od silnika tłokowego Gerania-2 – i znajduje to odbicie w cenie całego drona. Według „Wall Street Journal” koszt nowych rosyjskich odrzutowych środków rażenia, w tym Gerania-5, szacowany jest na około 100 tys. dolarów za sztukę. W przypadku produkowanego wielkoseryjnie Gerania-2 koszt produkcji to mniej więcej 50 tys. dolarów. Różnica jest więc znaczna, ale zupełnie inaczej wygląda w zestawieniu z klasycznymi rosyjskimi pociskami manewrującymi. Według rosyjskich dokumentów zakupowych pozyskanych przez ukraiński serwis Militarnyi pocisk Ch-101 kosztuje około 2–2,4 mln dolarów, Kalibr 2–2,3 mln, a 9M728 systemu Iskander-K około 1,5 mln dolarów. Za równowartość jednego Ch-101 można więc – przyjmując te szacunki – wyprodukować około 20 Gerani-5.
Nie znaczy to, że jeden Ch-101 można zastąpić dwudziestoma Geraniami. Pocisk ma większy zasięg, cięższą głowicę i bardziej zaawansowany system naprowadzania. Jednak wiele celów atakowanych w Ukrainie nie wymaga użycia broni o takich możliwościach. Do ich niszczenia Geran-5 może okazać się rozwiązaniem wystarczającym – znacznie szybszym od Gerania-2, a jednocześnie wielokrotnie tańszym od pocisku manewrującego.
Produkcja idzie pełną parą
Co gorsza, do niedawna można było zakładać, że bardziej skomplikowany napęd ograniczy możliwość produkowania Gerani-5 w „shahedowych” ilościach. Najnowsze ukraińskie dane każą tę ocenę zweryfikować. W sierpniu ukraiński wywiad wojskowy przekazał serwisowi Militarnyi, że rosyjski przemysł produkuje miesięcznie około 3 tys. Gerani-4 i Gerani-5 oraz około 2,8 tys. Gerani-2. Oznaczałoby to, że produkcja wariantów odrzutowych jest już większa niż klasycznych Gerani z silnikami tłokowymi. Są to dane ukraińskiego wywiadu i nie można ich niezależnie zweryfikować, ale inne liczby pokazują, jak szybko rośnie znaczenie nowych konstrukcji.
Według danych ukraińskich sił powietrznych w kwietniu odrzutowe Geranie stanowiły już około 15–20% używanych przez Rosjan dronów tej rodziny. Do początku czerwca Ukraińcy odnotowali około 1400 przypadków użycia odrzutowych Gerani. Dla porównania w całym 2025 roku było ich około 180.
Rosjanie nie rezygnują przy tym z tanich Gerani-2, wabików ani drogich rakiet. Dokładają zaś kolejną warstwę środków rażenia. W efekcie podczas jednego ataku ukraińska obrona może mieć przed sobą cele kosztujące od kilkudziesięciu tysięcy do kilku milionów dolarów, poruszające się z bardzo różnymi prędkościami i wymagające różnych sposobów zwalczania.
Geran-5 nie musi więc być równie dobry jak pocisk manewrujący ani równie tani jak Geran-2. Wystarczy, że bierze część zalet jednego i drugiego – i może być używany w dużej liczbie. W połączeniu z innymi środkami napadu powietrznego czyni to rosyjskie naloty coraz trudniejszymi do odparcia.
autor zdjęć: Jan Orłowski (AI)

komentarze