Mniejsza obecność wojskowa USA w Europie, ciągłe zagrożenie ze strony Rosji i rosnąca odpowiedzialność europejskich członków NATO – taki obraz najbliższych kilkunastu lat wyłania się z raportu Fińskiej Agencji Badań Obronnych. Ważne miejsce zajmuje w nim Polska, wskazywana m.in. jako jeden z krajów mogących odgrywać coraz większą rolę w europejskim systemie bezpieczeństwa.
Fińska Armia w trakcie ćwiczeń. Zdjęcie ilustracyjne
Fińska Agencja Badań Obronnych opublikowała właśnie raport poświęcony środowisku operacyjnemu, w którym w perspektywie 2040 roku mogą działać Siły Obrony Finlandii. Dokument pt. „Era niestabilności. Przyszłe środowisko operacyjne Finlandii do 2040 roku” jest rozwinięciem wcześniejszych prac prognostycznych fińskiej armii.
Autorzy zastrzegają, że nie próbują przewidzieć przyszłości. Ich celem jest wskazanie procesów, które mogą kształtować bezpieczeństwo Finlandii, oraz sprawdzenie, jakie konsekwencje przyniosłyby różne warianty ich rozwoju. Dlatego obok analizy trendów w raporcie znalazły się dwa główne scenariusze przyszłości oraz cztery dodatkowe warianty typu „co, jeśli”.
Punktem wyjścia jest założenie, że do 2040 roku środowisko bezpieczeństwa pozostanie niestabilne. Na jego kształt będą wpływać m.in. rywalizacja mocarstw, ewolucja zagrożeń militarnych, kondycja NATO i innych partnerstw Finlandii, rozwój technologii wojskowych oraz zdolność społeczeństw do funkcjonowania w warunkach długotrwałego kryzysu.
Ameryka coraz bardziej zwrócona ku Azji
Jednym z najważniejszych procesów opisanych przez Finów jest zmiana roli Stanów Zjednoczonych. Autorzy nie zakładają całkowitego wycofania USA z Europy – oceniają wręcz, że porzucenie kontynentu nie leżałoby w strategicznym interesie Waszyngtonu. Spodziewają się jednak dalszego wzrostu znaczenia Indo-Pacyfiku i Chin w amerykańskiej strategii. W konsekwencji amerykańska obecność wojskowa w Europie może być mniejsza niż obecnie, bardziej zmienna i silniej uzależniona od bieżącej oceny zagrożeń oraz polityki kolejnych administracji. Stany Zjednoczone mogą jednocześnie zachować zdolność szybkiego wzmocnienia Europy dzięki rozmieszczonym wcześniej zapasom, infrastrukturze i umowom dwustronnym.
Oznaczałoby to wzrost odpowiedzialności europejskich członków NATO. W jednym z dwóch podstawowych scenariuszy raportu – nazwanym „Niepewność będzie się utrzymywać” – Sojusz Północnoatlantycki nadal funkcjonuje i udaje się uniknąć wojny w Europie, ale rola militarna USA na Staryn Kontynencie maleje.
Finowie wskazują w tym kontekście cztery państwa, których znaczenie w NATO rośnie: Wielką Brytanię, Francję, Niemcy i Polskę. Jednocześnie ostrzegają, że różnice między sojusznikami dotyczące finansowania obronności i sposobu realizowania kolektywnej obrony mogą utrudniać dalsze wzmacnianie odstraszania.
Polska coraz ważniejsza dla Finlandii
Polska pojawia się w raporcie również w analizie partnerstw szczególnie istotnych z punktu widzenia Helsinek. Głównym partnerem Finlandii pozostaje Szwecja, dużą rolę odgrywają też Norwegia, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Autorzy zastanawiają się jednak również nad tym, które państwa mogą zyskiwać na znaczeniu w kolejnych kilkunastu latach. W tym kontekście wymieniają Niemcy i Polskę. W przypadku Berlina wskazują na ambitne plany zwiększania zdolności wojskowych, zastrzegając, że ich znaczenie będzie zależało od wdrożenia zapowiadanych zmian. O Polsce piszą natomiast jako o państwie już przeznaczającym znaczne środki na rozwój swojego potencjału obronnego.
Nie jest to wyłącznie odległa perspektywa. Polska i Finlandia już dziś rozwijają współpracę dotyczącą m.in. planowania operacyjnego, zagrożeń hybrydowych oraz wzmacniania wschodniej flanki NATO. Oba państwa odgrywają też istotną rolę w inicjatywach mających zwiększać zdolności obronne krajów położonych na granicy z Rosją.
Rosnące znaczenie Polski wynika również ze zmiany geograficznej, jaka nastąpiła po wejściu Finlandii i Szwecji do NATO. Północna i wschodnia flanka Sojuszu są dziś znacznie silniej powiązane niż wcześniej. Bałtyk, państwa bałtyckie, Polska, Finlandia, Szwecja i Norwegia tworzą połączony obszar, na którym działania prowadzone w jednym rejonie mogą bezpośrednio wpływać na sytuację w innym.
Rosja pozostanie zagrożeniem
Najważniejszym zagrożeniem militarnym pozostaje dla Finów Rosja. Raport nie zakłada, że zakończenie wojny przeciwko Ukrainie automatycznie przyniesie Europie długotrwałą stabilizację. Autorzy zwracają uwagę na rosyjską rozbudowę potencjału wojskowego na północnym zachodzie kraju oraz znaczenie Białorusi dla rosyjskiego systemu militarnego. Coraz większa obecność wojskowa Rosji na terytorium białoruskim zwiększa zagrożenie nie tylko dla państw bałtyckich, lecz także dla Polski.
Finowie zauważają przy tym, że wojna przeciw Ukrainie pochłania ogromną część rosyjskich zasobów, ale nie uniemożliwia Moskwie jednoczesnego rozwijania infrastruktury wojskowej w innych częściach kraju. W dłuższej perspektywie odbudowa rosyjskich sił zbrojnych może ponownie zwiększyć możliwości działania przeciwko państwom NATO.
Najbardziej niebezpieczne konsekwencje takiego rozwoju wydarzeń przedstawiono w drugim z głównych scenariuszy raportu, zatytułowanym „Wojna w Europie”. Nie jest on prognozą rosyjskiego ataku, lecz celowo skonstruowanym wariantem służącym sprawdzeniu, z jakimi problemami mogłyby się zmierzyć Finlandia i NATO.
Wojna zaczyna się również na polskiej granicy
W tym scenariuszu Stany Zjednoczone koncentrują swoją uwagę przede wszystkim na rywalizacji z Chinami, a ich zaangażowanie w bezpieczeństwo Europy znacząco maleje. Rosja zajmuje część Ukrainy, a następnie anektuje Białoruś.
Kolejnym etapem eskalacji jest zajęcie przesmyku suwalskiego z wykorzystaniem również sił białoruskich. Rosja uzyskuje w ten sposób lądowe połączenie z obwodem królewieckim. NATO uruchamia art. 5 traktatu północnoatlantyckiego, ale wdrażanie planów obronnych napotyka trudności.
Według przyjętego przez Finów scenariusza Rosja rozpoczyna następnie działania przeciwko państwom bałtyckim, zajmuje Narwę i stwarza zagrożenie dla Tallinna. Jednocześnie prowadzi operację przeciwko Polsce z kierunku obwodu królewieckiego, próbując ograniczyć swobodę działania NATO w Europie Północnej.
Państwa bałtyckie i Finlandia są równocześnie izolowane za pomocą uderzeń dalekiego zasięgu. Sojusz ma problemy z przerzutem wojsk i zaopatrzenia, a europejski przemysł obronny nie dysponuje zdolnościami wystarczającymi do szybkiego uzupełniania strat podczas długotrwałego konfliktu.
Fiński scenariusz pokazuje tym samym konflikt w Europie Północno-Wschodniej jako jedną operacyjną całość. Walki o przesmyk suwalski czy uderzenie na Polskę nie byłyby wydarzeniami oderwanymi od sytuacji Finlandii i państw bałtyckich. Ich celem byłoby również utrudnienie NATO prowadzenia operacji w całym regionie Morza Bałtyckiego.
Technologia nie zastąpi masowej armii
Jednym z ważniejszych wniosków raportu jest również powrót znaczenia skali produkcji i mobilizacji potencjału ludzkiego. Doświadczenia wojny rosyjsko-ukraińskiej podważają zdaniem Finów przekonanie, że nowoczesne konflikty będą prowadzone przede wszystkim przez niewielkie, wysoko zaawansowane technologicznie siły.
Nowoczesna wojna może nadal wymagać setek tysięcy żołnierzy i ogromnych ilości stosunkowo konwencjonalnego uzbrojenia. Bezzałogowce, sztuczna inteligencja, systemy autonomiczne, walka elektroniczna czy zaawansowane systemy rozpoznania zwiększają możliwości wojsk, ale nie eliminują zapotrzebowania na artylerię, amunicję, pojazdy czy duże rezerwy osobowe.
Zmienia się natomiast sposób prowadzenia walki. Coraz większe znaczenie ma zdolność szybkiego wykrywania celów i przekazywania informacji pomiędzy sensorami a środkami rażenia. Rosną możliwości prowadzenia uderzeń na duże odległości, a pole walki staje się coraz przejrzystsze. W rezultacie wojska muszą być bardziej rozproszone, mobilne i zdolne do działania mimo zakłócenia systemów dowodzenia i łączności. Jednocześnie państwa muszą być przygotowane na szybkie zużywanie sprzętu i amunicji.
Wojna przemysłów
Dlatego jednym z kluczowych elementów bezpieczeństwa staje się przemysł. Fińscy analitycy wskazują, że przyszły konflikt może mieć charakter długotrwałej wojny na wyniszczenie, w której znaczenie będzie miała nie tylko jakość posiadanego uzbrojenia, lecz także możliwość jego produkowania, naprawiania i zastępowania utraconych egzemplarzy.
Krajowa produkcja, bezpieczeństwo dostaw, zapasy oraz zdolność przemysłu do szybkiego zwiększania produkcji stają się więc częścią potencjału militarnego. W tym obszarze rośnie również znaczenie Unii Europejskiej, która może wspierać państwa członkowskie poprzez rozwój przemysłu obronnego, infrastruktury, mobilności wojskowej i bezpieczeństwa dostaw.
Problem nie ogranicza się przy tym do samych sił zbrojnych. Finowie dużo miejsca poświęcają odporności całego państwa. Wojna może obejmować równoczesne działania militarne, cyberataki, operacje informacyjne, sabotaż oraz uderzenia w infrastrukturę krytyczną. Granica pomiędzy bezpieczeństwem wojskowym i cywilnym staje się więc coraz mniej wyraźna.
Nie można żyć w stanie alarmu
Raport zwraca uwagę również na mniej oczywisty problem: koszt permanentnej gotowości. Państwa znajdujące się blisko Rosji muszą być przygotowane do szybkiej reakcji, ale nie mogą przez wiele lat utrzymywać całego systemu bezpieczeństwa na poziomie odpowiadającym bezpośredniemu zagrożeniu wojną. Prowadziłoby to do zużywania zasobów, przeciążenia ludzi i stopniowego osłabienia odporności społeczeństwa. Dlatego przyszły system obronny powinien pozwalać na szybkie zwiększanie gotowości bez konieczności ciągłego utrzymywania jej na najwyższym poziomie.
Finowie opisują przyszłe środowisko bezpieczeństwa jako „erę niepokoju” – okres, w którym kryzysy i napięcia mogą następować jedno po drugim, a tempo zmian będzie utrudniało przewidywanie kolejnych zagrożeń. Państwo powinno więc nie tyle przygotować się na jeden konkretny scenariusz wojny, ile zachować możliwość dostosowywania się do szybko zmieniającej się sytuacji.
W tej wizji szczególnego znaczenia nabierają sojusze. Finlandia nie zamierza się przygotowywać do przyszłych zagrożeń samotnie, ale jednocześnie zakłada, że w ramach NATO będzie musiała wybierać partnerów, z którymi współpraca będzie szczególnie intensywna.
I właśnie w tym kontekście w fińskim spojrzeniu na rok 2040 pojawia się Polska. Nie tylko jako państwo położone na najbardziej narażonej części wschodniej flanki NATO, lecz także jako kraj, którego rosnący potencjał wojskowy może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa całego regionu – od Polski i państw bałtyckich aż po Finlandię i Daleką Północ.
autor zdjęć: Puolustusvoimat - Försvarsmakten/ Portal FB

komentarze