moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Wzmacnianie potencjału

Polska Grupa Zbrojeniowa porządkuje swoją strukturę i wzmacnia potencjał produkcyjny. Integracja spółek, rozwój nowych zdolności, polonizacja zagranicznych konstrukcji i coraz większe ambicje eksportowe mają uczynić z PGZ-etu silniejszego gracza na europejskim rynku obronnym. O planach Grupy i stojących przed nią wyzwaniach mówi jej prezes Adam Leszkiewicz.

W Polskiej Grupie Zbrojeniowej zaszły duże zmiany organizacyjne. Od 1 lipca jej spółki są przyporządkowane siedmiu dywizjom produktowym. Czy to koniec reorganizacji?

Nigdy nie zakładaliśmy, że reorganizacja będzie projektem, który ma początek i koniec. To jest nieustanny proces związany z potrzebą dostosowania się do wyzwań i zadań. Wiele działań porządkujących Grupę udało się już przeprowadzić, ale wiele jest przed nami. To nie czas na definitywne podsumowania. Niemniej jednak nastąpiły już trzy połączenia spółek, dwa kolejne są w trakcie. Wprowadzając dywizje jako jednostki biznesowe, zmieniamy pewną świadomość wewnętrznego funkcjonowania firmy. W ramach tych dywizji zostanie zacieśniona współpraca pomiędzy spółkami zajmującymi się produkcją podobnego asortymentu uzbrojenia i sprzętu, czyli następuje integracja jednostek biznesowych wokół produktów. Koordynacja działań na tym poziomie pozwoli też m.in. uniknąć wewnętrznej konkurencji pomiędzy nimi o zamówienia, co zdarzało się w przeszłości.

REKLAMA

Jakie są priorytety reorganizacyjne PGZ-etu?

Realizujemy projekty, które do tej pory były w pewnym zawieszeniu, takie jak produkcja amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm. Próbujemy też wzmacniać aktywność PGZ-etu w obszarach, które były uznawane za niezbyt mocną stronę Grupy. Mam na myśli współpracę z przemysłem ukraińskim czy sektorem prywatnym w Polsce. Jednocześnie rozwiązujemy problemy, a do takich należy sytuacja H. Cegielski Poznań, którego połączymy z Wojskowymi Zakładami Motoryzacyjnymi. W tym procesie wykorzystamy również możliwości poznańskiego Stomilu.

Utworzyliście tym samym Wielkopolskie Zakłady Pancerne Hipolita Cegielskiego. Co chcecie przez to osiągnąć?

W Poznaniu mamy potencjał kompetencji, ludzi i infrastruktury, dotąd rozproszony w trzech firmach. Mamy nadzieję, że pozwoli nam to zwiększyć i przyspieszyć produkcję kluczowych dla sił zbrojnych pojazdów pancernych. Rozważamy uruchomienie w nowej spółce produkcji wersji specjalistycznych Borsuka, mostów czy pojazdów bezzałogowych. Być może poznańskie zakłady zostaną jednak poprzez wykorzystanie hamowni włączone w program czołgu K2PL.

Co Panu osobiście sprawiło największą satysfakcję jako „sternikowi” PGZ-etu?

Przede wszystkim trzeba podkreślić zespołową pracę całej organizacji Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Dla mnie natomiast osobiście sukcesem jest to, że udało się spokojnie przeprowadzić zmiany strukturalne w PGZ-ecie w pełnej kooperacji z pracownikami i menedżerami. To samo dotyczy procesów integrujących w całej Grupie. Patrząc na ostatnie tygodnie, z pewnością jest nim też wstępne porozumienie z SAAB-em, który wybrał PGZ na partnera w ramach programu okrętów podwodnych dla polskiej marynarki wojennej. Tym samym zyskamy w Polsce zdolności do ich serwisowania i napraw. Porozumienie to potwierdziło wysokie kompetencje PGZ Stoczni Wojennej. Satysfakcję daje też umowa o utworzeniu spółki joint venture pomiędzy Mesko a Eurenco, która będzie produkować ładunki modułowe oraz trójbazowe materiały miotające dla amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm. Kluczowym wydarzeniem dla nas było podpisanie z końcem maja kilkudziesięciu umów w ramach instrumentu na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa Europy, czyli SAFE.

Co wobec tego trzeba jeszcze zmienić w PGZ-ecie, by dalej się rozwijała?

Wiele pracy wymaga integracja Grupy i współpraca centrali z zarządami spółek. Chodzi o to, żeby myślano nie kategoriami poszczególnych zakładów, lecz całej Grupy, ponieważ właśnie Grupa jako całość działa na rzecz polskiego bezpieczeństwa. To niełatwe, bo spółki są trochę państwem w państwie. Zarządy PGZ-etu przychodzą i odchodzą co kilka lat, a w spółkach niektórzy trwają na stanowiskach po kilkadziesiąt lat i często niechętnie reagują na zmiany.
Wiele do zrobienia jest też w kwestii współpracy z Ukrainą – wszyscy spodziewaliśmy się, że pojawią się wspólne projekty, transfery technologii i produkcja w Polsce. Mieliśmy dobre rozmowy z partnerami ukraińskimi choćby podczas Eurosatory w Paryżu i na konferencji o odbudowie Ukrainy w Gdańsku, więc mam nadzieję, że zaowocuje to w końcu uruchomieniem konkretnych projektów.

Wróćmy do SAFE. Czy wartość, przedmiot i zakres zawartych z MON-em umów was satysfakcjonują?

Najważniejsze dla nas jest kwestia odpowiedzialności. Kwestia satysfakcji jest drugorzędna. Kwoty z SAFE wydają się ogromne, choć pewnie zawsze za małe w stosunku do potrzeb wojska. Tym bardziej cieszy, że większość z nich trafi do polskiego przemysłu. Jako PGZ nie możemy narzekać, bo zyskaliśmy już zamówienia na kilkadziesiąt miliardów złotych z projektów realizowanych przez Polskę samodzielnie, ale liczymy jeszcze na wspólne zamówienia z innymi państwami.

Które wasze produkty mogą zamówić inne państwa w ramach SAFE?

Mamy do zaoferowania cieszące się już powodzeniem na rynkach zewnętrznych przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun i system minowania narzutowego Baobab, ale zauważamy też zainteresowanie produkowanym w Bydgoszczy systemem
bezzałogowym Wizjer.

To tyle jeśli chodzi o SAFE, ale mamy też zbudować okręt ratowniczy dla Szwecji. Czy współpraca z tym krajem może się rozwinąć?

Jeśli chodzi o domenę morską, rozmawiamy także o systemach bezzałogowych i torpedach. Pojawiają się również tematy dotyczące sprzętu lądowego i możliwej współpracy na rynkach trzecich.

Pozostaje mieć nadzieję, że kooperacja ze Szwedami będzie łatwiejsza niż z Koreańczykami.

Niestety, pierwszymi umowami na czołgi K2GP, wyrzutnie rakietowe K239 i haubice samobieżne K9A1 przyzwyczailiśmy partnerów koreańskich do myślenia, że kupujemy tylko gotowe produkty. Zaskoczyły ich nasze wymagania dotyczące produkcji sprzętu w Polsce i jego polonizacji. Na rynku zbrojeniowym każdy walczy o swoje. Z punktu widzenia partnerów koreańskich im więcej robią u siebie, na miejscu, tym lepiej dla tamtejszego przemysłu. A my chcemy, aby czołgi K2PL zamawiane w kolejnych umowach wykonawczych były produkowane w jak największym stopniu w Gliwicach, z coraz większą liczbą polskich komponentów.

Trudna jest też współpraca przemysłowa ze Stanami Zjednoczonymi. Nie udało się porozumieć w sprawie kluczowych dla nas projektów uruchomienia produkcji amunicji do Patriotów i HIMARS-ów.

Negocjacje dużych projektów zawsze są trudne i długotrwałe, ale ostatnio pojawiły się pozytywne sygnały w tej sprawie. Otwartość Amerykanów na współpracę z pewnością zwiększył instrument SAFE, który ograniczył pozaeuropejski wkład w zamawiany sprzęt do 35%. Podobne zapisy pojawią się w nowych narzędziach, które promują europejski przemysł. Myślę, że amerykańskie firmy zrozumiały, że muszą produkować też w Europie, aby nie wypaść z naszego rynku.

Czy z myślą o eksporcie jesteśmy gotowi udostępniać licencje bądź tworzyć zakłady za granicą w ramach spółek joint venture?

Tak, jesteśmy otwarci na różne rozwiązania. Właśnie pracujemy nad projektem, w ramach którego będziemy udostępniać licencję na konkretny sprzęt albo kooperować w taki sposób, żeby prowadzić produkcję za granicą. Jesteśmy również gotowi na zakupy działających na innych rynkach firm, jeśli pojawią się interesujące nas oferty.

Przykładem wspólnej oferty na eksport jest bojowy wóz piechoty Borsuk ze słowacką wieżą Turra 30. Na jakim rynku ma on szanse?

Tę ofertę kierujemy przede wszystkim w stronę krajów znad Zatoki Perskiej – ze względu na kompetencje naszego partnera w tym zakresie. To samo dotyczy Rosomaka ze słowacką wieżą, bo tam, ze względu na teren, może nawet bardziej preferowane są pojazdy kołowe niż gąsienicowe.

Piętą achillesową PGZ-etu jest konieczność importu silników do pojazdów. Jak zamierzacie zmienić tę sytuację?

Rozmawiamy z dostawcami silników oraz skrzyń biegów, żeby przenosić produkcję tych elementów do Polski i ją polonizować. Pracujemy też nad koncepcją centrum silnikowego w Kaliszu. WSK-PZL już ma doświadczenie w produkcji silników lotniczych i próbuje się mierzyć z wyzwaniem związanym z tymi do dronów czy do rakiet. Najważniejsza jest jednak kwestia silników samochodowych. Możemy je produkować we współpracy z naszym partnerem z południa, czyli Tatrą z Czech. Skala potrzeb – m.in. w kontekście ciężarówek Jelcza – czyni to przedsięwzięcie sensownym ekonomicznie.

Jeśli chodzi o Jelcza, to są problemy z terminowym wywiązywaniem się z dostaw. Czy nie udałoby się ich rozwiązać przez zmianę technologii produkcji pojazdów? Na przykład zacząć skręcać kabiny zamiast spawać.

Nie zmieniamy technologii, bo nie wiemy, czy czas na to pozwoli. Obecnie skupiamy się na odbudowaniu zdolności ilościowych poprzez wykorzystanie kooperantów. Kabiny na przykład niedawno trafiły do lakierni WZL-u w Bydgoszczy.

Czy PGZ ma szansę stać się za kilka lat kluczowym w Europie producentem sprzętu w domenie pancernej?

Myślę, że są do tego warunki, rozwijamy infrastrukturę, ale mamy już kompetencje nie tylko do produkcji, ale też do tworzenia nowych wyrobów. Funkcjonuje duże biuro konstrukcyjne w Hucie Stalowa Wola, które ma już na swym koncie udane projekty, takie jak uniwersalne modułowe podwozie gąsienicowe, a teraz pracuje nad ciężkim bojowym wozem piechoty. W przyszłości biuro to może działać na rzecz całej Grupy. Nie należy też zapominać o gliwickim OBRUM-ie, gdzie też jest potencjał do tworzenia nowych rozwiązań w domenie pancernej.

PGZ działa na rzecz uruchomienia produkcji czołgów K2PL, wersji specjalistycznych Borsuka, uzbrojenia i sprzętu dla programu obrony powietrznej Narew, pocisków rakietowych dalekiego zasięgu Barracuda oraz zwiększenia zdolności produkcyjnych w sferze amunicji, z naciskiem na artyleryjską kalibru 155 mm. Jakie są inne kluczowe przedsięwzięcia w obszarze produkcji, które wzmocnią pozycję Grupy na rynku polskim i zwiększą jej szanse na ekspansję na rynki zagraniczne?

Chcemy dużo mocniej wejść m.in. w produkcję autonomicznych platform bezzałogowych lądowych, morskich i powietrznych oraz uzbrojenia rakietowego, ale także efektywniej współpracować i szybciej komercjalizować rozwiązania oferowane przez start-upy. Tempo, w jakim na rynku cywilnym pojawiają się dziś interesujące rozwiązania o charakterze dual-use, przy rosnących możliwościach masowej i niskokosztowej produkcji systemów obronnych sprawia, że ten segment rynku zbrojeniowego jest dla nas bardzo perspektywiczny zarówno w sferze krajowej, jak i zagranicznej.

Rozmawiali: Krzysztof Wilewski, Tadeusz Wróbel

autor zdjęć: Łukasz Kermel, Sławomir Kozioł/18 DZ, PGZ, WZL2/ PGZ

dodaj komentarz

komentarze


PZL Mielec w planach MON-u
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Wybuchowe szkolenie podchorążych z WAT-u
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Czołgi bez tajemnic
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
Battalions of the Future
Przeciwlotnicy i terytorialsi w Brzesku
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Gorący lipiec PKW Łotwa
Anatomia pocisku
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Wielkie zakupy
Polonizacja coraz bardziej oczywista
Wojskowe konstelacje
Wyrzutnie iLauncher będą serwisowane nad Wisłą
Ciężki BWP z Huty Stalowa Wola
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Walka w dwóch światach
„Wielka ucieczka” okiem historyka
Polacy przejmą wszystkie szkolenia na Abramsach
Rekordowa licytacja „Kasku weterana”
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Wystartował MSPO 2026
„Mewa” na północnym szlaku
Pomerania Has Potential
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
Najpierw poligon, potem studia
Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
Zbrojeniówka coraz mocniejsza
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Wzmacnianie potencjału
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Oręż przeciw dronom
Polska wzmacnia ochronę nieba
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Pancerna premiera HSW
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
„Horyzont” przedłużony
Kosiniak-Kamysz: Inwestujemy w bezpieczeństwo Polaków
Flanka pod strażą
Pomorze ma potencjał
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Terytorialsi wykonywali pomiary dla naukowców z PAN-u
Oczekujemy partnerstwa
Z prądem i pod prąd
Abordaż z polskim wsparciem
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Od Warmate po F-16. Pokaz możliwości Wojska Polskiego
W Sejmie o rosyjskim pocisku
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Kolejny incydent z udziałem rosyjskiego samolotu
Fabryki zbrojeniowe pod większą ochroną
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Dwa marzenia spełnione naraz
PZL P.11c – Pościgowy taran!

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO