Zielony Okręg Przemysłowy „Kaszubia” ma przynieść Polsce inwestycje rzędu 250 mld złotych. Do projektu dołączają kolejni inwestorzy, którzy rozwijają przemysł, energię i nowe technologie.
To nie jest kolejna specjalna strefa ekonomiczna ani program wsparcia poszczególnych inwestycji. Zielony Okręg Przemysłowy „Kaszubia” ma stać się nowym modelem rozwoju przemysłu, łączącym bezpieczeństwo państwa z gospodarką, energetyką, nauką i nowoczesnymi technologiami. Projekt zainicjowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej w maju 2025 roku zakłada stworzenie na Pomorzu ekosystemu, który już przyciąga inwestorów z kraju i zagranicy, rozwija krajowy przemysł oraz włącza polskie przedsiębiorstwa do globalnych łańcuchów dostaw.
Za wyborem Pomorza stoją względy zarówno geograficzne, jak i gospodarcze. Region dysponuje portami morskimi, rozwijającym się sektorem morskiej energetyki wiatrowej, zapleczem logistycznym, stoczniowym oraz naukowym. To także obszar o strategicznym znaczeniudla bezpieczeństwa państwa i całego regionu Morza Bałtyckiego. Od początku projekt był pomyślany znacznie szerzej niż jako inicjatywa związana wyłącznie z przemysłem zbrojeniowym. Jego twórcy chcą wykorzystać rosnące wydatki na obronność do budowy trwałego potencjału gospodarczego Polski. Oznacza to nie tylko lokowanie nowych fabryk, lecz także rozwój centrów badawczo-rozwojowych, zaplecza produkcyjnego, szkolnictwa technicznego i nowych kompetencji.
„To jest cały system wsparcia polskiego przemysłu obronnego, ale też łańcuchów dostaw i wykorzystania pieniędzy, które wydajemy rokrocznie, do budowania pozycji gospodarczej, militarnej, ale również politycznej Polski”, podkreśla Maciej Samsonowicz, doradca szefa MON-u oraz pomysłodawca projektu i przewodniczący grupy roboczej ds. Zielonego Okręgu Przemysłowego „Kaszubia”.
CZAS NA PARTNERSTWO
Jednym z głównych założeń ZOP-u „Kaszubia” jest odejście od modelu, w którym Polska przede wszystkim kupuje zagraniczne uzbrojenie. Celem jest zwiększenie udziału krajowych przedsiębiorstw w produkcji komponentów, serwisowaniu sprzętu, pracach badawczo- rozwojowych i międzynarodowych łańcuchach dostaw.
Projekt zakłada otwarcie zarówno na spółki Skarbu Państwa, jak i firmy prywatne. Samsonowicz zwraca uwagę, że innowacje coraz częściej powstają właśnie w mniejszych przedsiębiorstwach, które potrafią szybko reagować na zmieniające się potrzeby rynku i wojska. „Choćby w USA sektor prywatny odgrywa dominującą rolę w przemyśle obronnym. Dlatego nie możemy się bać prywatnych firm. Nie możemy też wspierać wyłącznie spółek publicznych. Rynek tak nie działa”, dodaje doradca ministra obrony narodowej.
To podejście dobrze wpisuje się w doświadczenia ostatnich lat. Wojna w Ukrainie pokazała, że nowoczesne technologie – od systemów bezzałogowych po oprogramowanie – często są rozwijane przez niewielkie, wyspecjalizowane przedsiębiorstwa. Dlatego ZOP ma stworzyć warunki, w których polskie firmy będą mogły nie tylko sprzedawać rozwiązania krajowym odbiorcom, lecz także stać się partnerami największych światowych koncernów.
PIERWSZE INWESTYCJE
Do współpracy przystąpiły zarówno polskie przedsiębiorstwa, jak i zagraniczni partnerzy. Jednym z najważniejszych przykładów jest współpraca z norweskim Kongsbergiem, który rozwija swoje inwestycje na Pomorzu. Firma planuje zwiększenie zdolności produkcyjnych związanych z systemami obronnymi oraz włączenie polskich podmiotów do międzynarodowego łańcucha dostaw.
W projekt angażują się również przedsiębiorstwa rozwijające technologie bezzałogowe, elektronikę, systemy obserwacji czy rozwiązania podwójnego zastosowania. Wśród partnerów wymieniani są m.in. APS (współtwórca programu antydronowego San), Eycore (technologie satelitarne i radary SAR) czy firmy współpracujące z PKP Cargo przy projektach logistycznych. Równolegle są prowadzone rozmowy z inwestorami ze Stanów Zjednoczonych, Skandynawii czy z Korei Południowej, dotyczące kolejnych przedsięwzięć przemysłowych.
Istotnym elementem ZOP-u jest także współpraca z uczelniami. W projekt włączają się m.in. Akademia Marynarki Wojennej, Akademia Górniczo-Hutnicza, Politechnika Gdańska oraz instytuty Sieci Badawczej Łukasiewicz. Ich zadaniem, oprócz rozwijania projektów technologicznych, będzie przygotowanie specjalistów odpowiadających potrzebom nowych inwestorów.
SZYBKIE DECYZJE
Dla osób odpowiedzialnych za „Kaszubię” jednym z największych wyzwań nie jest dziś pozyskanie inwestorów, lecz dostosowanie państwa do tempa, w jakim rozwija się nowoczesny przemysł. Maciej Samsonowicz zapowiada rozwiązania mające uprościć procedury administracyjne, przyspieszyć proces inwestycyjny oraz stworzyć atrakcyjniejszy system zachęt. MON analizuje również możliwość zmian przepisów dotyczących certyfikacji, inwestycji i współpracy z uczelniami. Równocześnie projekt ma odpowiadać na problem niedoboru wykwalifikowanych kadr. Przedstawiciele firm zwracają uwagę, że nawet najbardziej atrakcyjne inwestycje nie zostaną zrealizowane bez odpowiednio przygotowanych inżynierów i specjalistów.
ZOP „Kaszubia” powstał jako projekt, który zdaniem MON-u może stać się przemysłowym centrum całego regionu Morza Bałtyckiego, obsługującym jednocześnie kilka rynków Europy Północnej. Rosnące znaczenie północnej flanki NATO, rozwój infrastruktury energetycznej na Bałtyku oraz zmiany w światowych łańcuchach dostaw sprawiają, że region staje się coraz atrakcyjniejszy dla inwestorów.
autor zdjęć: Curioso Photography/Adobe Stock, Advanced Protection Systems SA

komentarze