Wykup przez państwo Huty Częstochowa, utworzenie Wielkopolskich Zakładów Pancernych, solidny zastrzyk finansowy dla Zakładów Mechanicznych w Tarnowie – polska zbrojeniówka wzmacnia się i konsoliduje. A wszystko po to, by zdobywać nowe kompetencje, co w niepewnych czasach ma znaczenie fundamentalne.
Huta Częstochowa została przejęta przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Fot. Huta Częstochowa
Po blisko trzech dekadach względnego spokoju do Europy powróciła niepewność. Konfrontacyjna postawa Rosji sprawiła, że państwa NATO zaczęły odbudowywać odchudzane wcześniej armie i zasoby niezbędne do ich funkcjonowania. Równolegle zachodnie rządy inwestują w przemysł obronny. Chodzi nie tylko o wzmocnienie jego potencjału, ale też wykreowanie nowych łańcuchów dostaw, które w jak największym stopniu opierałyby się na lokalnych firmach, a przez to były mniej podatne na globalne wstrząsy. Tego rodzaju procesy zachodzą też w Polsce. Nowe samoloty, okręty, czołgi – polska armia modernizuje się na potęgę. Technologiczny skok to efekt kontraktów liczonych w setkach miliardów złotych. Niemały udział w ich realizacji mają lokalne przedsiębiorstwa.
Z polskich fabryk i stoczni pochodzą zamówione przez resort obrony haubice Krab, bojowe wozy piechoty Borsuk, przenośne zestawy rakietowe Piorun czy niszczyciele min Kormoran II. Do tego dochodzi wiele pomniejszych produktów – od samego budulca po różnego typu systemy odpowiedzialne za funkcjonowanie sprzętu dla wojska. W unowocześnianie sił zbrojnych są zaangażowane setki, jeśli nie tysiące polskich przedsiębiorstw.
PRZEMYSŁ ZE WSPARCIEM
Rodzima zbrojeniówka dostała więc potężny impuls rozwojowy i zmienia się w szybkim tempie. W dużej mierze ze wsparciem państwa. Przykłady można by mnożyć. W grudniu 2025 roku resort obrony ogłosił, że kupuje Hutę Częstochowa – jednego z największych producentów stali w tej części Europy. Pod koniec ubiegłej dekady zakład znalazł się na krawędzi upadku. Likwidacji uniknął tylko za sprawą dzierżawy, na którą zdecydował się Węglokoks, czyli spółka należąca do Skarbu Państwa. Kolejny ruch wykonało MON. Resort po raz pierwszy w historii skorzystał z artykułu 311 prawa upadłościowego i postanowił przejąć firmę o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa kraju. Huta posiada halę produkcyjną o powierzchni 50 ha i jest w stanie samodzielnie realizować cały proces produkcyjny blach grubych – od samego wytwarzania stali poprzez jej hartowanie, cięcie aż po trawienie i walcowanie. O jakości jej produktów mogli się przekonać choćby pracownicy PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni. Z dostarczanego przez zakład budulca powstaje nowoczesny okręt ratowniczy – przyszły ORP „Ratownik”.
W gdańskiej stoczni Remontowa Shipbuilding powstają kadłuby dwóch okrętów rozpoznawczych projektu „Delfin”. Fot. SAAB
Na tym oczywiście nie koniec. U schyłku ubiegłego roku polski rząd postanowił bowiem dokapitalizować Zakłady Mechaniczne „Tarnów”. Firma otrzymała 310 mln złotych. Pieniądze pomogą w budowie nowej hali produkcyjnej, modernizacji starszej infrastruktury, a także w poszerzeniu parku maszynowego o blisko 200 nowoczesnych urządzeń. Tarnowskie przedsiębiorstwo to jeden z producentów Pilicy+ – przeciwlotniczych systemów bardzo krótkiego zasięgu. Na potrzeby wojska wytwarza karabiny maszynowe i wyborowe. Tamtejsi inżynierowie wymyślili też „Potwora z Tarnowa”. Pod tą nazwą kryje się bateria do zwalczania powietrznych bezzałogowców wyposażona w szybkostrzelny czterolufowy karabin kalibru 12,7 mm. Broń stanie się elementem szerszego systemu antydronowego, który armia pozyska w ramach programu „San”.
I przykład najświeższy, z czerwca tego roku. Wówczas to podpisany został list intencyjny o utworzeniu w Poznaniu nowej firmy zbrojeniowej – Wielkopolskich Zakładów Pancernych Hipolita Cegielskiego. Powstaną one z połączenia Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych i spółki H. Cegielski-Poznań – historycznego przedsiębiorstwa, które w ostatnich latach borykało się z dużymi problemami finansowymi. Nowy podmiot ma być odpowiedzialny za produkcję ciężkiego bojowego wozu piechoty, ale też serwisowanie czołgów Abrams i Leopard.
Zakłady mechaniczne w Tarnowie i Wielkopolskie Zakłady Pancerne należą do powołanej przez państwo Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Huta Częstochowa ściśle z nią współpracuje. „Chcemy być liderem i integratorem polskiego przemysłu obronnego. Tego nie da się zadekretować. Na taką rolę trzeba zapracować skutecznością, współpracą i realizacją konkretnych projektów. Dążymy do tego krok po kroku”, podkreślał w Poznaniu Adam Leszkiewicz, prezes PGZ SA. Temu właśnie służą cykliczne spotkania organizowane pod szyldem Forum Przemysłu Zbrojeniowego – w Gdyni, Szczecinie, Łańcucie, Opolu. Ich rezultatem jest wiele umów o współpracy, które przedstawiciele PGZ-etu podpisali z firmami zainteresowanymi wzmacnianiem potencjału polskiej armii. Ale rzecz nie sprowadza się tylko do produkcji rodzimego uzbrojenia i wyposażenia.
WISŁA Z UDZIAŁEM
Polskie przedsiębiorstwa dołączają również do projektów, w których pierwsze skrzypce grają duże zachodnie koncerny. Przykład? Program „Wisła” związany z wyposażeniem Sił Zbrojnych RP w rakiety Patriot. Nasze firmy biorą udział w produkcji wyrzutni i specjalistycznych pojazdów. W Polsce już niebawem będą też produkowane koreańskie czołgi K2 w wersji PL, w gdańskiej stoczni Remontowa Shipbuilding powstają zaś kadłuby dwóch okrętów rozpoznawczych projektu „Delfin”, które później zostaną doposażone przez szwedzkiego Saaba. Lista jest oczywiście znacznie dłuższa. Mało tego, w przyszłości polscy fachowcy przejmą odpowiedzialność za serwisowanie sprzętu zamówionego u zagranicznych kontrahentów. Tak stanie się m.in. z okrętami podwodnymi typu Orka, które wyprodukują dla nas Szwedzi.
Wszystko to pomaga w zdobywaniu kolejnych kompetencji i umocnieniu pozycji polskich firm na międzynarodowych rynkach. Efektem jest rosnący eksport. Polska sprzedaje za granicę, m.in. do Ukrainy, ale też do Norwegii, Szwecji czy Belgii. I tak przemysł zbrojeniowy krok po kroku staje się coraz bardziej znaczącą gałęzią polskiej gospodarki.
autor zdjęć: Huta Częstochowa, SAAB

komentarze