Amerykańskie czołgi w rękach polskich mechaników. Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne w Poznaniu przygotowują się do serwisowania Abramsów.
Podstawową obsługą techniczną, serwisowaniem i utrzymaniem czołgów w sprawności będą zajmować się mechanicy wojskowi w jednostce, a na poważniejsze naprawy maszyny trafią do Regionalnego Centrum Kompetencyjnego.
W ostatnich latach Wojsko Polskie zamówiło łącznie 366 czołgów Abrams w dwóch wersjach: 116 wozów M1A1 FEP pochodzących z zasobów Korpusu Piechoty Morskiej USA (dostarczone do czerwca 2024 roku), oraz 250 fabrycznie nowych wozów M1A2 SEPv3. Ich dostawy rozpoczęły się w 2025 roku i mają zostać sfinalizowane do końca 2026 roku. Abramsy uważane są za jedne z najlepiej opancerzonych i uzbrojonych czołgów na świecie. Mają sprawdzoną odporność balistyczną. Dodatkowo 250 nowych wozów w wersji SEPv3 dysponuje najnowocześniejszymi systemami celowniczymi, łączności i zarządzania polem walki. Wojsko Polskie postawiło na Abramsy nie tylko ze względu na plany modernizacyjne. Chodzi również o załatanie luki sprzętowej po przekazaniu setek własnych czołgów (T-72 i PT-91) Ukrainie oraz wzmocnienie ściany wschodniej w obliczu zagrożenia ze strony Rosji.
Gotowy do użycia
Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne, które po rozpoczętej właśnie fuzji z zakładami H. Cegielski- -Poznań przekształcą się w Wielkopolskie Zakłady Pancerne Hipolita Cegielskiego w Poznaniu, od 2016 roku serwisują już czołgi Leopard 2A5, więc są podmiotem doświadczonym w tego rodzaju działalności. Regionalne Centrum Kompetencyjne Abrams otwarto tu w 2024 roku, aby skupić w jednym miejscu prace dotyczące nowych w Wojsku Polskim maszyn. Na razie w Poznaniu odbywa się tzw. deprocessing czołgów M1A1 FEP i M1A2 SEPv3 Abrams, czyli ich kompleksowe sprawdzenie i przygotowanie do przekazania polskiemu wojsku. „Obejmuje on montaż wyposażenia, które na czas transportu morskiego musiało zostać zdemontowane i zabezpieczone. Czołgi są w Centrum Kompetencyjnym Abrams doposażane zgodnie z konfiguracją przewidzianą dla odbiorcy i przechodzą niezbędne przeglądy oraz kontrolę techniczną. Dzięki temu mamy pewność, że zachowują pełną wartość bojową i są przekazywane nowemu użytkownikowi w pełni sprawne”, tłumaczy Mikołaj Tokarek, dyrektor produkcji w WZMi-e.
W ramach deprocessingu czołgi, które docierają do Polski, są również testowane. „Testy obejmują przede wszystkim sprawdzenie podsystemów – wizyjnych czy kierowania ogniem, z tym że bez przestrzeliwania, bo to już robi wojsko na poligonie w Biedrusku. Przeprowadzamy także próby jezdne, testujemy układ hamulcowy itp.”, doprecyzowuje Mikołaj Tokarek. Dodaje, że deprocessing starszych czołgów, M1A1 FEP, już się zakończył, z kolei w przypadku nowych, M1A2 SEPv3, przekroczył już półmetek, zgodnie z harmonogramem dostaw.
Grunt to dobry mechanik
Docelowo poznańskie Centrum ma być gotowe do przeprowadzania napraw wraz z zakończeniem dostaw drugiej partii czołgów, a więc do końca tego roku. Na początku 2026 roku oddano do użytku wyremontowaną na potrzeby Centrum halę WZM-otów o powierzchni 20 tys. m2, która dysponuje ponad 75 gniazdami serwisowymi, co znacznie przyspieszy cały proces.
„Naprawy, które będziemy wykonywali, obejmą wymiany podzespołów, przekładni, uszczelnień, elementów zarówno podwozia, jak i systemu wieżowego oraz skrzyni biegów”, tłumaczy Mikołaj Tokarek. Wyjaśnia, że podstawową obsługą techniczną, serwisowaniem i utrzymaniem czołgu w sprawności będą zajmować się mechanicy wojskowi w jednostce, a do Poznania maszyny trafią na poważniejsze naprawy.
Na razie w Centrum trwają szkolenia z obsługi i napraw Abramsów, które nadzorują przedstawiciele producenta maszyn – firmy General Dynamics Land Systems. „Jest nam o tyle łatwiej, że serwisujemy już w WZM-otach czołgi Leopard. Ale i tak prowadzimy szkolenia pod okiem instruktorów ze strony producenta, skierowaliśmy też część naszej kadry do wojska, by wzięła udział w dokładnie takim samym przeszkoleniu, jakie mają żołnierze z załogi czołgu, kierowcy, operatorzy itp. Wszystko po to, by wiedza i umiejętności z zakresu napraw były poparte praktyką wojskową”, podkreśla Mikołaj Tokarek.
Serwisowanie wieloletnie
Obecnie Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne prowadzą negocjacje z zamawiającym, 2 Regionalną Bazą Logistyczną w Warszawie, dotyczące szczegółów wieloletniej umowy ramowej określającej zakres serwisowania Abramsów. WZM są jedynym podmiotem wybranym przez armię do wypełnienia tego zadania.
„To krok milowy w ustanowieniu pełnego i kompleksowego zabezpieczenia potrzeb Sił Zbrojnych RP w kwestii czołgów Abrams, jak również istotny moment dla Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych, w których od lutego 2024 roku działa prężnie Regionalne Centrum Kompetencyjne czołgów Abrams. Polska Grupa Zbrojeniowa bardzo poważnie traktuje odpowiedzialność, jaka spoczywa na rodzimym przemyśle obronnym, także jeżeli chodzi o usługi remontowo-obsługowe kupionego przez nasze państwo sprzętu”, komentuje prezes zarządu, dyrektor generalny Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych SA Grzegorz Szkaradek.
Umowa ramowa w sprawie serwisowania Abramsów ma być zawarta do końca 2026 roku.
Z silnikiem do Dęblina
Oprócz Poznania czołgi Abrams, a konkretnie ich silniki, będą serwisowane w Dęblinie. W maju tego roku dęblińskie Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 SA podpisały umowę z producentem napędu do czołgów – firmą Honeywell. Wartość inwestycji to 300 mln złotych. Autoryzowane Centrum Serwisowe Silników AGT1500 ma dokonywać kompleksowych renowacji silników. Będzie to jedyny taki ośrodek w Europie i trzeci na świecie. Zacznie działalność w 2028 roku.
autor zdjęć: WZM SA, Aneta Wigłasz/1 BPanc

komentarze