W czasie II wojny światowej niemieccy analitycy stworzyli dwa ciekawe dokumenty o polskiej konspiracji. Pierwszy dotyczył powstania styczniowego, a drugi okresu 1939–1945. W rozważaniach na temat 1863 roku wskazywano, że również po klęsce w 1939 roku Polacy zbudują mocne struktury konspiracyjne. Drugi dokument stanowił szczegółową charakterystykę owego podziemia.
Jeden z walecznych siejących postrach wśród niemieckich okupantów, Zdzisław de Ville „Zdzich” z Oddziału „Jędrusie”, mierzy w zasadzce z rkm-u Browning wz. 1928. Domena publiczna
21 lutego 1940 roku szef oddziału administracyjnego Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) Brigadeführer SS Leo Petri przesłał do sztabu Reichsführera SS Heinricha Himmlera opracowanie historyczne. Jego autorami byli specjaliści z Oddziału Naukowego Sztabu Generalnego Wojsk Lądowych. Petri prosił o przedstawienie tejże analizy samemu Himmlerowi. Sugerował też, aby udostępnić ją również jednostkom SS – Totenkopfstandarten – działającym na terenie okupowanej Polski. Tak też się stało. Szef SS uznał studium za tak ważne, że nakazał przesłać je do dowódcy SS i policji w Generalnym Gubernatorstwie, do okręgów SS Wisła i Warta, a także terenowych placówek gestapo.
Czego dotyczył dokument, który uznano za tak ważny? Nosił on tytuł „Taktyka polska w dziedzinie przygotowań i przeprowadzenia powstania przeciwko Rosjanom w 1863 roku. Metody obrony rosyjskiej”. Jego autorzy ostrzegali, że w warunkach okupacji Polacy mogą powtórzyć powstańczy zryw. „Zorganizowanie i przeprowadzenie powstania przez Polaków, przedsięwzięcia obronne Rosjan i błędy popełnione przez obydwie strony dostarczają szeregu nauk, zarówno dla teraźniejszości, jak i dla przyszłości” – podkreślali.
Atuty i słabe strony powstania 1863
Zdaniem autorów opracowania sytuacja międzynarodowa Polski w 1863 roku i w latach 1939–1940 była podobna. Mimo życzliwości mocarstw zachodnich nie zaangażowały się one aktywnie w obronę sprawy polskiej. Może się również zdarzyć, że w trakcie działań na innych teatrach wojny kwestia polska zostanie zapomniana. Według niemieckich analityków już były tego symptomy: ani Anglia, ani Francja nie wypowiedziały wojny Sowietom po ich agresji na Polskę 17 września 1939 roku. Niemieccy analitycy ostrzegali: „W rezultacie tego wydaje się całkowicie możliwe, że w fanatycznych umysłach Polaków – wzorem roku 1863 – zrodzi się myśl – przypomnienia światu sprawy Polski za pomocą powstania”. Wskazywali, że w 1863 roku, w odróżnieniu od powstania listopadowego, Polacy nie posiadali żadnej siły zbrojnej; armia narodowa nie istniała: „Tym bardziej godne podziwu jest, że mimo tego braku oraz wewnętrznych waśni byli w stanie w ciągu ponad jednego roku przeciwstawiać się oddziałom rosyjskim, znacznie przewyższającym ich siłą bojową, uzbrojeniem i liczbą”.
W czasie powstania styczniowego ruch niepodległościowy mógł liczyć na wsparcie ze strony Kościoła katolickiego. Autorzy opracowania trafnie ocenili, że także po 1939 roku polska konspiracja będzie mogła polegać na duchowieństwie. Zwrócili również uwagę na to, że w 1863 roku nie udało się nakłonić do walki mas chłopskich, ale: „w międzyczasie upłynęło 76 lat. W tym czasie postawa mas chłopskich w Polsce mogła stać się bardziej patriotyczna”. Okazało się, że mieli rację.
Według niemieckich analityków: „Podstawowym błędem strony rosyjskiej było to, że wierzono, iż można będzie z korzyścią współpracować z urzędnikami narodowości polskiej”. Tymczasem większość z nich sprzyjała powstaniu, a lojalny wobec Moskwy hrabia Aleksander Wielopolski uznawany był przez rodaków za zdrajcę. „Także i dzisiaj – ostrzegali autorzy studium – dużą rolę może odgrywać problem, czy wolno wykorzystywać rodowitych Polaków przy zarządzaniu ujarzmionymi częściami kraju. Doświadczenia z 1863 roku nakazują najwyższą ostrożność”.
Największą słabością Polaków miał być z kolei „brak jednolitego, świadomego celu kierownictwa wojskowego”. Ani Ludwik Mierosławski, ani Marian Langiewicz nie spełnili pokładanych w nich nadziei. Jednolite dowództwo wojskowe powstało dopiero jesienią 1863 roku, gdy dyktatorem insurekcji został Romuald Traugutt. Jednak wtedy na wiele rzeczy było już za późno. Tysiące ludzi, podległych lokalnym dowódcom, nie zostało zaangażowanych w walkę. Dodatkowo niejednokrotnie operacje paraliżował brak porozumienia między dowódcami. Uważano, że „przyczyny tych niedostatecznych podstaw organizacyjnych na odcinku wojskowym należy upatrywać przede wszystkim w tym, że Polska od 1831 roku nie posiadała już własnej armii. Naród polski zagubił swoje tradycje wojskowe. Powstanie, które wybuchłoby dzisiaj, zastałoby w przeciwieństwie do tamtego naród od 20 lat przechodzący szkołę powszechnego obowiązku wojskowego”. I znów piszący te słowa się nie pomylili.
Prawie nieuchwytny przeciwnik
Niemiecka analiza stanowi również swoistą pochwałę działań nieregularnych Polaków. Regularna armia rosyjska – mimo swej przewagi liczebnej, a także w wyszkoleniu i uzbrojeniu – nie mogła poradzić sobie z oddziałami partyzanckimi. „Rozgorzała jako dalszy ciąg działań wiosennych walka z bandami w całym kraju postawiła rosyjskie wojska okupacyjne przed niewdzięcznym zadaniem walki z prawie nieuchwytnym przeciwnikiem, który przy silniejszym uderzeniu szedł w rozsypkę, a gdy tylko Rosjanie odmaszerowali, pojawiał się znowu” – konstatowali.
Niemcy zwracali uwagę na wsparcie społeczne dla powstania, które zdecydowało o jego rozwoju i zasięgu: „małe oddziały partyzanckie mogą się jedynie utrzymać pod warunkiem, że są całkowicie pewne pomocy ze strony ludności. Z tego wypływa ogromne znaczenie, które należy przypisać cywilnej organizacji powstania”. Warto zauważyć, że podobne zdanie o zależności między powodzeniem działań partyzanckich a wsparciem ze strony ludności mieli m.in. Mao Zedong piszący o walce partyzanckiej Chińczyków przeciwko japońskiemu okupantowi czy gen. Tadeusz Bór-Komorowski w swojej publikacji o Armii Krajowej.
Z niejakim podziwem autorzy raportu pisali o organizacji i dokonaniach rządu powstańczego. Podstawę jego skuteczności stanowiła „gorąca miłość ojczyzny, która jest właściwa Polakom”, ale i represje wobec przeciwników. Wskazywano na fakt, że w czasie całego powstania rząd potrafił się utrzymać w Warszawie rojącej się od wojsk rosyjskich oraz kierować działaniami w województwach, okręgach, powiatach, a nawet parafiach. To podziemne państwo miało m.in. pocztę, sądownictwo w postaci trybunałów rewolucyjnych i własną policję.
Postój polskich ochotników w lasach Litwy. Grafika z francuskiego pisma „L’Illustration Journal Universel”, 1863. Domena publiczna
Co zdaniem niemieckich analityków zdecydowało o upadku powstania? Wśród przyczyn sukcesu Rosjan wymieniano politykę „żelaznej surowości” jako odpowiedzi na terror ze strony Polaków, połączoną z wielkodusznością wobec chłopów. Także brak realnej pomocy dla powstania z zagranicy. Poza tym słabe przygotowanie strony wojskowej zrywu oraz nieumiejętność włączenia do walki całego narodu.
O jakich środkach powinni więc Niemcy pamiętać u progu okupacji? „Jak uczy rok 1863 – tym środkiem jest bezlitosna surowość przy pierwszych objawach oporu. Każde niezdecydowanie władzy wykonawczej musi się skończyć fatalnie”. I do takich właśnie metod okupant uciekł się właściwie od pierwszych dni wojny.
Generał Gehlen o polskim podziemiu
Kolejny ważny raport powstał w 1945 roku, w ostatnich tygodniach wojny. Dotyczył Polskiego Państwa Podziemnego. Za powstanie dokumentu odpowiadał generał major Reinhard Gehlen, który w tym czasie był dowódcą Wydziału Obce Armie Wschód (Fremde Heere Ost) w niemieckim Sztabie Generalnym Wojsk Lądowych i kierował wywiadem wojskowym na froncie wschodnim. Gehlen uważany był za bardzo utalentowanego sztabowca. Docenili to po wojnie Amerykanie i umożliwili mu kontynuowanie pracy wywiadowczej przeciwko Sowietom. Kierowana przez niego struktura prowadziła także rozpoznanie sytuacji militarnej na terenach okupowanej Polski.
Gehlen (a raczej najpewniej podlegli mu analitycy) był autorem szeregu opracowań i raportów na temat polskiego podziemia. A najważniejszy z nich to datowany na 4 kwietnia 1945 roku dokument „Siły wojskowe i wywiadowcze w ramach polskiego ruchu oporu”. Liczące 136 stron tekstu i 52 załączniki opracowanie stanowi syntetyczną analizę poświęconą polskiemu podziemiu w czasie II wojny światowej. Omawia jego powstanie, rozwój i strukturę. Autorzy skupili się przede wszystkim na aspektach wojskowych i wywiadowczych, ale omówili także postawy polskiego społeczeństwa, bazę polityczną podziemia i sytuację międzynarodową Polski. Ciekawostką jest to, że w dokumencie zamieszczono mapę Polski z granicami, które stały się faktem po 1945 roku. Najpewniej 17 kwietnia 1945 roku Gehlen przekazał swój raport Himmlerowi i Walterowi Schellenbergowi, kierującemu całym wywiadem SS.
Wielokrotnie w raporcie widoczny jest – czasem źle skrywany – podziw dla organizacji i osiągnięć polskiego podziemia: „Często zapomina się o tym – czytamy w dokumencie – że każda akcja polskiego ruchu oporu, nawet jeśli wydaje się nam, że jest izolowanym przedsięwzięciem, niemającym żadnego zaplecza, opiera się na poważnym zamiarze, nadrzędnej woli i przemyślanym planie. W ten sposób obszary, na których prowadzone są aktywne działania bojowe, sąsiadują z terenami, które ruch oporu wykorzystuje w celu swych zamaskowanych przygotowań, wskutek czego odnosimy mylne wrażenie, że są to tereny spokojne lub już spacyfikowane. Ale dopiero wspólne potraktowanie obydwu tych obszarów pokazuje, jak karnie zorganizowany i konsekwentnie dowodzony jest cały ruch oporu...
Na ogólnoeuropejskiej mapie oporu to właśnie polski ruch oporu jest w wielu dziedzinach wiodący i wzorcowy. Sytuacja etnogeograficzna narodu polskiego, której charakterystyczne rysy nieomylnie rozpoznajemy w polskim ruchu oporu, jest naznaczona trwaniem od stuleci w strefie ścierania się interesów niemieckich i rosyjskich, toteż musiał się on zawsze bronić przed atakami z obu stron”.
Autorzy, twierdzą, że stronie niemieckiej zależało na zmianie nastawienia Polaków do Niemców i takie możliwości stronie polskiej nawet przedstawiano, ale nie dały one oczekiwanych rezultatów. Do takich momentów sprzyjających zmianie zaliczono: wybuch wojny niemiecko-sowieckiej, ujawnienie zbrodni katyńskiej, powstanie tzw. Komitetu Lubelskiego, upadek powstania warszawskiego oraz sowieckie roszczenia terytorialne wobec Rzeczypospolitej.
Heinrich Himmler (na wprost z lewej), Hans Frank (na wprost z prawej), Otto von Wächter (drugi z prawej tyłem) i Arthur Seyss-Inquart (pierwszy z prawej) przy stole na Zamku Królewskim w Krakowie. Ci zbrodniarze z pewnością dyskutowali też o coraz poważniejszych problemach z polskim podziemiem, 1944. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Wiele miejsca w dokumencie poświęcono stosunkom polsko-sowieckim. Zdaniem jego autorów Rosja od zawsze traktowała kwestię Polski wyłącznie jako problem własnej polityki i jedynie presja militarna mogła zmusić ją do uznania polskiej państwowości. „Przed wybuchem powstania warszawskiego – twierdzili autorzy analizy – sowiecko-rosyjska walka o naród polski charakteryzowała się systematyczną eliminacją wpływów londyńskiego rządu emigracyjnego, co umożliwiły bieżące sukcesy militarne, a jednocześnie stanowiła początek sowietyzacji polskiego narodu i kraju, w czym była gotowa aktywnie współdziałać coraz większa liczba Polaków”.
Państwo, nie tylko ruch oporu
Gen. Gehlen uwypuklił fakt, że Polskie Państwo Podziemne w latach 1939–1945 składało się z dwóch struktur: cywilnej i wojskowej. Pisał: „Londyński rząd emigracyjny nie zadowolił się sprawowaniem pozornej władzy, lecz bardzo prędko zaczął organizować nielegalne instytucje rządowe i administrację w samym kraju. Obie struktury były jak najściślej powiązane z inicjatywami wojskowymi i wywiadowczymi zarówno pod względem kadrowym, jak i programowym, stanowiąc specyficzną część polskiego ruchu oporu”.
Okupanci byli świadomi istnienia Polskiego Państwa Podziemnego (a nie tylko ruchu oporu), w którego skład wchodziły struktury cywilne i wojskowe. Celem aparatu cywilnego było przygotowanie kadr do przejęcia władzy po ujawnieniu się: „Dzięki niezmordowanej, żmudnej pracy zbudowany został aparat urzędniczy w zakonspirowanej formie, który obejmował wszystkie sfery życia państwowego (aż po opiekę społeczną i edukację). Celem było, aby od pierwszego dnia po ujawnieniu się mieć w ręku bezbłędnie funkcjonujący aparat państwowy, tak pod względem kadrowym, jak i programowym. Rozbudowę tego aparatu można oceniać jako w dużej mierze udaną. W efekcie rząd londyński miał – oprócz sił zbrojnych – do dyspozycji swego rodzaju nielegalną ‘armię cywilną’, której znaczenie trudno przecenić. Ostrze tej armii wycelowane było naturalnie w niemiecką administrację”.
Zdaniem autorów raportu najważniejszą manifestacją sił oporu było funkcjonowanie wywiadu, partii politycznych, podziemnej administracji. To właśnie poprzez zlanie się tych elementów „siła polskiego oporu osiąga swą prawdziwą głębię i staje się naprawdę niebezpieczna”.
W oczach Niemców w polskich strukturach konspiracyjnych „sektor cywilny i wojskowy łączą się, generując totalne zaangażowanie członków, przy czym odwaga i gotowość do ponoszenia najwyższych ofiar nie są tylko pustym frazesem, lecz codziennie stosowanym, życiowym prawem”. Zdawano sobie sprawę, że „nie mamy tu do czynienia z jakąś niegroźną gierką, lecz ze śmiertelnie poważnym przekonaniem dwudziestomilionowego – jakkolwiek by było – narodu, który uznał, że zbrojny opór wobec Niemiec jest jego ultima ratio”.
Z perspektywy ponad pięciu lat okupacji w raporcie Gehlena można dostrzec podziw dla determinacji i dokonań polskiego narodu: „siły polskiego oporu są tak zakorzenione w bycie narodu, iż ich eliminacja środkami wojskowymi i policyjnymi jest wykluczona. Polska klęska w 1939 roku była tylko z pozoru totalna, ponieważ najważniejszy element w życiu narodów, wola posiadania własnego, narodowego państwa, nie uległa załamaniu”.
Niemcy u progu II wojny światowej trafnie przewidzieli organizację polskiej konspiracji. A analizy dokonali na bazie powstania styczniowego. Wzięli pod uwagę charakter narodowy Polaków oraz ich bezwarunkową gotowość do walki o niepodległość.
Powstały kilka lat później raport Gehlena tylko potwierdził te przewidywania. Polacy mimo bezwzględnych represji stworzyli dobrze działające państwo podziemne. Państwo w pełnym tego słowa znaczeniu, złożone zarówno ze struktur wojskowych, jak i z cywilnych.
Źródła cytatów:
Gehlen R., Sensacyjne wspomnienia szefa wywiadu, tłum. S. Zielicz, Warszawa 1993.
Halicz E., Doświadczenia powstania styczniowego w ujęciu naczelnych władz hitlerowskich, „Wojskowy Przegląd Historyczny” 1965, nr 3, s. 356–368.
Polskie podziemie w oczach wroga. Tajny raport dowódcy niemieckiego wywiadu gen. Reinharda Gehlena, red. J. Rydel, A. Sowa, Kraków 2016.
Przemysław Wywiał, doktor habilitowany w zakresie nauk o bezpieczeństwie, wykładowca w Instytucie Bezpieczeństwa i Informatyki Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Autor m.in. monografii „Garnizon Wojska Polskiego w Krakowie w latach 1918–1939” oraz „Wykorzystanie doświadczeń Armii Krajowej w budowie nowoczesnej obrony terytorialnej Polski”.
autor zdjęć: Domena publiczna, NAC

komentarze