moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Od eksperymentu do elity NATO

Żołnierze GROM-u uczestniczyli w wielu operacjach m.in. na Haiti, Bałkanach, w Iraku i Afganistanie, budując sukcesywnie reputację jednostki, która stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek Wojska Polskiego. 13 czerwca mijają 34 lata od chwili, gdy słynna Jednostka Wojskowa 2305 uzyskała gotowość bojową. Z tej okazji GROM-owcy obchodzą dziś swoje święto.

Wiosną 1990 roku Polska była już innym państwem niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Upadł komunizm, rząd Tadeusza Mazowieckiego prowadził kraj ku demokracji, a Warszawa coraz wyraźniej orientowała się na Zachód. Transformacja ustrojowa oznaczała jednak nie tylko nowe możliwości, ale też wyzwania, z którymi państwo nie miało wcześniej do czynienia.

REKLAMA

Jednym z nich było bezpieczeństwo operacji „Most” – prowadzonej przy współudziale Polski akcji przerzutu Żydów z rozpadającego się Związku Radzieckiego do Izraela. W latach 1990–1992 przez Warszawę przewinęły się dziesiątki tysięcy emigrantów. Operacja miała charakter humanitarny, ale jednocześnie budziła sprzeciw organizacji terrorystycznych działających na Bliskim Wschodzie. Polska znalazła się na ich celowniku.

30 marca 1990 roku zagrożenie stało się faktem. W Bejrucie terroryści postrzelili dwóch pracowników polskiej ambasady. Atak miał być odwetem za zaangażowanie Warszawy w operację „Most”. Wydarzenie odbiło się szerokim echem w polskich władzach. Pokazało bowiem, że wraz z otwarciem na świat pojawiają się również zagrożenia, na które państwo nie jest odpowiednio przygotowane.

Nauka od najlepszych

Wojsko Polskie posiadało wówczas jednostki rozpoznawcze i desantowe, ale brakowało formacji zdolnej do prowadzenia operacji antyterrorystycznych, odbijania zakładników czy ochrony obywateli znajdujących się poza granicami kraju. Tymczasem podobne jednostki od lat funkcjonowały już w państwach zachodnich. Brytyjczycy mieli SAS, Amerykanie Delta Force i Navy SEALs, a Niemcy GSG 9.

Jednym z ludzi, którzy dostrzegali tę lukę, był ówczesny ppłk Sławomir Petelicki. Oficer wywiadu, mający doświadczenia zdobyte podczas pracy za granicą, przekonywał, że państwo potrzebuje wyspecjalizowanej formacji zdolnej do reagowania na sytuacje kryzysowe zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Jego koncepcja spotkała się ze zrozumieniem ówczesnych władz.

13 lipca 1990 roku Krzysztof Kozłowski, minister spraw wewnętrznych, podpisał decyzję o utworzeniu Jednostki Wojskowej 2305. Na jej dowódcę wyznaczono Petelickiego. Przed nim i grupą współpracowników stanęło zadanie wyjątkowe: stworzyć od podstaw formację, dla której w Polsce nie było gotowych wzorców.

Budowa jednostki przebiegała w warunkach dalekich od komfortowych. Brakowało doświadczeń, procedur i odpowiedniego wyposażenia. Trzeba było opracować system szkolenia, przygotować bazę logistyczną i skompletować kadrę. Od początku postawiono jednak na najwyższe standardy. Kandydatów poddawano wymagającej selekcji, a szkolenia prowadzono we współpracy z partnerami z państw zachodnich. W ten sposób przyszli operatorzy poznawali rozwiązania stosowane przez najlepsze jednostki specjalne świata.

Renoma i tożsamość

GROM osiągnął gotowość bojową 13 czerwca 1992 roku – i właśnie tę datę uznano za święto jednostki. W tamtym czasie nadal pozostawała ona niejawna – opinia publiczna o istnieniu GROM-u dowiedziała się w 1994 roku, kiedy formacja została wyznaczona do realizacji swojego pierwszego zagranicznego zadania.

W połowie lat 90. XX wieku Polska coraz aktywniej angażowała się w międzynarodowe działania na rzecz bezpieczeństwa. Kraj dopiero zabiegał o członkostwo w NATO i szukał swojego miejsca w zachodnim systemie bezpieczeństwa. Udział w operacjach międzynarodowych miał znaczenie nie tylko wojskowe, ale również polityczne. Pozwalał pokazać, że Polska jest gotowa brać odpowiedzialność za stabilizację w różnych regionach świata.

I tak w październiku 1994 roku operatorzy GROM-u trafili na Haiti, gdzie uczestniczyli w amerykańskiej operacji „Uphold Democracy”. Misja miała doprowadzić do przywrócenia władzy obalonego prezydenta Jeana-Bertranda Aristide’a i ustabilizowania sytuacji w pogrążonym w chaosie kraju. Dla młodej polskiej jednostki było to doświadczenie szczególne. Po raz pierwszy jej żołnierze działali ramię w ramię z amerykańskimi siłami specjalnymi, wykonując zadania związane z ochroną ważnych osób, rozpoznaniem oraz zabezpieczaniem kluczowych obiektów.

Znacznie większym wyzwaniem były działania na Bałkanach. Wojny towarzyszące rozpadowi Jugosławii sprawiły, że region stał się jednym z najniebezpieczniejszych miejsc w Europie. W drugiej połowie lat 90. żołnierze GROM-u uczestniczyli w operacjach prowadzonych przez siły NATO i międzynarodowe trybunały ścigające osoby odpowiedzialne za zbrodnie wojenne.

Jedną z najbardziej znanych akcji było zatrzymanie w 1997 roku Slavka Dokmanovicia, byłego burmistrza Vukovaru, oskarżanego o udział w masakrze chorwackich jeńców na farmie Ovčara. Operacja została przeprowadzona wspólnie z funkcjonariuszami Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii. Dokmanović został zwabiony w pobliże granicy strefy kontrolowanej przez siły międzynarodowe, gdzie czekali już żołnierze GROM-u. Akcja przebiegła bez oddania strzału, a zatrzymany trafił do Hagi. Był to pierwszy przypadek ujęcia osoby ściganej przez trybunał haski.

Takie operacje dobrze oddawały specyfikę służby w GROM-ie. Wbrew powszechnym wyobrażeniom nie polegała ona wyłącznie na szturmowaniu budynków czy widowiskowych rajdach komandosów. Równie ważne były działania wymagające cierpliwości, precyzyjnego planowania i ścisłej współpracy z sojusznikami. Także i w ten sposób jednostka budowała swoją renomę.

Równie ważne było stworzenie własnej tożsamości. W 1995 roku GROM przejął dziedzictwo Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej – elitarnej formacji Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. 1 października 1999 roku umową między MSWiA a MON-em jednostkę podporządkowano ministrowi obrony narodowej, a służący w niej funkcjonariusze zostali żołnierzami.

Od uczniów do partnerów

Jeśli Haiti było debiutem, a Bałkany okresem zdobywania doświadczeń, to Irak stał się dla GROM-u egzaminem dojrzałości. To właśnie tam polska jednostka po raz pierwszy znalazła się w centrum dużej operacji bojowej prowadzonej przez koalicję państw zachodnich.

Jednym z pierwszych celów operacji „Iraqi Freedom” były terminale naftowe KAAOT i ABOT, położone kilkadziesiąt kilometrów od irackiego wybrzeża. Dla postronnego obserwatora mogły wyglądać jak zwykłe platformy przemysłowe. W rzeczywistości należały do najważniejszych obiektów strategicznych w kraju. Tędy eksportowano znaczną część irackiej ropy, a ich zniszczenie mogło doprowadzić nie tylko do paraliżu gospodarki, ale także do katastrofy ekologicznej porównywanej z tą, którą Saddam Husajn wywołał podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku.

Nocą z 20 na 21 marca 2003 roku, gdy rozpoczęła się inwazja na Irak, operatorzy GROM-u wspólnie z żołnierzami Navy SEALs ruszyli do akcji. Plan operacji przygotowano w dużej mierze po polskiej stronie. Jak po latach wspominał dowódca zgrupowania kpt. Andrzej Kruczyński „Wodzu”, kilka zespołów opracowało niezależne warianty działania, z których wybrano najlepszy. Co istotne, amerykańscy partnerzy zaakceptowali go bez zmian. Był to sygnał, że Polacy przestali być uczniami, a stali się partnerami.

Sama akcja przebiegła błyskawicznie. Śmigłowce wysadziły operatorów na platformie, a ci w ciągu kilku minut przejęli kontrolę nad obiektem. Irakijczycy nie stawili większego oporu. Na terminalu odnaleziono ładunki wybuchowe przygotowane do zniszczenia instalacji, które następnie zabezpieczono. Operacja zakończyła się pełnym sukcesem – bez strat własnych i bez uszkodzenia infrastruktury. Jednocześnie Amerykanie opanowali drugi z terminali. Łącznie w ręce koalicji wpadło ponad 30 jeńców.

Na tym udział GROM-u w wojnie się nie skończył. W kolejnych tygodniach polscy operatorzy uczestniczyli między innymi w przejęciu zapory Mukarayin, której wysadzenie mogło doprowadzić do zalania ważnych szlaków komunikacyjnych. Później prowadzili działania specjalne wymierzone w ludzi reżimu Husajna oraz ugrupowania rebelianckie. Coraz częściej działali też w ramach najbardziej elitarnych amerykańskich zgrupowań operacji specjalnych.

To właśnie po Iraku reputacja GROM-u wyraźnie wykroczyła poza granice Polski, a jednostka znalazła się w gronie formacji, którym powierzano najtrudniejsze zadania.

Sukcesy i ofiary

Irak przyniósł GROM-owi rozgłos, ale to Afganistan stał się miejscem, gdzie jednostka zdobywała doświadczenie przez niemal dekadę. W przeciwieństwie do operacji na terminalach naftowych nie chodziło tu o pojedynczy spektakularny rajd, lecz o długotrwałą i mozolną walkę z przeciwnikiem działającym w rozproszeniu, często ukrytym wśród cywilów.

Polscy operatorzy pojawili się w Afganistanie już na początku misji. Początkowo wykonywali zadania rozpoznawcze i ochronne, z czasem jednak ich rola rosła. Szczególnie ważny okazał się okres po 2007 roku, gdy Polska przejęła odpowiedzialność za prowincję Ghazni. To właśnie tam żołnierze GROM-u prowadzili działania przeciwko przywódcom talibów, organizatorom zamachów bombowych i sieciom odpowiedzialnym za dostarczanie broni rebeliantom.

W 2008 roku utworzono Task Force-49 – zgrupowanie wojsk specjalnych, którego trzon stanowili operatorzy GROM-u. Jego zadaniem było wyszukiwanie i eliminowanie najgroźniejszych przeciwników działających w polskiej strefie odpowiedzialności. Operacje prowadzono głównie nocą. Często rozpoczynały się od informacji wywiadowczej zdobytej kilka godzin wcześniej. Potem następował przerzut śmigłowcami, błyskawiczne uderzenie na wybrany cel, zatrzymanie poszukiwanych osób lub zabezpieczenie materiałów wywiadowczych.

W ciągu kolejnych lat polscy komandosi przeprowadzili setki takich działań. W wielu przypadkach ich efektem było zatrzymanie lokalnych dowódców talibów odpowiedzialnych za organizowanie ataków na siły koalicji i afgańskie służby bezpieczeństwa. Jedną z najbardziej nagłośnionych operacji było uwolnienie w 2012 roku afgańskiego prokuratora porwanego przez rebeliantów. Zakładnik odzyskał wolność bez odniesienia obrażeń, a porywacze zostali obezwładnieni.

Afganistan przyniósł jednak także straty. 23 września 2011 roku podczas operacji w prowincji Ghazni zginął mjr Krzysztof Woźniak, operator GROM-u. Był pierwszym żołnierzem jednostki poległym podczas działań bojowych. Miał 36 lat. Uczestniczył wcześniej między innymi w misjach na Haiti, Bałkanach i w Iraku. Jego śmierć stała się bolesnym przypomnieniem, że za sukcesami wojsk specjalnych kryją się również ofiary ponoszone przez ich żołnierzy i rodziny.

Filar wojsk specjalnych

Historia afgańskiego zaangażowania GROM-u nie zakończyła się jednak wraz z wycofaniem większości sił koalicyjnych. W sierpniu 2021 roku, gdy po błyskawicznej ofensywie talibów upadł Kabul, polscy operatorzy ponownie znaleźli się w Afganistanie. Tym razem ich zadanie było inne niż podczas wieloletniej misji bojowej. W ramach operacji ewakuacyjnej zabezpieczali transport polskich obywateli oraz Afgańczyków współpracujących wcześniej z Polską.

Działając na lotnisku w Kabulu, w niezwykle dynamicznej i niebezpiecznej sytuacji, pomagali w wydostaniu z kraju osób zagrożonych represjami ze strony nowych władz. W ciągu kilkunastu dni Polska ewakuowała z Afganistanu ponad tysiąc ludzi. Dla GROM-u był to symboliczny powrót – trzy dekady wcześniej jednostka powstała m.in. po to, by chronić polskich obywateli poza granicami kraju i reagować na kryzysy, z którymi nie potrafiłyby sobie poradzić inne formacje.

Jednak przez te wszystkie lata jednostka ogromnie się zmieniła. Z formacji tworzonej z myślą o reagowaniu na pojedyncze sytuacje kryzysowe przeobraziła się we wszechstronną jednostkę zdolną do prowadzenia operacji w całym spektrum współczesnych działań specjalnych – od ratowania zakładników i ewakuacji obywateli po najbardziej złożone misje bojowe. Z czasem stała się jednym z filarów rozwijających się wojsk specjalnych. Doświadczenia zdobywane przez operatorów GROM-u wykorzystywano później przy budowie całego systemu wojsk specjalnych w Polsce, który dziś należy do najbardziej rozwiniętych w NATO.

W historii GROM-u nie brakuje spektakularnych operacji i głośnych sukcesów. Być może jednak największym osiągnięciem jednostki jest coś innego. Przez ponad trzy dekady udało się stworzyć formację, która z ambitnego eksperymentu początku lat 90. przekształciła się w trwały i ważny element polskiego systemu bezpieczeństwa.

Marcin Ogdowski

autor zdjęć: Michał Niwicz, JW GROM

dodaj komentarz

komentarze


Europejski myśliwiec przyszłości w rozsypce
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
Powitanie F-35 z Polską
Kosiniak-Kamysz u marynarzy z 8 Flotylli
Holenderskie Patrioty zostaną dłużej w Jasionce
Wsparcie ma znaczenie
SGWP: jest plan zakupu kolejnych F-35
Fińska misja Jastrzębi i Bielików
Litwini z polskimi Gromami
Marsz prawdę ci powie
Wyjątkowy przelot polskich F-35
Przemysł dla bezpieczeństwa morskiego
Biało-czerwona na Monte Cassino
Husarze dla mieszkańców Polski
Pierwsze ćwiczenia Husarzy jeszcze w tym roku
Zagraniczni kadeci na szkoleniu w Karkonoszach
Za sterami Husarza
Pierwszy raz! Polskie Apache’e otwierają ogień
Polskie szkolenie na AH-64 trwa
F-35 – nowa jakość, która ciągle się rozwija
Co dalej z orderem Zełenskiego?
Rekordowy XII Ćwierćmaraton Komandosa
Pływacy „Czarnej Dywizji” znów najlepsi
ASzWoj – uczelnia wielu pokoleń
Merops nad Ustką
Polsko-tureckie rozmowy o przemyśle zbrojeniowym
Hegseth odznaczył polskiego generała
Studia z obrony granic
Jak hartują się przyszli specjalsi OSŻW
Polska SAFE, czyli inwestycje w bezpieczeństwo
Sołtysi uczą się działań antykryzysowych
Florecista i kajakarka na pucharowym podium
Szef MON-u o wzmożonych działaniach dezinformacyjnych
Jego ofiara – nasza pamięć
Szef MON-u: Gloryfikacja UPA nie do przyjęcia
Terytorialsi i gwardziści z USA odpierają atak
Wojsko wykonało misję. Chora studentka jest już w kraju
Natowskie manewry na Bałtyku
Bez zmian w emeryturach
Rosyjski dron uderzył w Rumunii
Równanie z „Iksem”
Czerwieńsze będą…
Sojusz kontra drony
Drugi dom efów
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Wojskowy ratunek dla cywilnego szpitala
Żandarmi wojskowi świętowali w Lublinie
Generał z cienia
Wielka gra na ukraińskim froncie
Zmienił się dowódca, misja DORSZ pozostaje ta sama
NATO wzmacnia wschodnią flankę
Sierż. Mateusz Sitek. Chłopak, który marzył o wojsku
U pancerniaków „Wakacje z wojskiem” już się rozpoczęły
Nowy Grot zatwierdzony
„LibertyCity 2026”, czyli gotowi do walki
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Koszykarskie widowisko
Groźny incydent w Libanie
Marokańczyk podejrzany o zabójstwo sierż. Sitka
Śmierć w sercu Azji
Strzeleckie pożegnanie z Goździkami
Polski wkład w operację „Overlord”
Śledztwo w sprawie „snajperskiego safari”
Od eksperymentu do elity NATO
Rosyjskie myśliwce przechwycone nad Bałtykiem
Kraków zaprosił weteranów
MON o priorytetach rozbudowy Wojska Polskiego

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO