moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Czerwieńsze będą…

Podczas walk o Monte Cassino życie straciło 973 Polaków, natomiast około 4 tys. odniosło rany. Bezcennym dokumentem medycyny pola walki tego czasu są zeszyty transfuzyjne prowadzone przez lekarza Mariana Skorczyńskiego. Są świadectwem heroicznych wysiłków medyków o uratowanie życia rannych żołnierzy polskich oraz cennym dokument dla historii medycyny.

Maki obok zniszczonego na Monte Cassino budynku. Narodowe Archiwum Cyfrowe

W Dziale Starej Książki Medycznej Głównej Biblioteki Lekarskiej w Warszawie znajdują się wyjątkowe dokumenty: zeszyty z czasu II wojny światowej zawierające spis przeprowadzonych transfuzji krwi. Ujawniono je podczas prac nad spisem spuścizny po Stanisławie Konopce, zasłużonym dyrektorze biblioteki. Dokumenty zostały przekazane po jego śmierci w 1982 roku jako dar wdowy – Jadwigi Konopki.

Wśród materiałów, które do zbiorów biblioteki wówczas trafiły, jest pismo wyjaśniające, że 13 kwietnia 1970 roku zeszyty transfuzyjne darował Stanisławowi Konopce docent Marian Skorczyński. Pismo zawiera też prośbę, aby dokumenty umieścić w zbiorach historycznych Głównej Biblioteki Lekarskiej „wtedy, kiedy już będzie pewność, że zeszyt ten nie zaginie”. Skorczyński ratował rannych żołnierzy w czasie wojny i wykonywał transfuzje krwi m.in. podczas bitwy o Monte Cassino. Lekarz zachował zeszyty i chronił je przed zniszczeniem. Przechowywał w czasach stalinowskich i okresie PRL, kiedy podobne pamiątki były ryzykownym obciążeniem.

REKLAMA

Stanisław Konopka uznał, że z kilku powodów jest to dar wyjątkowo cenny. Zeszyty stanowią bowiem jedyny zachowany dowód na to, że w czasie działań wojennych polscy lekarze przetaczali krew w zorganizowany sposób według określonej procedury. To ważne, ponieważ badający historię transfuzji krwi na polu walki w czasie II wojny światowej opierali się dotychczas głównie na ustnych relacjach świadków. Zapisy umieszczone w zeszytach transfuzyjnych zawierają poza tym szczegóły dotyczące udzielania pomocy medycznej podczas bitwy o Monte Cassino.

Metoda, która weszła do standardów

Transfuzja krwi, która w ówczesnym języku medycznym nazywana była „przelewaniem krwi”, nabiera w kontekście wojny nowego znaczenia. Staje się działaniem medycznym o zabarwieniu społecznym i kulturowym, które wprost odwołuje się do symbolu braterstwa krwi. Wynika to bezpośrednio z jej przelewania w obronie pokoju i wolności.

Główny punkt opatrunkowy podczas bitwy o Monte Cassino ulokowany w wąwozie Inferno. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Stanisław Konopka przechował zeszyty transfuzyjne w prywatnych zbiorach. Na podstawie dokumentów, pism i korespondencji, które pozostały w jego spuściźnie, można domniemywać, że był nimi zafascynowany nie tylko dlatego, że mają ogromną wartość dla historii medycyny polskiej, ale również z tego powodu, że są świadectwem walki lekarza o życie żołnierzy. Jako podpułkownik lekarz, który brał udział w walkach o niepodległość Polski, Konopka traktował te dokumenty w specjalny sposób. Żył i działał w czasach, kiedy kształtowała się metoda transfuzji krwi dająca nowe możliwości ratowania życia rannym.

O ile jeszcze w latach dwudziestych XX wieku zastanawiano się nad możliwością masowego stosowania transfuzji, a w latach trzydziestych opracowywano jej metodologię, to już na początku lat czterdziestych przetaczanie krwi na trwałe weszło do standardów postępowania medycznego armii. W ciągu zaledwie 20 lat nastąpił zatem olbrzymi postęp w możliwościach pomocy medycznej i ratowaniu rannych. Konopka z pewnością to doceniał, ponieważ zmiana dokonała się podczas jego życia zawodowego.

W spuściźnie Stanisława Konopki zachował się artykuł (pozostający w maszynopisie), w którym lekarz analizował zapisane przez Mariana Skorczyńskiego informacje o transfuzjach krwi, umieszczając je w kontekście wydarzeń historycznych.

W zbiorach Głównej Biblioteki Lekarskiej znajdują się dwa zeszyty. Ten, w którym transfuzje krwi zapisywano podczas walk o Monte Cassino, ma na pierwszej stronie tytuł: „Zabiegi transfuzyjne. Zeszyt 1”. Liczy 89 stron zapełnionych danymi 240 osób, którym przetaczano różne ilości krwi i plazmy (osocza) w okresie od 8 stycznia do 8 sierpnia 1944 roku. Drugi zeszyt zawiera opis zabiegów wykonywanych w dalszej części kampanii włoskiej, od sierpnia 1944 do 25 kwietnia 1945 roku.

W zeszytach zapisano m.in. daty udzielanej pomocy, nazwy miejscowości, w których organizowano punkty medyczne, dane personalne rannych, ich przydział służbowy, rozpoznanie kliniczne (czyli zakres ran i stopień uszkodzenia ciała) oraz rodzaj przeprowadzonego zabiegu. Wpisywano do nich informacje o transfuzjach krwi, infuzjach innych płynów i plazmy, a także o dalszym losie chorych.

Sanitariusze w trakcie ewakuacji rannych Drogą Polskich Saperów; maj 1944. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Czasami dotyczą one przekazania żołnierza do leczenia w innej placówce medycznej na tyłach, ale często jest to także adnotacja o śmierci pacjenta. Skorczyński notował w zeszytach również inne informacje – np. wpisywał miejsce stacjonowania punktów medycznych, rysował schematy podpatrzonej nowoczesnej aparatury będącej w wyposażeniu alianckich służb medycznych.

Lekarz w Armii Andersa

Skorczyński urodził się w 1907 roku we wsi Bieśnik (powiat Brzesko). Studiował medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie w 1934 roku uzyskał dyplom lekarza. Doktorat obronił w 1939 roku na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie na podstawie rozprawy o gruźlicy dziecięcej.

We wrześniu 1939 roku służył na stanowisku lekarza eskadry bombowej w rejonie Podlasia, Wołynia i Podola. W 1941 roku przebywał w więzieniach sowieckich. W ankiecie z 1947 roku wymienił nazwy obozów: Stanisławów, Czernihów. W 1942 był ordynatorem szpitala epidemiologicznego 10 Dywizji Piechoty, później – 7 Dywizji Piechoty w Rosji. Podczas ewakuacji Armii Andersa ze Związku Sowieckiego, przez Persję, do Iraku pełnił funkcję ordynatora oddziału wewnętrznego 2 Szpitala Wojskowego.

Melchior Wańkowicz w książce „Bitwa o Monte Cassino” opisał Mariana Skorczyńskiego w ten sposób: „wzdłuż noszy z ciężko rannymi ustawionych pod ścianami namiotu idzie doktor Skorczyński – kierownik czołówki transfuzyjnej. Ma ściągnięte brwi – trzeba szybko i stanowczo administrować życiem ludzkim. Nie ma czasu na badanie ciśnienia, nawet na liczenie pulsu. Patrzy po twarzach. Po skroniach, na które zasuwa się siność. Po czołach, na których występuje pot. Słucha – w przechodzie – oddechu i ręka wykonuje nieznaczny gest. Postępujący za nim sanitariusze chwytają wówczas na nosze i wynoszą na tamten brzeg Styksu do namiotu transfuzyjnego”.

Od lutego 1944 roku po odpowiednim przeszkoleniu Skorczyński pełnił służbę w 2 Korpusie Polskim. Po wojnie swoje stanowisko opisał tak: „lekarz transfuzyjny w 49 czołówce transfuzyjnej w 340 Szpitalu Wojskowym na froncie włoskim”. Czołówka transfuzyjna to nazwa organizacyjna nadawana zespołom medycznym, których zadaniem było przeprowadzanie zabiegów przetaczania krwi.

Składała się ona z 3–5 osób pracujących pod dowództwem lekarza odpowiedzialnego za prowadzenie transfuzji. Czołówki transfuzyjne w 2 Korpusie Polskim podlegały organizacji i procedurom obowiązującym w służbie medycznej armii brytyjskiej i pracowały bezpośrednio z zespołami polskich i angielskich medyków.

Analiza dat zabiegów przeprowadzonych w 49 czołówce transfuzyjnej potwierdza związek między liczbą transfuzji a natężeniem krwawych walk podczas kampanii włoskiej. Do 27 kwietnia 1944 roku transfuzji było niewiele, natomiast od początku bitwy o Monte Cassino ranni napływali w olbrzymiej ilości. Melchior Wańkowicz, który był korespondentem wojennym przy 2 Korpusie Polskim, zapisał, że w pierwszej dobie walk punkty służby zdrowia udzieliły pomocy 960 rannym.

Zapisy ratujących życie transfuzji, które prowadzono w tak wyjątkowych warunkach, do dziś budzą emocje. Za statystycznym opisem, nazwiskami, podaną po łacinie nazwą obrażeń oraz ilością toczonych płynów (czasami 4–6 l dla jednego rannego!) kryje się dramat żołnierzy i okrucieństwo wojny.

Służba krwi

Rozróżnia się dwie metody transfuzji. Sposobem historycznym jest transfuzja bezpośrednia, czyli bezpośrednie łączenie naczynia żylnego dawcy krwi z żyłą biorcy krwi za pomocą rurek, szwów i specjalnych urządzeń. Praktykowana do dzisiaj metoda transfuzji pośredniej polega na zlewaniu do butelki krwi od dawcy, a następnie przetoczeniu jej biorcy z butelki. W naczyniach umieszczano płyn konserwujący, który zapobiegał m.in. krzepnięciu. Rozwój tego sposobu miał związek z działaniami zbrojnymi.

Czasem rannych trzeba było transportować na noszach... Narodowe Archiwum Cyfrowe

W czasie I wojny światowej doszło do pierwszego przełomu w tej dziedzinie. Z sukcesem przetoczono wówczas krew konserwowaną cytrynianem sodu. Środek ten zapobiegał krzepnięciu krwi i umożliwił przechowanie jej w butelce. To z kolei stworzyło możliwość tworzenia zasobów nazywanych „bankami krwi”. Od tej pory gotowa do użycia w dowolnej chwili krew mogła stać się jednym z elementów medycznego zaopatrzenia. Możliwość przechowywania i organizacja odpowiedniej dystrybucji pozwalała na wykonanie transfuzji krwi w warunkach polowych, blisko frontu, czyli tam, gdzie często jest potrzebna w trybie natychmiastowym.

Odkrycie konserwacji pozwoliło również na tworzenie organizacji dawców. W latach trzydziestych XX wieku wojskowe służby medyczne różnych krajów opracowywały procedury organizacyjne służb i zaopatrzenia – m.in. struktur dawców krwi. Działo się to wtedy, kiedy narastało napięcie międzynarodowe, a nowa wojna stawała się coraz bardziej realna. Wśród licznych głosów w dyskusji pojawiła się wówczas myśl, że w czasie wojny zaplecze dla dawstwa krwi stanowić będą kobiety.

Teoretyczne modele organizacyjne przećwiczono podczas wojny domowej w Hiszpanii w 1936 roku. Pierwszy raz w dziejach powstała wówczas służba krwi, a dawczyniami były głównie kobiety. Wypróbowana w praktyce organizacja służby z niewielkimi modyfikacjami przetrwała do dnia dzisiejszego. Była praktykowana także pod Monte Cassino. Melchior Wańkowicz zapisał: „Co dzień przed punktami pobierającymi krew w dalekiej mglistej Anglii stoją kolejki dziewcząt bezinteresownie dających swoją krew”. Skorczyński podobno pocieszał rannych żołnierzy w czasie transfuzji słowami: „Będziesz miał w sobie krew pięknej dziewczynki angielskiej”.

Piątka na „B”

W czasie II wojny światowej w służbach medycznych wszystkich armii na świecie powszechnie stosowano krew konserwowaną płynami o różnym składzie, jednak ich głównym składnikiem był cytrynian sodu. Dzięki tej metodzie możliwe było przechowywanie krwi w warunkach chłodni około trzech tygodni.

Do punktów, w których podczas walk o Monte Cassino działały czołówki transfuzyjne, krew z angielskich banków krwi dostarczano w szklanych półlitrowych butelkach „Bristol”. Butelki te były wówczas bardzo popularne, w transfuzjologii używano ich również po wojnie. Mówiło się wówczas, że wojnę wygrywa pięć „B”: bayley – most przenośny, bulldozer – spychacz do równania terenu, beef – żywność uniwersalna dla żołnierza, bantam – uniwersalny środek transportowy, i właśnie Bristol-bottle – butelka z krwią.

Sanitariusz 9 Kompanii Sanitarnej Samodzielnej 2 Brygady Pancernej prowadzi rannego żołnierza do karetki sanitarnej. Narodowe Archiwum Cyfrowe

W czasie bitwy o Monte Cassino krew często transportowano razem z penicyliną. Penicylina była wówczas rzadkim i drogim lekiem, który masowo po raz pierwszy zastosowano właśnie podczas tych walk. Dostarczano ją w formie nietrwałego białego proszku, który na miejscu, w warunkach polowych, rozsypywany był na porcje do buteleczek i przechowywany w chłodnych warunkach razem z krwią. Nie było ustalonych jeszcze dawek terapeutycznych. Podstawy farmakologii kształtowały się na polu boju, wśród rannych, którym ratowano życie doświadczalną wówczas substancją penicyliny.

Nie wszyscy żołnierze mieli oznaczoną grupę krwi. W czasie walk, kiedy konieczne było szybkie działanie, nie było czasu ani możliwości technicznych na takie czynności. Lekarze przetaczali zatem krew grupy „0”, ponieważ uważano wówczas, że jest ona uniwersalna i można ją podawać każdemu choremu bez ograniczenia.

W zeszytach Skorczyńskiego nie ma adnotacji o tym, że na butelkach było oznaczenie czynnika Rh. Do czasu II wojny światowej transfuzje krwi wykonywano w trybie zgodności między dawcą a biorcą jedynie w układzie grup krwi A, B i „0”. Ewentualne powikłania nie znajdowały jednoznacznego wytłumaczenia, ponieważ nieznany był jeszcze czynnik Rh. Jego istnienie ogłosili w 1940 roku Karl Landsteiner i Alexander S. Wiener.

Upowszechnienie oznaczania czynnika Rh trwało około 10 lat. Trudno dociec, czy krew wysyłana do zaopatrzenia służb medycznych armii była badana pod tym względem i czy wysyłano służbom medycznym w czasie walk o Monte Cassino tylko krew Rh ujemną. Do dzisiaj uważa się, że tzw. uniwersalna krew, którą można podać każdemu poszkodowanemu w nagłej potrzebie, to 0 Rh minus.

Przykład poświęcenia

Czołówki transfuzyjne ściśle współpracowały z czołówkami chirurgicznymi i zazwyczaj znajdowały się blisko frontowych szpitali. Transfuzje krwi przeprowadzane były w odrębnych namiotach transfuzyjnych zlokalizowanych obok polowych sal operacyjnych.

Na podstawie analizy zapisów w zeszycie znajdującym się w Głównej Bibliotece Lekarskiej można stwierdzić, że w czasie walk o Monte Cassino czołówka transfuzyjna nr 49 udzieliła pod kierownictwem Mariana Skorczyńskiego pomocy 142 rannym żołnierzom różnych narodowości. Użyła na leczenie 220 butelek krwi, 191 plazmy (czyli osocza krwi) oraz 85 butelek glukozy. Osocze występowało w dwóch postaciach – tzw. suche osocze (liofilizowane), które przed podaniem należy rozpuścić, oraz płynne, wymagające warunków przechowywania podobnych jak krew.

Sanitariusze samochodem przewożą rannego Drogą Polskich Saperów. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Organizowanie punktów pomocy medycznej blisko działań wojennych, blisko frontu zawsze jest niebezpieczne dla medyków, ale umożliwia też szybką pomoc rannym. W czasie walk również Skorczyński stanął przed dylematem, czy uciekać i chronić własne życie podczas bombardowania punktów medycznych, czy pozostać na posterunku.

Za poświęcenie Marian Skorczyński otrzymał 13 sierpnia 1945 roku Krzyż Monte Cassino. W dokumentach napisano: „Jako dowódca jednostki specjalnej (FTU), oficer ten służył w zaawansowanych punktach opatrunkowych podczas wszystkich kampanii Korpusu Polskiego. Pod Monte Cassino, gdy artyleria wroga zniszczyła ten punkt, zabijając trzech oficerów i dwóch żołnierzy, porucznik Skorczyński kontynuował swoją służbę, będąc przykładem poświęcenia i samarytańskiej pracy na rzecz rannych. Jego etyka, wysokie standardy moralne i charakter stale wyróżniały go spośród innych oficerów służby medycznej”.

Po wojnie Skorczyński wrócił do Polski i zamieszkał na Śląsku. Z zachowanych dokumentów wynika, że od 1948 roku posługiwał się tytułem specjalisty pediatrii. Od grudnia 1954 roku pełnił funkcję ordynatora oddziału noworodków i wcześniaków w Wojewódzkim Szpitalu Ginekologiczno-Położniczym w Siemianowicach Śląskich. Całe życie zawodowe pracował jako pediatra, lecz równocześnie prowadził prace badawcze, które były związane z pediatrią i krwią.

Na podstawie pracy „Wartość badań biochemicznych w klinicznej ocenie choroby hemolitycznej noworodka” uzyskał w 1966 roku tytuł doktora habilitowanego. Do końca swojej działalności medycznej prowadził specjalistyczną poradnię dla dzieci w ramach Wojewódzkiej Przychodni Immunopatologii Ciąży i Noworodka w Katowicach.

Zeszyty transfuzyjne są świadectwem heroicznych wysiłków medyków o zachowanie życia rannych żołnierzy polskich pod Monte Cassino. Podczas tych walk życie straciło 973 Polaków, a około 4 tys. zostało rannych. Zeszyty to również cenny dokument dla historii medycyny, świadczą o kierunkach ewolucji transfuzjologii i hematologii. Są ważne też dla historii polskiej wojskowości: informują o metodach niesienia pomocy medycznej na polu walki w czasie II wojny światowej. Otwierają portal do przeszłości, w której znana dziś historia bitwy, uzupełniona słowami pieśni patriotycznej „Czerwone maki na Monte Cassino”, nabiera dodatkowego znaczenia i wymiaru… Bo ranni polscy żołnierze otrzymywali obcą krew.

Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew.
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew.
Przejdą lata i wieki przeminą
Pozostaną ślady dawnych dni
I wszystkie maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.

Autorka dziękuje pracownikom Głównej Biblioteki Lekarskiej za udostępnienie zeszytów transfuzyjnych, rodzinie Mariana Skorczyńskiego – państwu Annie i Arturowi Kaczanowskim – za udostępnienie rodzinnych materiałów biograficznych oraz pani Katarzynie Fulbiszewskiej, koordynatorce Ośrodka Dokumentacji Historycznej Śląskiej Izby Lekarskiej, za udostępnienie dokumentów lekarza pozostających w archiwum Izby.

Źródła cytatów:
Wańkowicz M., Bitwa o Monte Cassino, t. 2, Warszawa 1989.
Wniosek o przyznanie Marianowi Skorczyńskiemu Krzyża Monte Cassino.


 

Renata Paliga, doktor nauk medycznych, adiunkt w Instytucie Historii Nauki PAN. Zainteresowania badawcze: historia polskiej nauki medycznej, jej ewolucja na tle medycyny światowej, historia organizacji służby zdrowia w warunkach wojny i pokoju.

Renata Paliga

autor zdjęć: NAC

dodaj komentarz

komentarze


Wyścig Stalina
PKP Cargo przewiezie ciężki sprzęt wojskowy
Hornet czyli „polski Shahed”
Pancerniacy z Wesołej w światowej czołówce
Silniki do Abramsów pod fachową opieką
Australijską armią będzie dowodzić kobieta
Pytania o obecność amerykańskich wojsk w Polsce
Syndrom Karbali
Więcej strzelnic w powiecie
Trzynasty Husarz w powietrzu
Początek wielkiej historii
Terytorialsi zapraszają
Specjalsi przeciw flocie cieni
Symbol skupiający wiele znaczeń
Celne oko strzelców z „armii mistrzów”
Armia testuje roboty do transportu
„Końca cywilizacji” w Iranie na razie nie będzie
Skrzydlate tygrysy nad Morzem Jońskim
Medale żołnierzy w pływaniu, biegach i chodzie
Śladami „Rudego 102”, czyli jak Żagań stał się planem filmowym?
Bieg ku pamięci bohaterów
Groźny incydent w Libanie
Wypadek w PKW UNIFIL
Ogień Strykerów. Tak ćwiczy US Army w Polsce
Bez schematów
Ostatni most
Borsuk po słowacku
Żołnierze na podium imprez w strzelectwie i kajakarstwie
Podsekretarz stanu USA na granicy polsko-białoruskiej
Będą rozmowy w sprawie wojsk US Army w Polsce
Bez zmian w emeryturach
Jest nowy szef BBN
Pilecki – mniej znane oblicze bohatera
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Od cyberkursu po mundurówkę
Borsuki zdały wodny egzamin
Uczczono ofiary zamachu majowego
Nie tylko wojsko na rzecz obronności
Kosmiczna suwerenność Wojska Polskiego
Nauki i nauczki z Afganistanu
Skrzydlaci komandosi
Czerwieńsze będą…
Florecista i kajakarka na pucharowym podium
Biało-czerwona na Monte Cassino
Wraki w sonarze
Rzeźnik w rękach GROM-u
Huta Częstochowa bliżej wojska
Młodzi mechanicy pojazdów specjalnych
Rumuni rozdzielają środki z SAFE
Przyszłość „Łucznika”
Nitro-Chem będzie montował Hydry
Ukraina kształtuje przyszłość wojny
Zmiana resortowych planów: jeszcze więcej OPW
NATO i USA o Iranie
Adaptacja i realizm
Nowe stanowiska i nowe dowództwo
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Rosyjskie myśliwce przechwycone nad Bałtykiem
Wojsko zaprasza rodziny
Kilometry pamięci: motocykliści w hołdzie kolegom

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO