F-35 to więcej niż samolot. To latające centrum dowodzenia. Jesteśmy świadkami generacyjnego przeskoku polskiego lotnictwa. Ale Husarze wzmocnią nie tylko siły powietrzne, lecz całe Wojsko Polskie. Ten nowoczesny myśliwiec to gamechanger i nowa era dla naszego bezpieczeństwa – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, minister obrony narodowej, w rozmowie z „Polską Zbrojną”.
Dwa tygodnie temu pierwsze trzy polskie F-35 wylądowały w Łasku, a już za moment oficjalnie przyjmiemy ten samolot do uzbrojenia polskich sił zbrojnych. Historia dzieje się na naszych oczach.
To prawda. To bardzo ważny moment dla sił powietrznych, dla całego Wojska Polskiego, ale też dla wszystkich Polaków. F-35 to gamechanger i nowa era dla naszego bezpieczeństwa.
W jakim zakresie F-35 wzmocni zdolności polskich sił zbrojnych?
Ten samolot to generacyjny przeskok dla polskiego lotnictwa. Dzięki technologii stealth F-35 jest niemal niewykrywalny dla radarów. Może również niszczyć najbardziej zaawansowane systemy rakietowe, zanim przeciwnik zorientuje się, że są one zagrożone. Dotąd takich zdolności nie mieliśmy. F-35 zbiera dane nie tylko z własnych sensorów, lecz również z innych samolotów, z systemów naziemnych czy satelitów. Daje to pilotowi unikalny obraz pola walki w czasie rzeczywistym. Zwiększa tym samym jego bezpieczeństwo i szanse skutecznego działania. Pilot wie więcej i szybciej, niż gdyby siedział za sterami jakiegokolwiek innego samolotu.
Warto podkreślić, że F-35 to również olbrzymia wszechstronność. Ten samolot może z powodzeniem realizować misje myśliwskie, przełamania obrony przeciwnika, uderzeniowe i rozpoznawcze.
Czy pozyskanie platformy piątej generacji wzmacnia naszą pozycję w NATO i Unii Europejskiej?
Wielokrotnie słyszę od partnerów – i słyszałem to niedawno bezpośrednio od sekretarza obrony USA Pete’a Hegsetha – że Polska jest modelowym sojusznikiem. To nie są słowa na otwarcie konferencji. To jest ocena wynikająca z tego, co robimy. A wyposażenie naszych sił zbrojnych w F-35 jest tego widocznym dowodem. Maszyny tego typu są coraz powszechniejsze w siłach powietrznych państw NATO i UE. Dzięki nim stajemy się istotnym elementem szerszego systemu obrony o zasięgu globalnym. Otwieramy sobie nowe możliwości we współpracy m.in. z Wielką Brytanią, Holandią, Norwegią czy Danią. Możemy planować i realizować kolejne wspólne operacje. Uważam, że właśnie takie postrzeganie polskiego bezpieczeństwa jako modelu opartego na budowie własnych zdolności obronnych, członkostwie w UE, w NATO i silnych relacjach z USA jest dziś odpowiedzią na zagrożenia dla bezpieczeństwa tak Polski, jak i całej wschodniej flanki Sojuszu, a tym samym i Unii Europejskiej.
Chcę powiedzieć jasno: nie ma dziś obrony Europy bez NATO ani nie ma NATO bez realnych zdolności bojowych jego członków. My te zdolności budujemy. I jeśli Europa ma wziąć większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo, to Polska jest gotowa odgrywać w tym poważną, przywódczą rolę.
F-35 jest dziś w centrum uwagi, a słowo „Husarz” jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Panie Premierze, proszę powiedzieć o planach na wykorzystanie tych maszyn. Kiedy F-35 osiągnie gotowość operacyjną?
Zgodnie z planami do końca tego roku w Polsce powinno się znaleźć 14 maszyn. W 2027 roku będziemy mieli kolejne, w tym osiem, na których dziś szkolą się nasi piloci w Stanach Zjednoczonych. Zgodnie z przyjętym harmonogramem dostawy powinny się zakończyć w 2029 roku. Będziemy wówczas dysponować dwiema eskadrami „Husarzy”. F-35 jako maszyna wielozadaniowa będzie nie tylko pełnił dyżury bojowe w systemie obrony powietrznej Polski oraz NATO, ale również wzmocni nasz potencjał odstraszania. Zagwarantuje przecież możliwości prowadzenia precyzyjnych uderzeń na cele naziemne. Poza tym jest to maszyna naszpikowania najnowocześniejszymi technologiami, więc będzie miała również możliwości w zakresie rozpoznania. Stanie się swoistym HUB-em z danymi dla wielu systemów uzbrojenia różnych rodzajów wojsk. To kolejne – bardzo precyzyjne obok satelitów – „oczy” naszego wojska i naszych dowódców.
Choć na dostawę wszystkich samolotów będziemy musieli chwilę poczekać, a osiągnięcie pełnej gotowości bojowej eskadr planowane jest na 2030 rok, to już teraz – i chciałbym to podkreślić – F-35 skokowo wzmacnia nasze bezpieczeństwo. Już niebawem samoloty te będą dozorować naszą przestrzeń powietrzną.
Kiedy planowane jest pierwsze wykorzystanie F-35 w czasie ćwiczeń poligonowych? Czy żołnierze rozpoczną szkolenie jeszcze w tym roku?
Tak, planujemy pierwsze ćwiczenia z udziałem naszych F-35 jeszcze w tym roku, po osiągnięciu wstępnej gotowości operacyjnej przez pierwszą eskadrę. To będzie historyczny moment i z niecierpliwością na niego czekam. Ale F-35 nie będą czekać na ćwiczenia i od chwili lądowania w Polsce są częścią systemu obronnego naszego kraju – ćwiczenia będą tylko to doskonalić.
Jakich zmian organizacyjnych i jakich zakupów potrzebuje jeszcze Wojsko Polskie, by w pełni wykorzystać potencjał bojowy F-35?
Skuteczność samolotu jest gwarantowana przez system, w jakim funkcjonuje – to nie tylko szkolenie, infrastruktura czy logistyka, to też konsekwentne planowanie jego eksploatacji na lata, a szczególnie inwestycja w jego uzbrojenie. Jesienią ubiegłego roku zakontraktowaliśmy 200 rakiet AIM-120D AMRAAM – jednych z najnowocześniejszych pocisków rakietowych powietrze–powietrze na rynku.
Kolejnym kluczowym elementem efektywności maszyny jest jej integracja systemowa. F-35 musi w sposób efektywny i bezpieczny komunikować się z naszymi pozostałymi systemami. Dążymy do tego, żeby wszystkie elementy Sił Zbrojnych RP – lotnictwo, obrona przeciwlotnicza, wojska lądowe, marynarka wojenna – funkcjonowały jako jeden zintegrowany system. Nie ma już takiej wojny, w której jeden rodzaj sił działa w oderwaniu od reszty.
Samolot bez pilota jest bezużyteczny, dlatego stawiamy na kadry. Budowanie własnej bazy instruktorskiej w Polsce to jeden z moich osobistych priorytetów. Docelowo będziemy sami szkolić i sami rozwijać kompetencje naszych pilotów i obsługi technicznej. To jest kwestia suwerenności, nie tylko logistyki.
No właśnie, piloci… Skupiamy się na samolotach piątej generacji i choć one rzeczywiście są ultranowoczesne i bardzo zaawansowane technologicznie, to jednak za ich sterami siedzi człowiek. Nasi piloci od wielu miesięcy szkolą się w Stanach i z tego, co wiem, radzą sobie doskonale.
To prawda. Słyszałem wiele pochlebnych opinii na temat naszej kadry, która szkoli się za oceanem. I choć to miłe, nie jest to dla mnie zaskoczeniem. Za sterami naszych F-35 zasiądą doskonali piloci, którzy stanowią idealne połączenie doświadczenia i młodości. Jestem przekonany, że Polska oddaje maszyny piątej generacji w pewne ręce. Kluczowe jest to, że mamy już pilotów z uprawnieniami instruktorskimi, zachowujemy zatem ciągłość szkolenia i możliwość budowy kadr oparte na naszej krajowej infrastrukturze.
Czy sądzi Pan, że magia F-35 będzie rezonować także na młode pokolenie, na przyszłych żołnierzy? Husarz może być przecież wielkim marzeniem podchorążych Lotniczej Akademii Wojskowej.
Mam wielką nadzieję, że F-35 stanie się magnesem, który wzmocni zainteresowanie Polaków służbą w armii. To zresztą wynika z moich rozmów z młodymi ludźmi, którzy przychodzą do wojska. Wiem, że F-35 robi ogromne wrażenie i staje się celem przyszłej służby. To coś, czego nie oferuje żaden inny pracodawca – to jest marzenie każdego, kto myśli o lotnictwie. I to marzenie staje się teraz osiągalne. Jeżeli chcemy budować armię liczącą 300 tys. żołnierzy zawodowych i kolejne 200 tys. służących w ramach aktywnej rezerwy, musimy mieć narzędzia i ambicje. F-35 jest dowodem, że jako kraj je mamy i potrafimy je realizować.
autor zdjęć: MON, chor. Piotr Gubernat/ Combat Camera DORSZ, grafika: PZ

komentarze