moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Śledztwo w sprawie „snajperskiego safari”

Austriacka prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie tzw. sarajewskiego safari – poinformował tamtejszy resort sprawiedliwości. Dochodzenie dotyczy obywatela Austrii oraz drugiego, dotąd niezidentyfikowanego podejrzanego. Przez lata historie o polowaniu na ludzi w oblężonym Sarajewie uznawano za wojenną legendę. Dziś śledztwa prowadzone są także we Włoszech i Bośni.

Zdjęcie zrobione 25 czerwca 1992 roku w Sarajewie, przedstawiające starszego mieszkańca, który wykorzystuje przerwę w strzelaninie, wychodząc po zaopatrzenie. Ta centralna część miasta uchodzi za najniebezpieczniejszą ze względu na ostrzał snajperski.

Oblężenie Sarajewa rozpoczęło się wiosną 1992 roku, szybko stając się symbolem rozpadu Jugosławii oraz brutalności wojny w Bośni. Stolica kraju została otoczona przez siły bośniackich Serbów wspieranych przez Belgrad. Wzgórza otaczające miasto zamieniły się w system stanowisk artyleryjskich i snajperskich, z których prowadzono regularny ostrzał wymierzony głównie w cywilów.

Było to najdłuższe oblężenie stolicy w nowoczesnej historii Europy. Trwało 1425 dni. W jego trakcie zginęło ponad 11 tys. mieszkańców Sarajewa, w tym około 1,5 tys. dzieci. Większość ofiar poniosła śmierć podczas zakupów, w kolejkach po wodę czy w drodze do pracy – w czasie zwykłych, codziennych czynności, w żaden sposób niezwiązanych z walką.

REKLAMA

To wtedy niechlubną sławę zyskała aleja Zmaja od Bosne (Smoka z Bośni), główna arteria miasta, nazwana przez zachodnich dziennikarzy „Aleją Snajperów”. Szeroka ulica była doskonale widoczna ze wzgórz i wysokich budynków zajmowanych przez snajperów. Przejście na drugą stronę często oznaczało śmiertelne ryzyko. Mieszkańcy nauczyli się biegać wzdłuż ścian, poruszać sprintem między osłonami i obserwować okna budynków, z których najczęściej padały strzały. Nie wszystkim jednak udawało się pokonać feralną jezdnię. Snajperzy nie byli jedynie wsparciem dla działań wojskowych. Mieli terroryzować mieszkańców i sparaliżować normalne życie miasta. Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii uznał później ostrzał cywilów w Sarajewie za element celowej kampanii terroru.

Jak scenariusz horroru…

Kim byli terroryści? Przede wszystkim żołnierzami serbskich jednostek, ale nie tylko. Jeszcze podczas oblężenia zaczęły pojawiać się historie, które jeżyły włos na głowie. Mieszkańcy opowiadali o cudzoziemcach, którzy mieli przyjeżdżać na serbskie pozycje nie po to, by walczyć, lecz by strzelać do ludzi dla zabawy…

Wojnie w Bośni od początku towarzyszyły opowieści trudne do uwierzenia. Doniesienia o obozach koncentracyjnych, masowych gwałtach czy egzekucjach cywilów również bywały traktowane z dystansem. Dopiero po latach wiele z nich zostało potwierdzonych przez śledczych Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii.

Także historie o „snajperskim safari” długo pozostawały na marginesie. Brakowało świadków gotowych zeznawać pod nazwiskiem, dokumentów i dowodów materialnych. W dodatku sama historia wydawała się zbyt makabryczna nawet jak na realia bałkańskiej wojny – bogaci Europejczycy mieliby przyjeżdżać do oblężonego miasta, by z bezpiecznych pozycji traktować ludzi jak ruchome cele na strzelnicy? Brzmiało to jak scenariusz jakiegoś horroru…

Ale temat wracał regularnie. Pojawiał się w relacjach zagranicznych reporterów, wspomnieniach mieszkańców Sarajewa i rozmowach prowadzonych po wojnie przez byłych żołnierzy. W tych opowieściach najczęściej powtarzał się ten sam schemat: cudzoziemcy mieli trafiać na pozycje wokół miasta dzięki kontaktom z serbskimi dowódcami, płacić za możliwość oddania kilku strzałów, a potem wracać do swoich krajów.

Przez lata brakowało jednak czegoś, co zmusiłoby śledczych do potraktowania tych historii poważnie. Zmieniło się to dopiero po premierze filmu „Sarajevo Safari”.

Francuskie wojska ONZ patrolują teren przed zniszczonym meczetem Ahinici, niedaleko Vitez, na północny zachód od Sarajewa, 27 kwietnia 1993 r.

Film, który otworzył stare rany

Dokument słoweńskiego reżysera Mirana Zupaniča miał premierę w 2022 roku. Film opierał się przede wszystkim na relacjach świadków – byłych żołnierzy, ludzi związanych ze służbami specjalnymi oraz osób, które podczas wojny miały zetknąć się z procederem.

Według relacji przedstawionych w produkcji zagraniczni „goście” mieli przyjeżdżać m.in. z Włoch, Austrii, Belgii, Rosji czy Kanady. Świadkowie twierdzili, że za możliwość oddania strzałów płacono duże pieniądze. W najbardziej drastycznych opowieściach pojawia się nawet swoisty „cennik” – kilka tysięcy marek niemieckich za trafienie dorosłego człowieka, a jeszcze wyższe stawki za postrzelenie dziecka lub kobiety w ciąży.

Film nie przedstawiał dowodów pozwalających na definitywne zweryfikowanie wszystkich oskarżeń. Sam Zupanič podkreślał, że jego celem było raczej zebranie relacji i zmuszenie władz do ponownego zajęcia się sprawą niż wydanie ostatecznego wyroku. Mimo to dokument wywołał ogromne emocje. W Bośni potraktowano go jako długo oczekiwaną próbę nagłośnienia jednej z najbardziej przemilczanych historii oblężenia Sarajewa. W środowiskach serbskich pojawiły się natomiast oskarżenia o manipulację i antyserbską propagandę.

Najważniejsze okazało się jednak coś innego. Po raz pierwszy temat „snajperskiego safari” przestał funkcjonować wyłącznie jako wojenny mit. Sprawą zainteresowały się prokuratury. W Bośni wszczęto postępowanie mające ustalić, czy podczas oblężenia rzeczywiście dochodziło do organizowania płatnych polowań na mieszkańców miasta. Wkrótce podobne śledztwa rozpoczęły także organy ścigania w innych krajach Europy.

Skutki upływu czasu

Najdalej posunęła się dotąd prokuratura we Włoszech. Mediolańscy śledczy badają sprawę starszego mężczyzny, który według relacji świadków miał podczas wojny przyjeżdżać do Sarajewa i płacić za możliwość strzelania do cywilów. Włoskie media informowały, że chodzi o byłego kierowcę ciężarówki. Postępowanie prowadzone jest pod kątem zabójstwa oraz współudziału w zbrodniach wojennych, które zgodnie z włoskim prawem nie ulegają przedawnieniu.

Również austriacka prokuratura potwierdziła wszczęcie śledztwa dotyczącego dwóch osób podejrzewanych o udział w procederze określanym mianem „snajperskiego safari”. Według informacji przekazywanych przez media jednym z badanych wątków jest możliwy udział obywatela Austrii, który podczas wojny miał utrzymywać kontakty z serbskimi strukturami wojskowymi wokół Sarajewa.

Bośniackie śledztwo utknęło w martwym punkcie, mierząc się z konsekwencjami upływu czasu. Wielu świadków nie żyje, a część dawnych dokumentów zaginęła. Śledczy zderzają się też z dodatkowym problemem charakterystycznym dla zbrodni wojennych. W czasie oblężenia Sarajewa regularnie dochodziło do ostrzału cywilów prowadzonego przez snajperów armii bośniackich Serbów. Samo ustalenie, kto oddał konkretny strzał ponad 30 lat temu, jest dziś w praktyce niemal niemożliwe. Dlatego postępowania koncentrują się przede wszystkim na próbie potwierdzenia, czy cały proceder rzeczywiście istniał i czy był organizowany za wiedzą lokalnych dowódców.

Wojna jako widowisko

Na koniec warto wspomnieć o tym, że idea „wojennej turystyki” nie jest wcale nowa. Konflikty zbrojne od dawna przyciągały awanturników, poszukiwaczy adrenaliny i ludzi fascynujących się przemocą. Już w XIX wieku bogaci Europejczycy podróżowali, by z bezpiecznej odległości obserwować działania wojenne – zmagania na Krymie czy walki podczas amerykańskiej wojny secesyjnej. W czasie hiszpańskiej wojny domowej pojawiali się zagraniczni ochotnicy, ale także osoby traktujące front jako „ciekawe doświadczenie”.

Jednak „sarajewskie safari” było przekroczeniem kolejnej granicy. Szło w nim już nie tylko o to, by oglądać wojnę, napawać się nią, lecz by aktywnie uczestniczyć w zabijaniu przypadkowych ludzi. Oblężone miasto stawało się wielką strzelnicą, a cywile – ruchomymi celami widzianymi przez lunetę karabinu.

Jest w tym zresztą coś, co niepokoi także w odniesieniu do współczesnych konfliktów, przez miliony internautów oglądanych niemal na żywo. Media społecznościowe pełne są nagrań z dronów, bombardowań i walk ulicznych. Te materiały generują ogromną liczbę odsłon, za którymi często stoi wyłącznie niezdrowa ciekawość. Podobnie jak w „snajperskim safari” z Sarajewa, tragedie innych ludzi stają się źródłem adrenaliny dla obserwatorów z zewnątrz…

Marcin Ogdowski

autor zdjęć: PASCAL GUYOT/East News, CHRISTOPHE SIMON/AFP/East News

dodaj komentarz

komentarze


Ryś w boksie
Wypadek w PKW UNIFIL
Koniec odliczania, wielki dzień Wojska Polskiego
Syndrom Karbali
Ready for Every Scenario
Będą rozmowy w sprawie wojsk US Army w Polsce
Husarze już w Polsce!
WAT wzmacnia „opelotkę”
Kilometry pamięci: motocykliści w hołdzie kolegom
Groźny incydent w Libanie
Oddawanie krwi to cichy akt odwagi
Wojskowe drony nad Polską nie są rosyjskie
Bieg ku pamięci bohaterów
Florecista i kajakarka na pucharowym podium
„Końca cywilizacji” w Iranie na razie nie będzie
Równanie z „Iksem”
Wojsko zaprasza rodziny
Czekamy na F-35
Nowe stanowiska i nowe dowództwo
Ostatni most
Śledztwo w sprawie „snajperskiego safari”
Rosyjskie myśliwce przechwycone nad Bałtykiem
NATO i USA o Iranie
Bez zmian w emeryturach
Silniki do Abramsów pod fachową opieką
Wodny chrzest Borsuków
Nowe centrum badawcze w Jaśle
Skrzydlaci komandosi
Szkarłatne obroże dla najlepszych czworonogów
Wojsko szuka specjalistów. Sprawdź, czy masz kwalifikacje
Biało-czerwona na Monte Cassino
Desant na Odrze
Czerwieńsze będą…
Śladami „Rudego 102”, czyli jak Żagań stał się planem filmowym?
Początek wielkiej historii
F-35 Husarz lada moment w Polsce! Latający multitool
Kosmiczna suwerenność Wojska Polskiego
Jak wojsko chroni lotniska?
Celne oko strzelców z „armii mistrzów”
Rumuni rozdzielają środki z SAFE
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Szef MON-u o obecności wojsk USA: reorganizacja, nie redukcja
Od cyberkursu po mundurówkę
Poznaj tajemnice Husarza
Nie tylko wojsko na rzecz obronności
Relacje wojskowe Polski i USA – żołnierze, kontrakty, infrastruktura
Żołnierze na podium imprez w strzelectwie i kajakarstwie
Logistycy pod lupą
Sprawdzian dla zawiszaków
Strzelnice w Świętoszowie na nowo
Australijską armią będzie dowodzić kobieta
Zmiana resortowych planów: jeszcze więcej OPW
Symbol skupiający wiele znaczeń
Trump: dodatkowe 5 tys. żołnierzy do Polski
Generał z cienia
Pilecki – mniej znane oblicze bohatera
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Terroryści pod Kaliszem, czyli ćwiczenia ratownicze
Armia testuje roboty do transportu
Ukraina kształtuje przyszłość wojny
Rekordowy XII Ćwierćmaraton Komandosa
Szef MON-u: Nie ma decyzji o redukcji sił USA w Polsce
Polsko-estońska współpraca
Huta Częstochowa bliżej wojska
JW Agat: idziemy po młodych!
Adaptacja i realizm

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO