Dla młodych to bohater nie tylko z podręczników historii, lecz także z osiedlowej ławki. Ostatni cichociemny Armii Krajowej, płk Aleksander Tarnawski, został patronem szkoły podstawowej w Gliwicach. To hołd dla żołnierza Polskiego Państwa Podziemnego – jednego z 316 elitarnych spadochroniarzy AK szkolonych w Wielkiej Brytanii i zrzuconych do okupowanej ojczyzny.
Sztanadr szkoły podstawowej n.1 w Gliwicach im. płk. Tarnawskiego
– Internet bardzo szybko tworzy nam idoli, ale to bohaterowie historyczni pozostają dla nas autorytetem – przekonuje Michał Lasota, uczeń ósmej klasy Szkoły Podstawowej nr 1 w Gliwicach, od teraz szkoły imienia płk. Aleksandra Tarnawskiego. To patron z sąsiedztwa, którego wielu pamięta z codziennych spotkań. Był mieszkańcem osiedla Wojska Polskiego. I właśnie wojsku poświęcił większość swojego życia.
Uczniowie, ich rodzice, nauczyciele i absolwenci oddali hołd swojemu bohaterowi. Od 17 kwietnia Szkoła Podstawowa z Oddziałami Integracyjnymi nr 1 w Gliwicach nosi imię płk. Aleksandra Tarnawskiego ps. „Upłaz”. Uroczystości z udziałem rodziny oraz przedstawicieli Wojska Polskiego odbyły się w rocznicę jego przerzutu spadochronowego w 1944 roku do okupowanej Polski.
Lekcja historii – zza płotu
Płk Tarnawski był jednym z 316 cichociemnych – elitarnych spadochroniarzy Armii Krajowej szkolonych w Wielkiej Brytanii i przerzucanych do kraju w celu prowadzenia działań dywersyjnych. Do Polski został zrzucony w 1944 roku w ramach operacji specjalnej, gdzie walczył w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego. – Kiedy omawiamy w ósmej klasie II wojnę światową, jego postać pojawia się w sposób naturalny. Uczniowie dowiadują się, że w Gliwicach mieszkał ostatni z cichociemnych – ktoś, kto był częścią wielkiej historii, a jednocześnie żył w sąsiedztwie naszej szkoły – opowiada Katarzyna Długosz, nauczycielka historii. – Miał na osiedlu swoją ulubioną ławkę, na której czytał gazetę. Dawaliśmy uczniom zadanie, żeby spróbowali ją odnaleźć, by zobaczyli, że historia jest tuż obok nas – dodaje.
Był blisko i był obecny. Odwiedzał szkoły, spotykał się z uczniami, rozmawiał także z tymi, którzy pogubili się na swojej drodze. Nie oceniał. Raczej zadawał pytania. – Potrafił dotrzeć do młodych ludzi. Zawsze powtarzał, żeby nie deprecjonowali samych siebie, tylko zatrzymali się i zastanowili: czego w życiu chcą, czemu chcieliby się poświęcić? Najważniejsze było dla niego jedno: żeby każdy młody człowiek miał pasję – nie ideologię, tylko pasję – opowiada żona pułkownika, Elżbieta Kamińska-Tarnawska. Do końca, jak mówi, pozostał uważny na świat. – Był bardzo zainteresowany tym, co dzieje się wokół. Musiałam mu codziennie robić taką „prasówkę”, bo już nie słyszał, ale mimo różnych niedomagań był cały czas ciekawy życia – wspomina żona płk. Tarnawskiego.
I tę ciekawość chciał zaszczepić w młodych. Nigdy nie określał siebie mianem bohatera. Swoją służbę traktował jako obowiązek wobec ojczyzny. – Zawsze mówił, że nie zrobił nic wielkiego, tylko wykonywał rozkazy. Pokazywał, że bohaterstwo nie musi być zjawiskowe – może być po prostu prawdziwe – mówi uczeń szkoły Michał Lasota.
W 2014 roku, w wieku 93 lat płk Aleksander Tarnawski wykonał jeszcze skok spadochronowy w tandemie z operatorami Jednostki Wojskowej GROM, pozostając symbolicznym łącznikiem między pokoleniami żołnierzy wojsk specjalnych.
Zmarł 4 marca 2022 roku w wieku 101 lat jako ostatni cichociemny.
Elżbieta Kamińska-Tarnawska - żona patrona wraz z dyrekcją i żołnierzami Wojsk Specjalnych przy sztanadrze szkoły
Most między pokoleniami
– Chciałabym, żeby został zapamiętany tak, jak na to zasłużył – mówi Elżbieta Kamińska-Tarnawska, wzruszona uroczystością nadania gliwickiej szkole imienia jej męża. – Bardzo poruszyło mnie to, w jaki sposób szkoła przedstawiła jego życie. To były bardzo duże emocje. Mąż zmarł cztery lata temu, ale wciąż czujemy jego obecność – dodaje.
Decyzję o zgodzie na nadanie imienia szkole podjęła wspólnie z córką. Bez wahania. Sztandar placówki, przekazany podczas uroczystości, ma przypominać o wartościach, które reprezentował ostatni z cichociemnych: służbie, odpowiedzialności i wierności wybranej drodze. – Staramy się zaszczepić w uczniach takie „światełko” – pokazać im, kim był nasz patron. Organizujemy konkursy, także artystyczne, tworzymy portrety, rozmawiamy o jego życiu – przekonuje dyrektor szkoły Przemysław Słowik. Jak dodaje, wybór tego właśnie patrona dla całej społeczności szkolnej był czymś naturalnym. Choć ciągle odkrywają tę postać na nowo. – Dziś mamy świadomość, że stoi przed nami duża odpowiedzialność. Przyznam szczerze, że wcześniej nie zdawaliśmy sobie w pełni sprawy, jak ważną postacią był dla środowiska wojskowego. Jako historykowi z wykształcenia bardzo zależy mi na tym, żeby uczniowie mieli świadomość, czym jest wolna i niepodległa Polska oraz jaki wkład w to, co dziś mamy, miał nasz bohater – mówi dyrektor gliwickiej szkoły.
– To pamięć, która zobowiązuje – mówią nauczyciele. Płk Aleksander Tarnawski potrafił budować prawdziwe relacje międzypokoleniowe. Nie stawiał barier. Był otwarty i bezpośredni. – A jednocześnie był to człowiek niezwykle skromny. Nie uważał się za bohatera, nie lubił celebrowania swojej osoby. Pokazywał raczej, że patriotyzm realizuje się w codzienności – w pracy, w postawie, w odpowiedzialności – opowiada Katarzyna Długosz, która te lekcje przekazuje dalej. I wydaje się, że w postawach uczniów te efekty już widać. – Czuję dumę i zaszczyt, że szkoła, do której uczęszczam, nosi imię płk. Tarnawskiego. Możemy się od niego uczyć odwagi, oddania, miłości do ojczyzny i takiego prawdziwego zaangażowania – podsumowuje uczeń gliwickiej szkoły Michał Lasota.
autor zdjęć: SP1 w Gliwicach

komentarze