moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Zakochałam się w slalomie

W plebiscycie na Najlepszego Sportowca ‘25 pokonała Świątek i Lewandowskiego! – Moje zwycięstwo było wręcz symboliczne. Dało wiarę zawodnikom z tzw. niszowych dyscyplin, że mogą spopularyzować ukochany sport – mówi st. szer. spec. Klaudia Zwolińska, wicemistrzyni olimpijska i podwójna mistrzyni świata w kajakarstwie górskim. „Polsce Zbrojnej” opowiada o swoich idolach i planach.

Gala Mistrzów Sportu z okazji 100-lecia plebiscytu „Przeglądu Sportowego", 2026 r.

W plebiscycie na Najlepszego Sportowca Polski 2025 roku, który rozstrzygnięto kilka tygodni temu, organizatorzy trzymali wszystkich w niepewności do ostatniej chwili. Była Pani spokojna o wynik?

Klaudia Zwolińska: W głowie kłębiło mi się wiele różnych scenariuszy. Pomyślałam nawet, że będę poza dziesiątką… że tyle pracy włożyłam w promocję kajakarstwa oraz zdobycie medali i nic z tego... Wiem, jak wygląda walka o spopularyzowanie dyscypliny i jak ciężko się przebić. Rozumiem to, że są w Polsce dyscypliny, które cieszą się znacznie większą popularnością i znałam swoje miejsce w szeregu. Dlatego nie celowałam w zwycięstwo, tylko marzyłam o lokacie w pierwszej trójce. Gdy ogłoszono trzecie miejsce, a potem drugie, to ogarnęła mnie czarna rozpacz… Nie udało się, pomyślałam.

Tymczasem ogłoszono Pani zwycięstwo!

To była dla mnie ogromna niespodzianka. Niesamowite uczucie! Ja jestem bardzo emocjonalna na co dzień. Płaczę czasami na filmach, łza kręci mi się w oku, gdy słyszę jakąś przejmującą muzykę, ale jeżeli chodzi o kontrolowanie emocji przy takich stresujących sytuacjach, to sobie dobrze radzę. Jestem sportowcem, to jest moja praca i rzadko wzruszam się w takich sytuacjach. A wtedy naprawdę się wzruszyłam, bo to było symboliczne zwycięstwo, dające wiarę w to, że nawet, gdy trenuje się taką dyscyplinę jak moja, można odnieść sukces w konkursie popularności. Między nami sportowcami było bowiem takie przeświadczenie, że na wygraną mają tu szansę tylko sportowcy z pierwszych stron gazet. A jednak stało się coś niesamowitego, i to jeszcze w stulecie tego plebiscytu!

Pani przewaga w liczbie zdobytych głosów była ogromna.

O dużej przewadze w punktach dowiedziałam się dopiero kilka dni po imprezie, z informacji na stronie internetowej plebiscytu. Ta liczba oddanych na mnie głosów była niesamowita i cieszę się, że wiele czasu, który poświęciłam na promocję kajakarstwa nie poszło na marne i przyniosło historyczny dla mojej dyscypliny wynik. Jestem z tego dumna. Wielu ludzi cieszyło się z mojego zwycięstwa.

A jak zachęciłaby Pani tych młodych ludzi, którzy podziwiają Klaudię Zwolińską, do uprawiania kajakarstwa górskiego? Co jest niezwykłego w tej dyscyplinie?

Zawsze zachęcam przede wszystkim dzieci i młodzież, ale także dorosłych do aktywności fizycznej, nie tylko do kajakarstwa. Uważam, że sport ma ogromną funkcję wychowawczą, uczy systematyczności, radzenia sobie z trudnościami, współpracy z innymi i kształtuje charakter. Dlatego im więcej sportu w życiu młodych ludzi, tym lepiej. A jeśli chodzi o moją dyscyplinę, czyli kajakarstwo slalomowe, to jest w niej coś naprawdę wyjątkowego. To sport, w którym współpracuje się z żywiołem. Nic nigdy nie jest takie samo, każda rzeka, tor, fala i każdy układ wody są inne. Za każdym razem trzeba tę wodę „czytać”, uczyć się jej i reagować na to, co się dzieje. Do tego dochodzi możliwość podróżowania po świecie i pływania w wielu pięknych miejscach. Jest też odrobina adrenaliny, która sprawia, że ten sport nigdy się nie nudzi.

Podczas gali plebiscytu szczególnie podziękowała Pani Centralnemu Wojskowemu Zespołowi Sportowemu…

Tak, to było dla mnie ważne, że wstąpiłam w szeregi CWZS-u i dlatego też zostawiłam te słowa wdzięczności na sam koniec moich podziękowań. Wiem, że zawsze wybrzmiewa to najmocniej. Jestem wdzięczna wojsku za wsparcie, trafiłam tu na fantastycznych ludzi. I to jeszcze zanim zdobyłam medal olimpijski, gdy nie miałam tak naprawdę żadnych sponsorów indywidualnych. Poza Polskim Związkiem Kajakowym nie miałam w ogóle wsparcia. Tymczasem, gdy wstąpiłam w szeregi CWZS-u, dołączyłam do osób, które po prostu wierzą w sukces. To daje ogromną siłę. Nieważne, czy przegrywałam, czy wygrywałam, zawsze miałam wsparcie kolegów, koleżanek żołnierzy, ale też przełożonych. I to mi dodawało skrzydeł. Na Gali w Teatrze Wielkim był też szef CWZS-u płk Mariusz Denkewicz. Bardzo to doceniam, bo to osoba, która bardzo we mnie wierzyła od początku i zawsze budowała we mnie pozytywne nastawienie. I nie tylko w sporcie, lecz także w działaniach promujących wojsko.

Klaudia Zwolińska świętuje na podium po wygranej w slalomie, Mistrzostwa Świata w Slalomie ICF 2025 w Sydney.

Tak się złożyło, że kilkanaście dni po wstąpieniu w szeregi CWZS-u na mistrzostwach świata w 2023 roku osiągnęła Pani życiowy sukces…

Tak, zdobywając wtedy medal, zapewniłam sobie kwalifikacje na igrzyska olimpijskie w Paryżu. Wiedziałam, że kolejnym celem jest walka o medal olimpijski i miałam wsparcie w CWZS-ie, także ze strony mojej koordynator dyscypliny Agnieszki Wieszczek-Kordus, która już taki medal zdobyła w zapasach. Korzystałam z porad bardzo doświadczonej zawodniczki, która doskonale wie, jak wyglądają przygotowania do startów sportowców z niszowych dyscyplin. A ja musiałam się zmierzyć dodatkowo z oczekiwaniami całego środowiska kajakowego, które od ponad 20 lat czekało na olimpijski medal. O tym medalu marzyło się już wtedy, gdy byłam małym dzieckiem. Gdy jechałam na igrzyska, czułam na barkach ten ciężar całej społeczności kajakowej.

Przekazała Pani swój medal olimpijski na aukcję dla Polskiego Towarzystwa Walki z Mukowiscydozą. Czy dzięki aukcji udało się bardziej zwrócić uwagę na tę ciężką chorobę?

Podarowanie medalu olimpijskiego na aukcję zawsze wiąże się z dużym zainteresowaniem mediów i w ten sposób można też zwrócić uwagę na ważny problem. Mam nadzieję, że dzięki tej aukcji więcej osób usłyszało o mukowiscydozie i o codziennych wyzwaniach, z którymi mierzą się chorzy oraz ich rodziny. Cieszę się, że mogłam w ten sposób wesprzeć Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą, zarówno finansowo – dzięki środkom z aukcji – jak i poprzez nagłośnienie tej sprawy. Wiem, że w obliczu tak poważnej choroby każda pomoc może wydawać się niewielka, ale wierzę, że nawet małe gesty mają znaczenie i razem mogą przynieść realne wsparcie. Dla mnie było to też bardzo ważne doświadczenie. Miałam poczucie, że ten medal może znaczyć coś więcej niż tylko osobiste osiągnięcie i że może pomóc także innym. To dało mi ogromna satysfakcję i poczucie sensu tego, co robię.

Mistrzostwa Świata w Kajakarstwie Slalomowym 2025 w Sydney.

Podczas Gali Mistrzów Sportu pięknie opowiadała Pani o swojej idolce Justynie Kowalczyk. Podobnie jak pięciokrotna zwyciężczyni plebiscytu „PS” pochodzi Pani z Małopolski. Czy na starcie swojej drogi sportowej myślała Pani o tym, by wybrać np. biegi narciarskie?

Od dziecka uwielbiałam sport i miałam wielu idoli. Moimi ulubionymi sportami były właśnie sporty zimowe. Idolami Adam Małysz i Justyna Kowalczyk. Justyna też dlatego, że pochodzi z małej miejscowości, jest bardzo pracowita i wszystko do czego doszła, zrobiła sama z pomocą trenera i sztabu szkoleniowego. Nie miała taryfy ulgowej. W mojej dyscyplinie, którą ostatecznie wybrałam, jest bardzo podobnie. Tak jak Justyna muszę ciężko pracować na sukces całej dyscypliny. Obie pochodzimy z południa Polski, więc może po prostu mamy też podobny charakter, łączy nas żywioł. Ale ja nawet nie próbuję porównywać się z Justyną. Jej wyników nie sposób doścignąć. A wracając do biegania na nartach, oczywiście, że biegałam i biegam. My, slalomiści tak naprawdę uprawiamy bardzo wiele dyscyplin sportowych, gdyż bardzo wiele czynników motorycznych wpływa na dobry przejazd slalomowy. Jesteśmy dość sprawnymi sportowcami, więc w różnych dyscyplinach się odnajdujemy, a jednym z naszych treningów zimowych są właśnie biegi narciarskie. Gdy byłam dzieckiem startowałam w zawodach biegowych i dość dobrze mi szło. Zdobywałam różne medale, ale to jednak w slalomie się zakochałam i na niego postawiłam.

I zapisała się Pani w historii swojej dyscypliny jako pierwsza zawodniczka, która na jednym czempionacie wywalczyła indywidualnie trzy krążki.

Gdy wracałam z mistrzostw świata w Australii, odebrałam telefon od dziennikarza z Polski, który mi powiedział, że ostatni taki sukces związany ze zdobyciem trzech medali w indywidualnej konkurencji olimpijskiej był w polskim sporcie letnim 70 lat temu. Wtedy uświadomiłam sobie, że on mnie zaczął porównywać do wielkich nazwisk polskiego sportu. I wtedy też pomyślałam, że czas i na sukces w plebiscycie „Przeglądu Sportowego”. Dlatego kolejne miesiące po mistrzostwach świata poświęciłam na promocję kajakarstwa. Starałam się, by jak najwięcej ludzi wiedziało o tych trzech medalach i to przyniosło swój rezultat w plebiscycie. Nie do końca wierzyłam, że w roku nieolimpijskim da się zrobić coś takiego. Jednak okazało się, że z pomocą niesamowitych ludzi, z taką mobilizacją całych środowisk kajakowych, regionu nowosądeckiego i Wojskowego Centrum Rekrutacji w Nowym Sączu, oraz wielu przychylnych osób, udało się wygrać.

Jednak świętowanie sukcesu nie trwało długo. Kilka dni po triumfie rozpoczęła Pani ponadmiesięczne zgrupowanie w Australii. Dlaczego właśnie tam?

Bardzo lubię tam trenować i to nie tylko dlatego, że na torze w Penrith wywalczyłam medal mistrzostw świata i przepustkę na paryskie igrzyska. W Australii mam znakomite warunki do szkolenia. W Polsce zimą nie da się trenować na torach. Tam natomiast w styczniu i lutym pogoda sprzyja kajakarzom i mogłam się skoncentrować na przygotowaniach do nowego sezonu, który najprawdopodobniej będzie kwalifikacyjnym do startu na kolejnych igrzyskach.

Rozmawiał: Jacek Szustakowski

autor zdjęć: Mateusz Bialczyk/ Forum, SAEED KHAN AFP/ East News, Rex Features/ East News

dodaj komentarz

komentarze


Wojna o dane
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Ratunek pod ogniem
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Bursztynowa Dywizja obroniła prymat w boksie
Wirtualna wojna na AWL-u
Ares kontra drony
Uniewinniony za strzał na granicy
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
„Zdrzałka” na pustyni
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Mural na 65-lecie komandosów
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Virtuti Militari czasu pokoju
Constans historii
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
W powietrzu, na wodzie i lądzie: studenckie drony walczą o nagrodę szefa MON-u
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
Wsparcie z powietrza
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Lotnicze „drzwi” transportowe
Morscy lotnicy w akcji
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Serce Rosomaka
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Kormoran in the West
Aplikacja wspomoże zdrowie psychiczne żołnierzy
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Bombowiec na dnie Bałtyku
Rowerowe upamiętnienie poległych
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Miliardy z SAFE dla polskich firm zbrojeniowych
Gorący lipiec PKW Łotwa
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
„Horyzont” przedłużony
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Musimy powstrzymać agresora
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Wojna na satelitarnym łączu
MON zmienia system gotowości obronnej
Nocny ogień na Łotwie
Odporni na kryzys
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Syreny wyją. Co robić?
Wsparcie z morza
Ukraina kontra odrzutowe drony
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Drużyna Invictusa na starcie
Abordaż z polskim wsparciem
Nowa dostawa Homarów do Czarnej Dywizji
Dwie dekady na polskim niebie
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Flanka pod strażą
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Uratowali życie koledze z NATO
Drugie rozdanie SAFE
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Artylerzyści z Wielbarku
Rusza mały przegląd strategiczny
Cywilne drony na służbie
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Komisja Obrony pozytywnie o budżecie na 2027
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Więcej szwedzkich granatników w wojsku
Mocne wsparcie dla Homara-K

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO