Bezzałogowe rozpoznawcze FlyEye i uderzeniowe Warmate to najnowszy nabytek 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej. Operatorzy pierwszych są już po cyklu szkoleń, drugich – właśnie się do nich sposobią. W związku z pozyskaniem nowego sprzętu trwa też formowanie „kompanii dronowej”. Nowy sprzęt zwiększy samodzielność batalionów w zakresie rozpoznania i rażenia celów.
Waży około 12 kg, startuje z ręki, potrafi wzbić się na wysokość 5000 m i pokonać dystans sięgający 300 km – FlyEye, dron rozpoznawczy produkowany przez Grupę WB z Ożarowa Mazowieckiego, jest coraz silniej obecny w polskiej armii. Pierwsze egzemplarze weszły do służby 15 lat temu. Obecnie resort obrony realizuje zamówienie, które opiewa na 400 zestawów, czyli 1,6 tys. aparatów.
Wojsko pozyskuje też inny produkt ożarowskiej firmy – bezzałogowy statek powietrzny Warmate. To niewielkich rozmiarów płatowiec, najczęściej wykorzystywany jako amunicja krążąca. Pierwszy kontrakt na dostawę dronów MON podpisało w 2017 roku. Potem przyszły kolejne. Warmate potrafi wzbić się na wysokość pół kilometra i pokonać dystans 40 km. W chwili ataku rozwija prędkość do 150 km/h. Można go wyposażyć w głowicę odłamkowo-burzącą bądź kumulacyjną, zdolną przebić 240-milimetrowy pancerz z jednorodnej stali.
Drony obydwu typów używane są m.in. w wojskach lądowych i wojskach obrony terytorialnej. Pod koniec ubiegłego roku ich dostawę odebrała 17 Wielkopolska Brygada Zmechanizowana. Teraz żołnierze intensywnie przygotowują się, by w pełni wdrożyć je do służby. – Nasze obsady FlyEye przeszły już cykl szkoleń, a obecnie oczekują na końcowy egzamin. Sekcje Warmate na razie samodzielnie zapoznają się z budową i zasadami użytkowania bezzałogowców, tak by niebawem przystąpić do kursu – mówi płk Marek Fiałka, zastępca dowódcy 17 BZ.
Jak podaje, kursy powinny zakończyć się w pierwszym kwartale tego roku, co pozwoli żołnierzom osiągnąć gotowość do użycia amunicji krążącej. Jednocześnie w brygadzie trwa proces przekształcania struktury pododdziałów tak, by najpełniej wykorzystać zakupione wyposażenie. Powstaje w tym celu nowa „kompania dronowa”.
Dowództwo brygady pozostaje też w stałym kontakcie z przedstawicielami producenta. – Oprócz sprzętu pozyskaliśmy pakiet szkoleń i kursów. Wspólnie z WB Group planujemy uruchomienie całodobowego helpdesku, dzięki któremu inżynierowie z firmy będą nas wspierać w codziennym użytkowaniu bezzałogowców – zapowiada zastępca dowódcy 17 BZ. Jak dodaje, cieszy go to, że żołnierze szybko opanowują techniki pilotażu. – W tym przypadku spędzone przez nich godziny z padem konsoli do gier w ręku do czegoś się przydały – mówi oficer.
Żołnierze brygady szkolą się również z używania mikrodronów typu FPV, zarówno w wersji rozpoznawczej, jak i uderzeniowej. – Na starcie było nam łatwiej, dzięki temu, że ponad stu naszych żołnierzy już wcześniej uzyskało państwowe uprawnienia do sterowania dronami cywilnymi. To właśnie oni stanowią trzon tzw. kompanii dronowej – informuje płk Fiałka. Przyznaje przy tym, że w szkoleniu bojowym FPV są wykorzystywane praktycznie każdego dnia.
– Dowódcy i ich podwładni bardzo szybko zrozumieli, że informacja z powietrza, uzyskana w czasie rzeczywistym, to czynnik kluczowy na współczesnym polu walki – podkreśla zastępca dowódcy. – Mamy też narzędzia, które znacząco zwiększają możliwość rozpoznania obrazowego i zwalczania sił przeciwnika – zaznacza oficer.
Na tym jednak nie koniec. Płk Fiałka tłumaczy, że zgodnie z przyjętym w brygadzie założeniem, dzięki wykorzystaniu platform FlyEye i Warmate, dowódca batalionu otrzymał możliwość samodzielnego pozyskiwania informacji, a także targetingu, czyli wyboru celów. Dzięki temu stał się w tym zakresie samodzielny, a głębokość uderzeniowa pododdziału wzrosła kilkukrotnie.
W myśl słów płk. Fiałki obecny rok to dla brygady wielkie wyzwanie organizacyjno-szkoleniowe. – Mocno przyspieszamy, by w listopadzie sprawdzić zgranie pododdziałów w ramach ćwiczenia taktycznego z wojskami – podsumowuje oficer.
autor zdjęć: st. szer. Robert Gradowski

komentarze