moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
CASA C-295M – dekada na polskim niebie

„Wiagra”, „Kasia” i „Łaciata”, tak o samolotach CASA mówią sami piloci. Te wojskowe transportowce w Polsce latają już od dziesięciu lat. Przewożą ludzi i ładunki. CASY z biało-czerwoną szachownicą lądowały w kilkudziesięciu państwach. Na pokładzie jednej z nich transportowano nawet obraz „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci.


– Pierwsze CASY, które przyleciały do Polski, były malowane na niebiesko. Kojarzyło nam się to z niebieską tabletką, dlatego mówiliśmy na nie „wiagra” – wspomina pilot mjr Sławomir Byliniak z 8 Bazy Lotnictwa Transportowego. Wraz ze zmianą kamuflażu zniknęło i przezwisko. Dziś lotnicy o swoich samolotach najczęściej mówią pieszczotliwie „Kasia”.

Hiszpańskie transportowce C-295M zastąpiły wysłużone i przestarzałe maszyny An-2 i An-26. Trafiły do 8 Bazy Lotnictwa Transportowego (wcześniej 8 Baza Lotnicza i 13 Eskadra Lotnictwa Transportowego) w podkrakowskich Balicach.

Nowoczesne samoloty dały Siłom Powietrznym nowe możliwości. Głównym ich zadaniem jest szkolenie załóg lotniczych, transport ludzi i ładunków. Na pokładzie transportowców po Polsce i świecie przewożono uzbrojenie, różnego rodzaju wyposażenie wojskowe, żywność i inne potrzebne żołnierzom rzeczy. Z pokładu C-295M rocznie wykonywanych jest kilka tysięcy skoków spadochronowych przez żołnierzy Wojsk Lądowych i Specjalnych, desantowane są także ciężkie zasobniki, czyli tzw. tara desantowa. To jednak nie wszystko. CASY wykonują także loty o statusie Head z najważniejszymi osobami w państwie. Dodatkowo załogi lotników, wspólnie z Zespołem Ewakuacji Medycznej, latają po chorych i poszkodowanych żołnierzy w rejony kontyngentów wojskowych lub do amerykańskiego szpitala w Ramstein. Dotychczas na pokładzie C-295M do Polski wróciło blisko 60 pacjentów, w tym 8 w stanie krytycznym.

CASY wykonują także loty na rzecz polskich obywateli, ewakuując ich z rejonów niebezpiecznych, latają także na rzecz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i przewożą osoby deportowane. Poza tym dostarczają pomoc humanitarną do państw dotkniętych klęskami żywiołowymi (np. trzęsienie ziemi w Pakistanie) oraz latają dla Ministerstwa Zdrowia, wspierając polską transplantologię. Od lat przewożą organy do przeszczepu pod hasłem „Akcja Serce”.

– Z tych lotów jesteśmy najbardziej dumni. To dla mnie zawsze priorytetowe zadanie. Nie zdarzyło się jeszcze, by któryś z pilotów odmówił takiego lotu. To sprawa honorowa – przyznaje mjr Byliniak. Każdego roku dla „Akcji Serce” CASY podrywają się średnio dziesięć razy. Przez ostatnich pięć lat piloci wykonali 54 takie misje i spędzili w powietrzu przeszło 150 godzin.

Zdarzają się także niecodzienne misje samolotów wojskowych. W ubiegłym roku na pokładzie CASY pomiędzy Polską, Hiszpanią a Anglią latał jeden z najcenniejszych polskich obrazów „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci. Cenny ładunek podróżował na zlecenie Ministerstwa Kultury, a jego transport był utrzymywany w ścisłej tajemnicy.


Przez 10 lat CASY z biało-czerwoną szachownicą lądowały w kilkudziesięciu państwach. Wśród nich są: Liban, Jordania, Izrael, Gruzja, Azerbejdżan, Kazachstan, Pakistan, Mongolia, Chiny, Wietnam, Indie, Egipt, Sudan, Libia, Kongo, Czad, Mali, Republika Zielonego Przylądka, Hiszpania, Irak, Afganistan, Kosowo, Bośnia i Hercegowina. W sumie w powietrzu samoloty spędziły blisko 33 tysiące godzin.

CASY są jednak przede wszystkim tam, gdzie przebywają polscy żołnierze. Pomiędzy Balicami a Afganistanem, gdzie stacjonuje najwięcej naszych żołnierzy, piloci utrzymują tzw. most powietrzny. To lotnicza łączność pomiędzy krajami, dzięki której na pokładzie C-295M rotowany jest personel, dostarczany jest sprzęt i uzbrojenie. Przez dwa lata, od 2010–2012 roku, w Afganistanie do składu PKW balicka jednostka wystawiała także komponenty lotnicze. Pod Hindukuszem służyli piloci, technicy i inspektorzy bezpieczeństwa lotów oraz zawsze po jednym samolocie. Rotacja lotników trwała zawsze dwa miesiące.

– Delegowanie jednego samolotu w rejon misji było dla nas wyzwaniem. Przede wszystkim dla pilotów i techników, którzy musieli pracować w innych niż dotąd warunkach. Służba pod Hindukuszem była także wyzwaniem dla samolotów. Po każdej zmianie kilogramami wysypywał się z nich piasek – przyznaje płk pil. Jacek Łazarczyk, dowódca 8 Bazy Lotnictwa Transportowego. – Zdarzały nam się różne usterki sprzętu. Największą była wymiana silnika na misji. Cała operacja trwała pięć dni. W tym czasie przetransportowaliśmy silnik z kraju do Afganistanu, technicy zamontowali i uruchomili go w samolocie – dodaje dowódca.

Płk Łazarczyk przyznaje, że Afganistan był najlepszym testem dla samolotów. Maszyny musiały latać w wyższych temperaturach, na dużych wysokościach i przy ogromnym zapyleniu powietrza. – Z czasem pojawiły się kłopoty wynikające z charakteru lotów na misji. Nie tankowaliśmy np. zbiorników skrzydłowych. Okazało się, że wkrada się w nie rdza, bo zbyt długo były nieużywane – mówi dowódca Bazy.

– Na misji była idealna – tak o „Kaśce” mówi mjr Byliniak. – Podczas lądowania mogliśmy konkurować z myśliwcami. CASA podchodziła do lądowania z dużą prędkością, nie potrzebowała dużo miejsca.


Wyzwaniem dla pilotów i samolotów było zwłaszcza afgańskie lotnisko w Szaranie. Nie dość, że położone jest w wysokich górach (ok. 2 tys. metrów n.p.m.), to jeszcze ma bardzo wąski i krótki pas startowy. Standardowo powinien mieć 2–2,5 tysiąca metrów długości i 60 metrów szerokości, podczas gdy w Szaranie jest dwukrotnie krótszy i szeroki zaledwie na 18 metrów, co oznacza, że skrzydła C-295M wystają poza jego krawędź.

Dlaczego krakowscy piloci chwalą CASY? – To po prostu ładny i zgrabny samolot – mówi ppor. pil. Bartosz Skrabut. – Strasznie podoba mi się jego manewrowość. W porównaniu do An-26, na którym wcześniej latałem, jest bardzo zwrotny. Praktycznie z każdej pozycji można wylądować – uzupełnia mjr Byliniak.

– Samolot jest łatwy i przyjemny w pilotażu, Na wysokości sześciu kilometrów nad ziemią można swobodnie kręcić wiraże. Sprawdza się w lotach taktycznych w górach, w desantowaniu. Żeby czuć komfort lotu, trzeba się jednak dobrze wyszkolić. Pilot musi się skupić, orientować się w informacjach wyświetlanych na ekranach, by nie popełnić błędów. To zwłaszcza może być trudne dla młodych lotników. Dlatego nie szkolimy od zera na tym samolocie, tylko wcześniej na innym wielosilnikowym transportowcu, czyli na Bryzie – dodaje płk Łazarczyk.

Czy maszyna ma wady? Piloci nie narzekają. – Latam na CASIE od kilku miesięcy. To wymagający samolot. Trzeba opanować system planowania lotu i inne programy, których używamy w powietrzu – dodaje ppor. Skrabut.

Polskie Siły Powietrzne są największym na świecie użytkownikiem C-295M. Mamy obecnie 16 samolotów (jeden został stracony w 2008 roku podczas katastrofy lotniczej pod Mirosławcem). W Hiszpanii, gdzie produkowane są maszyny, służy dziś 13 egzemplarzy C-295M. Poza tym latają m.in. w Brazylii, Portugalii, Indonezji i Meksyku.

Przeznaczeniem samolotu jest transport żołnierzy, sprzętu bojowego, ładunków, i ewakuacja rannych. Ładownia maszyny jest w pełni hermetyzowana. Do samolotu można załadować 9250 kg ładunku lub 49 żołnierzy z pełnym wyposażeniem. Dzięki nowoczesnym systemom nawigacyjno-pilotażowym maszyny są w stanie latać niemal w każdych warunkach pogodowych, w dzień i w nocy, w dowolnym rejonie świata.

Podstawowe dane techniczne: rozpiętość – 25,81 m, długość – 24,45 m, wysokość – 8,66 m, masa własna – 18 500 kg, masa całkowita – 23 200 kg, prędkość przelotowa – 480 km/h, zasięg z ładunkiem maksymalnym – 2300 km. Napęd – dwa silniki turbośmigłowe Pratt Whitney Canada PW127G o mocy 1972 kW każdy.

Uzbrojenie – maszyny wyposażono w obronny system walki radioelektronicznej Indra ALR 300Y2B zintegrowany z wyrzutnikami flar i dipoli AN/ALE-47.

Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: EADS, Bartosz Bera

dodaj komentarz

komentarze

~scooby
1389204720
~miro - masz rację ale nic się nie ruszy jak nie sprywatyzujemy zbrojeniówki i nie powiążemy zarobków naukowców z dochodami uczelni. p.s. znajomy - Polak -pracuje w Microsoft - 65 $ na godzinę.
DB-A6-73-01
~miro
1389113220
scooby - poczytaj sobie jak dba o rozwój swojego przemysłu obronnego np.Turcja ... i jaki poziom obecnie prezentuje ... chodz budżet tureckiego mon-u jest podobny do naszego ... a potem idz zbierać kapustę ... albo ogórki za zachodnią granicą ... bo to pozostanie tylko naszej młodzieży
CB-9E-8A-A4
~scooby
1389008880
~mi;ro - mój kochany- wojskowy samolot transportowy to nie "smarkfon" - który musi być co 2 lata "nowy" . wiemy kiedy została wynaleziona aspiryna i persil. Większy zasię to tylko wtedy gdybyśmy chcieli się zaangażować w konflikt na Morzu Chińskim. Ale i tu mamy przecież te 5 szt. Boeing C-17 Globemaster III które wystarczy. p.s. Ostygnij.
DB-A6-73-01
~scooby
1389008580
~miro - idź kup 3 worki ziemniaków, 3 beczki kapusty kiszonej i 98 kg cukru. Poczym się wróć i zapytaj sprzedawcy jakie odniosłeś korzyści. p.s. Ja se nie poradzi napisz to Ja ci odpowiem .
DB-A6-73-01
~miro
1388915280
jakie korzyści z tego kontraktu odniósł polski przemysł ...- cicho sza ...
1A-C3-E6-AB
~mi;ro
1388888520
Chcialem tu sprostowac mego przedmuwce,,,Heculesy maja po 40 lat,,Wracajac do Tematu Widac ze CASA to dobry samolot tylko jest jeden problem bardzo maly zasieg jak na samolot transportowy, 2300 kilometrow maksymalnie to na Polskie warunki jest dobry,Ale aby doleciec do Afganistanu trzeba 4 razy ladowac i uzupelnic paliwo,,bo wystarcza go na niecale 4 godziny lotu,Uwazam ze Wojsko Polskie powinno postarac sie o Samoloty Transportowe o wiekszym zasiegu,i to nowe..
BB-4A-A4-44
~scooby
1388868720
~edek0-0 - jaki kraj i potrzeby takie transportowe. Zasięg z pełnym ładunkiem 2300 km - długość geograficzna skrajnych punktów Polski to 650 km. Z środka wszędzie jest od 350 do 400 km. Dobre są.
DB-A6-73-01
~ja
1388863500
Lepsze od tych są C27 SPARTAN produkcji Włoskiej. Mają większy kadłub. Mogliśmy je mieć.
5C-F1-1D-7B
~edek0-0
1388826600
Wszystko fajnie ale to sa male transportowce a moze warto pomyslec o dużych o ktorych nikt nie pomyslal w planie modernizacji no chyba ze te 20-30 letnie herculesy beda służyc przez nastepne 20 lat?
0F-A9-C5-53

Polska i Litwa wspólnie będą badać incydenty z dronami
Kadeci będą uczyć się obsługi dronów
Battalions of the Future
Ciężki BWP będzie nosił nazwę Niedźwiedź
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Orlik z nowymi możliwościami
Lekarz i żołnierz. Promocja oficerska na WAM-ie
Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
Polska z tarczą
Wyróżnienia dla najlepszych
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Putin eskaluje. Tusk: Musimy być gotowi na najgorsze warianty
Patriotyzm gospodarczy na MSPO
Silniejsza Polska to silniejsze Włochy
Radar P-18 PL i Gladius 2 z nagrodami MSPO
Z prądem i pod prąd
Robot z Piorunami w Kielcach
Abordaż z polskim wsparciem
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Od mikrodronów po daleki zasięg
Gotowi na wszystko
Bezzałogowiec u wybrzeży Polski
Technologie druku 3D dla wojska
Saperzy wzmacniają granicę z Ukrainą
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Testy dronów dalekiego zasięgu. Można je usłyszeć lub zobaczyć
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Więcej Czarnych Panter w Braniewie
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii
„Horyzont” przedłużony
Siła lądówki
Prezydencka wizyta na MSPO
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Polska broń z SAFE
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Flanka pod strażą
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Współpraca i technologia – rusza „Czarny Obrońca”
Gorący lipiec PKW Łotwa
Army Days – by lepiej poznać Wojsko Polskie
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
W Birczy o historii i bezpieczeństwie
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Dron z Bałtyku był uzbrojony
Krok w krok za Jastrzębiami
Pokazać ludzki wymiar służby na misji
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Autonomia w kosmosie
Miny przeciwpiechotne wróciły na MSPO
Priorytetem WOT jest dziś mobilność
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Tajfun doda pewności
PZL Mielec w planach MON-u
„Nieustraszony orzeł”
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
„Wielka ucieczka” okiem historyka
Hanwha ze statuetką „Dumny Weteran”
Od Warmate po F-16. Pokaz możliwości Wojska Polskiego

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO