Liczy się nie tylko celność operatora, ale i zgranie z pomocnikiem oraz „oczy dookoła głowy” tak, aby wyrzut gazów wylotowych nie poraził kolegów z oddziału. Tajniki granatników Carl-Gustaf M4 poznawali uczestnicy szkolenia w 17 Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej. Żołnierze wykonywali zadania ogniowe w dwuosobowych sekcjach, a kurs zakończył egzamin strzelecki.
Strzelanie ze szwedzkich granatników Carl-Gustaf M4 było uwieńczeniem pięciodniowego kursu. Wcześniej uczestnicy szkolenia w 17 Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej poznawali zasady obsługi tej broni oraz przechodzili treningi strzeleckie na symulatorach m.in. laserowym symulatorze strzelań.
– Carl-Gustaf to broń uniwersalna o szerokim zastosowaniu. Dzięki możliwości użycia granatów o różnym przeznaczeniu sprawdza się zarówno w starciach z piechotą, jak i pojazdami opancerzonymi, walce w mieście, może też wspierać piechotę za pomocą np. granatów dymnych, a także niszczyć czołgi z pancerzem reaktywnym – mówi instruktor szkolenia w 17 BZ (nazwiska i stopnia nie podajemy ze względu na charakter służby).
Instruktor dodaje, że choć sama broń jest bardzo prosta w obsłudze, to strzelając zarówno w warunkach szkoleniowych, jak i bojowych, żołnierze muszą działać w dwuosobowych sekcjach. Jeden z nich jest strzelcem, a drugi pomocnikiem, który ma za zadanie ładowanie granatu oraz upewnienie się czy nikt nie stoi za granatnikiem. Wszystko dlatego, że podczas wystrzału pocisku kaliber 84 mm przez dyszę z tyłu granatnika wyrzucane są z wielką prędkością gazy prochowe. Ich wyrzut jest bardzo niebezpieczny i może zabić lub ranić osoby znajdujące się z tyłu, w promieniu nawet do 60 m.
Jak tłumaczy instruktor, dlatego w sekcji niezwykle ważna jest rola pomocnika. – To on ładuje granaty i monitoruje cały czas, co znajduje się na przedpolu, ale też z tyłu. Informuje czy jest „czysto” i można oddać strzał – wyjaśnia instruktor. W sekcjach kursanci wymieniali się rolami, tak aby każdy z uczestników kursu był zarówno strzelającym, jak i pomocnikiem (wymienność funkcji).
Strzelanie egzaminacyjne odbyło się na strzelnicy garnizonowej Nietoperek w Międzyrzeczu. Żołnierze strzelali na dystansie do 200 m do stałych celów imitujących przeciwnika i jego pojazdy. Używali do tego granatów ćwiczebnych TPT-141 z głowicą betonową. Każdy z uczestników kursu strzelał z pozycji stojącej i klęczącej. – Samo strzelanie jest proste, natomiast muszę przyznać, że choć broń nie ma odrzutu, to huk przy wystrzale i potężna fala uderzeniowa, która rozchodzi się po ziemi, zrobiła na mnie wrażenie. Naprawdę mocno „kopnęło” – opowiada żołnierz 17 BZ (nazwiska i stopnia nie podajemy ze względu na charakter służby).
Carl-Gustaf M4 to szwedzki, wielozadaniowy granatnik bezodrzutowy kalibru 84 mm. W zależności od rodzaju celów i zastosowanej amunicji może skutecznie razić na dystansie od 150 m nawet do ponad dwóch kilometrów. Za pomocą tej broni można oddać około sześciu strzałów na minutę. Bez akcesoriów granatnik waży blisko 7 kg.
Agencja Uzbrojenia w 2024 roku podpisała umowę ze szwedzkim koncernem Saab na dostawę ponad 6000 granatników, amunicji oraz pakietu szkoleniowego. Pierwsze szwedzkie Carl-Gustaf M4 trafiły w ramach umowy do polskiej armii w pierwszym kwartale 2025 roku. Realizacja dostaw ma się zakończyć w 2027 roku.
autor zdjęć: Łukasz Kermel

komentarze