Za sobą mają szkolenia z obrony przeciwawaryjnej okrętu, część przećwiczyła także ewakuację z jednostki, która utknęła na dnie. Teraz zapoznają się z działaniem pokładowych systemów. Tak w Karlskronie polscy marynarze przygotowują się do służby na A17 – okręcie podwodnym, który Polska już niebawem wyleasinguje. Będzie to jednostka pomostowa przed okrętami A26 „Blekinge”.
HMS „Södermanland”.
HMS „Södermanland” służy jeszcze w szwedzkiej marynarce wojennej, ale już za kilkanaście miesięcy załopoce nad nim biało-czerwona bandera. Polska wyleasinguje okręt i będzie z niego korzystać aż do chwili, gdy do linii zaczną wchodzić zamówione u Szwedów A26 „Blekinge”. Na razie polscy marynarze intensywnie przygotowują się do przejęcia jednostki pomostowej.
Jeszcze w sierpniu do Szwecji pojechała grupa marynarzy, którzy w niedalekiej przyszłości utworzą załogę A17. Do służby na nowym okręcie przygotowują się w tamtejszej Akademii Marynarki Wojennej i bazie 1 Flotylli Okrętów Podwodnych. Obydwie placówki znajdują się w Karlskronie. Na dzień dobry polscy marynarze zaliczyli szkolenie z procedur „damage control”. Innymi słowy, przećwiczyli tak zwaną obronę awaryjną okrętu – walkę z przebiciem kadłuba czy gaszenie pożaru na pokładzie.
Ewakuacja pod wodą
Oczywiście jako doświadczeni podwodnicy takie treningi przechodzili już wcześniej, ale… diabeł tkwi w szczegółach. A17 pod względem budowy, wyposażenia, rozkładu pomieszczeń różni się od okrętów podwodnych, które w ostatnich latach służyły w Marynarce Wojennej RP. Dlatego też przyszli użytkownicy A17 musieli skonfrontować swoją wiedzę z nowymi realiami. Zresztą na okrętach podwodnych tego rodzaju szkolenia są powtarzane regularnie.
Podobnie rzecz się ma z „submarine rescue escape training”. Pod tą nazwą kryje się szkolenie z awaryjnego opuszczenia pokładu jednostki, która utknęła na morskim dnie. W Polsce podwodnicy ćwiczą ten element na tak zwanych spluwaczkach, czyli specjalnych basenach należących do Ośrodka Szkolenia Nurków i Płetwonurków Wojska Polskiego w Gdyni. W Szwecji scenariusz był do pewnego stopnia podobny, ale nie identyczny. – Zasady ewakuacji z pokładu A17 dość wyraźnie różnią się od tych, które obowiązują na ORP „Orzeł”. Członkowie załogi nie wychodzą na powierzchnię, korzystając z bojrepu, czyli wypuszczonej z pokładu liny, lecz swobodnie wypływają – tłumaczy kmdr Łukasz Rumkowski, dowódca Dywizjonu Okrętów Podwodnych, który wchodzi w skład 3 Flotylli Okrętów w Gdyni. Jak dodaje, przypomina to ewakuację z Kobbenów, niewielkich okrętów projektu 207, z których korzystała polska marynarka; ostatnie zostały wycofane ze służby pięć lat temu, tyle że z użyciem nowszych i bezpieczniejszych kombinezonów MK-11.
Mało tego, sam basen różni się od tego, na którym marynarze ćwiczą w OSNiP. Głębokość polskiego wynosi 8 m, podczas gdy szwedzkiego aż 20 m. – Zajęcia odbywają się w małych, kilkuosobowych grupach. Do tej pory zdążyła je przejść połowa z nas. Kolejnych czeka to wkrótce – podkreśla oficer, który dowodzi grupą oddelegowaną do Szwecji (nie podajemy jego nazwiska ze względu na charakter służby).
Zaangażowani i dociekliwi
Tymczasem 1 października ruszyła zasadnicza część szkolenia. – Zapoznajemy się z budową A17, jego wyposażeniem, funkcjonowaniem pokładowych systemów i uzbrojenia – wylicza dowódca polskiej grupy. Część zajęć odbywa się w salach wykładowych. Potem kursanci idą na okręt, by skonfrontować teorię z praktyką, na razie w ograniczonym zakresie.
Polacy nie obsługiwali jeszcze A17 na morzu, choć kilku z nich miało okazję wyjść ze Szwedami na ćwiczenia. Wśród tzw. Sea Riderów był między innymi oficer dowodzący grupą. – Procedury związane z funkcjonowaniem okrętu są podobne do tych, które mieliśmy na naszych Kobbenach, choć oczywiście A17 to okręty większe i nieporównanie lepiej wyposażone – przyznaje oficer.
Już niebawem także polscy marynarze rozpoczną regularne szkolenie na symulatorach i w morzu – na pokładzie samego okrętu. – Nasz pobyt tutaj został rozpisany na kilkanaście miesięcy. Przechodzimy dokładnie taki cykl szkoleniowy jak załogi ze szwedzkiej marynarki – mówi dowódca polskiej grupy. – Niczego nie przyspieszamy, niczego nie opóźniamy. Chcemy spokojnie i jak najlepiej przygotować się do służby na A17 – zaznacza oficer.
Jak dodaje kmdr Rumkowski, kiedy ostatnio był w Szwecji i przyglądał się szkoleniu, usłyszał wiele ciepłych słów pod adresem naszych marynarzy. – Szwedzi chwalą ich za rozległą wiedzę, zaangażowanie i dociekliwość. To znak, że mimo wycofywania ze służby kolejnych okrętów zdołaliśmy utrzymać zdolności niezbędne do odbudowy podwodnej floty – podkreśla dowódca Dywizjonu Okrętów Podwodnych.
A17 i „Orka”
HMS „Södermanland” wszedł do służby w 1989 roku. Jest więc niemalże rówieśnikiem ORP „Orzeł” – obecnie jedynego okrętu podwodnego, którym dysponuje polska marynarka. Obydwie jednostki trudno jednak porównywać. A17 przeszedł gruntowną modernizację. Dysponuje między innymi nowoczesnymi sensorami i systemem dowodzenia SESUB 960. Jest też wyposażony w niezależny od powietrza napęd AIP, który pozwala mu operować bez wychodzenia na powierzchnię nawet przez kilkanaście dni. Tego rodzaju system będą także miały A26 „Blekinge”.
W czerwcu Polska zamówiła trzy takie okręty w ramach programu „Orka”. Zostaną one zbudowane w technologii stealth, co sprawi, że będą trudno wykrywalne dla sonarów przeciwnika. Oprócz wspomnianego napędu AIP otrzymają nowoczesne sensory i uzbrojenie – choćby dwa typy nowoczesnych torped i miny, a w przyszłości być może także pociski rakietowe. Dzięki specjalnemu portalowi z pokładów A26 będą mogły operować nurkowie i specjalistyczne pojazdy podwodne.
W połowie października Cezary Tomczyk, wiceminister obrony narodowej, poinformował, że w stoczni Saab Kockums rozpoczęła się już budowa pierwszego A26 dla polskiej marynarki. Na razie powstają w niej pierwsze z ponad 400 tys. elementów, które złożą się na konstrukcję jednostki. Okręt powinien zostać przekazany zamawiającemu w latach 2031–2032. Na ostatniej z trzech jednostek bandera powinna załopotać w 2038 roku. 3 Flotylla Okrętów powoli przygotowuje się do ich przyjęcia. – Przymierzamy się na przykład do stworzenia bazy szkoleniowej z myślą między innymi o symulatorach – przyznaje kmdr Rumkowski.
autor zdjęć: Sofia Löveborn/ Försvarsmakten

komentarze