moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Skrzydlaci komandosi

Ten sprzęt pozwala realizować wiele różnych zadań: przerzut operatora, podjęcie i ewakuację, dostarczenie ładunku o masie 300 kg. Do tego taki lot jest trudny do wykrycia przez systemy radarowe. Operatorzy JWK jako pierwsi w Polsce rozwijają zdolności taktyczne z wykorzystaniem paralotni. Widzą w nich odpowiedź na potrzeby współczesnego pola walki.

Obrazy lecących na paralotniach uzbrojonych bojowników Hamasu z 7 października 2023 roku obiegły świat i stały się symbolem ataku, w którym proste i tanie środki wykorzystano przeciw zaawansowanemu systemowi bezpieczeństwa. Tego dnia Hamas przeprowadził skoordynowany atak na Izrael z lądu, morza i powietrza, a jednym z elementów tej operacji było użycie paralotni z napędem motorowym. Napastnicy przekroczyli granicę ze Strefą Gazy, omijając część zabezpieczeń, czym zaskoczyli obrońców. Dla bojowników z Hamasu to była podróż w jedną stronę. Ale czy wykorzystanie paralotni ma sens w przypadku wojsk, które nie spisują swoich żołnierzy na straty z chwilą wydania rozkazu? Jednostka Wojskowa Komandosów jest przekonana, że tak. I choć dostrzega minusy takiego środka transportu, to ma on ich zdaniem znacznie więcej plusów, które należy wykorzystać, by zyskać przewagę nad przeciwnikiem.

 

Nowe zdolności

Komandosi z Lublińca rozwijają swoje zdolności z wykorzystaniem paralotni od czterech lat, ale dopiero teraz postanowili uchylić rąbka tajemnicy. – Z oczywistych względów nie możemy opowiadać o szkoleniu i operacyjnym wykorzystaniu paralotni – zastrzega „Hary” (ze względów bezpieczeństwa nie podajemy nazwisk żołnierzy wojsk specjalnych – przyp. red.), operator zespołu bojowego. Mówi jednak otwarcie, że cztery lata temu jeden z jego operatorów zaszczepił w nim pomysł użycia miękkiego skrzydła z napędem spalinowym do celów taktycznych. W tamtym czasie było to dla niego coś zupełnie nowego. „Hary” przez lata działał w grupie prowadzącej przede wszystkim operacje na wodzie, więc początkowo z dystansem podchodził do paralotni. Dziś nie wyobraża sobie, że mógłby zrezygnować ze szkolenia z użyciem tego narzędzia. Co więcej, również przez Dowództwo Komponentu Wojsk Specjalnych jest ono postrzegane jako potrzebne i przyszłościowe.

Paralotnie w polskich wojskach specjalnych pojawiły się za sprawą „Disco”, który obecnie jest zastępcą „Harego”. Przed pierwszym lotem na paralotni „Disco” spędził siedem lat w grupie spadochronowej, wykonał ponad 350 skoków, w tym HALO/HAHO (z aparatem tlenowym, z wysokości 10 000 m). – W pewnym momencie zrozumiałem, że możliwości, jakie dają takie skoki, są wciąż niewystarczające, aby skutecznie realizować zadania – mówi operator JWK. „Disco” zwraca uwagę, że radary i systemy obrony przeciwlotniczej uniemożliwiają samolotom transportującym spadochroniarzy dostarczenie ich na odpowiednią odległość od celu bez ryzyka zestrzelenia.

– Wyszkolony skoczek HALO/HAHO po opuszczeniu samolotu może przelecieć kilkadziesiąt kilometrów, ale taki wynik osiągają ludzie z ogromnym doświadczeniem i przy bardzo sprzyjających warunkach pogodowych. I nawet te kilkadziesiąt kilometrów to za mało w kontekście obrony przeciwlotniczej – uważa „Disco”. Na paralotni nawet przy złej pogodzie można wielokrotnie zwiększyć ten dystans. – Ponadto skoczek spadochronowy spada w jednym kierunku i nie może w znaczący sposób zmienić kursu, by uniknąć zagrożenia. Pilot na paralotni leci, gdzie chce. Wznosi się i opada, a przede wszystkim – po wylądowaniu i wykonaniu zadania może wrócić tą samą drogą bez niczyjej pomocy – dodaje „Disco”.

Kolejne ogromne zalety paralotni to czas, logistyka i pieniądze potrzebne do wyszkolenia pilota. Zrealizowanie podstawowego kursu, po którym jest on w stanie samodzielnie wystartować, polecieć i bezpiecznie wrócić, zajmuje około miesiąca. Po tym czasie można się doskonalić praktycznie wszędzie – skrzydło i napęd spalinowy nie wymagają długiego pasa startowego (wystarczy dosłownie kilka kroków), nie trzeba jeździć po lotniskach i opłacać samolotu, z którego można skoczyć. Koszty utrzymania i eksploatacji paralotni są ułamkiem środków, które w dłuższej perspektywie trzeba wydać na skoki spadochronowe. – Podczas godzinnego lotu spalamy średnio 5 l paliwa, a dodatkowo można szybować przy wyłączonym silniku, więc koszty są znikome – mówi „Disco”.

Wielozadaniowość

Przewaga paralotni nad spadochronem polega nie tylko na tym, że na skrzydle z silnikiem można polecieć w dowolnym kierunku i wrócić. – Paralotnia pozwala realizować wiele różnych zadań: przerzut operatora, podjęcie i ewakuację, dostarczenie ładunku o masie 300 kg”, wymienia „Królik”, operator zespołu bojowego i jeden z najlepszych pilotów w jednostce. Do tego taki lot jest trudny do wykrycia przez systemy radarowe ze względu na konstrukcję paralotni. Nie sposób również jej usłyszeć ani dostrzec gołym okiem, gdy znajduje się na wysokości około 1000 m. – Po wyłączeniu silnika można dolecieć do przeciwnika nawet na 200–300 m, zanim nas zauważy na bezchmurnym niebie – mówi „Hary”. „Królik” dodaje, że paralotnie występują w różnych wariantach, które nadają się do odmiennych celów misji. – Możemy korzystać z napędu plecakowego, z którym łatwiej jest wylądować w trudnych warunkach i ukryć się w razie potrzeby. Z kolei na tzw. trajce (trójkołowy wózek z napędem) można przewozić ciężkie ładunki lub drugą osobę – tłumaczy operator Jednostki Wojskowej Komandosów.

Prekursorzy paralotniarstwa w polskich wojskach specjalnych podkreślają, że nie należy postrzegać paralotni w kategoriach zdolności bojowych. – Na niej nie zamontujemy karabinu maszynowego i nie będziemy strzelać jak z płatowca w czasach I wojny światowej albo rzucać granatami. Paralotnię traktujemy jako kolejny środek do przerzutu, który w obecnych realiach ma wiele zalet – mówi „Hary”.

Zdaniem pilotów z JWK paralotnie nie zastąpią dronów. Choć jeśli chce się porównywać bezzałogowce z lataniem na skrzydle, to paralotnie wygrywają na wielu polach. – Praktycznie każdego drona da się zagłuszyć. Są strefy, w których tracą zasięg i nie można ich kontrolować. W paralotni nie ma elektroniki i systemów, które dałoby się zdalnie wyłączyć – tłumaczy operator zespołu bojowego i przywołuje sytuację, gdy podczas nocnego lotu, w deszczu oraz śniegu, piloci na paralotniach stracili sygnał GPS i musieli polegać na papierowych mapach i kompasie, by wyznaczyć drogę do celu. Następnie w całkowitej ciemności trzy razy podchodzili do lądowania, szukając bezpiecznego terenu.

Cisi i skuteczni

Paralotniarze z JWK podkreślają, że zachwalając skrzydła z napędem, nie chcą antagonizować środowiska spadochroniarzy, z którego sami się wywodzą. Uważają jednak, że wojska specjalne muszą wykorzystać potencjał paralotni, które w ostatnich latach zyskały na znaczeniu w różnych zakątkach świata. – Ten temat jest rozwijany chociażby w USA i Wielkiej Brytanii. Sami nawiązaliśmy współpracę z operatorami z pewnych krajów europejskich, którzy też używają paralotni – mówi „Hary” i tłumaczy, że po czterech latach wdrażania paralotni w JWK udało się już położyć solidne fundamenty pod dalsze działania.

Jednostka Wojskowa Komandosów w najbliższym czasie planuje poszerzanie międzynarodowej współpracy z innymi użytkownikami paralotni. Będą prowadzone szkolenia dla kolejnych grup operatorów JWK, a być może także dla pozostałych jednostek specjalnych. – O innych planach i założeniach nie możemy mówić, ale trzeba podkreślić, że JWK zapewnia potężne możliwości rozwoju – zauważa „Hary” i zaprasza do służby w elitarnej jednostce, gdzie żołnierze nie tylko realizują swoje pasje z cywila, lecz także odkrywają zupełnie nowe.

Paralotniarstwo jest tego doskonałym przykładem. Coś, co jeszcze kilka lat temu nie istniało w polskich wojskach specjalnych, za sprawą kilku pasjonatów z otwartą głową jest dziś oficjalnie wspierane przez dowództwo jednostki i DKWS. Nie jako fanaberia kilku zapaleńców, ale realne narzędzie do działania na współczesnym polu walki tak, jak przystało na komandosów z Lublińca, czyli cicho i skutecznie.

Jakub Zagalski

autor zdjęć: Jakub Zagalski, JWK

dodaj komentarz

komentarze


Uniewinniony za strzał na granicy
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Nowa dostawa Homarów do Czarnej Dywizji
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Komisja Obrony pozytywnie o budżecie na 2027
Morscy lotnicy w akcji
Miliardy z SAFE dla polskich firm zbrojeniowych
MON zmienia system gotowości obronnej
Bombowiec na dnie Bałtyku
Więcej szwedzkich granatników w wojsku
Wojna na satelitarnym łączu
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Gorący lipiec PKW Łotwa
Ukraina kontra odrzutowe drony
Rusza mały przegląd strategiczny
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Mural na 65-lecie komandosów
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Artylerzyści z Wielbarku
Rowerowe upamiętnienie poległych
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Dwie dekady na polskim niebie
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
„Zdrzałka” na pustyni
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Cywilne drony na służbie
Ratunek pod ogniem
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
„Horyzont” przedłużony
Syreny wyją. Co robić?
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
W powietrzu, na wodzie i lądzie: studenckie drony walczą o nagrodę szefa MON-u
Ares kontra drony
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Drugie rozdanie SAFE
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Lotnicze „drzwi” transportowe
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Mocne wsparcie dla Homara-K
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Aplikacja wspomoże zdrowie psychiczne żołnierzy
Abordaż z polskim wsparciem
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Drużyna Invictusa na starcie
Constans historii
Uratowali życie koledze z NATO
Serce Rosomaka
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Flanka pod strażą
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Wojna o dane
Wsparcie z powietrza
Kormoran in the West
Nocny ogień na Łotwie
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Wirtualna wojna na AWL-u
Musimy powstrzymać agresora
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Bursztynowa Dywizja obroniła prymat w boksie
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Wsparcie z morza
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO