Wachty na mostku i w maszynowni, do tego wykłady i ćwiczenia, a na końcu egzamin – ponad 40 podchorążych V roku Akademii Marynarki Wojennej zakończyło dziś zimowy rejs na pokładzie ORP „Wodnik”. Dla nich była to ostatnia praktyka przed mianowaniem na pierwszy stopień oficerski i przydziałem do jednostek.
– Co najbardziej zapadło mi w pamięć? Trudne warunki, z jakimi mieliśmy do czynienia przez większą część rejsu – przyznaje bsm. pchor. Piotr Wiśniewski, student V roku na Wydziale Nawigacji i Uzbrojenia Akademii Marynarki Wojennej. Wspólnie z koleżankami i kolegami z roku na pokładzie ORP „Wodnik” spędził blisko dwa tygodnie. W tym czasie okręt przemierzał szlaki żeglugowe Bałtyku i Morza Północnego.
– Gdynię opuściliśmy 23 lutego. Na początek skierowaliśmy się w stronę polskich platform wiertniczych, gdzie prowadziliśmy monitoring infrastruktury krytycznej – opowiada kmdr por. Adrian Rusek, dowódca „Wodnika”. Podobne zadania okręt realizował na Zatoce Pomorskiej, w pobliżu Świnoujścia. To właśnie tam po morskim dnie przebiega rurociąg Baltic Pipe, którym Polska sprowadza gaz z norweskich złóż. Ta część rejsu stanowiła element operacji „Zatoka”. Marynarka wojenna zainicjowała ją kilka lat temu, by doglądać kluczowych dla gospodarki bałtyckich instalacji.
Potem „Wodnik” obrał kurs na Cieśniny Bałtyckie. Pokonał Mały i Wielki Bełt, następnie Kattegat i Skagerrak, by ostatecznie wyjść na Morze Północne. – Spędziliśmy tam dwa dni, zaś po powrocie na Bałtyk zawinęliśmy do Świnoujścia, gdzie uzupełniliśmy zapasy. W ostatniej części rejsu przeszliśmy szlakiem prowadzącym na północ od Bornholmu i w pobliżu Gotlandii, wreszcie dziś rano wróciliśmy do macierzystego portu – opisuje kmdr por. Rusek.
Marszruta została zaplanowana tak, by praktykanci mogli przećwiczyć wszystkie elementy oficerskiego rzemiosła. Ważne było choćby przejście przez Cieśniny Bałtyckie. – To obszar, na którym panuje bardzo duży ruch różnego typu jednostek. Z nawigacyjnego punktu widzenia niezwykle trudny – zaznacza kmdr por. Rusek. Podchorążowie mieli okazję poczuć to na własnej skórze. Podczas rejsu przyszli nawigatorzy pełnili wachty na mostku. Przypadła im rola dublerów oficera wachtowego. W praktyce jednak wiele zadań realizowali samodzielnie, choć pod ścisłą kontrolą doświadczonych członków załogi. – Przez cieśniny mieliśmy okazję przechodzić już wcześniej, ale działo się to latem. Teraz to samo zrobiliśmy przy o wiele gorszej pogodzie – podkreśla bsm. pchor. Wiśniewski. Marynarze w większym stopniu niż na własne oczy zdani byli na obserwację przyrządów nawigacyjnych.
Ważnym sprawdzianem było też wejście do Świnoujścia. Każdy port ma bowiem swoją specyfikę, a zmierzając ku niemu, należy umiejętnie manewrować wśród innych jednostek pływających, utrzymywać łączność z lądem, a następnie ustawić okręt tak, by sprawnie zacumował we wskazanym miejscu nabrzeża.
Tymczasem kiedy przyszli nawigatorzy zdobywali szlify na mostku, ich koledzy pracowali pod pokładem. – Pełniliśmy wachty w centrum sterowania siłownią, poznając zasady funkcjonowania działu szóstego (czyli elektromechanicznego – przyp. red.) – tłumaczy mar. pchor. Mateusz Fajter, student V roku na Wydziale Mechaniczno-Elektrycznym. Praktykanci dokonywali wpisów w dzienniku maszynowym, obserwowali pracę siłowni, uczyli się, jak reagować na różnego typu alarmy i symulowane usterki.
W czasie wolnym od wacht podchorążowie brali udział w wykładach prowadzonych przez opiekuna praktyk z Akademii Marynarki Wojennej. Rejs zakończył się egzaminem przed komisją złożoną z dowódcy i oficerów ORP „Wodnik”, a także wspomnianego wykładowcy. Zdali wszyscy.
Dla ponad 40 podchorążych zimowy rejs był ostatnim sprawdzianem przed egzaminami kończącymi studia i mianowaniem na pierwszy stopień oficerski. Niebawem rozpoczną oni służbę w jednostkach marynarki wojennej. Większość z nich ma swoje plany, oczekiwania, marzenia. – Waham się pomiędzy Dywizjonem Okrętów Bojowych a Dywizjonem Okrętów Wsparcia. Zobaczymy jednak, jaki ostatecznie przydział otrzymam – przyznaje bsm. pchor. Wiśniewski. O okrętach bojowych wspomina także mar. pchor. Fajter. – Marzy mi się udział w misjach, dlatego oprócz dOB myślę jeszcze o 12 bądź 13 Dywizjonie Trałowców – mówi.
Tymczasem ORP „Wodnik” już niebawem rozpocznie przygotowania do kolejnego rejsu. Latem okręt ma wyjść z podchorążymi AMW na Ocean Atlantycki i zahaczyć o zachodnią część Morza Śródziemnego.
autor zdjęć: kpt. mar. Damian Przybysz, Krzysztof Miłosz/ AMW

komentarze