Trwa ewakuacja medyczna Polaków z Bliskiego Wschodu, do której wykorzystano samoloty transportowe Wojska Polskiego – poinformował w Krakowie minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Wicepremier wezwał też prezydenta do szybkiego podpisania ustawy umożliwiającej uruchomienie programu SAFE.
Konferencja prasowa z udziałem szefa MON-u odbyła się w 8 Bazie Lotnictwa Transportowego w Krakowie po odprawie z dowództwem jednostki oraz przedstawicielami portu lotniczego Kraków-Balice. – Dwa samoloty B-737 z 1 Bazy Lotnictwa Transportowego poleciały do Omanu. Tam zabiorą na pokład wszystkich tych, którzy ze względów medycznych potrzebują powrotu do Polski – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Do operacji skierowano również personel medyczny z 8 BLT, który odpowiada za zabezpieczenie ewakuowanych.
Minister przypomniał, że na wniosek premiera prezydent podpisał postanowienie o utworzeniu przeznaczonego do realizacji tej operacji Polskiego Kontyngentu Wojskowego „Bliski Wschód”. – Użyliśmy dwóch B-737, ale w dyspozycji – w ramach podjętych przez nas decyzji – są również dwa Herculesy z 33 Bazy Lotnictwa Transportowego w Powidzu oraz samoloty CASA z 8 Bazy w Krakowie – zaznaczył szef MON-u.
Ewakuacja dotyczy przede wszystkim osób wymagających pilnej pomocy medycznej. Według ministra chodzi o około stu obywateli RP, choć – jak podkreślił – liczba ta może się jeszcze zwiększyć. – W razie potrzeby wykorzystamy każde wolne miejsce dla osób, które tego wsparcia potrzebują – mówił wicepremier.
Kosiniak-Kamysz dodał, że po przylocie do Warszawy ewakuowani trafią pod opiekę wojskowego systemu zabezpieczenia medycznego. Zaznaczył również, że polskie wojsko jest gotowe do realizacji kolejnych lotów ewakuacyjnych, jeśli pozwolą na to warunki operacyjne. – Jeżeli będzie taka potrzeba i możliwość, jesteśmy w pełnej gotowości. Polski Kontyngent Wojskowy będzie operował tak długo, jak będzie trzeba – zapewnił.
Spór o program SAFE
Dużą część konferencji minister poświęcił programowi SAFE. Kosiniak-Kamysz zaapelował do prezydenta o szybkie podpisanie ustawy umożliwiającej wykorzystanie tego instrumentu. Jak podkreślił, program jest już przygotowany, a lista zakupów została opracowana przez wojsko. – SAFE jest gotowy. Ma listę zakupową napisaną przez wojsko. Jest po dyskusji w parlamencie. Wymagana jest tylko decyzja prezydenta – powiedział szef MON-u.
Minister ocenił, że dzięki temu instrumentowi Polska może szybko rozpocząć zawieranie kontraktów na sprzęt wojskowy, zwłaszcza w krajowej zbrojeniówce. – Do końca maja jesteśmy w stanie podpisać wiele umów, przede wszystkim z polskim przemysłem zbrojeniowym. Im szybciej zamówimy sprzęt i zaczniemy za niego płacić, tym szybciej trafi on do Wojska Polskiego – zaznaczył. Według szefa MON-u Polska może otrzymać pierwsze środki z programu jeszcze w marcu. – W drugiej połowie marca około 15 procent z 44 miliardów euro może trafić do Polski – wskazał.
Kosiniak-Kamysz odniósł się także do propozycji zwiększenia finansowania armii poprzez dodatkowy mechanizm określany jako „SAFE zero”, powiązany z inicjatywą Narodowego Banku Polskiego. Minister podkreślił, że jest otwarty na rozmowę o dodatkowych środkach dla sił zbrojnych, jednak – jak zaznaczył – nie mogą one zastępować programu SAFE. – Nie można tego stawiać jako alternatywy. To musi być uzupełnienie – stwierdził wicepremier i wyjaśnił, że połączenie obu instrumentów mogłoby oznaczać nawet około 400 mld zł dodatkowych środków dla polskiego wojska w najbliższych latach. – Dzięki tym dwóm programom jesteśmy w stanie zbudować najsilniejszą armię w Europie do roku 2030 – ocenił.
Jednocześnie ostrzegł, że blokowanie programu SAFE z powodów politycznych byłoby – jak to ujął – „igraniem z polskim bezpieczeństwem”.
Odstraszanie nuklearne tylko w ramach NATO
Podczas konferencji minister odniósł się również do wypowiedzi przedstawicieli Pentagonu dotyczących potencjalnego rozwoju narodowych zdolności nuklearnych przez państwa europejskie. Wiceszef Departamentu Wojny Elbridge Colby stwierdził, że Waszyngton sceptycznie podchodzi do rozwijania przez poszczególne państwa europejskie własnych, narodowych zdolności nuklearnych i wolałby, aby odstraszanie jądrowe pozostawało domeną mechanizmów sojuszniczych w ramach NATO. Fragmenty tej wypowiedzi były szeroko cytowane przez media.
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że sceptycyzm Stanów Zjednoczonych wobec budowy przez poszczególne państwa własnej broni jądrowej jest od dawna znany. Jednocześnie zaznaczył, że amerykańscy przedstawiciele pozytywnie oceniają wzmacnianie sojuszniczego odstraszania w ramach NATO. – Nie myślimy o żadnych innych niż sojusznicze zdolnościach odstraszania nuklearnego – powiedział minister. Jak dodał, wszelkie działania w tym obszarze muszą odbywać się w porozumieniu z Sojuszem Północnoatlantyckim. – Wszystko ma być w porozumieniu z kwaterą główną NATO w Brukseli i w ramach współdziałania sojuszników – Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii oraz państw europejskich – podkreślił.
Szef MON-u dodał, że rozmowy dotyczą wyłącznie mechanizmów sojuszniczych, takich jak europejski parasol nuklearny czy amerykański program nuclear sharing. – Tu nikt nie mówi o zdolnościach indywidualnych. Mówimy o zdolnościach sojuszniczych – podsumował Kosiniak-Kamysz.
autor zdjęć: MON

komentarze