moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Blokada Ormuz, czyli asymetryczny szantaż Iranu

Niszczące uderzenia w irańską flotę, obronę przeciwlotniczą i wojskową infrastrukturę, a nawet śmierć licznych przedstawicieli klasy rządzącej – w tym samego ajatollaha Alego Chameneiego – podczas amerykańsko-izraelskiej operacji „Epicka furia”, nie oznaczają bynajmniej zwycięstwa nad Iranem. Teheran wciąż pozostaje potężnym graczem, zdolnym do stosowania bolesnych uderzeń odwetowych, nie tylko przeciwko siłom zbrojnym przeciwnika, lecz również w jego gospodarcze interesy. A najpotężniejszą bronią, jaką dysponuje, jest możliwość zablokowania cieśniny Ormuz.

W ciągu kilku dni, jakie upłynęły od rozpoczęcia ataków na Iran, reżim udowodnił swoją odporność. Nie tylko nie zawalił się po dekapitacji przywództwa kraju, lecz był zdolny do przeprowadzenia skutecznych uderzeń odwetowych w całym regionie. Irańskie rakiety i drony spadły na bazy wojskowe oraz obiekty infrastruktury krytycznej w Izraelu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze, Bahrajnie, Kuwejcie, Iraku, a nawet na Cyprze. Część z pocisków została przechwycona, jednak sama skala ataków pokazała, że Iran zachował zdolność do prowadzenie operacji wojskowych.

Drugiego marca Iran ogłosił również zamknięcie cieśniny Ormuz, zapowiadając, że każdy statek, który spróbuje ją przekroczyć, zostanie zniszczony. Od tamtej pory pojawiły się liczne doniesienia o atakach na statki handlowe w regionie, a blokada – przynajmniej tymczasowo – wydaje się być skuteczna: ruch przez cieśninę zamarł. A nawet krótkotrwałe wstrzymanie żeglugi może mieć poważne konsekwencje: przez ten szlak morski przechodzi bowiem około dwudziestu procent światowego transportu ropy i gazu ziemnego, co czyni ją jednym z najważniejszych strategicznie miejsc świata.

 

REKLAMA

Uderzenia dronów

Iran nie jest oczywiście w stanie fizycznie zamknąć cieśniny, używając do tego swojej marynarki wojennej – ta nie ma większych szans w starciu z amerykańską flotą i lotnictwem, została też zresztą mocno przetrzebiona na samym początku operacji „Epicka furia”. Jednak Teheran, zdając sobie sprawę z dysproporcji sił, już od lat pracuje nad asymetrycznymi metodami prowadzenia wojny morskiej, umożliwiającymi sparaliżowanie transportu morskiego poprzez wykreowanie wysokiego poziomu ryzyka.

Gdy niemal dziesięć lat temu, w październiku 2016 roku, na Morzu Czerwonym doszło do ataku na gazowiec „Galicia Spirit”, wydarzenie to nie odbiło się szerokim echem. Media informowały wprawdzie o eksplozji, do której miało dojść w pobliżu statku, ponieważ jednak żaden członek załogi nie ucierpiał, a sam gazowiec nie został uszkodzony, o sprawie szybko zapomniano.

Tymczasem atak ten, choć nieudany, był pierwszym zwiastunem nowej, asymetrycznej taktyki wojny morskiej testowanej przez Iran i jego sojuszników. Przeprowadzony został przez Ansar Allah, zbrojne ramię ruchu Huti, jednej ze stron jemeńskiej wojny domowej. Był to też jeden z pierwszych odnotowanych przypadków użycia przeciw statkowi cywilnemu zdalnie sterowanej łodzi wypełnionej materiałem wybuchowym czy też innymi słowy: morskiego drona.

Atakiem na „Galicia Spirit Huti”, wspierani przez Iran, rozpoczęli kampanię mającą na celu złamanie amerykańsko-saudyjskiej blokady morskiej kontrolowanych przez siebie obszarów Jemenu. Kilka miesięcy później, w styczniu 2017 roku, użyli morskiego drona już z większym powodzeniem: uderzyli za jego pomocą w rufę saudyjskiej fregaty, uszkadzając okręt i zabijając kilku marynarzy. Od tamtej pory ataki z wykorzystaniem dronów czy przeciwokrętowych rakiet na statki handlowe i okręty wojenne na Morzu Czerwonym stawały się coraz częstsze, osiągając kulminację po wybuchu wojny w Strefie Gazy. Najprawdopodobniej przez cały ten czas operację nadzorowali – i wyciągali z niej wnioski – oficerowie irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

Od czasu tych pierwszych ataków dekadę temu zdalnie sterowanych łodzi na statki wiele się zmieniło. Przede wszystkim wojna w Ukrainie spowodowała gwałtowny rozwój technologii i taktyki użycia dronów – zarówno morskich, jak i powietrznych. Niewielkie, relatywnie tanie w porównaniu z klasycznymi systemami przeciwokrętowymi bezzałogowce są w stanie przenosić duże ładunki wybuchowe, przemieszczać się na duże odległości i precyzyjnie atakować. Naiwnością byłoby sądzić, że inne państwa nie obserwowały tego rozwoju i nie próbowały wdrażać rozwiązań, które okazały się tak skuteczne.

Już w pierwszych dniach po rozpoczęciu ataków na Iran pojawiły się doniesienia o uderzeniach dronów i rakiet w statki handlowe w regionie – nie tylko te przepływające przez cieśninę, lecz również stojące na kotwicowiskach czy w portach. Zaatakowana została także infrastruktura wydobywcza, między innymi największa na świecie rafineria ropy naftowej w mieście Ras Tanura na wschodnim wybrzeżu Arabii Saudyjskiej. Nie wszystkie informacje o atakach muszą być prawdziwe; na wojnie, zwłaszcza w chaosie jej pierwszych dni, dezinformacja jest powszechna. Nie ulega jednak wątpliwości, że do ataków dochodziło, a w obawie przed kolejnymi statki handlowe nie ośmielają się wchodzić do cieśniny Ormuz, a rafinerie wstrzymują prace.

Na tym właśnie ma polegać istota tej blokady: nie na fizycznym przejmowaniu każdej jednostki, do czego Iran nie jest zdolny, lecz wykreowaniu takiego poczucia zagrożenia, by armatorzy i kapitanowie sami podejmowali decyzję o wstrzymaniu żeglugi przez cieśninę Ormuz. Dokładnie według scenariusza przećwiczonego już po drugiej stronie Półwyspu Arabskiego: w latach 2019 i 2023 ataki Huti na statki handlowe na Morzu Czerwonym spowodowały, że wielu armatorów zdecydowało się na żeglowanie znacznie dłuższą, ale bezpieczniejszą trasą wokół Afryki, zamiast ryzykować pływanie wzdłuż wybrzeży Jemenu.

Tankowiec w okolicach wybrzeży miasta Al-Dżir nad Cieśniną Ormuz w północnym emiracie Ras al-Chajma, 2026 r.

W przypadku cieśniny Ormuz problem polega jednak na tym, że alternatywnej trasy w praktyce nie ma. Co więcej, Teheran zapowiedział również dalsze ataki na infrastrukturę lądową. „Zaatakujemy rurociągi i nie pozwolimy, by choćby kropla ropy opuściła region” – zapowiedział generał Sardar Jabbari z Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. „Cena ropy osiągnie 200 dolarów w najbliższych dniach” – stwierdził.

Scenariusz, w którym Iran byłby w stanie na dłuższą metę te groźby spełnić i całkowicie zablokować eksport ropy czy gazu z Zatoki Perskiej, jest bardzo mało prawdopodobny. Ale równie niewielkie są szanse na to, by Stanom Zjednoczonym udało się samymi nalotami zlikwidować irański potencjał do przeprowadzania dalszych ataków. Teheran jest i w najbliższej przyszłości będzie zdolny, by transport surowców przez cieśninę Ormuz mocno utrudniać, wpływając na ich dostępność i ceny na światowych rynkach. To zaś miałoby konsekwencje wykraczające daleko poza Bliski Wschód.

Trzy scenariusze

Dla samych Stanów Zjednoczonych skutki blokady, patrząc jedynie z ekonomicznego punktu widzenia, byłyby stosunkowo ograniczone. Amerykańska gospodarka importuje z Zatoki Perskiej jedynie kilka procent zużywanej przez siebie ropy, a gaz ziemny w coraz większym stopniu sama eksportuje. Znacznie poważniej kryzys odczują sojusznicy Waszyngtonu, zarówno ci z Bliskiego Wschodu, dla których eksport surowców energetycznych jest jednym z głównych źródeł dochodów, jak i z Europy, dla których dostawy z rejonu Zatoki Perskiej stanowią ważny element dywersyfikacji, szczególnie po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Potencjalna blokada uderzy też w gospodarki azjatyckich partnerów Stanów Zjednoczonych: Japonię, Koreę Południową czy Indie, które dopiero co zgodziły się na ograniczenie zakupu rosyjskiej ropy, a jednym z niewielu jej beneficjentów byłaby Rosja, która skorzysta na niej zarówno ekonomicznie, jak i politycznie. Czasowe wstrzymanie dostaw surowców z Zatoki Perskiej może sprawić nie tylko, że Indie wrócą do interesów z Kremlem, lecz również spowodować zwiększenie zakupów w Rosji przez Chiny, największego importera ropy na świecie. Pekin zaspokajał do tej pory znaczną część swojego zapotrzebowania energetycznego właśnie transportem z Bliskiego Wschodu.

Utrzymanie drożności cieśniny Ormuz będzie więc dla Stanów Zjednoczonych jednym z najważniejszych celów. Osiągnięcie go może wymagać jednego z trzech scenariuszy: politycznego porozumienia z Teheranem, które doprowadziłoby do deeskalacji konfliktu; całkowitego załamania się irańskiego reżimu, co wiązałoby się jednak z destabilizacją i chaosem w całym regionie albo długotrwałej i kosztownej obecności wojskowej w celu ochrony żeglugi i infrastruktury wydobywczej.

Ta ostatnia opcja oznaczałaby konieczność ochrony setek tankowców i platform wiertniczych, dziesiątek portów, tysięcy kilometrów rurociągów i wielu innych potencjalnych celów. I to ochrony przed bardzo rozproszonym zagrożeniem – o ile bowiem stosunkowo łatwo zidentyfikować i zniszczyć rozbudowaną konwencjonalną infrastrukturę wojskową, to ataki za pomocą tanich i małych dronów mogą być przeprowadzane przez małe i trudno wykrywalne komórki czy to sił irańskich czy sprzymierzonych z nimi organizacji, takich jak Huti czy Hezbollah.

Dziś, po kilku zaledwie dniach wojny, trudno jeszcze przewidywać, który z tych scenariuszy jest najbardziej prawdopodobny. Jedno jednak nie ulega wątpliwości: nawet jeśli Iran nie jest w stanie przeciwstawić się potędze USA w konwencjonalnej wojnie, to wciąż dysponuje zarówno narzędziami, jak i polityczną wolą, by zachwiać światową gospodarką, a lokalny konflikt zamienić w kryzys o globalnym zasięgu.

Stanisław Sadkiewicz , były żołnierz 6 Brygady Powietrznodesantowej, specjalista ds. bezpieczeństwa i zarządzania ryzykiem

autor zdjęć: FADEL SENNA/ AFP/ East News

dodaj komentarz

komentarze


SAFE – pieniądze, które będą służyć Polsce
Gala MMA coraz bliżej
Polsko-słowacka współpraca zbrojeniowa
Inżynier Kościuszko ratuje Amerykę
Najwyższe odznaczenie dla Michaela Ollisa
Piekło „Pługa”
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Sprintem do bobsleja
Bezszelestny napęd dla „Ratownika”
Desant w Putlos
Dni Huty Pieniackiej były policzone
Wojsko nadal na Horyzoncie
Kaszubia dla lokalnej społeczności
Polska i Norwegia razem dla bezpieczeństwa
Outside the Box
Cios w serce reżimu
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
„Jaskółka” na Bałtyku
Wojskowe Schengen coraz bliżej
Debiut ogniowy Borsuków
Polscy piloci przetarli szlaki w USA
Kierunek Rumunia
Kosiniak-Kamysz: Priorytetem jest bezpieczeństwo
„wGotowości” rusza pełną parą!
Oko na Bałtyk
Tomczyk o SAFE: nie możemy stracić tej szansy
Together on the Front Line and Beyond
Wojna USA i Izraela z Iranem. Walki powietrzne i incydenty na morzu
Zmiany w wojskowym szpitalu w Żarach
Są pierwsze działania po wyjściu Polski z konwencji ottawskiej
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Morskie koło zamachowe
W Waszyngtonie upamiętniono sierż. Ollisa
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Czas na oświadczenia majątkowe
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Kosmiczny nadzór
Walka o pierwszą dziesiątkę
Focus of Every Move
Polski sektor obronny za SAFE
Cichy zwiadowca dla polskiej armii
Czy polskie Pioruny „zestrzelą” amerykańskie Stingery?
Przemyślany każdy ruch
Oficer od drona
Przedsiębiorcy murem za SAFE
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
METS po nowemu
Chwała bohaterskim obrońcom Birczy
Wojsko wskazało priorytety
Koniec olimpijskich zmagań
USA wyprowadziły wyprzedzający atak na Iran
Zagrzmiały K9 Thunder
Dolnośląscy terytorialsi niosą pomoc wrocławskiej lecznicy
Jest projekt pomnika gen. broni Jordana-Rozwadowskiego
Śmigłowce przyszłości dla NATO
Borsuki, ognia!
Marynarze generała Franciszka Kleeberga
Debiut skialpinizmu
W hołdzie żołnierzom wyklętym
Ośmioro żołnierzy-lekkoatletów na podium halowych MP
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
Polska sprzeda broń na kontynent afrykański
Przeprawy na Odrze
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Iran grozi „otwarciem wielkich bram ognia”
Podwyżki dla żołnierzy wchodzą w życie
W Sejmie o abolicji dla Polaków walczących w Ukrainie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO