Pod koniec roku wojsko ma być gotowe do zabezpieczenia ponad 200 km wschodniej granicy na najbardziej newralgicznych odcinkach. Gromadzone są elementy zapór inżynieryjnych, a system Baobab ma umożliwić zaminowanie wschodniej i północnej granicy w 48 godzin. Po dwóch latach budowy „Tarczy Wschód” MON rozwija także „Wschodni miecz” – program dotyczący zdolności dalekiego rażenia.
Wicepremier, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, wiceszef MON-u Cezary Tomczyk i zastępca szefa Sztabu Generalnego gen. broni Stanisław Czosnek przyjechali dziś do 15 Brygady Zmechanizowanej. W Giżycku przedstawili stan realizacji Narodowego Programu Odstraszania i Obrony. – „Tarcza Wschód” to nie tylko żelbetowe jeże i magazyny. To cała filozofia odstraszania i obrony, którą przyjmuje za własną cały Sojusz – powiedział wicepremier Kosiniak-Kamysz.
Zapory i miny
Jak poinformował wiceminister Tomczyk, do końca 2026 roku zabezpieczeniem ma zostać objęte ponad 200 km najbardziej newralgicznych odcinków granicy. System ma być wielowarstwowy: od przygotowania terenu i infrastruktury inżynieryjnej, przez pola minowe, rowy przeciwczołgowe i punkty oporu, po rozpoznanie, łączność i środki rażenia.
Istotnym elementem są magazyny materiałów inżynieryjnych. Obecnie działa ich 15, a w najbliższych miesiącach ta liczba ma wzrosnąć do 29. W samym Giżycku funkcjonują dwa magazyny o powierzchni odpowiadającej mniej więcej boisku piłkarskiemu każdy. W Białej Podlaskiej powstaje natomiast obiekt o powierzchni 20 ha, który będzie największym tego typu magazynem w Europie. – Z takich magazynów jak ten tutaj, przy granicy rosyjskiej oraz z magazynów, które powstają w każdym polskim powiecie, wojska inżynieryjne będą w stanie rozstawić linearną zaporę na granicy Rzeczypospolitej w ciągu 7–14 dni – powiedział wiceszef MON-u.
Równocześnie rozwijany jest system minowania. Polska kupuje w ramach programu SAFE kilkaset tysięcy min, które mają być przygotowane do użycia w przypadku operacji obronnej. Dzięki systemom Baobab wojsko ma być zdolne do zaminowania całej wschodniej i północnej granicy w ciągu 48 godzin.
Walka z dronami
Jedną z największych inwestycji powiązanych z „Tarczą Wschód” jest wielowarstwowy system obrony powietrznej i przeciwdronowej. Ochronę antydronową zapewni system San, na który składa się 18 baterii i ponad 50 plutonów ogniowych, a także 180 radarów i ponad 200 efektorów. Wśród nich mają się znaleźć m.in. wielolufowe karabiny maszynowe kalibru 12,7 mm oraz armaty kalibru 30 i 35 mm. Częścią systemu jest też około 600 pojazdów, w tym 280 na podwoziach Jelcz. Wartość kontraktu na system Sanu podpisanego z konsorcjum, którego liderem jest Polska Grupa Zbrojeniowa, a partnerem strategicznym norweski Kongsberg, wynosi 15 mld zł. – To dzisiaj największy realizowany antydronowy system w Europie – ocenił Cezary Tomczyk.
MON zmieniło również sposób pozyskiwania systemów bezzałogowych. Zamiast długotrwałych procedur zakupowych wprowadzono wojskowe testy, po których pozytywnie ocenione rozwiązania mogą trafić na listę ewentualnych zakupów dla armii. Na poligonach i terenach wskazanych przez wojsko swoje rozwiązania testuje już ponad 780 firm. O skali przedsięwzięcia świadczą wydatki na drony i systemy antydronowe, które wzrosły z około 100 mln zł w 2023 roku do 26 mld zł, ujętych w zawartych lub planowanych kontraktach na 2026 rok.
„Wschodni miecz” i sojusznicy
Wicepremier Kosiniak-Kamysz ogłosił także nowe przedsięwzięcie pod nazwą „Wschodni miecz”. Ma ono uzupełniać defensywną funkcję „Tarczy Wschód” o zdolności dalekiego, precyzyjnego rażenia. – Zadaniem tego programu jest odstraszanie, bo dalekie, precyzyjne rażenie i zdolności strategicznego rażenia są kluczowe dla bezpieczeństwa państwa polskiego – powiedział minister obrony narodowej.
Film: MON
Według Władysława Kosiniaka-Kamysza Polska potrzebuje zarówno zdolności strategicznego rażenia na dystansie powyżej 1000 km, jak i zdolności operacyjnych do 1000 km. Chodzi nie tylko o drogie pociski, lecz także o dużą liczbę tańszych efektorów – przede wszystkim dronów dalekiego zasięgu. Minister wskazał na podpisaną przez Polską Grupę Zbrojeniową i amerykański Anduril umowę dotyczącą programu „Barracuda”, czyli efektorów o zasięgu ponad 900 km.
Polski projekt zyskuje wsparcie z Zachodu. W budowę umocnień na polskiej granicy włączyli się już niemieccy żołnierze wojsk inżynieryjnych. MON zapowiedziało także udział wojsk amerykańskich, brytyjskich i 80-osobowy komponent francuski. Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że „Tarcza Wschód” jest obecnie traktowana jako projekt wzmacniający całą wschodnią flankę NATO i powiązany z Bałtycką Linią Obrony.
Łączność, energia i infrastruktura medyczna
Program obejmuje także elementy infrastruktury cywilnej. Wzdłuż wschodniej granicy powstają nowe wieże i stacje BTS. Trzynaście takich wież już zostało wybudowanych lub jest w trakcie budowy, co ma poprawić zasięg telefonii komórkowej oraz łączności wykorzystywanej przez służby i wojsko.
Kolejnymi elementami są infrastruktura energetyczna oraz zabezpieczenie medyczne. Wicepremier Kosiniak-Kamysz zapowiedział wspólny z Ministerstwem Zdrowia konkurs o wartości 1,5 mld zł na rozwój placówek ochrony zdrowia w północno-wschodniej Polsce. Środki mają być przeznaczone m.in. na rozbudowę infrastruktury szpitalnej, lądowisk oraz zdolności szybkiego reagowania i ratownictwa.
Z wizytą na granicy
Dzień przed dzisiejszą konferencją w Giżycku wizytę przy granicy z obwodem królewieckim złożył gen. broni Stanisław Czosnek, zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Tam żołnierzy 16 Pułku Saperów (16 Dywizja Zmechanizowana) w rozstawianiu elementów „Tarczy Wschód” od sześciu tygodni wspiera komponent wojsk inżynieryjnych Bundeswehry. Generał Czosnek mówił wówczas, że ocena postępu programu nie powinna się ograniczać do liczby rozmieszczonych zapór, ponieważ przedsięwzięcie obejmuje nie tylko fizyczne bariery, lecz wykorzystuje także ukształtowanie terenu i inne uwarunkowania środowiskowe. W kwietniu Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi uzgodniły zasady gospodarowania lasami, uwzględniające podział terenu na trzy kategorie: „no-go”, „slow-go” i „go”. Pierwsza z nich obejmuje obszary, których pokonanie ma być właściwie niemożliwe; druga – tereny utrudniające przemieszczanie; a trzecia – kierunki umożliwiające swobodniejszy manewr.
– Puszcza Augustowska może stanowić element tej tarczy i zapewniać teren typu „no-go”. Ważna jest także zmiana sposobu gospodarowania wodą, utrzymywanie retencji i niedopuszczanie do osuszania terenów, które w razie konfliktu mogą zostać wykorzystane do utrudnienia przemieszczania się przeciwnika. Mamy doświadczenia pokazujące, jak wymagający może być taki obszar – mówił zastępca szefa Sztabu Generalnego, przywołując przykład z zeszłego roku. Podczas ćwiczeń na Litwie, odbywających się w podobnych warunkach terenowych, doszło do tragicznego wypadku wozu zabezpieczenia technicznego Hercules, który wpadł w bagna, w wyniku czego zginęła cała załoga złożona z amerykańskich żołnierzy.
Generał Czosnek zwrócił uwagę, że „Tarcza Wschód” jest realizowana w warunkach pokoju, co znacząco wpływa na sposób prowadzenia inwestycji. Ograniczenia wynikające z własności gruntów oraz przepisów środowiskowych są uwzględniane już na etapie planowania. Jak wyjaśnił, spośród gruntów pozyskanych na potrzeby programu 109 działek pochodzi z zasobów Skarbu Państwa, a w przypadku zaledwie trzech zawarto umowy cywilnoprawne z rolnikami.
Istotnym elementem programu są także miejsca składowania wyposażenia inżynieryjnego. Wojsko zabezpiecza obecnie 18 takich lokalizacji. To punkty, w których są przechowywane zapory i inne elementy infrastruktury, których dziś nie można rozmieścić bezpośrednio tam, gdzie byłyby wykorzystywane podczas konfliktu. Wojsko prowadzi również szkolenia z wykorzystania tych zasobów. Na poligonie w Orzyszu pododdziały operacyjne i wojska obrony terytorialnej ćwiczą użytkowanie miejsc składowania i rozwijanie zabezpieczeń inżynieryjnych.
Za całość systemu „Tarczy Wschód” w wymiarze terytorialnym mają odpowiadać WOT, których brygady są bezpośrednio związane z poszczególnymi obszarami odpowiedzialności.
Potężna inwestycja. Będzie ciąg dalszy
Po dwóch latach skala programu jest znacznie większa, niż zakładano na początku. Z pierwotnych 10 mld zł finansowanie „Tarczy Wschód” wzrosło do około 10 mld euro. Te dane obejmują nie tylko fundusze na fortyfikacje, lecz także rozpoznanie, łączność, systemy dronowe i antydronowe, logistykę oraz zabezpieczenie medyczne. Program coraz mocniej uwzględnia również robotyzację pola walki, w tym wykorzystanie bezzałogowych platform lądowych i powietrznych do rozpoznania, transportu, ewakuacji czy wsparcia działań inżynieryjnych.
Rozwijając te zdolności, wojsko korzysta z doświadczeń wojny w Ukrainie. Nie oznacza to jednak prostego kopiowania ukraińskich rozwiązań. Polska dostosowuje doświadczenia z pola walki do własnych warunków, w tym specyfiki wschodniej granicy, infrastruktury, terenu oraz możliwości przemysłowych. Celem jest stworzenie szczelnego, wielowarstwowego systemu obrony, który zwiększy bezpieczeństwo Polski i całej wschodniej flanki NATO. – Będziemy bronić każdego centymetra polskiej ziemi – podkreślił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz w Giżycku.
autor zdjęć: MON, szer. Hanna Witkowska, SGWP

komentarze