Dania otrzymała w ostatnich dwóch miesiącach zgody władz USA na zakup uzbrojenia i sprzętu wojskowego wartego łącznie ponad 7 mld dolarów. Na liście potencjalnych kontraktów są m.in.: morskie samoloty patrolowe P-8A Poseidon, zintegrowany system dowodzenia obroną przeciwlotniczą i przeciwrakietową IBCS oraz pociski rakietowe Hellfire, AMRAAM-ER i AIM-120C-8.
Samolot P-8A Poseidon należący do eskadry „Red Lancers”
W ostatnich tygodniach światową opinię publiczną zelektryzował spór pomiędzy USA a Królestwem Danii o Grenlandię. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump podczas niedawnego szczytu G-20 argumentował, że jego kraj musi dla bezpieczeństwa swojego i NATO przejąć kontrolę nad tą największą wyspą świata, gdyż w przeciwnym razie zrobią to Chiny i Rosja.
Jak się okazuje, w tym samym czasie, gdy spór o Grenlandię narastał, amerykańska administracja rządowa zgodziła się na sprzedaż Danii sprzętu i uzbrojenia za ponad 7 mld dolarów. Na początku grudnia 2025 roku Agencja Współpracy w Dziedzinie Bezpieczeństwa Obronnego (DCSA – Defense Security Cooperation Agency) zakomunikowała, że Departament Stanu zaakceptował eksport systemu kierowania obroną przeciwlotniczą i przeciwrakietową IBCS – Integrated Battle Command System (określając maksymalną kwotę transakcji na 3 mld dolarów), a także 200 pocisków rakietowych powietrze–powietrze AIM-120C-8 (wartość tej umowy to maksymalnie 730 mln dolarów).
Dwa tygodnie później, 22 grudnia, DCSA poinformowało o zgodzie władz w Waszyngtonie na sprzedaż Danii 236 pocisków rakietowych AMRAAM-ER za maksymalną kwotę 951 mln dolarów, a 29 grudnia o akceptacji wniosku eksportowego w sprawie trzech morskich samolotów patrolowych P-8A Poseidon, za które Duńczycy będą musieli zapłacić maksymalnie 1,8 mld dolarów. Ostatnią transakcją, o najniższej wartości spośród opiewających łącznie na około 7 mld dolarów kontraktów, będzie sprzedaż 100 pocisków przeciwpancernych AG-114R Hellfire, które mogą kosztować Danię maksymalnie 45 mln dolarów.
Choć wymienione umowy nie zostały jeszcze podpisane, gdyż trwają negocjacje z poszczególnymi producentami wskazanego w nich sprzętu i uzbrojenia, warto podkreślić, że wszystkie kontrakty uzyskały zgodę Kongresu USA. Zgodnie bowiem z amerykańskim prawem administracja rządowa w Waszyngtonie, a później tamtejszy Kongres, muszą wyrazić zgodę na eksport uzbrojenia i sprzętu wojskowego produkowanego w Stanach Zjednoczonych. W założeniu ma to ograniczać ryzyko pozyskania przez nieprzyjazne USA kraje wrażliwych technologii obronnych, a przy okazji jest dla Amerykanów doskonałą okazją do budowania sojuszniczych relacji – najlepsza broń trafia bowiem do wybranych, zaufanych partnerów.
Doskonałym przykładem tego typu mechanizmów jest Polska, która jako jeden z nielicznych amerykańskich sojuszników otrzymała zgodę na zakup zaawansowanych pocisków rakietowych powietrze–powietrze AGM-158B-JASSM-ER. Umożliwiają one rażenie celów z odległości ponad tysiąca kilometrów.
autor zdjęć: Ashley Guire/NAVY

komentarze