moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Marynarze generała Franciszka Kleeberga

Batalion sformowany ze „spieszonych” marynarzy Flotylli Rzecznej stał się jednym z uczestników ostatniej bitwy kampanii 1939 roku. Mimo braku doświadczenia w walce lądowej marynarze uderzyli na niemiecką 13 Dywizję Piechoty Zmotoryzowanej i odrzucili wroga z Helenowa i Żurawca. Batalion morski poniósł jednak podczas tych starć wysokie straty.


Grupa piłkarzy założonego przez marynarzy Flotylli Pińskiej Wojskowego Klubu Sportowego „Kotwica” po zdobyciu Pucharu Prezydenta Miasta Pińska. Pośrodku stoi prezes WKS „Kotwica” kpt. Roman Kanafoyski. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dla żołnierzy niemieckiej 13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej zaskoczeniem było, gdy 5 października 1939 roku na południu od Woli Gułowskiej na Lubelszczyźnie zostali zaatakowani przez żołnierzy polskich w granatowych mundurach Polskiej Marynarki Wojennej. Dziś niewiele osób ma świadomość tego, że Polesia przed agresją sowiecką bronili żołnierze Brygady Korpusu Ochrony Pogranicza „Polesie” oraz marynarze Flotylli Rzecznej. Marynarze ci weszli w skład Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” i jako batalion morski wzięli udział w ostatniej bitwie kampanii polskiej 1939 roku.

W 1939 roku zgodnie z ówczesnym porządkiem prawnym Polskie Siły Zbrojne składały się z Wojska Polskiego (czyli wojsk lądowych, w których jednym z rodzajów broni było lotnictwo) oraz z Polskiej Marynarki Wojennej. Ta ostatnia miała dwa duże związki organizacyjne – składającą się z okrętów pełnomorskich Flotę (z dowództwem w Gdyni) oraz Flotyllę Rzeczną (z dowództwem w Pińsku).

REKLAMA

Stacjonująca w Okręgu Korpusu IX część Polskiej Marynarki Wojennej, czyli Flotylla Rzeczna, dowodzona przez komandora Witolda Zajączkowskiego, pomimo braku nowoczesnych jednostek pływających w drugiej połowie lat trzydziestych XX wieku stanowiła ważny element obrony Poleskiego Obszaru Operacyjnego, a w planie operacyjnym „Wschód” (a więc planie wojny ze Związkiem Sowieckim) miała wchodzić w skład Armii „Polesie”.

W planie operacyjnym „Zachód” nie przydzielono jej żadnych zadań, natomiast dla jej dowództwa oczywiste było, że w przypadku wojny z Niemcami Flotylla Rzeczna wraz z oddziałami Korpusu Ochrony Pogranicza osłaniać będzie granicę ze Związkiem Sowieckim na Polesiu, w dorzeczu rzeki Prypeć.

Ponadto Flotylla Rzeczna w lipcu 1939 roku przekazała w podporządkowanie dowództwa Armii „Pomorze” Oddział Wydzielony rzeki Wisły pod dowództwem komandora podporucznika Romana Kanafoyskiego, który w pierwszej dekadzie września 1939 roku wykonywał zadania w jej dolnym biegu – pomiędzy Modlinem a Grudziądzem. Od lipca 1939 bazą oddziału był port w Brdyujściu, położonym w miejscu ujścia Brdy do Wisły.

Oddział ten składał się z ciężkiego kutra uzbrojonego ORP „Nieuchwytny”, nowoczesnego ścigacza rzecznego KU-30, dwóch uzbrojonych kutrów holowniczych, uzbrojonego kutra łączności, dwóch kutrów meldunkowych oraz statku. Załogi tych jednostek pływających ofiarnie wykonywały zadania do 10 września 1939 roku, kiedy zatopiły swe jednostki. Jedynie wykonany z polonu ścigacz KU-30 przedarł się do Modlina, gdzie wspierał obronę twierdzy aż do jej kapitulacji. To jednak historia na inną opowieść.

Mobilizacja niezmobilizowanych

Zarządzona 27 sierpnia 1939 roku mobilizacja niezmobilizowanych dotąd jednostek alarmowych objęła także Flotyllę Rzeczną, która szybko osiągnęła pełną gotowość bojową. Etat wojenny wynosił 2082 ludzi, w tym 112 oficerów, natomiast stan faktyczny był wyższy, ponieważ poza marynarzami grupy zabezpieczenia mobilizacji (poza nadwyżkami mobilizacyjnymi) stawiło się 150 ochotników. Struktura organizacyjna Flotylli Rzecznej to: dowództwo i sztab, trzy dywizjony okrętów (w każdym dwa monitory rzeczne, statek uzbrojony oraz grupa kutrów uzbrojonych), rzeczny oddział minowo-gazowy, grupa sztabowa (statek sztabowy i motorówki sztabowe), port wojenny Pińsk, baza wysunięta, batalion zapasowy, a także inne pododdziały, takie jak kompania desantowa oraz plutony łączności.

Monitory rzeczne były najcięższymi i najlepiej uzbrojonymi okrętami Flotylli Rzecznej. Pierwsze cztery zostały zbudowane na zamówienie Polski w Stoczni Gdańskiej i zwodowane w 1920 roku (OORP „Warszawa”, „Pińsk”, „Toruń” i „Horodyszcze”). W październiku 1926 roku dołączyły do nich kolejne dwa monitory (OORP „Kraków” i „Wilno”), których wykonawcę wyłoniono w drodze przetargu, a była to stocznia rzeczna w Krakowie należąca do firmy Polskie Fabryki Maszyn i Wagonów Ludwik Zieleniewski S.A.

Komendant Wyższej Szkoły Wojennej, płk Louis Faury, w towarzystwie płk. Franciszka Kleeberga (w środku) i mjr. Pilleganda (stoi). Narodowe Archiwum Cyfrowe

W latach 1925–1928 wszystkie monitory zostały przezbrojone w jedną haubicę 100 mm, dwie armaty 75 mm oraz kilka ciężkich karabinów maszynowych. Były to okręty płaskodenne, zbudowane specjalnie z myślą o prowadzeniu działań na spokojnych wodach Prypeci oraz rzek i kanałów tworzących jej dorzecze. Miały długość około 35 m, 5–6 m szerokości, a zanurzenie wynosiło zaledwie kilkadziesiąt centymetrów. Dwa młodsze monitory miały wyporność 70,3 t przy zanurzeniu wynoszącym zaledwie 39 cm, starsze natomiast charakteryzowały się większą wypornością (110–112,5 t) oraz większym zanurzeniem (75–80 cm) od tych pierwszych. Za utrzymywanie gotowości technicznej i bojowej odpowiadała 40-osobowa załoga.

W trakcie mobilizacji alarmowej przeprowadzonej pod koniec sierpnia 1939 roku zgromadzono również część cywilnego taboru żeglugi śródlądowej. Statki rzeczne obsadzono załogami, prowizorycznie uzbrojono i 31 sierpnia 1939 roku skierowano w rejon Nyrczy, gdzie rzeki Horyń i Łań wpadają do Prypeci. Po przeprowadzeniu mobilizacji flotylla składała się z 40 jednostek bojowych, w tym sześciu monitorów, trzech kanonierek, czterech statków uzbrojonych, 17 kutrów uzbrojonych, dwóch kutrów meldunkowych, statku minowo-gazowego i siedmiu trałowców oraz 48–50 jednostek pomocniczych.

Formowany przez flotyllę batalion zapasowy przekroczył stan etatowy z powodu licznie zgłaszających się ochotników. Ponadto na początku września 1939 roku przybyli do Pińska rezerwiści Marynarki Wojennej zmobilizowani przez Główną Składnicę Marynarki Wojennej w Modlinie, którzy nie mogli zostać wysłani na Wybrzeże z powodu jego odcięcia.

Wówczas przeprowadzono reorganizację batalionu, tworząc dwa bataliony o strukturze zbliżonej do batalionów piechoty, każdy składający się z trzech kompanii strzeleckich i kompanii ciężkich karabinów maszynowych. W skład I batalionu dowodzonego przez oficera rezerwy porucznika marynarki Władysława Galińskiego weszły dwie kompanie dotychczasowego batalionu zapasowego oraz kompania desantowa, natomiast zawiązkiem II batalionu stała się kompania rezerwistów z Modlina.

Obrona Polesia

Dowódca Okręgu Korpusu IX generał brygady Franciszek Kleeberg 11 września 1939 roku otrzymał rozkaz Naczelnego Wodza organizacji obrony Polesia, w tym stworzenia rygla na linii Brześć – Pińsk. W działaniach tych część zadań przypadła Flotylli Rzecznej, a należały do nich obrona odcinka od Kanału Królewskiego do granicy wzdłuż rzeki Piny, dolnego biegu Jasiołdy, Strumienia i Prypeci o łącznej długość 181 km, który nazwano umownie odcinkiem „Prypeć”.

Główny wysiłek jednostek pływających skupiony był na obronie mostów i przepraw. Bataliony marynarskie stanowiły zaś odwód. Dysponujący lepszym uzbrojeniem I batalion, którego dowództwo objął kapitan marynarki Marian Foltyn, traktowano jako batalion bojowy; II batalion – jako batalion marszowy zbierający nadwyżki marynarskie. Słabością obu batalionów był brak wystarczającej liczby ciężkich karabinów maszynowych oraz kuchni polowych.

Polskie monitory rzeczne klasy „Warszawa” w Pińsku. Od lewej: „Pińsk”, „Warszawa”, „Toruń” i okręt sztabowy „Generał Sikorski”. Domena publiczna

Dnia 17 września 1939 roku, kiedy Polska została zaatakowana od wschodu – od wczesnych godzin porannych marynarze Flotylli Rzecznej opóźniali działania sowieckiego 23 Korpusu Strzeleckiego oraz okrętów Dnieprzańskiej Flotylli Wojennej, które udały się z Prypeci na Horyń. Niski stan wód na Prypeci i rzekach stanowiących jej dorzecze skutecznie spowalniał działania okrętów sowieckich, jednak równie skutecznie uniemożliwiał działania polskich okrętów i statków uzbrojonych. Meldunek komandora Zajączkowskiego o niskim stanie wód i trudnościach w manewrowaniu jednostek pływających skutkował tym, że generał Kleeberg nakazał zatopić jednostki, a ich załogi miały dołączyć do wycofującego się znad granicy polsko-sowieckiej zgrupowania Brygady Korpusu Ochrony Pogranicza „Polesie”.

Dowódca Flotylli Rzecznej nie tylko nie zaprotestował przeciwko tej decyzji, ale zrezygnował także z postawienia planowanej zagrody minowej na Prypeci w miejscu, gdzie wpływa do niej Horyń, a to mogło skutecznie zblokować działania sowieckich jednostek pływających. W dniach 18–19 września 1939 roku jednostki pływające Flotylli Rzecznej zostały zatopione w ponad 30 miejscach na Polesiu. Robiono to w pośpiechu i dlatego nie zawsze w torze wodnym. Lokalizacja zatopienia wielu mniejszych jednostek do dziś pozostaje nieznana.

Na rozkaz generała Kleeberga bataliony marynarskie miały przemaszerować w rejon miejscowości Moroczna na południe od Pińska i zorganizować ubezpieczenia na rzece Prostyr. Wszystkie mosty bronione dotychczas przez Flotyllę Rzeczną miały zostać zniszczone. Oddziały sowieckiej 52 Dywizji Strzeleckiej z 23 Korpusu Strzeleckiego 20 września 1939 roku opanowały Pińsk, jednak saperzy Flotylli Rzecznej wysadzili most na Pinie wraz z sowieckim czołgiem, który na niego wjechał.

Oba bataliony marynarskie tworzące zgrupowanie dowodzone przez komandora podporucznika Alojzego Pawłowskiego w trakcie marszu do rejonu koncentracji wojsk generała Kleeberga, wyznaczonego na północ od Kowla, 20 września 1939 roku dołączyły w Rudce nieopodal Lubieszowa do Zgrupowania „Jasiołda” dowodzonego przez podpułkownika dyplomowanego Wilhelma Paszkiewicza.

Według meldunku z 22 września 1939 roku oba bataliony liczyły 41 oficerów oraz 1422 podoficerów i marynarzy. Były wówczas uzbrojone w dwa najcięższe karabiny maszynowe, 20 ciężkich karabinów maszynowych, 16 ręcznych karabinów maszynowych oraz 1431 karabinów i karabinków. Dla marynarzy nienawykłych do długich marszów największym problemem okazały się buty saperskie, które wydano im z magazynów. Liczne otarcia stały się powodem strat marszowych tego zgrupowania.

Dzień wcześniej, 19 września 1939 roku, w Lubieszowie dowódca kompanii sztabowej Dowództwa Obrony Polesia, kapitan w stanie spoczynku Jan Lipecki, rozpoczął tworzenie batalionu „Lubieszów”, do którego wcielono oficerów i marynarzy Flotylli Rzecznej bez przydziałów. Batalion miał wykonywać zadania ochronne. Po dotarciu do Włodawy jego część włączona została jako 3 kompania dowodzona przez kapitana rezerwy Piotra Czekalskiego do nowo utworzonego batalionu morskiego funkcjonującego jako III batalion 182 Pułku Piechoty Dywizji Piechoty „Kobryń”.

Informacja o opanowaniu Kowla przez wojska sowieckie spowodowała, że wojska generała Kleeberga rozpoczęły marsz za rzekę Bug na teren Lubelszczyzny. Przedtem na polecenie generała zwolniono żołnierzy należących do mniejszości narodowych oraz mieszkających na Polesiu. Ciężki marsz był ogromnym wyzwaniem dla marynarzy, dlatego w najtrudniejszych momentach komandor Zajączkowski maszerował z batalionami, aby dać przykład marynarzom. Pomimo to straty marszowe były bardzo duże. Oba bataliony 27 września 1939 roku przekroczyły Bug i zatrzymały się na postój we Włodawie.

Zbiorczy batalion morski

We Włodawie oba bataliony zostały przeformowane w zbiorczy batalion morski, którego stan osobowy liczył około 500 marynarzy. Dowództwo objął komandor podporucznik Stefan Kamiński. Batalion składał się z trzech kompanii strzeleckich, którymi dowodzili: kapitan artylerii Jerzy Wojciechowski, kapitan marynarki Lucjan Rabenda i kapitan rezerwy Piotr Czekalski, oraz kompanii ciężkich karabinów maszynowych dowodzonej przez porucznika Zenona Wierzbickiego. 29 września 1939 roku został on włączony do 182 Pułku Piechoty dowodzonego przez podpułkownika Franciszka Targowskiego jako jego III batalion. Tego samego dnia batalion wziął udział w walkach z oddziałami sowieckimi, atakując wsie Puchowa Góra i Jabłoń po dwóch stronach drogi Parczew – Wisznice.

W ostatniej bitwie kampanii polskiej 1939 roku – pod Kockiem – batalion morski prowadził walki dopiero w ostatnim dniu bojów, czyli 5 października 1939 roku. Wynikało to z planu walki generała Kleeberga, który traktował Dywizję Piechoty „Kobryń” (określaną w literaturze przedmiotu także mianem 60 Dywizji Piechoty) jako odwód mający wykonać rozstrzygające natarcie, przeprowadzone w myśl napoleońskiego modelu bitwy na punkt styku centrum ugrupowania bojowego przeciwnika ze skrzydłem, które jest bliższe znanej lub spodziewanej drodze odwrotu przeciwnika. Z tego powodu generał Kleeberg starał się zachować w nietkniętym stanie potencjał bojowy tej dywizji aż do czasu, w którym miało nastąpić jej wprowadzenie do walki. Dlatego jedynym pododdziałem użytym w walkach był II batalion 184 Pułku Piechoty, który 4 października opanował Wolę Gułowską i utrzymał ją w nocy z 4 na 5 października 1939 roku.

Natarcie

Dywizja „Kobryń” otrzymała zadanie wykonania natarcia całością sił, z silnym prawym skrzydłem w pasie pomiędzy rzeką Czarną a południowym skrajem lasów Helenów, Charlejów na wschodni skraj tych lasów w ogólnym kierunku na południowy wschód. Jednocześnie Dywizja Kawalerii „Zaza” miała wykonać natarcie siłami jednej brygady kawalerii oraz przydzielonej piechoty w pasie pomiędzy rzeką Czarną a miejscowościami Gułów i Adamów, pozostawiając resztę sił w odwodzie w lesie Lipiny dla przedłużenia wysiłku Dywizji „Kobryń”, czyli spotęgowania jej natarcia lub wykorzystania powodzenia tego natarcia.

Dowódca Dywizji „Kobryń” pułkownik Adam Epler w rozkazie operacyjnym sprecyzował, że jego zamiarem jest wykonanie natarcia siłami głównymi dywizji wraz z Brygadą Kawalerii „Edward” przydzieloną z Dywizji Kawalerii „Zaza” na dwóch kierunkach taktycznych. Na lewym skrzydle natarcia zgrupowanie pod dowództwem nowego dowódcy 184 Pułku Piechoty podpułkownika Jacka Jura, w składzie: 184 Pułk Piechoty, samodzielny batalion 179 Pułku Piechoty, bateria haubic 100 mm (dwa działa), jedna armata 75 mm jako artyleria towarzysząca, dwa działka przeciwpancerne oraz pluton saperów, miało nacierać na kierunku Wola Gułowska – Sobiska – Leonardów – Ruda.

W wieży monitora. Domena publiczna

Na prawym skrzydle dywizji zgrupowanie dowodzone przez podpułkownika Targowskiego, w składzie: 182 Pułk Piechoty, bateria haubic 100 mm (trzy działa), dwie armaty 75 mm jako artyleria towarzysząca oraz jedno działko przeciwpancerne, miało opanować kolejno: Helenów, Budziska i kolonię Poizdów. Brygada Kawalerii „Edward” w pierwszej fazie natarcia miała ubezpieczyć tyły i prawe skrzydło zgrupowania uderzeniowego dywizji, a po opanowaniu przez oddziały piechoty rejonu Czarna, Leonardów miała przejść lasami w rejon wsi Podlodów, przecinając drogę do Dęblina, czyli drogę odwrotu, a zarazem jedyną linię komunikacyjną przeciwnika, którym były oddziały niemieckiej 13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej XIV Korpusu Armijnego. Odwodem Dywizji Piechoty „Kobryń” był 183 Pułk Piechoty, który w czasie natarcia miał podążać za lewym skrzydłem dywizji, gdzie miał znajdować się również dowódca dywizji.

O świcie 5 października 1939 roku pododdziały 182 Pułku Piechoty zajęły podstawę wyjściową do natarcia. Jego I batalion rozwinął się w rejonie folwarku Lipiny, a na prawo od niego znalazł się II batalion. III batalion, czyli batalion morski, ugrupował się za I batalionem w kolumnach kompanijnych jako odwód pułku pomiędzy folwarkiem Lipiny a zabudowaniami gajówki Ofiara stojącej na skraju lasów majątku Gułów. Natarcie rozpoczęło się o godz. 8.00 przy słabym wsparciu artylerii polskiej.

Rekonstrukcja działań dywizji przeprowadzona przez wytrwanego znawcę i badacza dziejów Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”, pułkownika doktora habilitowanego Andrzeja Wesołowskiego, wykazała, że natarcie 182 Pułku Piechoty nie osiągnęło Budzisk, czyli pierwszego przedmiotu natarcia. Pierwszorzutowe bataliony ugrupowane w jeden rzut z odwodem zdołały dotrzeć do drogi prowadzącej z Woli Gułowskiej na południe do Dąbrówki. Poszczególne pododdziały atakowały pomimo ogni wzbraniających niemieckiej artylerii, a następnie ogni ciężkich karabinów maszynowych z rejonu Zarzecza. Natarcie polskie nie osiągnęło celu i większość pododdziałów pozostała do zmroku w zadrzewieniach w rejonie przysiółka Księżyna pomiędzy Helenówkiem a Helenowem.

Batalion morski będący odwodem 182 Pułku Piechoty został wprowadzony do walki około godz. 10.00 i poruszając się w ugrupowaniu bojowym, około godz. 13.00 osiągnął rejon wiatraka 1 km na wschód od skraju wsi Lipiny, gdzie został skierowany na prawe skrzydło II batalionu z zadaniem natarcia na pododdziały niemieckie znajdujące się w rejonie Helenowa i Żurawca. Były to pododdziały niemieckiego I batalionu 93 Pułku Piechoty Zmotoryzowanej 13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej należące do Grupy Bojowej „Herr”, która prowadziła działania na lewym skrzydle tej dywizji.

Jak ustalił Andrzej Wesołowski, żołnierze batalionu zapamiętali sylwetkę dowódcy batalionu komandora podporucznika Stefana Kamińskiego, który pomimo silnego ognia niemieckiego wskazywał z konia kierunki ataku dla poszczególnych kompanii. 2 kompania dowodzona przez kapitana marynarki Lucjana Rabendę opanowała lasek położony na zachodnim skraju Helenowa, skąd 3 kompania kapitana rezerwy Piotra Czekalskiego uderzyła na tę wieś, natomiast 1 kompania dowodzona przez kapitana artylerii Jerzego Wojciechowskiego przekroczyła ugrupowanie 2 kompanii na południowym skraju opanowanego lasku i rozwinęła się do ataku na liczącą 20 chałup wieś Żurawiec, rozciągniętą równoleżnikowo w odległości 300 m.

Kapitan Wojciechowski objął ogólne dowództwo tego natarcia, angażując plutony 2 kompanii na swoim lewym skrzydle. Ze skraju lasu przeprowadził rozpoznanie ogniowe pozycji niemieckich na skraju wioski; wykorzystując dwa plutony ciężkich karabinów maszynowych, obezwładnił wykryte stanowiska ogniowe niemieckiej broni maszynowej, a następnie wykonał atak, który zakończył się opanowaniem zabudowań Żurawca.

Batalion morski opanował oba przedmioty natarcia: wieś Helenów i Żurawiec, jednak poniósł wysokie straty, których powodem było zarówno nieprzygotowanie marynarzy do walki w charakterze piechoty, jak i fakt, że część marynarzy cały czas nosiła granatowe mundury marynarskie i nie miała wyposażenia piechoty. Marynarze, pokonując skokami teren pod ogniem niemieckim, nie wykonywali skoków pojedynczo, lecz grupami – po kilku jednocześnie, co powodowało natychmiastową reakcję ogniową Niemców.

Problemem dla części marynarzy batalionu morskiego było to, że posiadali nadal mundury marynarskie, czyli granatowe. Nie wszyscy oficerowie mieli hełmy; znajdując się na polu walki w granatowych płaszczach z okrągłą czapką oficerską z orłem Marynarki Wojennej, byli bardzo dobrze widoczni w terenie i stanowili zarazem cel dla przeciwnika. Ponadto marynarze nie byli wyposażeni w łopatki piechoty, zatem nie mogli się okopywać.

Jak zapamiętała część autorów późniejszych relacji, przede wszystkim żołnierzy różnych rodzajów broni Wojska Polskiego, marynarze bez przygotowania do prowadzenia działań taktycznych o charakterze piechoty nacierali, prawie w ogóle nie padając, natomiast pokonywali przestrzeń biegiem, nie zważając na ogień niemieckiej broni maszynowej, aby jak najszybciej dotrzeć do niemieckich stanowisk ogniowych, dążąc do walki wręcz. Straty w szeregach nacierających i rannych kolegów pobudzały marynarzy do zwiększonego wysiłku.

Pomimo poniesionych strat natarcie batalionu morskiego doprowadziło do opanowania Helenowa i Żurawca. Nie zdynamizowało to natarcia 182 Pułku Piechoty, którego I i II batalion pozostały w opanowanym uprzednio rejonie przysiółka Księżyna. Uwypuklić jednak należy, że natarcie batalionu morskiego wywołało poważny kryzys w ugrupowaniu bojowym niemieckiej Grupy Bojowej „Herr”, przede wszystkim w centrum i na lewym skrzydle, co znalazło odzwierciedlenie w dzienniku działań bojowych niemieckiej 13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej. Odnotowano tam, że I batalion 93 Pułku Piechoty Zmotoryzowanej nie tylko został wyparty z Helenowa i Żurawca, ale wycofał również pododdziały z Natalina, co można wytłumaczyć nadmiernym rozciągnięciem ugrupowania bojowego batalionu. To nowe i niekorzystne położenie spowodowało, że dowódca dywizji generał Paul Otto podjął decyzję o przekazaniu w podporządkowanie Grupy Bojowej „Herr” wzmocnionego III batalionu 66 Pułku Piechoty Zmotoryzowanej, w celu wykonania przeciwuderzenia. Batalion skierowano z rejonu Serokomli do Budzisk.

Został on wprowadzony pomiędzy I batalion 93 Pułku Piechoty Zmotoryzowanej a II batalion 66 Pułku Piechoty Zmotoryzowanej prowadzący walki w Woli Gułowskiej. Na kierunek ten zwrócono również elementy 13 dywizjonu artylerii przeciwpancernej oraz 2 kompanię 4 batalionu pionierów. Wprowadzenie tych pododdziałów umożliwiło ustabilizowanie niemieckiej obrony i utrzymanie nowych pozycji obronnych. Na oryginalnym szkicu przedstawiającym położenie oddziałów niemieckiej 13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej wieczorem 5 października 1939 roku zaznaczono opanowanie przez Polaków położonej na południe od Żurawca wsi Natalin.

Niestety, natarcie oddziałów Dywizji Piechoty „Kobryń” nie zostało odpowiednio skoordynowane i zsynchronizowane z ruchami Brygady Kawalerii „Edward”. Jej działania rozpoczęły się zbyt późno i pomimo, że część pododdziałów kawalerii dotarła na tyły oddziałów niemieckich, gdzie we wsi Lendo Ruskie rozproszyły pododdziały 13 dywizjonu obserwacji artyleryjskiej, to jednak nie zdołały doprowadzić do rozstrzygnięcia i spektakularnego sukcesu.

Andrzej Wesołowski słusznie ocenił, że działania te podjęto za późno i prowadzone były bez koniecznej dla ich powodzenia energii, która powinna cechować kawalerię, przez co nie mogły wywrzeć poważniejszego wpływu na położenie niemieckiej 13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej. W tym czasie dowódca Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” generał Kleeberg pod wpływem pesymistycznych meldunków na temat stanu amunicji oraz środków medycznych koniecznych dla olbrzymiej grupy rannych żołnierzy podjął decyzję o zaprzestaniu walk.

Pododdziały batalionu morskiego pozostały na opanowanych pozycjach do godz. 2.00 6 października 1939 roku. Wówczas adiutant batalionu porucznik Ryszard Kolm dostarczył rozkaz wycofania się do wsi Lipiny, co wywołało rozgoryczenie skrajnie wyczerpanych kilkugodzinną walką marynarzy.

Opisana tu historia jest dostępna w najnowszym opracowaniu stanowiącym część dwunastotomowej serii wydawniczej „SGO Polesie Dokumenty. Relacje. Opracowania”. Jej dziesiąty tom zatytułowany „Flotylla Pińska. Batalion morski SGO »Polesie«” opracowali i zredagowali naukowo Andrzej Wesołowski, Wioletta Mioduszewska i Tadeusz Zawadzki. Tom ten zawiera 101 relacji marynarzy Flotylli Rzecznej, które poprzedza obszerny 60-stronicowy wstęp stanowiący omówienie działań tej zapomnianej jednostki Polskiej Marynarki Wojennej w zmaganiach wojennych w kampanii 1939 roku. Redaktorzy naukowi tomu wskazują zarazem, że pomimo upływu lat i znaczącego postępu w badaniach naukowych nad kampanią polską 1939 roku historia ostatniej bitwy kampanii kryje nadal wiele niewiadomych. 


 

Juliusz S. Tym – pułkownik doktor habilitowany. Profesor Akademii Sztuki Wojennej, historyk wojskowy. Specjalizuje się w historii kawalerii i wojsk pancernych. Znawca dziejów Polskich Sił Zbrojnych formowanych na Zachodzie. Autor wielu publikacji, m.in. „1. Dywizja Pancerna. Organizacja i wyszkolenie”; „Pancerni i ułani generała Andersa. Broń pancerna i kawaleria pancerna Polskich Sił Zbrojnych na Środkowym Wschodzie i we Włoszech 1941–1946”; „Wojska Pancerne Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie 1940–1947. Doktryna, organizacja, szkolenie i działania bojowe”.

Juliusz S. Tym

autor zdjęć: NAC, Domena publiczna

dodaj komentarz

komentarze


Spluwaczki w nowej odsłonie
Inżynier Kościuszko ratuje Amerykę
Torami po horyzont
Polscy piloci przetarli szlaki w USA
Przedsiębiorcy murem za SAFE
W hołdzie żołnierzom wyklętym
Walka o pierwszą dziesiątkę
Desant w Putlos
Życie pod ostrzałem
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Cztery lata wojny w Ukrainie
Czy polskie Pioruny „zestrzelą” amerykańskie Stingery?
Polskie wojsko stawia na polskie bezzałogowce
Polska poza konwencją ottawską
Morskie koło zamachowe
Kosiniak-Kamysz: SAFE to szansa dla Polski
Sprintem do bobsleja
Wspólnie dla bezpiecznej Europy
Polski sektor obronny za SAFE
Borsuki, ognia!
Wniosek o Krzyż Wielki Orderu Zasługi RP dla żołnierza US Army
Fenomen podziemnej armii
Gala MMA coraz bliżej
Kierunek Rumunia
W Sejmie o zmianach w ASzWoj-u
Polska sprzeda broń na kontynent afrykański
Najwyższe odznaczenie dla Michaela Ollisa
Wojsko wskazało priorytety
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Focus of Every Move
Wyprawa w przyszłość, czyli studenci z AWL-u w Korei
Oko na Bałtyk
Bezszelestny napęd dla „Ratownika”
USA wyprowadziły wyprzedzający atak na Iran
Koniec olimpijskich zmagań
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Podwyżki dla żołnierzy wchodzą w życie
Wojskowi nurkowie trenowali pod lodem
Chciałem być na pierwszej linii
Kmdr Stanisław Nahorski – bohater flotylli rzecznych i morskich
Oficer od drona
Śmigłowce przyszłości dla NATO
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Zmiany w wojskowym szpitalu w Żarach
Kiedy marzenia stają się rzeczywistością
Debiut ogniowy Borsuków
Outside the Box
Skromny początek wielkiej wojny
Marynarze generała Franciszka Kleeberga
Dni Huty Pieniackiej były policzone
Wojskowe Schengen coraz bliżej
Komponent Obrony Pogranicza wzmocni Tarczę Wschód
Modernizacja indywidualnego wyposażenia żołnierzy trwa
Oczy armii, czyli batalion, jakiego jeszcze nie było
Biegały i strzelały – walczyły do końca
Czas na oświadczenia majątkowe
Polska i Norwegia razem dla bezpieczeństwa
Przemyślany każdy ruch
„Jaskółka” na Bałtyku
Debiut skialpinizmu
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Together on the Front Line and Beyond
W Sejmie o abolicji dla Polaków walczących w Ukrainie
Nowe otwarcie w psychiatrii wojskowej
Tomczyk o SAFE: nie możemy stracić tej szansy
Laboratorium obrony państwa
SAFE – pieniądze, które będą służyć Polsce
Przełom w sprawie Huty Pieniackiej

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO