moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci

Na stanowisku szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego dał się poznać jako świetny organizator. Z jego nazwiskiem związane są początki m.in. polskiej marynarki wojennej, KOP-u czy kawalerii. O generale Tadeuszu Jordan Rozwadowskim, jednym z najlepszych polskich sztabowców i dowódców odrodzonego Wojska Polskiego, opowiada historyk dr hab. Mariusz Patelski.

Generał Tadeusz Rozwadowski był chyba jedynym wysokim oficerem ck armii polskiego pochodzenia, który jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny światowej otwarcie wspierał ruch strzelecki. Czy wówczas miało to jakiś wpływ na stosunki z Józefem Piłsudskim? Wiadomo, że komendant Legionów jako wojskowy samouk niezbyt lubił i cenił swych rodaków z wysokimi szarżami ck armii…

dr hab. Mariusz Patelski: Należy zacząć od tego, iż generał był potomkiem rodu, którego przedstawiciele brali udział niemal we wszystkich wojnach i powstaniach toczonych w obronie granic oraz niepodległości Polski doby rozbiorów. W powstaniu styczniowym zginęło dwóch jego wujów: brat matki – Józef Rulikowski oraz brat ojca – Tadeusz Rozwadowski. Jego ojcem był Tomisław Rozwadowski – porucznik kawalerii austriackiej, uczestnik bitwy pod Solferino i powstaniec styczniowy, który po klęsce powstania wyrażał pogląd, że jeśli Polska ma się wybić na niepodległość, to należy Wojsku Polskiemu dostarczyć wykwalifikowanych dowódców. Wszystkich synów wysłał też do austriackich szkół wojskowych. Przyszły generał broni Wojska Polskiego wyniósł także z domu rodzinnego poczucie głębokiego patriotyzmu, którego nie zniszczyła długoletnia służba w armii Habsburgów.

REKLAMA

W 1911 roku, gdy zmarł najmłodszy syn Rozwadowskiego – Kazimierz, w „Kurierze Stanisławowskim” napisano: „Ciężki cios spotkał dom państwa pułkownikowstwa Rozwadowskich. Oto pięcioletni pełen nadziei synek Kazio, zmarł 7. bm. po krótkiej chorobie. W nieszczęściu tem przesyłamy pełnemu polskich cnót obywatelskich domowi pp. Rozwadowskich najserdeczniejsze wyrazy współczucia”. Ta dramatyczna dla Rozwadowskich, choć z pozoru mało istotna dla historyka informacja, jest wielce wymowna – nie znam drugiego takiego wypadku, aby wysoki rangą oficer austriacki (dowódca garnizonu) – afiszował się ze swymi polskimi przekonaniami i na dodatek pisano by o tym w ówczesnej prasie.

Rok później Rozwadowski poznał Władysława Studnickiego (później czołowego germanofila) i dzięki niemu nawiązał kontakty z liderami różnych nurtów polskiego ruchu strzeleckiego. Najwięcej o tej współpracy napisał Władysław Sikorski: „pułk. szt. gen.  T. Rozwadowski, [...], gorący patriota i zwolennik niepodległościowego ruchu polskiego, nawiązał z nami w 1912 roku (pod pseudonimem Jordan) stały kontakt. Mając dostęp do sfer dworskich w Wiedniu i do następcy tronu, a pozostając w stałej łączności ze mną jako członkiem wydziału «Związku Walki Czynnej», a później kontrolerem wojskowym Komisji Tymczasowej Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych, interweniował zawsze w Wiedniu, ilekroć trzeba było uzyskać koncesję dla ruchu strzeleckiego w Galicji, względnie chronić go przed szykanami policji”. Z Józefem Piłsudskim spotkał się Rozwadowski (za pośrednictwem Studnickiego) w 1913 roku w Klubie Myśliwskim w Krakowie. Niestety, nie nawiązano wówczas szerszej współpracy.

Po odzyskaniu niepodległości generał Rozwadowski na stanowisku szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego dał się poznać jako świetny organizator. Z jego nazwiskiem związane są początki między innymi polskiej marynarki wojennej, KOP czy kawalerii. Jednocześnie doszło do pierwszego większego sporu z Piłsudskim, który forsował tezę, że Wojsko Polskie powinno być ochotnicze, a nie z poboru, jak planował Generał. Czy z perspektywy czasu można ocenić, kto miał rację w tym sporze?

Piłsudski dowodził, że w trudnej sytuacji tworzącego się państwa, do wojska winni być przyjmowani tylko ochotnicy, odporni na wszelkie niewygody spowodowane brakiem środków materialnych. Generał Rozwadowski obawiał się natomiast, iż poszczególne oddziały wojsk ochotniczych będą tworzone wedle klucza partyjnego. W efekcie słusznie przewidywał możliwość wewnętrznych napięć w armii oraz sytuację, w której poszczególne formacje będą sobie wybierać wrogów, z którymi zechcą walczyć. Pobór ochotniczy nie dawał ponadto gwarancji, że wojsko osiągnie odpowiednie stany liczebne. Ostatecznie sytuacja wojenna, konflikt z Ukrainą, a następnie także z Czechosłowacją, wymusiła kolejne fale poboru w Małopolsce. Podobnie było w Wielkopolsce, gdzie toczyło się powstanie przeciw Niemcom. Dwie dzielnice polskie, które w toku I wojny światowej krwawiły z powodu masowego poboru mężczyzn do armii zaborców, teraz (przełom 1918 i 1919 roku) jeszcze raz musiały dać daninę krwi. W tym czasie Polska centralna (dawna Kongresówka) – najbardziej ludna i posiadająca bardzo duży rezerwuar poborowych (bo Rosjanie dokonali poboru tylko w pierwszym okresie wojny) pozostała, jeśli nie liczyć skromnych oddziałów ochotniczych, jedynie biernym widzem tych wydarzeń. Sytuacja zmieniła się dopiero w marcu 1919 roku po ogłoszeniu poboru przez Sejm Ustawodawczy.

Wydawało się, że bohaterską obroną Lwowa na przełomie 1918 i 1919 roku Rozwadowski kolejny raz udowodnił swoją wartość i będzie mu dane nadal dowodzić w walkach o wschodnie granice Rzeczypospolitej. Tymczasem po odblokowaniu Armii „Wschód” w marcu 1919 roku jej dowódca został wyznaczony na szefa Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu. Ewidentnie Generała odstawiono na „boczny tor”.  Czy decydowała o tym tylko niechęć Naczelnego Wodza?

Przyczyna odejścia generała ze stanowiska dowódcy Armii „Wschód” ma skomplikowany charakter. Naciski były z różnych stron, bo Rozwadowski naraził się zarówno lwowskim narodowym demokratom, jak i socjalistom, a Naczelny Wódz bardzo szybko przystał na zmianę dowodzącego, co zwykło się interpretować jako wyraz niechęci. Znana jest także opinia, iż żądanie odwołania generała Rozwadowskiego z funkcji dowódcy stawiał także generał Józef Dowbor-Muśnicki, bo nie chciał, aby posłane na odsiecz Lwowa oddziały wielkopolskie dowodzone były przez „Austriaka”.

Czemu Piłsudski nie chciał zgodzić się na utworzenie przy Wojsku Polskim Legionu Amerykańskiego? Rozwadowski otrzymał w tej sprawie „zielone światło” dowódcy Amerykańskich Sił Ekspedycyjnych we Francji, generała Johna Pershinga. Masowo zaczęli zgłaszać się ochotnicy…

Projekt powstał w czasie, gdy generał Rozwadowski pełnił funkcję szefa Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu. W poufnym piśmie do Józefa Piłsudskiego zwracał uwagę na bitność alianckich ochotników oraz wzorcowe stosunki, jakie panowały między oficerami i żołnierzami armii amerykańskiej, ponadto wyspecjalizowane amerykańskie jednostki wojskowe (zwłaszcza lotnicy, czołgiści, korpus medyczny i służby inżynieryjne) miały być silną podporą dla młodej armii polskiej. Piłsudski obawiał się jednak, że powstanie Legionu zostanie wykorzystane jako narzędzie do mieszania się w wewnętrzne sprawy Polski. Ostatecznie, z pomocą kapitana Meriana Coopera, z projektu tego wyniknęło powstanie polsko-amerykańskiej eskadry lotniczej im. Kościuszki pod dowództwem mjr. Cedrica Faunt-Le-Roya. O powstaniu tej jednostki Rozwadowski zadecydował samodzielnie, postawił Naczelne Dowództwo przed faktami dokonanymi, eskadra im. Kościuszki dobrze się też przysłużyła Polsce, a służący w niej lotnicy amerykańscy przez lata pełnili rolę ambasadorów polskości w USA.

Czy można dziś bez żadnych wątpliwości napisać, że to generałowi Rozwadowskiemu w głównej mierze zawdzięczamy „cud nad Wisłą” w 1920 roku dzięki słynnemu rozkazowi 10 000?

Tak napisałem o tym w biografii generała Rozwadowskiego i zdania nie zmieniłem, jednocześnie pragnę podkreślić, iż generał dość ściśle współpracował wówczas z Naczelnym Wodzem i swej roli w trakcie bitwy warszawskiej przez długie lata nie wyjawiał. Bronił wówczas dobrego imienia marszałka, a nawet zamknął śledztwo w sprawie afery Biura Prasowego Sztabu Generalnego, a wszystko to dla dobra Polski i dla dobra sojuszniczych stosunków polsko-francuskich.  

Po wojnie polsko-bolszewickiej generał Rozwadowski został szefem Generalnego Inspektoratu Jazdy i zaczął przysposabiać kawalerię do wymogów nowoczesnej wojny. Co więcej, Generał znalazł się w gronie nielicznych oficerów, którzy już w latach dwudziestych postulowali rozwój broni pancernej i lotnictwa, jako tych formacji, które będą decydować o sukcesie w przyszłych zmaganiach zbrojnych. I znowuż Rozwadowski rozminął się tutaj z postulatami Marszałka…

W wolnej Polsce Rozwadowski poświęcił się pracom nad organizacją polskiej kawalerii (do 1924 roku obowiązywał termin „jazda”) oraz kształceniu jej kadry dowódczej. W 1924 roku współtworzył wielką reformę, w wyniku której zmieniono strukturę oraz zmodernizowano uzbrojenie kawalerii. Powstały wówczas dywizje kawalerii, które, niestety, po zamachu majowym rozwiązano – zabrakło ich niewątpliwie w 1939 roku. W Centralnym Archiwum Wojskowym w Rembertowie znajduje się cały zespół „Generalnego Inspektora Kawalerii”, a zachowane w nim dokumenty świadczą jak wiele zrobił Generał dla tej polskiej narodowej broni. W licznych publikacjach poświęconych kawalerii nazwisko Rozwadowskiego rzadko się pojawia i to najczęściej przy opisie uroczystości ze świąt pułkowych lub z wręczania sztandarów pułkowych. Próżno szukać informacji o organizowanych przez niego ćwiczeniach, grach wojennych i szkoleniach. Brakuje także informacji o tym, ile Generał zrobił dla organizacji, przydzielenia odpowiedniej kadry wykładowców oraz zdobycia wyposażenia i koni kawaleryjskich dla Centralnej Szkoły Kawalerii w Grudziądzu.

Rozwadowski był niewątpliwie wizjonerem, przewidywał, jak będzie wyglądało przyszłe pole walki. Już w 1923 roku postulował tworzenie samodzielnych jednostek pancernych, tuż przed śmiercią opracował referat poświęcony „Problemowi dzisiejszej obrony Państwa”, zwany też „testamentem wojskowym” Rozwadowskiego. W dokumencie tym domagał się utworzenia specjalnej formacji, tzw. armii wysokiego pogotowia, zdolnej do błyskawicznej mobilizacji w obliczu najazdu ze strony Niemiec lub Rosji. Armia taka miała być doskonale wyposażoną w lotnictwo, zmodernizowaną kawalerię oraz „samodzielnie zorganizowane grupy specjalnej broni pancernej samochodowej”. Domyślał się, że w przyszłej wojnie wzrośnie znaczenie broni pancernej i lotnictwa, stąd już w 1921 roku wnioskował o powołanie specjalnego referatu w Sztabie Generalnym, który miał koordynować prace dotyczące obrony przeciwlotniczej i gazowej. Wymowny jest także fakt, iż jeden z ostatnich jego projektów dotyczył budowy nowego rodzaju bomby lotniczej.

W czasie przewrotu majowego generał Rozwadowski bronił Warszawy przed siłami opowiadającymi się po stronie Piłsudskiego . Rozkazał bezwzględnie rozprawić się z zamachowcami; wysyłał przeciw nim nawet lotnictwo bombowe. Czy Generał nie przesadził, podsycając bratobójczą walkę?

W polskiej historiografii przyjęto używać ugładzony termin „zamach majowy” lub „przewrót majowy”; faktycznie w Warszawie doszło do trzydniowych zażartych walk i bardziej trafnym określeniem jest „wojna trzydniowa” lub „wojna majowa” – jak pisał gen. Marian Kukiel. W trakcie tych walk dowodzone przez gen. Gustawa Orlicz-Dreszera wojska marszałka Piłsudskiego używały na ulicach stolicy artylerii. Parokrotnie został również zbombardowany Belweder. „Nieznani sprawcy” ostrzelali także orszak prezydenta maszerujący w trzecim dniu walk do Wilanowa. Wreszcie na koniec działań wojennych, już po zawarciu rozejmu i jak tłumaczono przez pomyłkę, wystrzelono kilka granatów na dziedziniec przed Pałacem Wilanowskim, raniąc i zabijając kilku żołnierzy prorządowych. Rozwadowski, nie posiadając artylerii, w odwecie nakazał zrzucić bomby lotnicze na wybrane cele w stolicy. Skutki tych nalotów, co warto podkreślić, były jednak bardzo ograniczone i wbrew późniejszej propagandzie nie pociągnęły wielkich strat.

Dla generała Rozwadowskiego, marszałek Piłsudski stał się w końcu nemezis. Jego uwięzienie, przetrzymywanie w urągających wysokiemu oficerowi i bohaterowi wojennemu warunkach, a w ostateczności śmierć w niewyjaśnionych do końca okolicznościach nasuwają na myśl tylko jedno słowo: zemsta. Bardzo długo też o zasługach Generała albo nie mówiono wcale, albo je znacznie pomniejszano. Czy nie odnosi Pan wrażenia, że obecnie nadal zbyt mało mówi się o Generale?

Rozwadowskiego i innych aresztowanych generałów umieszczono w Wojskowym Więzieniu Śledczym na Antokolu w Wilnie. Więzienie mieściło się w starym, dawno nie remontowanym pałacu Słuszków. Stan pomieszczeń był katastrofalny, z obawy przed pożarem więzienie ogrzewano bardzo oszczędnie, mimo to w jednej z cel zimą zapaliły się belki stropowe nad piecem, który był w bardzo złym stanie. Na szczęście strażnikom udało się stłumić na czas pożar. Przetrzymywani tu generałowie, obok Rozwadowskiego także: Juliusz Malczewski, Bolesław Jaźwiński i Włodzimierz Zagórski, przebywali w ścisłej izolacji, cenzurowano ich listy i utrudniano ewentualną obronę przed sądem wojskowym. To wszystko miało służyć ich upokorzeniu. Ostatecznie żaden z nich nie został osądzony, a generał Zagórski zniknął w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach. Generał Rozwadowski wyszedł z więzienia po rocznym pobycie, w następnych miesiącach zaczął chorować, leczył się między innymi, przebywając w swej willi w Jastrzębiej Górze. Mimo konsultacji z licznymi lekarzami, zmarł 18 października 1928 roku w Warszawie, a pochowany został na Cmentarzu Obrońców Lwowa – pośród swych żołnierzy. Po jego śmierci często pojawiała się pogłoska o rzekomym otruciu, sekcja zwłok nie została jednak przeprowadzona…

Spór Rozwadowskiego z Piłsudskim był głównym powodem, dla którego w okresie II Rzeczpospolitej nie powstała naukowa biografia pierwszego szefa sztabu i najwybitniejszego z polskich sztabowców XX wieku. Jego nazwisko wymazywano z opracowań dotyczących historii wojskowej i z podręczników szkolnych. Wiele jego zasług przypisywano innym dowódcom. Pomajowe władze II RP utrudniały wszelkie inicjatywy upamiętnienia Generała – nie zezwolono na przykład, by epitafium z jego podobizną wmurowane zostało w ścianę Kościoła Mariackiego w Krakowie. Przez lata trwały boje, aby nadać imię Generała jednej z ulic w mieście, które najwięcej mu zawdzięczało – we Lwowie. Stosowną uchwałę przeforsował dopiero 21 listopada 1938 roku, w 20. rocznicę odsieczy Lwowa, prezydent Stanisław Ostrowski. Warto wspomnieć, że Ostrowski, chcąc zneutralizować ewentualne protesty władz państwowych, musiał użyć wybiegu i tą samą decyzją nazwał inną lwowską ulicę imieniem urzędującego prezydenta Ignacego Mościckiego.

Cenzura obowiązująca w czasach PRL oraz brak dostępu do zbiorów archiwalnych spowodowały, że również po II wojnie światowej nie powstała pełna biografia gen. Rozwadowskiego. Postać generała wspominano jedynie na marginesie różnych opracowań (pojawił się jedynie biogram w „Polskim Słowniku Biograficznym”), natomiast o jego roli w wojnie polsko-bolszewickiej zaczęto głośniej mówić dopiero w końcu lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku.  

Obecnie, dzięki opracowaniom popularnym i naukowym, a także dzięki wyprodukowanemu przez TVP Historia filmowi dokumentalnemu w reżyserii Piotra Boruszkowskiego, pt. Zapomniany generał, a także sesji popularno-naukowej w Muzeum Niepodległości w Warszawie oraz wystawie poświęconej życiu i działalności Tadeusza Rozwadowskiego w Muzeum Uniwersytetu Opolskiego postać Generała stała się nieco bardziej znana. Jego nazwisko przywoływane jest również od czasu do czasu w debatach parlamentarnych. W 2015 roku twórcy portalu Historia.org.pl złożyli do Sejmu RP propozycję uznania roku 2016 (150. rocznica urodzin generała) – „Rokiem gen. Tadeusza Jordan Rozwadowskiego” – niestety bez powodzenia. Mimo to o Generale coraz częściej zaczęto mówić w polskim parlamencie. 19 maja 2016 roku, w 150. rocznicę urodzin generała, szersze oświadczenie w sprawie generała Rozwadowskiego złożył poseł Jan Wilk. O zasługach Generała wspominali także w ostatnich latach parlamentarzyści różnych opcji: senator Jan Rulewski, poseł Michał Stasiński oraz poseł Piotr Babinietz, który, w grudniu 2016, obiecał, że powróci do projektu specjalnej uchwały dotyczącej uczczenia generała Tadeusza Jordan Rozwadowskiego. Być może 2018 roku będzie szczęśliwszy pod tym względem, tym bardziej że będziemy obchodzić 100. rocznicę Niepodległości Polski, takąż rocznicę powołania odrodzonego Sztabu Generalnego Wojska Polskiego oraz 90. rocznicę śmierci Generała. Wiem także, iż w stolicy toczy się dyskusja dotyczącą ewentualnej lokalizacji pomnika gen. Rozwadowskiego.

Z drugiej strony, nazwisko pierwszego szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i organizatora polskich wojsk jest bardzo często pomijane podczas ważnych uroczystości państwowych m.in. przy okazji kolejnych obchodów Święta Niepodległości Polski. Dzieje się tak, mimo faktu, iż oficjalne uroczystości w Warszawie odbywają się pod Pomnikiem Nieznanego Żołnierza – w miejscu, gdzie niegdyś stał Pałac Saski, w którym od 1918 roku znajdował się Sztab Generalny Wojska Polskiego. W tym miejscu na przełomie października i listopada 1918 roku Rozwadowski wydawał pierwsze rozkazy dotyczące organizacji poszczególnych rodzajów broni Wojska Polskiego oraz różne inne akty wojskowe. Był On ponadto przewodniczącym komitetu organizacyjnego budowy Pomnika Nieznanego Żołnierza w Warszawie, o czym także rzadko się wspomina. Przykry jest również fakt, iż do dziś, mimo prawie 30 lat wolności, najprawdopodobniej nie ma w Polsce jednostki wojskowej, której patronem byłby jeden z najwybitniejszych polskich dowódców XX wieku – gen. broni Tadeusz Jordan Rozwadowski.  

Rozmawiał: Piotr Korczyński

autor zdjęć: Narodowe Archiwum Cyfrowe

dodaj komentarz

komentarze


Kaszubia dla lokalnej społeczności
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
Zmiany w wojskowym szpitalu w Żarach
Śmigłowce przyszłości dla NATO
Desant w Putlos
Together on the Front Line and Beyond
Outside the Box
Polscy piloci przetarli szlaki w USA
Jest projekt pomnika gen. broni Jordana-Rozwadowskiego
W Waszyngtonie upamiętniono sierż. Ollisa
Wojsko nadal na Horyzoncie
Przedsiębiorcy murem za SAFE
„Jaskółka” na Bałtyku
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
USA wyprowadziły wyprzedzający atak na Iran
Podwyżki dla żołnierzy wchodzą w życie
Marynarze generała Franciszka Kleeberga
Czas na oświadczenia majątkowe
Piekło „Pługa”
Focus of Every Move
Wojna USA i Izraela z Iranem. Walki powietrzne i incydenty na morzu
Dni Huty Pieniackiej były policzone
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
Polska sprzeda broń na kontynent afrykański
Przemyślany każdy ruch
W Sejmie o abolicji dla Polaków walczących w Ukrainie
METS po nowemu
Debiut ogniowy Borsuków
Koniec olimpijskich zmagań
Polsko-słowacka współpraca zbrojeniowa
Debiut skialpinizmu
Najwyższe odznaczenie dla Michaela Ollisa
W hołdzie żołnierzom wyklętym
Kierunek Rumunia
Przeprawy na Odrze
Sprintem do bobsleja
Są pierwsze działania po wyjściu Polski z konwencji ottawskiej
Tomczyk o SAFE: nie możemy stracić tej szansy
Inżynier Kościuszko ratuje Amerykę
Borsuki, ognia!
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Gala MMA coraz bliżej
Kosiniak-Kamysz: Priorytetem jest bezpieczeństwo
Morskie koło zamachowe
Wojskowe Schengen coraz bliżej
SAFE – pieniądze, które będą służyć Polsce
Polski sektor obronny za SAFE
Ośmioro żołnierzy-lekkoatletów na podium halowych MP
Bezszelestny napęd dla „Ratownika”
Oficer od drona
Czy polskie Pioruny „zestrzelą” amerykańskie Stingery?
Iran grozi „otwarciem wielkich bram ognia”
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Dolnośląscy terytorialsi niosą pomoc wrocławskiej lecznicy
Cios w serce reżimu
Wojsko wskazało priorytety
Polska i Norwegia razem dla bezpieczeństwa
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Zagrzmiały K9 Thunder
Oko na Bałtyk
Walka o pierwszą dziesiątkę

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO