Terytorialsi smak wojska poznają na weekendowych szkoleniach. Uczą się dyscypliny, strzelania czy udzielania pierwszej pomocy. Nabierają doświadczenia, dzięki któremu są idealnymi kandydatami do służby zawodowej. Tylko w 2025 roku 110 żołnierzy z 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej przeszło do zawodowej służby wojskowej – zarówno w WOT, jak i w wojskach operacyjnych.
W szeregu stoją ludzie, którzy już wiedzą, czym jest służba. Poczuli smak poligonu, znają ciężar plecaka, wiedzą, co to odpowiedzialność za kolegę z drużyny. Wiedzą, jak wygląda raport, jak przygotować się do kwalifikacji, jak rozmawiać z przełożonym. To nie są „świeżaki”, ale sprawdzeni kandydaci. Kiedy pada komenda „do kwalifikacji – wystąp”, oni wychodzą z szeregu pewnym krokiem. Nie dlatego, że próbują szczęścia, lecz dlatego, że od dawna wiedzieli, dokąd zmierzają.
W 2025 roku aż 110 żołnierzy z 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej przeszło do zawodowej służby wojskowej – zarówno w WOT, jak i w wojskach operacyjnych. Kolejnych 27 rozpoczęło karierę w innych formacjach mundurowych. Od początku działalności brygady 892 lubelskich terytorialsów wybrało zawodową drogę. To nie przypadek, ale trend.
Kpt. Marta Gaborek, rzecznik prasowa 2 LBOT, podkreśla, że właśnie terytorialna służba wojskowa daje możliwość świadomego wyboru dalszej drogi zawodowej. – WOT to formacja, do której wstępują głównie ochotnicy bez wcześniejszego doświadczenia wojskowego. Tutaj stawiają pierwsze kroki, zdobywają podstawową wiedzę, uczą się pracy w zespole i odpowiedzialności za powierzone zadania. Udział w szkoleniach rotacyjnych, ćwiczeniach poligonowych oraz kursach specjalistycznych nie tylko pozwala wielu terytorialsom odkryć w sobie pasję do wojskowości, lecz także otwiera przed nimi realne zawodowe możliwości dalszego rozwoju – zarówno w Wojsku Polskim, jak i w innych formacjach mundurowych – mówi kpt. Gaborek.
WOT jako poligon decyzji
Dla wielu z nich WOT był świadomym pierwszym krokiem do kariery w Wojsku Polskim. Terytorialna służba wojskowa (TSW) daje coś, czego nie oferuje żadna inna forma wejścia do armii: czas na sprawdzenie siebie bez palenia mostów w cywilu. Można studiować, pracować, prowadzić firmę i jednocześnie służyć. Uczyć się wojskowych standardów, poznawać strukturę armii, zobaczyć od środka, jak działają batalion, sztab, logistyka.
– W TSW każdy może spróbować, czy chce zostać zawodowym żołnierzem. To najlepszy start dla tych, którzy nie są tego pewni – przekonuje kpr. Mateusz Użyński, rocznik 1999. – Ale ja od początku miałem plan. Pod koniec liceum postanowiłem, że chcę związać swoją przyszłość z mundurem. Najpierw jednak studia, potem zawodowa służba – dodaje pewnie. Dołączył do 2 LBOT w 2020 roku, kiedy był na pierwszym roku studiów na kierunku bezpieczeństwo narodowe. – Dzięki temu mogłem połączyć teorię z praktyką. Uczyłem się o systemach bezpieczeństwa, a w jednostce widziałem, jak to działa naprawdę – wyjaśnia.
Etatowo trafił do plutonu dowodzenia 21 Batalionu Lekkiej Piechoty w Lublinie. Od początku swojej drogi budował kompetencje, aby osiągnąć konkretny cel. Ukończył wymagane kursy, zdobył uprawnienia do eksploatacji sieci, zrobił prawo jazdy kategorii C. Pełnił funkcję kancelisty w plutonie dowodzenia – stanowisko, które przez wiele osób jest niedoceniane, a w praktyce pozwala zrozumieć mechanikę działania jednostki. – Przebywałem z żołnierzami zawodowymi, obserwowałem ich pracę. Wiedziałem, że chcę być po tej stronie – zaznacza Mateusz.
Żołnierze TSW mają pierwszeństwo w naborach do zawodowej służby wojskowej. Ale nie jest ono prezentem, lecz efektem tego, że armia zna tych ludzi. Przyszły pracodawca – dowódca jednostki – wie, kogo bierze. Ma opinie służbowe, oceny z ćwiczeń, rekomendacje przełożonych. Wie, czy kandydat potrafi działać w zespole, jak reaguje na stres, czy wywiązuje się z obowiązków. – Z perspektywy przyszłych przełożonych jest to szczególnie istotne, ponieważ wielu z tych żołnierzy znamy od początku ich służby. Obserwujemy ich w realnych warunkach szkolenia i działań, widzimy ich rozwój, zaangażowanie, umiejętność współpracy i radzenia sobie z odpowiedzialnością. Dzięki temu nie wybieramy anonimowych kandydatów, lecz ludzi sprawdzonych w działaniu. Takich, którym w przyszłości będziemy mogli powierzyć zadania i innych żołnierzy – tłumaczy kpt. Gaborek. – Inaczej jest postrzegany ktoś, kto już zna wojskowe realia, niż ktoś, kto przychodzi bez doświadczenia – podkreśla Mateusz. On sam wielokrotnie brał udział w działaniach na granicy, ale uczestniczył też w akcji związanej ze zwalczaniem skutków powodzi na Dolnym Śląsku. To oświadczenia, które hartują charakter i uczą odpowiedzialności.
W 2024 roku zakwalifikował się na kurs podoficerski. Ukończył go z wyróżnieniem, jako najlepszy kursant. Objął stanowisko podoficera sztabowego w sekcji S-3. Angażował się w zadania plutonu dowodzenia, zdobywał doświadczenie zarówno w działaniach bieżących, jak i w pracy sztabowej. Od lutego 2026 roku pełni służbę zawodową jako dowódca drużyny w plutonie dowodzenia. – Duży wpływ na moje decyzje mieli ludzie z batalionu. Wiele osób pomagało mi, wskazywało drogę i podrzucało materiały do nauki – mówi dziś o realizowanym przez sześć lat planie kapral.
Od liceum wojskowego do sztabu
St. kpr. Agnieszka Kołosińska, rocznik 2001, swoją drogę do wojska zaczęła jeszcze w liceum o profilu wojskowym w Kraśniku. Jak podkreśla, istotny wpływ na jej decyzję o wstąpieniu do WOT-u mieli instruktorzy prowadzący zajęcia w szkole. Udział w obozach szkoleniowych organizowanych przez terytorialsów utwierdził ją w przekonaniu, że chce związać swoją przyszłość z mundurem. – Od kiedy pamiętam, planowałam podjęcie zawodowej służby wojskowej – wspomina Agnieszka.
Jeszcze przed maturą wzięła udział w szkoleniu podstawowym w ramach programu „Ferie z WOT” i dołączyła do 2 LBOT. Po szkoleniu podstawowym otrzymała przydział w 22 Batalionie Lekkiej Piechoty w Dęblinie na stanowisku celowniczego ręcznego granatnika przeciwpancernego RPG. Jak zaznacza, specyfika sekcji lekkiej piechoty umożliwia żołnierzom rozwijanie kompetencji wykraczających poza przydzielony etat. Dlatego korzystała z dostępnych kursów i szkoleń i rozwijała kwalifikacje medyczne. Po kolejnych szkoleniach objęła etat starszego ratownika. Po około półtora roku przeszła kwalifikację na kurs podoficerski SONDA. Jako kapral pełniła obowiązki dowódcy sekcji, a następnie podoficera sztabowego – najpierw w sekcji S-6 odpowiedzialnej za łączność, a dalej w S-9, zajmującej się współpracą cywilno-wojskową (CIMIC). Zaangażowanie i bardzo dobre opinie przełożonych zaowocowały propozycją objęcia stanowiska w sztabie brygady już na etacie zawodowym, w sekcji współpracy cywilno-wojskowej. Przeszła kwalifikacje. Od 2023 roku pełni zawodową służbę wojskową.
Dziś st. kpr. Kołosińska podkreśla, że służba w obszarze współpracy cywilno-wojskowej daje jej poczucie realnego wpływu na otaczającą ją rzeczywistość oraz możliwość dalszego, ukierunkowanego rozwoju. Jej historia pokazuje, że TSW pozwala nie tylko „posmakować” wojska, lecz także świadomie przygotować się do objęcia konkretnego stanowiska i budować portfolio doświadczeń.
Z OSP do rozpoznania skażeń
St. szer. Paweł Mirosław, rocznik 1984, dołączył do 2 LBOT w marcu 2021 roku. Nie miał wcześniej doświadczenia wojskowego. Na co dzień pracował zawodowo, ale od lat był strażakiem ochotnikiem w Ochotniczej Straży Pożarnej Miłocin-Czajki. – Wstępowałem do WOT-u, żeby urozmaicić sobie życie. Wprowadzić ciekawy element – przyznaje. – Dzięki instruktorom, których spotkałem, moje zamiłowanie do wojska się pogłębiało. I tak w pewnym momencie pojawiła się szansa przejścia do służby zawodowej – dodaje.
Po szkoleniu podstawowym trafił na stanowisko sapera w 212 kompanii lekkiej piechoty w Lublinie. Szybko się w niej odnalazł. Jego doświadczenie z OSP okazało się bezcenne w działaniach ratowniczych. Równolegle zaangażował się w działalność rekrutacyjną brygady. Przeprowadził przez proces formalny ponad 30 kandydatów do TSW. – Kolega wciągnął mnie do straży, a potem ja zrekrutowałem go do WOT-u. Razem z Mateuszem wchodzimy do pożarów i razem szkolimy się w wojsku – śmieje się.
Paweł był też organizatorem wspólnych szkoleń żołnierzy 212 klp z jednostkami OSP. Łączył dwa światy: cywilny i wojskowy. – Czułem się doceniany. Spodobało mi się na tyle, że postanowiłem zmienić swoje życie i na stałe związać z mundurem – mówi. W 2023 roku podjął decyzję o przejściu do zawodowej służby wojskowej, a w styczniu 2024 roku objął stanowisko kierowcy-zwiadowcy w 201 kompanii dowodzenia 2 LBOT, w grupie chemicznej sekcji rozpoznania skażeń. Dziś sam występuje w roli instruktora na szkoleniach. Od października 2025 roku pełni funkcję męża zaufania korpusu szeregowych. To osoba, która może w imieniu żołnierzy zgłaszać problemy bezpośrednio dowódcy brygady. – Czasem trzeba komuś pomóc przejść przez trudną sytuację – przyznaje.
15 stycznia minęły dwa lata, odkąd na stałe włożył mundur. Jaką radę ma dla tych, którzy wciąż się wahają? – Nie zastanawiać się. Warto! Jeśli ktoś ma taką myśl, niech próbuje swoich sił. Polecam służbę zawodową – przekonuje.
Historie Mateusza, Agnieszki i Pawła pokazują, że terytorialna służba wojskowa nie jest przystankiem, lecz świadomym wyborem drogi zawodowej. W szeregach WOT-u dojrzewają decyzje, które później przekładają się na konkretne wybory – poparte doświadczeniem, opiniami przełożonych i realnymi umiejętnościami. Dla jednych WOT to próba charakteru, dla innych trampolina do dalszej kariery, dla wszystkich – szkoła odpowiedzialności. Jak podkreśla rzecznik 2 LBOT, pozwala świadomie budować przyszłe kadry zawodowe na bazie oceny predyspozycji, a nie wyłącznie deklaracji. Dlatego właśnie coraz więcej terytorialsów nie musi już pytać, czy są gotowi. Oni to po prostu wiedzą.
autor zdjęć: 2 LBOT

komentarze