Zgromadzenie Ekspertów wybrało Mojtabę Chameneiego na nowego przywódcę Iranu, co spotkało się z natychmiastową groźbą ze strony USA i Izraela. Cały czas region zmaga się z krwawymi atakami odwetowymi Iranu, a ceny ropy naftowej szybują w górę. Mimo to Donald Trump zapowiada kontynuację operacji „Epicka Furia” aż do pełnego zniszczenia irańskiego programu nuklearnego.
Pożar po nalocie na skład ropy naftowej Shahran w zachodnim Teheranie.
Nowym najwyższym przywódcą Iranu został Mojtaba Chamenei, syn zabitego w amerykańsko-izraelskich nalotach ajatollaha Alego Chameneiego. Decyzję ogłosiło w niedzielę irańskie Zgromadzenie Ekspertów. Irańskie państwowe media poinformowały, że 88-osobowe zgromadzenie wybrało Mojtabę Chameneiego większością głosów.
Jednym z pierwszych polityków, którzy potwierdzili wynik głosowania, był Mohsen Hejdari – przedstawiciel prowincji Chuzestan w tym gremium. Jak podkreślił, decyzja była zgodna z wcześniejszymi wskazaniami zmarłego przywódcy Iranu. Ajatollah Ali Chamenei miał wielokrotnie mówić, że jego następca powinien być „nienawidzony przez wroga, a nie przez niego chwalony”.
Na wybór nowego przywódcy Iranu szybko zareagowały USA i Izrael. Prezydent USA Donald Trump powiedział w rozmowie z amerykańskimi mediami, że nowy najwyższy przywódca Iranu „nie przetrwa długo”, jeśli nie będzie miał poparcia Waszyngtonu. Z kolei władze Izraela zapowiedziały wcześniej, że niezależnie od tego, kto obejmie funkcję po Alim Chameneim, automatycznie stanie się potencjalnym celem izraelskich sił zbrojnych.
Departament zaleca ewakuację
W weekend siły USA i Izraela kontynuowały uderzenia na cele w Iranie. Według informacji wojskowych atakowano m.in. wyrzutnie rakiet balistycznych, systemy obrony przeciwlotniczej, ośrodki dowodzenia oraz infrastrukturę wspierającą program rakietowy i nuklearny. Izrael informował także o kolejnych nalotach na obiekty wojskowe w rejonie Teheranu oraz pozycje wspieranego przez Iran Hezbollahu w Libanie.
Iran odpowiedział na te działania serią ataków odwetowych. Jednym z najnowszych epizodów konfliktu był nocny (z niedzieli na poniedziałek) atak dronów na wyspę Sitra w Bahrajnie. Według władz tego kraju w wyniku uderzenia rannych zostało 32 cywilów. Cztery osoby znajdują się w stanie krytycznym, wśród nich dwoje dzieci. Najmłodsze z rannych ma zaledwie dwa lata, a dwóch chłopców w wieku siedmiu i ośmiu lat również znajduje się w ciężkim stanie. Uderzenie nastąpiło w pobliżu infrastruktury energetycznej i spowodowało poważne zniszczenia w zabudowie mieszkalnej. Wcześniej ministerstwo spraw wewnętrznych Bahrajnu informowało, że w wyniku ataku uszkodzonych zostało wiele domów w okolicy.
O kolejnych atakach na swoje terytorium informowały także Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Arabia Saudyjska. W związku z pogarszającą się sytuacją bezpieczeństwa Departament Stanu USA polecił większości pracowników amerykańskich placówek dyplomatycznych w Arabii Saudyjskiej opuszczenie kraju. Podobne decyzje podjęto wcześniej w Katarze, Jordanii, ZEA, Iraku i Pakistanie.
Turcja wzmacnia obecność wojskową
Równolegle eskalują walki w Libanie. Izraelskie siły zbrojne poinformowały o kolejnej fali uderzeń wymierzonych w infrastrukturę Hezbollahu w Bejrucie. Agencje informacyjne relacjonowały eksplozje oraz unoszące się nad południowymi przedmieściami miasta słupy dymu. Do starć doszło także na wschodzie Libanu, w pobliżu granicy z Syrią.
Według doniesień libańskich mediów izraelskie oddziały przeprowadziły tam desant ze śmigłowców. Bojownicy Hezbollahu ogłosili, że ich siły starły się z izraelskimi żołnierzami i walki w rejonie granicy nadal trwają. Libańskie ministerstwo zdrowia poinformowało, że tylko w niedzielnych izraelskich atakach na terytorium kraju zginęło co najmniej 100 osób, a kolejnych około 100 zostało rannych. Wśród ofiar śmiertelnych znalazł się również sanitariusz.
Na rozwój sytuacji reagują również państwa regionu. Turcja poinformowała w poniedziałek o wysłaniu na północny Cypr sześciu myśliwców F-16 oraz systemów obrony powietrznej. Według tureckiego ministerstwa obrony jest to element planu wzmacniania bezpieczeństwa Tureckiej Republiki Cypru Północnego w obliczu napięć na Bliskim Wschodzie.
W niedzielę amerykańskie Dowództwo Centralne poinformowało o śmierci kolejnych dwóch żołnierzy USA podczas operacji przeciwko Iranowi. Jeden z nich zmarł w wyniku ran odniesionych w irańskim ataku na amerykańskich żołnierzy w Arabii Saudyjskiej, drugi – członek Gwardii Narodowej – zmarł w Kuwejcie z przyczyn medycznych. Tym samym liczba poległych amerykańskich wojskowych w operacji „Epicka Furia” wzrosła do ośmiu.
Trump: ceny ropy spadną
Konflikt ma już także wymiar globalny. W reakcji na rosnące napięcia na Bliskim Wschodzie giełdy na całym świecie rozpoczęły tydzień gwałtownymi spadkami. Podrożała też ropa – jej ceny przekroczyły poziom 100 dolarów za baryłkę, po raz pierwszy od 2022 roku. Ropa WTI kosztowała rano ponad 103 dolary, a Brent ponad 107 dolarów. Wzrosty sięgały momentami nawet 30%. Analitycy wskazują, że inwestorzy obawiają się dalszej eskalacji konfliktu oraz możliwych ataków na infrastrukturę naftową państw Zatoki Perskiej. To właśnie ryzyko zakłóceń dostaw z regionu napędza obecny wzrost cen ropy.
Prezydent USA ocenił jednak, że nawet gwałtowny wzrost cen ropy jest „bardzo niską ceną za bezpieczeństwo”. W swoim wpisie w mediach społecznościowych podkreślił, że ceny energii spadną, gdy zniknie zagrożenie ze strony irańskiego programu nuklearnego. Amerykański przywódca zapowiedział również, że decyzja o zakończeniu wojny z Iranem zostanie podjęta wspólnie z premierem Izraela Binjaminem Netanjahu. Jak stwierdził, stanie się to w momencie, gdy obaj uznają, że cele operacji zostały osiągnięte.
autor zdjęć: Farhad Babaei / Laif / Forum

komentarze