Patrolowanie szlaków żeglugowych południowego Bałtyku i seria ćwiczeń związanych choćby z uzupełnianiem zapasów na morzu, strzelaniem z małokalibrowej artylerii czy poszukiwaniem min – tak właśnie upłynęły pierwsze tygodnie misji zespołu okrętów SNMCMG1. Od stycznia operuje on pod polskim dowództwem.
SNMCMG1 to zespół obrony przeciwminowej, jeden z czterech stałych zespołów okrętowych NATO. Operuje przede wszystkim na północy Europy. Od 8 stycznia dowodzi nim kmdr por. Kacper Sterne, oficer 8 Flotylli Obrony Wybrzeża. Wspiera go wielonarodowy sztab złożony jednak głównie z Polaków, który w dodatku został ulokowany na pokładzie polskiego okrętu ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki”. Wszyscy nasi marynarze tworzą kontyngent pod nazwą PKW „Czernicki 2026”.
Zespół ma za sobą pierwsze tygodnie misji. Jak zapewniają marynarze – pracowite. – W dużej części upłynęły nam one na patrolowaniu szlaków żeglugowych w ramach misji „Baltic Sentry”, ćwiczeniach podnoszących nasze zdolności, a także licznych wewnętrznych szkoleniach, których celem było zwiększenie interoperacyjności okrętów wchodzących w skład zespołu – informuje kmdr por. Sterne.
Załogi natowskich okrętów monitorowały ruch statków na Bałtyku, rozpoznając wśród nich jednostki potencjalnie przynależne do tak zwanej floty cieni. – Kiedy napotykaliśmy takie statki, w porozumieniu z Dowództwem CTF Baltic zgodnie z obowiązującą procedurą, kontaktowaliśmy się z nimi przez radio, dążąc do ustalenia ich prawidłowej nazwy, trasy rejsu oraz ładunku – opowiada kmdr ppor. Rafał Duszewski, członek sztabu, a zarazem zastępca dowódcy polskiego kontyngentu. Kapitanowie tych jednostek nierzadko kluczyli, zdarzało się, że ignorowali próby nawiązania kontaktu. Meldunki na temat sytuacji na morzu z pokładu „Czernickiego” wędrowały wprost do CTF-Baltic – nowego dowództwa NATO z siedzibą w Rostocku. To właśnie ono nadzoruje operację „Baltic Sentry”. Zbierane podczas misji dane są potem analizowane. Mogą stać się podstawą do obejmowania sankcjami kolejnych jednostek transportujących rosyjską ropę.
– W pierwszych tygodniach sporo czasu poświęciliśmy też na zgrywanie działania zespołu. Chodzi o doskonalenie i ujednolicanie procedur w zakresie łączności, obiegu meldunków oraz wspólnego manewrowania jednostek, tak aby zwiększyć ich interoperacyjność i skuteczność współdziałania – wyjaśnia kmdr ppor. Duszewski. Jednocześnie załogi trenowały procedury związane z uzupełnianiem zapasów na morzu. – ORP „Czernicki” to nie tylko platforma dowodzenia, lecz także jednostka logistyczna. W zbiornikach na pokładzie przewozi spore zasoby paliwa i wody, którymi w razie potrzeby może wspomóc mniejsze okręty – tłumaczy kpt. mar. Łukasz Koziarski, rzecznik SNMCMG1. Co więcej, może to zrobić bez stawania na kotwicy.
Okręt, który potrzebuje paliwa, ustawia się za rufą „Czernickiego” i zaczyna iść jego kursem. Następnie przewód paliwowy jest przekazywany na mniejszą jednostkę i podłączany. Kiedy wszystko jest już gotowe, marynarze z „Czernickiego” odkręcają zawory i przewodem zaczyna płynąć paliwo. Cała procedura jest określana angielskim zwrotem RAS (Replenishment at Sea). Na morzu „Czernicki” współpracował z niemieckim niszczycielem min FGS „Fulda”. Załogi tych dwóch jednostek trenowały też przekazywanie tzw. materiałów lekkich burta w burtę. Wówczas jednostki zrównują się ze sobą, idą tym samym kursem, a pomiędzy pokładami przerzucane są cumy, do których można podczepić zasobnik, na przykład z dokumentami.
Tymczasem zespół ćwiczył nie tylko na wodach międzynarodowych, lecz również na poligonie w pobliżu brzegów Danii. Tam z pokładu „Czernickiego” zostały przeprowadzone strzelania z małokalibrowej artylerii okrętowej. Celem były rozstawione na morzu tarcze. Broń tego typu służy do ochrony okrętu przed zagrożeniami asymetrycznymi, na przykład ze strony napastników, którzy używają szybkich łodzi motorowych. Na duńskim poligonie marynarze prowadzili też poszukiwania ćwiczebnych min.
Na misję zespół wyruszył z portu w Rydze. Potem zawinął do Kilonii, a dziś opuścił Kopenhagę. W każdym z tych portów zaplanowane zostały spotkania z przedstawicielami lokalnych władz wojskowych i cywilnych czy też przedstawicielami korpusów dyplomatycznych innych państw. – Misje zawsze mają wymiar dyplomatyczny. Okręty prezentują flagę NATO i manifestują obecność Sojuszu. Pokazują, że jest zjednoczony i gotowy do działania – tłumaczy kpt. mar. Koziarski. A kmdr por. Sterne podsumowuje: – Pierwsze tygodnie naszych działań oceniam pozytywnie. Misję rozpoczęliśmy bez większych problemów. Teraz czekają nas jednak większe wyzwania. Do zespołu dołączają kolejne okręty, w tym ostatnio holenderski HNLMS „Schiedam”. Utrzymanie wysokiej gotowości do działań wymaga wielu treningów i powtarzania procedur. Już niebawem weźmiemy udział w pierwszych dużych ćwiczeniach, które na pewno będą kluczowym sprawdzianem naszego sztabu w realizacji zadań w strukturach międzynarodowych.
SNMCMG1 pod polskim dowództwem będzie operował do końca czerwca.
autor zdjęć: Marynarka Wojenna RP

komentarze