W przyszłym roku dobrowolną zasadniczą służbę wojskową będzie mogło przejść 39 tys. ochotników, a 200 tys. rezerwistów zostanie powołanych na ćwiczenia. Tak zakłada projekt rozporządzenia określający limity powołań do służby czynnej w 2026 roku. Szacunkowe koszty związane z powołaniami mogą wynieść niemal 6,5 mld złotych.
Przygotowany w Ministerstwie Obrony Narodowej, a przedłożony przez Radę Ministrów projekt rozporządzenia określa maksymalną liczbę osób, które w 2026 roku będą mogły zostać powołane do czynnej służby wojskowej. Obejmuje ona służbę zawodową, dobrowolną zasadniczą, terytorialną, a także w rezerwie aktywnej w dniach tej służby oraz w pasywnej – w czasie odbywania ćwiczeń wojskowych. W praktyce czynną służbę wojskową pełnią te osoby, które w danym momencie faktycznie wykonują obowiązki w Siłach Zbrojnych RP. Jak zakłada projekt, do tych wszystkich form służby w armii będzie mogło w 2026 roku zostać powołanych maksymalnie 301 200 osób. Dokument dotyczy jednak konkretnych grup.
– Będziemy powoływać kandydatów na żołnierzy zawodowych, ale największe limity przeznaczone są na szkolenie rezerw. Chcemy przeszkolić tych żołnierzy, którzy już mają nadane przydziały mobilizacyjne oraz osoby z pasywnej rezerwy. Będą powoływani również ci, którzy nie są żołnierzami rezerwy, ale zostali do niej przeniesieni np. w drodze kwalifikacji wojskowej i wobec których planuje się nadanie przydziałów mobilizacyjnych – wyjaśnia płk Marek Pietrzak, rzecznik Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. I dodaje, że chodzi także o żołnierzy pasywnej rezerwy, którzy są zainteresowani pełnieniem służby w rezerwie aktywnej.
Jakie limity?
Spośród wszystkich kategorii służby wojskowej, jedynie limit dotyczący ćwiczeń wojskowych pasywnej rezerwy pozostanie na takim samym jak w 2025 roku poziomie 200 tys. Żołnierze rezerwy pasywnej (osoby, które mają uregulowany stosunek do służby wojskowej i nie ukończyły 55. roku życia albo 63 lat w przypadku osób ze stopniem podoficerskim lub oficerskim) będą mogli trafić na ćwiczenia, ale też na szkolenia w ramach kursów podoficerów i oficerów rezerwy. Te ostatnie będą organizowane m.in. dla osób przewidzianych do wyznaczenia na stanowiska w strukturach wojennych, na których wymagane są wyższe od obecnie posiadanych przez rezerwistę kwalifikacje wojskowe.
Powołania czekają też maksymalnie 8,7 tys. żołnierzy aktywnej rezerwy. Wezwani będą pełnić służbę na podstawie powołania na czas nieokreślony w czasie wolnym od pracy oraz jednorazowo przez 14 dni. Do wojska będą też mogli trafić w inne dni, w zależności od potrzeb sił zbrojnych, po uzgodnieniu lub na swój wniosek, oraz wtedy, gdy zostaną wezwani w trybie natychmiastowego stawiennictwa.
W 2026 roku dobrowolną zasadniczą służbę wojskową będzie mogło odbyć maksymalnie 39 tys. osób. O powołanie będą się mogły ubiegać osoby pełnoletnie, niezależnie od posiadanych kwalifikacji i wykształcenia, niemające jak dotąd żadnych doświadczeń wojskowych. Powołania będą się odbywać w trybie ochotniczym. Limit DZSW obejmie też 4 tys. powołań do służby dobrowolnej pełnionej w ramach kształcenia. Chodzi tu m.in. o ochotników odbywających kursy podoficerskie czy oficerskie, a także podchorążych I roczników studiów w akademiach wojskowych.
Zgodnie z projektem do czynnej służby wojskowej pełnionej w ramach zawodowej służby MON zamierza powołać do 13,5 tys. osób. Poza cywilami kończącymi np. kursy oficerskie czy podoficerskie, limit ten uwzględnia także podchorążych akademii wojskowych, którzy od II roku studiów stają się żołnierzami zawodowymi. Limit dla terytorialsów ma wynieść 40 tys. Liczba ta obejmie nowych ochotników, którzy w przyszłym roku wstąpią do WOT-u, ale też służących już terytorialsów, którzy stawiając się do służby rotacyjnej w jednostce, stają się żołnierzami służby czynnej.
Jak zaznaczono w projekcie, przedstawione limity są górnym progiem możliwych powołań. – Oznacza to, że faktyczna liczba powołanych osób może być niższa niż maksymalne limity, jednak nie może ich przekroczyć – uzasadniają przedstawiciele MON-u.
Ile to będzie kosztować?
Całkowite koszty związane z powołaniami resort obrony oszacował na blisko 6,5 mld zł. W kwocie tej będą się mieścić wydatki m.in. na wynagrodzenia, składki na ubezpieczenia społeczne czy koszty utrzymania podczas szkoleń. W zależności od rodzaju służby MON wyda pieniądze także np. na zasiłki na zagospodarowanie, gratyfikacje urlopowe, równoważniki mundurowe i świadczenia mieszkaniowe.
Najwięcej, bo ponad 2,5 mld zł, pochłonie dobrowolna zasadnicza służba wojskowa. Niemal 1,76 mld zł wyniosą koszty związane z powołaniami do służby zawodowej, a 1,35 mld złotych wydatki na powołania terytorialsów. Koszty związane z powołaniem 200 tys. rezerwistów na ćwiczenia wojskowe wyniosą do 520 tys. złotych, natomiast wydatki na żołnierzy aktywnej rezerwy nie przekroczą 290,5 tys. złotych.
Warto dodać, że zgodnie z przepisami podatkowymi, żołnierze zawodowi do ukończenia 26. roku życia zwolnieni są z podatku do kwoty 85 528 zł, a świadczenia osób otrzymywane z tytułu odbywania służby innej niż zawodowa, z wyjątkiem wynagrodzeń dobrowolsów, są wolne od podatku dochodowego.
Projekt znajduje się w fazie uzgodnień resortowych.
autor zdjęć: 18 DZ

komentarze