moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Komuniści na tropie Pileckiego

Działanie aparatu terroru, represje stosowane wobec przeciwników systemu, zmiany w życiu gospodarczym. Tego rodzaju informacje były niezwykle cenne dla II Korpusu Polskiego i bardzo groźne dla nowej władzy. Dlatego komuniści zrobili wszystko, by wytropić organizatora konspiracyjnej siatki wywiadowczej – płk. Witolda Pileckiego. Udało im się to 8 maja 1947 roku.

Ława oskarżonych w procesie pokazowym Witolda Pileckiego (marzec 1948). Pierwszy rząd od lewej: Witold Pilecki, Maria Szelągowska, Tadeusz Płużański, Maksymilian Kaucki i Makary Sieradzki. Drugi rząd: Ryszard Jamontt-Krzywicki, Witold Różycki i Jerzy Nowakowski. Fot. Wikipedia

Przyszli wieczorem 6 maja – pięciu mężczyzn w cywilnych ubraniach. Ten, który nimi dowodził, mówił z wyraźnym rosyjskim akcentem. Wyjaśnił, że są funkcjonariuszami Komendy Głównej MO i mają rozkaz, by zająć mieszkanie. Makary Sieradzki, ppor. AK, wiedział, że jest źle. Bardzo źle. Rok temu odnowił kontakty z antykomunistycznym podziemiem. Przystąpił do tzw. grupy Pileckiego i z pomocą żony gromadził informacje na temat ingerencji nowych władz w system nauczania. Zorganizował też u siebie lokal kontaktowy. Przez mieszkanie Sieradzkich przewijali się najważniejsi członkowie organizacji. Teraz ubecy zamienili je w pułapkę.

O tym, co stało się później, wiemy z dziennika 14-letniego syna Sieradzkich, Ignacego. Funkcjonariusze skonfiskowali klucze, przeprowadzili drobiazgową rewizję, a potem na zmianę czuwali, czekając na dzwonek do drzwi. „8 maja po południu przyszedł pewien pan, o którego, o ile wiem, im chodziło. Zatrzymali go i od razu wywieźli” – zanotował Ignacy. Tak właśnie w ręce ubeków wpadł płk Witold Pilecki, wówczas w stopniu rotmistrza.

Informacja ponad wszystko

Choć Pilecki w chwili aresztowania miał tylko 46 lat, jego życiorysem śmiało można by obdzielić kilka osób. Na świat przyszedł w ziemiańskiej rodzinie, dorastał na Wileńszczyźnie. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, we wrześniu 1939 roku walczył przeciwko Niemcom, po wrześniowej klęsce zaś zaangażował się w konspirację. Współtworzył organizację o nazwie Tajna Armia Polska, która wkrótce stała się częścią Związku Walki Zbrojnej. Aby udokumentować realia panujące w niemieckich obozach koncentracyjnych, Pilecki pozwolił się schwytać podczas łapanki na ulicach Warszawy i wywieźć do Auschwitz. Za drutami spędził niemal trzy lata. Gromadził tam dane wywiadowcze i budował ruch oporu. Pod koniec kwietnia 1943 roku, wobec groźby dekonspiracji, podjął decyzję o ucieczce. Potem działał w Armii Krajowej, walczył w powstaniu warszawskim, wreszcie los rzucił go do Włoch, gdzie dołączył do 2 Korpusu Polskiego. Jesienią 1945 roku na rozkaz gen. Władysława Andersa wrócił do Polski. Miał zorganizować konspiracyjną siatkę, która będzie zbierała informacje na temat sytuacji wewnętrznej w Polsce. – Kraj po wojnie znalazł się pod okupacją sowiecką. Kanały informacyjne, z których korzystał choćby 2 Korpus, ale też rząd na uchodźstwie, stopniowo wysychały. A Pilecki okazał się człowiekiem na wagę złota – przyznaje dr Tomasz Łabuszewski, dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie.

Pilecki, wykorzystując dawne kontakty, szybko zbudował sprawnie działającą siatkę konspiracyjną. – Gromadził informacje dotyczące m.in. partii politycznych, gospodarki, organizacji i działalności Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego czy komunistycznych represji. Pozyskiwał fotokopie cennych, nierzadko tajnych dokumentów, które za pośrednictwem kurierów wędrowały na Zachód – wyjaśnia historyk. Kiedy rozpoczynał działalność, niepodległościowe podziemie było w Polsce jeszcze bardzo silne. Nowa władza, która mogła liczyć na wsparcie NKWD i Armii Czerwonej, szybko jednak krzepła. Przeciwnicy systemu byli coraz bardziej zagrożeni. Jeszcze w 1946 roku gen. Anders nakazał Pileckiemu przerwać działalność i wrócić na Zachód. Ten jednak postanowił w Polsce zostać. Czuł się odpowiedzialny za tych, którzy mu zaufali. Nie zdecydował się również – mimo wahań – ujawnić podczas ogłoszonej przez komunistów amnestii. Jej termin upływał 25 kwietnia 1947 roku. Niespełna dwa tygodnie później Pilecki był już w rękach Urzędu Bezpieczeństwa.

Agenci w akcji

W jaki sposób służby wpadły na jego trop? – Tutaj skazani jesteśmy na hipotezy. Dokumenty, które mogłyby rzucić na tę sprawę więcej światła, zostały zniszczone, a kluczowi świadkowie celowo przez komunistyczny resort bezpieczeństwa usunięci. Według mnie grupa Pileckiego najpewniej została rozbita w efekcie skomplikowanej gry operacyjnej, którą MBP prowadziło najpierw przeciwko komendzie Obszaru Centralnego, a następnie III Zarządowi Głównemu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość – zaznacza dr Łabuszewski. W skrócie: bezpieka posiadała w szeregach konspiracji dwóch cennych agentów – Stanisława Leszka Kuchcińskiego, członka wywiadu Obszaru Centralnego WiN, oraz Kazimierza Czarnockiego, drugiego zastępcę prezesa III Zarządu WiN. Pierwszy z nich rychło zbliżył się także do grupy Pileckiego. – Kuchciński znał się dobrze ze współpracownikiem Pileckiego, Tadeuszem Płużańskim. Jeszcze w czasie okupacji działali wspólnie w Tajnej Armii Polskiej – wyjaśnia historyk. Po tym jak III Zarząd WiN został rozbity, a jego członkowie wylądowali na ławie oskarżonych, agenci skupili swoją aktywność właśnie na Pileckim i jego ludziach. – Każdy z nich był pilnie obserwowany. Kiedy bezpieka zgromadziła dostatecznie dużą ilość materiałów, rozpoczęły się aresztowania – podkreśla dr Łabuszewski.

Pilecki został poddany brutalnemu śledztwu. W areszcie był bity pięściami, nogą od krzesła, sadzany na odwróconym stołku, pozbawiany snu. Podczas jednego z widzeń wyznał żonie: „Mnie tutaj wykończyli. Oświęcim przy tym to była igraszka...”.

3 marca 1948 roku Pilecki zasiadł na ławie oskarżonych. Proces przybrał formę starannie zaplanowanego spektaklu. Salą sądową do ostatniego miejsca wypełnili wyselekcjonowani widzowie i dziennikarze. Prokurator zarzucił Pileckiemu, że ten nielegalnie przekroczył granicę, posiadał niezarejestrowaną broń i wbrew prawu nie zgłosił się do Rejonowej Komendy Uzupełnień. Przede wszystkim jednak oskarżył go o szpiegostwo i przygotowywanie zamachu na dygnitarzy MBP. Oficer AK do trzech pierwszych zarzutów się przyznał, pozostałe zdecydowanie odrzucił. Tłumaczył, że trudnił się wyłącznie zbieraniem informacji, i to nie na zlecenie obcego wywiadu, lecz 2 Korpusu Wojska Polskiego. – Nie byłem rezydentem, lecz polskim oficerem – podkreślał. Na skuteczną obronę nie miał szans. W tego typu procesach wyroki nie zapadały na sali sądowej, lecz w politycznych gabinetach. 15 marca 1948 roku Pilecki został skazany na karę śmierci. Nieco ponad dwa miesiące później, w piwnicy więzienia na warszawskim Mokotowie, kat strzelił mu w tył głowy. Ciało płk. Pileckiego spoczęło w bezimiennym grobie, najpewniej na tzw. Łączce. Do dziś jego szczątki nie zostały jednak odnalezione.

– Pilecki oraz jego współpracownicy podjęli ogromne ryzyko. Dziś już wiemy, że w ówczesnych realiach żadną miarą nie mogło ono jednak doprowadzić do pożądanych przez nich efektów. Świat zgodził się na to, by Polska znalazła się w sowieckiej strefie wpływów, zaakceptował nowe rządy. I choć brzmi to brutalnie, żaden, nawet najbardziej heroiczny wysiłek nie mógł tego zmienić – podsumowuje dr Łabuszewski.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze


Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Oko na Bałtyk
Polscy żołnierze dobrze zorientowani
Koniec olimpijskich zmagań
Gala MMA coraz bliżej
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Marynarze generała Franciszka Kleeberga
Stalinowski wyrok śmierci na tysiącach Polaków
Dron odkryty w kopalni. Na miejscu działają służby
„Delty” w komplecie
Nasz jedyny
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Buzdygany – nagradzamy najlepszych
Ośmioro żołnierzy-lekkoatletów na podium halowych MP
Nowa ścieżka finansowania
ORP „Wodnik” zimową porą
Prezydenckie weto dla SAFE
Strzelnice wojskowe: reaktywacja
Polska i Szwecja dla bezpiecznego na Bałtyku
Konflikt na Bliskim Wschodzie przybiera na sile
Iran grozi „otwarciem wielkich bram ognia”
Trwa ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu
Premier: będziemy realizować SAFE mimo weta
Wojskowi w akcji po tragedii w DPS-ie
Polska będzie zbrojna!
Północnica, czyli nocne szkolenie terytorialsów
Zacięta walka o medale pod siatką
Pentagon nad Wisłą? MON ma inny pomysł.
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
Nowa linia kolejowa w Małopolsce
Przecieranie szlaków
Cyberatak na szpital. Do akcji ruszyli terytorialsi
Nowe brygady i inwestycje WP
Łask z amerykańską akredytacją
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Nowe zdolności podniebnego strażnika
Drony w akcji: operatorzy z 17 BZ pokazali swoje możliwości
Zagrzmiały K9 Thunder
Wielonarodowy Korpus Północno-Wschodni przeszedł certyfikację
Krok przed wrogiem
Polska w NATO: od aspiranta do filaru wschodniej flanki
Opowieść o partnerstwie wojskowym Polski i USA
System San z koreańskimi elementami
Nie ma nudy
Tankowanie w przestworzach
SAFE kością niezgody
Wojsko ewakuuje Polaków z Bliskiego Wschodu
Nie pozwala spocząć na laurach
Siła współpracy
Wojna USA i Izraela z Iranem. Walki powietrzne i incydenty na morzu
Nie stracić głowy w razie zagrożenia
Piekło „Pługa”
Miliard złotych na bezpieczeństwo Małopolski
Szlify pod lodem
Saperzy z dronami
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
Bezpieczeństwo to priorytet
New Line of Financing
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
W Waszyngtonie upamiętniono sierż. Ollisa
Together on the Front Line and Beyond
Nowe Abramsy do szkolenia
Rośki i Borsuki kuszą SAFE-m
PFM bez tajemnic
Polska i Szwecja razem dla bezpieczeństwa
Kosiniak-Kamysz: Priorytetem jest bezpieczeństwo
Lekowa tarcza państwa

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO