moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Artyleria konna nie wie, co to „niemożliwe”

„Nie trzymaj się regulaminu jak pijany płotu” – nakazywał car Piotr I już na pierwszej stronie wydawanych w armii carskiej instrukcji. Ten absolutny władca wiedział bowiem, że przed żołnierzem stają czasami zadania niemożliwe do rozwiązania w ramach obowiązujących regulaminów. W wojennej praktyce instynkt żołnierski - nawet bez znajomości sentencji cara - pozwalał oficerom „twórczo” podchodzić do kwestii regulaminu.



Czołem stroskana rodzinko!

Do lat 50. XX wieku artyleria korzystała z ciągu konnego. W II RP jej pułki czy dywizjony dzieliły się na artylerię lekką, ciężką i konną. Odróżniały je kalibry dział, zadania oraz sposób przemieszczania obsług. W artylerii lekkiej żołnierze obsługi działa jechali na przodkach i jaszczach oraz na koniach w zaprzęgach. Przodek był pojazdem jednoosiowym, służącym do holowania dział. To do niego zaprzęgane były konie, a doczepiane było działo albo jaszcz. Z kolei jaszcz to również jednoosiowy pojazd służący do przewozu amunicji artyleryjskiej. Obsługi w artylerii ciężkiej szły pieszo za działem. Wyglądało to trochę jak kondukt za trumną, co było powodem prześmiewczych okrzyków ze strony innych artylerzystów: „Czołem, stroskana rodzinko!”. Z kolei obsługa działa artylerii konnej poruszała się konno. Ogółem w działonie artylerii konnej było 19 koni – 12 w dwóch zaprzęgach (do działa i do jaszcza) oraz siedem koni dla obsługi.

Artyleria konna

Artyleria konna służyła do wsparcia kawalerii w walce. Cechowała ją duża manewrowość sprzętem. Bateria artylerii konnej zajeżdżała w pełnym galopie na odkryte stanowisko ogniowe, skąd po odprzodkowaniu prowadziła ogień na wprost, na dystansie do trzech kilometrów – jest to średnia odległość do linii horyzontu w terenie równinnym. Mistrzem w takim użyciu baterii artylerii konnej był Józef Bem, którego szarża artyleryjska pod Ostrołęką była punktem odniesienia dla artylerzystów konnych wiek później, podczas wojny polsko-sowieckiej, która miała dla nich, podobnie jak dla całej kawalerii, wybitnie manewrowy charakter.

Dla artylerzystów, w tym konnych, podobnie jak dla żołnierzy innych korpusów osobowych, wojna składała się z rozwiązywania zadań ogniowych i zadań taktycznych. Z rozwiązywaniem zadań ogniowych zwykle nie było problemów. Inaczej z zadaniami taktycznymi. Regulaminy walki zawierały zwykle ogólne zasady postępowania czy wskazówki. Reszta zależała od decyzji dowódcy.

Zmęczony jak koń po westernie

U schyłku wojny polsko-sowieckiej główna siła pociągowa i transportowa, czyli konie, była już tak zmęczona i wyczerpana marszami czy szarżami, że ostatnie zagony kawalerii wykonywano w zasadzie stępem, a szarżę kłusem. Tak właśnie było podczas ostatniego w tamtej wojnie zagonu Korpusu Jazdy płk. Juliusza Rómmla na Korosteń. Jest coś na rzeczy we współczesnym powiedzeniu: „Zmęczony jak koń po westernie”.

Zagony w bitwie nad Niemnem

Zagon na Korosteń był najbardziej znany, ale nie był jedyny. Podczas bitwy nad Niemnem, na północnym odcinku frontu, podczas pościgu za uchodzącymi bolszewikami, zaplanowano i przeprowadzono mniejszymi siłami kilka zagonów na tyły wojsk sowieckich. Zagonem kawalerii zajęto Suwalszczyznę, wypierając z niej wojska litewskie. Następny zagon grupy kawalerii płk. Adama Nieniewskiego, na Lidę, trwający od 22 do 29 września 1920 roku, na głębokie tyły przeciwnika, miał – w połączeniu z czołowym natarciem 2 i 4 Armii na Grodno i Niemen – doprowadzić do zawalenia się obrony sowieckiej nad Niemnem. Kawaleria miała uchwycić most na rzece Niemen, przejść na drugą stronę i przerwać połączenia kolejowe Grodno-Wilno, Lida-Wilno i Lida-Mołodeczno. Ostatnim zadaniem było przecięcie dróg odwrotu cofającym się wojskom sowieckim. Jednak ze względu na szczupłość sił kawaleria nie mogła wykonać tego zadania.

Zagon na Stołpce i Kojdanów

Kolejnym zadaniem, mimo przemęczenia oddziałów, był zagon na Stołpce i Kojdanów. Wymusił go Naczelny Wódz, Józef Piłsudski, który nagle pojawił się w Lidzie bez eskorty, tylko ze swoim kierowcą i adiutantem. Utworzył wtedy grupę pościgową „Mir” w składzie: grupa kawalerii płk. Nieniewskiego, II Brygada Jazdy, 1 Dywizja Piechoty Legionów i 1 Dywizja Litewsko-Białoruska. Całością dowodził płk Stefan Dąb-Biernacki. Jako pierwsza 30 września ruszyła forsownym marszem pościgowym grupa kawalerii. Przeszła Niemen wpław, przeciągając linami działa artylerii konnej po dnie rzeki. Potem, po kilkugodzinnym odpoczynku, ruszyła dalej.

Zadanie nie do rozwiązania

I tu zaczęły się problemy baterii artylerii konnej. Była to 3 Bateria 2 Dywizjonu, sformowana 10 lipca 1920 roku. Młode wojsko i takiż dowódca, por. Janusz Cybulski. Jej konie były wyczerpane forsownymi marszami podczas wspomnianego zagonu na Lidę. Nie miały sił ciągnąć dział po piaszczystych polnych drogach lub bagnistych łąkach. Jednak taką prawdziwą i nie do pokonania przeszkodą były lasy. Kawaleria doskonale sobie w nich radziła, korzystając z duktów leśnych. Niestety, ówczesne dukty miały wyżłobione koleiny na szerokość rozstawu kół chłopskich furmanek i były za wąskie dla armat. Koła dział ciągle zaczepiały o przydrożne krzaki czy wystające pniaki i korzenie, które trzeba było wyrąbywać, aby umożliwić dalszy marsz. W efekcie artyleria pozostała daleko w tyle wspieranej przez siebie kawalerii. A jazda nie miała ani artylerii, ani nie mogła liczyć na jej wsparcie ogniowe. Jak w tej sytuacji nie opóźnić marszu kawalerii i zapewnić jej wsparcie ogniem? Zadanie w zasadzie nie do rozwiązania. Por. Cybulski znalazł jednak sposób, którego próżno szukać w regulaminach czy instrukcjach. Pozostawił przy działach tylko kilku kanonierów do ich osłony. Z obsług dział sformował specjalny szwadron, który poszedł z 16 Pułkiem Ułanów w straży przedniej. W efekcie osiągnięto manewrowość obsług taką samą, jaką miała kawaleria. Po przejściu lasów, pod Okołowiczami, szwadron artylerzystów konnych, widząc pierwszą baterię przeciwnika, jaką napotkał, ruszył do szarży i zdobył ją. Potem obrócił zdobyte działa o 30-00 (dla czytelników spoza artylerii – o 1800) i obłożył ogniem uchodzących bolszewików. Oczywiście używając do tego zbożnego celu zdobycznej amunicji. Tym sposobem artylerzyści konni zapewnili i wymaganą manewrowość, i wymagane wsparcie ogniowe.

Zatarte w pamięci

Pomimo dość oryginalnego sposobu rozwiązania tego zadania taktycznego, było to wydarzenie, którego szczegóły zatarły się w pamięci uczestników walk. W pięknie wydanej w 1938 roku „Księdze Jazdy Polskiej” jako miejsce zdobycia baterii podczas zagonu na Lidę wskazano Raduń, a jej przynależność na litewską. Podczas tamtego zagonu przeciwnikami byli Litwini i bolszewicy. Z kolei w „Zarysie historii wojennej 2-go dywizjonu artylerii konnej” miejscem szarży był Raduk. A 16 pułk ułanów w swoim „Zarysie historii wojennej…” przypisał sobie zasługę zdobycia baterii. Docenić należy wysiłek gen. Tadeusza Machalskiego, który w wydanym w 1969 roku na emigracji opracowaniu pt. „Ostatnia epopeja. Kawaleria polska w wojnie z bolszewikami w 1920 roku” zweryfikował i przypomniał to niecodzienne rozwiązanie.

ppłk Andrzej Łydka z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, pasjonat historii

dodaj komentarz

komentarze

~tosiek
1532631300
Mam wielką prośbę. Czy ktoś może doradzić, czy jest możliwe znalezienie jakielkowiek informacji o szeregowym żołnierzu kampani wschodniej Piłsudskiego, moim dziadku? Wiem, że służył w artylerii konnej i przeszedł (raczej przejechał z działonem) cały szlak bojowy. Jego nazwisko to Franciszek Staśko. Czy zachowały sie jakieś spisy żołnierzy?
04-5B-BD-3F
~Piotrek
1493147640
Trochę więcej tych koni było :) Działon artylerii konnej to 25 koni i 19 żołnierzy.
0A-8B-A2-95

Mocne wsparcie dla Homara-K
Mural na 65-lecie komandosów
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
„Horyzont” przedłużony
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Komisja Obrony pozytywnie o budżecie na 2027
Gorący lipiec PKW Łotwa
MON zmienia system gotowości obronnej
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Flanka pod strażą
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Nocny ogień na Łotwie
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Wsparcie z morza
Ratunek pod ogniem
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
W powietrzu, na wodzie i lądzie: studenckie drony walczą o nagrodę szefa MON-u
Ukraina kontra odrzutowe drony
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Rusza mały przegląd strategiczny
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Lotnicze „drzwi” transportowe
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Wojna o dane
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Uniewinniony za strzał na granicy
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Bombowiec na dnie Bałtyku
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Wojna na satelitarnym łączu
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Kormoran in the West
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Morscy lotnicy w akcji
Rowerowe upamiętnienie poległych
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Artylerzyści z Wielbarku
Dwie dekady na polskim niebie
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Serce Rosomaka
Uratowali życie koledze z NATO
Miliardy z SAFE dla polskich firm zbrojeniowych
Nowa dostawa Homarów do Czarnej Dywizji
Drużyna Invictusa na starcie
Wirtualna wojna na AWL-u
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Constans historii
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Ares kontra drony
Wsparcie z powietrza
„Zdrzałka” na pustyni
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Abordaż z polskim wsparciem
Bursztynowa Dywizja obroniła prymat w boksie
Cywilne drony na służbie
Drugie rozdanie SAFE
Syreny wyją. Co robić?
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Aplikacja wspomoże zdrowie psychiczne żołnierzy
Więcej szwedzkich granatników w wojsku
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Musimy powstrzymać agresora
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO