Przesuwała granice możliwości, bijąc rekord za rekordem. Zdobyła olimpijskie złoto, trzykrotnie tytuł mistrzyni świata i uznanie kibiców na całym globie. W Krakowie podczas Pucharu Świata we wspinaczce na czas st. kpr. Aleksandra Mirosław, najwybitniejsza zawodniczka w historii tej dyscypliny, ostatni raz wystąpi przed polskimi kibicami. Podkreśla, że karierę kończy na swoich zasadach.
– Ola zawsze mówiła, że rekord świata i medal olimpijski ma stale z tyłu głowy. Nawet wtedy, gdy wspinaczka nie była jeszcze dyscypliną olimpijską, ona po prostu chciała być najlepsza. Dziś wszystkie te cele ma już za sobą – mówi Michał Ginszt, wieloletni prezes Klubu Wspinaczkowego Kotłownia w Lublinie, który Aleksandrę Mirosław zna od początku jej sportowej drogi. – Od pierwszych treningów aż do miejsca, w którym jest dzisiaj. Zaczynaliśmy razem w klubie, razem trenowaliśmy. W tym sporcie osiągnęła właściwie wszystko – biła rekordy świata, zdobyła złoty medal olimpijski, wygrywała mistrzostwa i Puchary Świata. Dlatego myślę, że decyzja o zakończeniu kariery jest w pełni świadoma – dodaje Ginszt i zaznacza: – Mówi się, że najlepiej ze sceny zejść niepokonanym. Ola dokładnie wie, co robi.
To będzie pożegnanie pełne wzruszeń. Będą owacje i ostatni bieg po ścianie. Zawody Pucharu Świata we wspinaczce sportowej na czas, które w weekend odbędą się w sercu Krakowa, staną się areną symbolicznego zakończenia międzynarodowej kariery. To właśnie tu st. kpr. Aleksandra Mirosław – mistrzyni olimpijska, rekordzistka świata i żołnierz Wojska Polskiego – po raz ostatni wystartuje przed polskimi kibicami, zamykając jeden z najpiękniejszych rozdziałów w historii polskiej wspinaczki.
Przekazując w lutym, w dniu swoich 32. urodzin decyzję o zakończeniu kariery nie ukrywała, że dla niej także będzie to wyjątkowa chwila. – To jest mój ostatni sezon w karierze, dlatego bardzo się cieszę, że pożegnalny start w cyklu Pucharu Świata odbędzie się właśnie w Krakowie, przed własną publicznością. Chcę pokazać się z jak najlepszej strony, ale przede wszystkim chcę przeżyć te zawody po swojemu, tak by na długo pozostały w mojej pamięci i w pamięci kibiców – przyznaje st. kpr. Mirosław.
Sprintem na szczyt
Spokojna, uparta, zdyscyplinowana. Nigdy nie szukała dróg na skróty. Krok po kroku przekraczała kolejne bariery. – Zdecydowanie zdyscyplinowana – tak, chyba najlepiej można podsumować jej charakter i cechy osobowości, które doprowadziły Olę do tego sukcesu – mówi Michał Ginszt. Klub, którym kieruje, Aleksandra Mirosław reprezentowała przez wiele lat. – Widziałem, jak podchodziła do rozgrzewki czy podstawowych ćwiczeń. Zawsze wykonywała je w 100%. To było widać od razu, nawet na tle innych młodych zawodników, którzy może trochę luźniej je traktowali. Ola zawsze była maksymalnie skupiona i bardzo profesjonalna. To ją wyróżniało – opowiada Ginszt.
Z czasem ta konsekwencja zaczęła przekładać się na wyniki, które stopniowo wynosiły ją na absolutny szczyt światowej rywalizacji. Przełomem było złoto Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku – zwieńczenie drogi, która wcześniej wiodła przez Tokio, gdzie w 2020 roku zajęła czwarte miejsce w olimpijskim debiucie wspinaczki sportowej.
W końcu wspinaczka na czas zaczęła mieć w Polsce i na świecie tylko jedno nazwisko, które regularnie pojawiało się na pierwszym miejscu tabel. W swoim dorobku st. kpr. Aleksandra Mirosław 14 razy zwyciężyła w zawodach Pucharu Świata, ma trzy tytuły mistrzyni świata, dwa mistrzostw Europy, a także złoto wojskowych igrzysk. Do dziś pozostaje rekordzistką świata we wspinaczce na czas z wynikiem 6,03 sekundy. Co istotne, należy do niej również dziesięć ostatnich rekordów globu w tej konkurencji. Najlepszy rezultat ustanowiła we wrześniu 2025 roku w Seulu, sięgając po tytuł mistrzyni świata.
Przez lata udowadniała, że wojskowa dyscyplina i sportowa pasja mogą prowadzić na sam szczyt. W sporcie wyczynowym nie brakuje jednak momentów, które sprawdzają nie tylko formę, lecz także odporność psychiczną. Ale nawet najlepiej przygotowanym sportowcom zdarzają się też trudniejsze chwile. – Pamiętam jedne zawody akademickie, gdy coś poszło nie tak i było widać, że bardzo mocno to przeżywa. Każdego człowieka taka sytuacja potrafi wytrącić z rytmu. Ale kiedy zobaczyłem, jak szybko wróciła do skupienia i do treningu, byłem pod ogromnym wrażeniem – przyznaje Michał Ginszt.
O podejściu Aleksandry Mirosław do treningu i startów mówi również st. chor. sztab. Robert Banach, koordynator reprezentacji Wojska Polskiego we wspinaczce sportowej, od lat obserwujący jej karierę. – Ola to bardzo profesjonalna i zdyscyplinowana zawodniczka. Na co dzień skupia się na treningach i przygotowaniach do startów, dbając o każdy szczegół. W ostatnim czasie wszystkie siły skierowała na ten jeden, najważniejszy start – zaznacza.
Ten, który będzie jej ostatnim biegiem po ścianie w międzynarodowej rywalizacji.
Wojskowa mistrzyni
Aleksandra Mirosław od kilku lat jest także żołnierzem Wojska Polskiego. Od 1 grudnia 2020 roku pełni służbę w Centralnym Wojskowym Zespole Sportowym, daje jej to możliwość pogodzenia sportowej kariery z obowiązkami wojskowymi. – Ola trafiła do Wojskowego Zespołu Sportowego we Wrocławiu w ramach szerokiej akcji naboru sportowców, która miała na celu wsparcie najlepszych zawodników. Dajemy im stabilność finansową i organizacyjną, co pozwala w pełni skupić się na treningu i rywalizacji – wyjaśnia st. chor. sztab. Robert Banach.
Sportowcy nie pełnią typowej służby wojskowej. Ich główną misją jest zdobywanie jak najlepszych wyników. – Nie idą na wartę, nie biorą udziału w działaniach operacyjnych. Muszą jednak przechodzić regularne szkolenia wojskowe, zaliczać testy sprawnościowe i inne obowiązkowe elementy służby. Raz w roku uczestniczą też w kilkudniowych szkoleniach centralnych. Natomiast ich codzienna praca to przede wszystkim sport – tłumaczy koordynator reprezentacji Wojska Polskiego we wspinaczce sportowej.
Celem jest sport i promocja Wojska Polskiego, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami, ale też inspirowanie młodych ludzi do łączenia pasji z odpowiedzialnością. St. kpr. Aleksandra Mirosław prowadzi również szkolenia ze wspinaczki i technik wysokościowych, pomagając żołnierzom zdobywać umiejętności niezbędne w służbie. – Ola uosabia wartości sportowe i żołnierskie. Jej podejście do pracy, dyscyplina i zaangażowanie sprawiają, że jest postrzegana jako wzór profesjonalizmu wśród sportowców-żołnierzy – dodaje st. chor. sztab. Banach.
W szeregach armii jest ich więcej – to m.in. Klaudia Zwolińska, Natalia Bukowiecka, Wojciech Nowicki. Wszyscy dzięki swoim sukcesom budują pozytywny wizerunek wojska. Reprezentują je także na światowych wojskowych igrzyskach sportowych, w których startują tysiące zawodników z kilkudziesięciu krajów świata. W tych najbliższych, które odbędą się w Stanach Zjednoczonych w przyszłym roku, Aleksandra Mirosław planuje jeszcze wystartować. – To nas ogromnie cieszy, bo dla nas są to niezwykle ważne i prestiżowe zawody – przyznaje koordynator reprezentacji Wojska Polskiego we wspinaczce sportowej. Jak mówi: – Ola ma swoje plany i konsekwentnie się ich trzyma. To zawodniczka, która bardzo świadomie zarządza swoją karierą sportową. Jeśli osiągnęła już wszystko – rekordy, medale i najwyższe trofea – to naturalne, że przychodzi moment refleksji. Niektórzy go przeciągają, inni potrafią odejść w odpowiednim czasie. Ola należy do tych sportowców, którzy chcą to zrobić na własnych warunkach, będąc na szczycie.
Kraków po królewsku pożegna legendę
Krakowski Rynek Główny już w piątek zamienił się w widowiskową arenę światowego sportu. Organizatorzy spodziewają się, że ta edycja zawodów pobije sukces z ubiegłego roku, kiedy to pod Sukiennicami bawiło się około 20 tys. kibiców, a transmisje trafiły do ponad 40 krajów.
Choć trzy dni wypełnią zacięte pojedynki, wszyscy czekają na jeden, symboliczny moment. Dla st. kpr. Aleksandry Mirosław to start absolutnie wyjątkowy – mistrzyni olimpijska jest bowiem oficjalną ambasadorką zawodów World Climbing Series Kraków 2026. To właśnie na imprezie Pucharu Świata po raz ostatni założy reprezentacyjny strój i zaprezentuje swoje umiejętności przed polską publicznością. W sezonie wystartuje jeszcze tylko w mistrzostwach Europy w Villars. Dla tysięcy kibiców, którzy pojawią się w sercu Krakowa, będzie to przede wszystkim okazja do podziękowania zawodniczce, która na wspinaczkę skierowała uwagę całego kraju i stała się potężną inspiracją dla młodego pokolenia. – Widziałem to już po igrzyskach, gdy dzieciaki ustawiały się w długiej kolejce po autografy i zdjęcia. Sam przyszedłem z kolegą, który chciał zrobić zdjęcie dla swojej córki. Te dzieciaki są naprawdę w nią wpatrzone, chcą się na niej wzorować. I to jest super, bo Ola naprawdę zachęca młodzież do tej pięknej dyscypliny i do aktywności – przyznaje Michał Ginszt. I dodaje: – Życzę jej, żeby zawsze cieszyła się wspinaniem i czerpała z tego ogromną radość!
Bo gdy opadną sportowe emocje, znika presja i walka o setne części sekundy, ale pozostaje wciąż pasja do sportu.
autor zdjęć: FRANCK FIFE/ AFP/ East News, Gao Jing/Xinhua News/East News, Damian Radziak/ REPORTER

komentarze