Były hymny Polski i Stanów Zjednoczonych oraz uroczyste przekazanie dowodzenia. Amerykańska 1 Dywizja Piechoty (1st Infantry Division, tzw. Big Red One) przejęła wczoraj obowiązki od dotychczas stacjonującej w Polsce 3 Dywizji Piechoty (3rd Infantry Division), która wraca do domu. Ceremonia odbyła się w Bolesławcu, w tamtejszym 23 Pułku Artylerii.,
Docelowo kilka tysięcy żołnierzy 1 Dywizji Piechoty USA zastąpi siły 3 Dywizji. Na razie rotacja objęła kilkuset żołnierzy batalionu dowodzenia, którzy są zlokalizowani w Bolesławcu, w tamtejszym Camp Boles.
Podczas ceremonii przekazania dowodzenia, która odbyła się w bolesławieckim 23 Pułku Artylerii, tradycyjnie przy dźwiękach orkiestry wojskowej rozwinięto proporce jednostki, która przejmuje służbę – 1 Dywizji Piechoty, na co dzień stacjonującej we Fort Riley w stanie Kansas.
W uroczystości oprócz dowództwa i żołnierzy obu dywizji wzięli również udział przedstawiciele Wojska Polskiego, w tym dowództwo 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej, podległego jej 23 Pułku Artylerii, oraz bolesławieccy samorządowcy.
– Przede wszystkim chciałbym podziękować naszym polskim gospodarzom tutaj, w Bolesławcu – oraz wszystkim naszym sojusznikom – za gościnność i wsparcie, a także za umożliwienie nam odbycia szkolenia w waszych obiektach, ramię w ramię z waszymi żołnierzami; dzięki temu mogliśmy uczyć się od siebie nawzajem i doskonalić nasze zdolności do wspólnych działań bojowych – podkreślił podczas swojego przemówienia gen. John Lubas, dowódca 3 Dywizji Piechoty USA.
Jesteśmy gotowi
Z kolei gen. Monté Rone, dowódca 1 Dywizji, zaznaczył, że misja w Polsce to początek kolejnego rozdziału w chlubnej historii „Big Red One”. – Nasz cel jest jasny: zapewnić sojuszników o naszym wsparciu, odstraszać agresję oraz – w razie konieczności – walczyć i zwyciężać. Nie wracamy, by na nowo przeżywać historię, lecz by pisać jej kolejny rozdział. „Big Red One” znów jest w Europie – i jesteśmy gotowi. Żadne zadanie nie jest zbyt trudne, żadne poświęcenie zbyt wielkie. Obowiązek przede wszystkim – mówił oficer.
Wymiana na poziomie batalionu sztabowego i dowództwa dywizyjnego w Bolesławcu to początek rotacji, która obejmie też oddziały amerykańskie zlokalizowane m.in. w Świętoszowie czy Żaganiu. – Zmieniają się ludzie, nie zmienia się przeznaczenie ani zadania i współdziałanie. Jest to wymiana dywizji za dywizję, więc potencjał bojowy pozostaje taki sam – podkreśla gen. dyw. Piotr Fajkowski, dowódca 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej.
Świetna kuchnia i wymarzona emerytura
Żołnierze z 3 Dywizji Piechoty, którzy stopniowo będą opuszczać nasz kraj, nie mogą się nachwalić Polski. Wszyscy podkreślają serdeczność polskich gospodarzy, urodę kraju i wyśmienitą polską kuchnię. – To był mój pierwszy pobyt w Polsce i naprawdę czułem się tu świetnie. Zwiedziłem Kraków, Warszawę, Wrocław. Zapoznałem się ze wspaniałą historią. Odwiedziła mnie również rodzina, która także była pod wrażeniem – mówi kpt. Vincent Nguyen.
Z kolei st. chor. Christopher S. Gibson zaczyna dopiero dziewięciomiesięczny pobyt w Polsce, ale nie jest to pierwsza zmiana wojsk amerykańskich w naszym kraju, w której brał udział. Z powrotu jest bardzo zadowolony. – Bardzo lubię Polskę, podoba mi się tu. Ludzie są bardzo przyjaźni i uwielbiam wasze jedzenie. Gdybym mógł, emeryturę spędziłbym w Polsce – deklaruje.
Obecnie w Polsce stacjonuje ok. 10 tys. żołnierzy armii amerykańskiej. Na Dolnym Śląsku i w województwie lubuskim (m.in. Żagań, Świętoszów, Bolesławiec) rozlokowane są głównie jednostki pancerne. Wysunięte Dowództwo V Korpusu Armii USA, któremu podlegają, ma siedzibę w Camp Kościuszko w Poznaniu.
autor zdjęć: 23 Śląski Pułk Artylerii

komentarze