moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Byli nadzieją więźniów Auschwitz

To był największy oddział partyzancki działający w otoczeniu obozu koncentracyjnego Auschwitz. Jego żołnierze pomagali więźniom, zorganizowali około jednej trzeciej ucieczek i wszystkie te akcje zakończyły się sukcesem. Mimo to po wojnie byli prześladowani i skazani na zapomnienie – mówi historyk Marcin Dziubek, autor monografii oddziału Armii Krajowej „Sosienki”.

Skąd pomysł na zajęcie się tematem oddziału Armii Krajowej „Sosienki”?

Marcin Dziubek:
Pochodzę z Bielan koło Oświęcimia i znałem dzieje tego oddziału z opowieści dziadków. Kiedy zająłem się historią zawodowo, okazało się, że w literaturze brakuje informacji na ich temat, nie mają nawet swojego hasła w Wikipedii. Postanowiłem to zmienić i opowiedzieć nieznaną historię bohaterskich żołnierzy AK, którzy rekrutowali się spośród mieszkańców okolic Oświęcimia. W 2006 roku udało się upamiętnić partyzantów pomnikiem w Bielanach, siedem lat później powstał film oświęcimskiego Stowarzyszenia Auschwitz Memento „Niezłomni. Pod drutami Auschwitz”. Cały czas zbierałem też materiały do książki.

Gdzie szukał Pan informacji?

Badałem archiwa m.in. Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, Instytutu Pamięci Narodowej, Instytutu Piłsudskiego w Nowym Jorku. Jednak głównym źródłem były dla mnie archiwa, relacje i wspomnienia 18 rodzin byłych żołnierzy oddziału. Dotarłem też do kilku żyjących byłych partyzantów, m.in. Tadeusza Bielewicza, Eugeniusza Jedlińskiego, Kazimierza Murzyna i łączniczki Wandy Sarny.

Nie wszyscy chcieli się dzielić wspomnieniami…

To prawda, ich reakcje były skrajne: od euforii, że ktoś po kilkudziesięciu latach chce zająć się tym tematem, po nieufność. Trudno się dziwić. Do lat siedemdziesiątych zeszłego wieku partyzanci i ich rodziny byli inwigilowani oraz szykanowani przez władze komunistyczne, mieli problemy ze znalezieniem pracy czy zdobyciem wykształcenia. Zostali skazani na zapomnienie. Po przemianach 1990 roku wielu z nich miało nadzieję, że teraz historycy zainteresują się ich losami, tak się jednak nie stało. Z czasem dawni bohaterowie umierali i ślady się urywały. Dlatego postanowiłem przypomnieć losy najważniejszego i największego oddziału partyzanckiego działającego w najbliższym otoczeniu niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Oddział ten był nie tylko zbrojnym ramieniem Polskiego Państwa Podziemnego, ale też jedyną nadzieją dla więźniów obozu.

Kiedy powstał?

Założył go mjr Jan Wawrzyczek „Danuta”, przedwojenny oficer. Po klęsce wrześniowej był m.in. oficerem sztabu obwodu oświęcimskiego AK. Na początku 1943 roku objął dowództwo tego obwodu i powołał jeden oddział partyzancki w miejsce dotychczasowych niewielkich grup dywersyjnych. Oddział liczący około 80 osób przyjął kryptonim „Sosienki” od sosnowego młodnika w Bielanach, w którym nowo zwerbowani partyzanci składali przysięgę.

Partyzanci „Sosienek” - od lewej: Marian Murzyn "Żbik", Kazimierz Wolny "Hart", Jerzy Ślosarczyk "Jeż" i łączniczka Genowefa Rembiesa. 

Jakie były zadania „Sosienek”?

Zajmowali się sabotażem, wywiadem i kontrwywiadem, rozpracowywali m.in. niemieckie zakłady chemiczne w Oświęcimiu, kopalnię węgla w Brzeszczach, rafinerię w Czechowicach. Jednak główną częścią działalności oddziału mjr. Wawrzyczka była pomoc więźniom Auschwitz: przekazywanie wiadomości, dostarczanie żywości, lekarstw, ubrań. Informowali też świat o niemieckich zbrodniach w obozie.

I pomagali w ucieczkach.

Nie od początku. Póki komendantura obozu stosowała odpowiedzialność zbiorową za ucieczki i za jednego zbiegłego więźnia rozstrzeliwano 10 innych, oddział nie organizował ucieczek tylko pomagał więźniom, którzy zbiegli na własną rękę. Po zniesieniu tych przepisów, w 1944 roku, dzięki „Sosienkom” wydostało się z obozu prawie 30 więźniów, m.in. Stanisław Furdyna „Śmiech”, Antoni Wykręt „Kirgiz” i Józef Barcikowski „Chiromanta”. Część z nich przystąpiła później do partyzantki. Większość tych ucieczek to były brawurowe akcje, w których więźniowie wychodzili z obozu w biały dzień, przebrani za esesmanów i strażników. W sumie mjr Wawrzyczek zorganizował około jednej trzeciej ucieczek z obozu i wszystkie te akcje zakończyły się sukcesem.

Mimo że oddział działał w ekstremalnych warunkach.

To prawda. Ziemia oświęcimska była wcielona do III Rzeszy. Miejscowa ludność została w większości wysiedlona, a jej miejsce zajęli niemieccy osadnicy. Do tego były to tereny pozbawione wielkich kompleksów leśnych, za to pełne uzbrojonych Niemców. Obok załogi obozów Auschwitz i Birkenau stacjonowali tam żołnierze obrony przeciwlotniczej, szkoły policji w Kętach, żandarmerii wojskowej. Działała też rozbudowana siatka konfidentów gestapo. Wydawałoby się, że są to tereny niemożliwe do prowadzenia działalności konspiracyjnej.

Jak zatem mjr. Wawrzyczkowi się udawała?

Świetnie znał teren i miejscowe realia oraz dobierał do oddziału ludzi zaufanych. Dzięki temu dowodził obwodem i oddziałem do końca wojny. Dopiero w jednej z ostatnich akcji, pod koniec okupacji, major został ranny. Trafił do szpitala w Wadowicach, skąd zbiegł. W 1946 roku został aresztowany przez funkcjonariuszy komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa i w więzieniu spędził trzy lata. Potem pracował jako nauczyciel wychowania fizycznego i przysposobienia obronnego w Bielsku-Białej. Zmarł w 2000 roku i jest pochowany na cmentarzu w Jawiszowicach.

Działalność Jana Wawrzyczka porównuje się z tym, co robił w obozie rtm Witold Pilecki. Czy słusznie?

Uważam, że tak. Obaj oficerowie walczyli o wolną i niepodległą Polskę, działali na rzecz więźniów obozu, obaj też wykazali się odwagą i brawurą. Tylko każdy z nich działał po innej stronie drutów Auschwitz.

Marcin Dziubek jest historykiem. Pracuje jako nauczyciel w Oświęcimiu. Spod jego pióra wyszło kilkanaście publikacji poświęconych historii regionu. Jest prezesem Towarzystwa Miłośników Bielan i inicjatorem budowy w tym mieście pomnika żołnierzy AK „Sosienki”. Założył też Grupę Rekonstrukcji Historycznej Batalion Obrony Narodowej „Oświęcim”. Jest autorem książki „Niezłomni z oddziału Sosienki. Armia Krajowa wokół KL Auschwitz. Nowe spojrzenie”, wydanej niedawno nakładem oświęcimskiego stowarzyszenia Auschwitz Memento. 

rozmawiała Anna Dąbrowska

autor zdjęć: archiwum rozmówcy

dodaj komentarz

komentarze

~Edek-ps.Żaba
1518811560
Tato jako partyzant OP Romanka bronił w 1939 r Węgierskiej G. czyli swoich rodzimych pól, bo pochodził z Cięciny Górnej. Ciężko ranny 04-09-1939r w ostatnim swoim boju pod Zadzielem dostał się (jak mówił humorystycznie) na jedyne swoje wczasy ... do szpitala w Wiedniu. Pracował do końca życia na prywatnych budowach w kotlinie żywieckiej, nigdy nie chciał iść po pomoc , czy rentę do urzędów prl-u bo tam rządzili "peperowcy, podczas wojny gestapowcy" Marszruty OP "Romanka", z pełnym rynsztunkiem na odległość ok.60 km, w trudnym terenie, nocą-gdy jakikolwiek hałas mógł zdradzić wszystkich to m.in.cel spotkania Sosienek w lasach kocierskich (teraz blisko przełęczy bukowskiej 4 biznesmen'ów: P.Sordyl i S-ka wybudowali wielki hotel, gdzie byłem po raz pierwszy w ub. roku).
09-28-2F-0F
~Gabriela
1480794660
Bardzo proszę o kontakt na mojego mejla, od lat szukam historii mojego dziadka i wujka. Dziadek Marian (Maria) Bylica pd. Wargacz, działał na terenie Kęt, był pedlem w nieotwartej szkole średniej przy stacji kolejowej, obsługiwał potem stanicę wermachtu, obserwując ruchy. Wiem, że pomagał w przerzucaniu więźniów w kierunku gór, razem z Franciszkiem Małeckim.
D8-01-D1-B8
~ArmonT125
1480626900
Dobrze że ktoś przypomniał historię ludzi, którzy mimo wielkiego niebezpieczeństwa gotowi byli na takie poświęcenie. Należałoby ich godnie upamiętnić!
71-9D-02-F3

Nie pozwala spocząć na laurach
Symboliczny powrót gen. Skrzypczaka
Polska i Szwecja razem dla bezpieczeństwa
Bułgarzy patrzą na Wizjery
Łączność działa jak w zegarku
Podwodne drony przypłyną z Polski
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim
Kosiniak-Kamysz: Priorytetem jest bezpieczeństwo
Przecieranie szlaków
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
Together on the Front Line and Beyond
Znamy ekstraKLASĘ wojskową
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
Oko na Bałtyk
Stalinowski wyrok śmierci na tysiącach Polaków
Wojskowi judocy, zapaśnicy i taekwondzistka pokazali klasę
W Waszyngtonie upamiętniono sierż. Ollisa
Po pierwsze taktyka i przywództwo
Krok w przyszłość
Premier: będziemy realizować SAFE mimo weta
Nowy wymiar szkolenia przeciwlotników w Szkole Orląt
Zacięta walka o medale pod siatką
Tankowanie w przestworzach
Trwa ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu
Generał Molenda doradcą NATO
W poszukiwaniu wyzwań
Polska będzie zbrojna!
Prezydenckie weto dla SAFE
Zakochałam się w slalomie
Wielonarodowy Korpus Północno-Wschodni przeszedł certyfikację
Inwestycje w „bardzo ważnym miejscu na mapie Polski”
Polscy żołnierze dobrze zorientowani
Leopard nie stoi w kolejce
Pancerna nauka strzelania
Marynarze generała Franciszka Kleeberga
Piekło „Pługa”
Trójskok Belmy
Nie ma nudy
Nie będzie polskiej misji wojskowej w Zatoce Perskiej
PFM bez tajemnic
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Wojskowa jajecznica: polowa vs. galowa – która lepsza?
Polskie antydrony z Gdyni
Siła współpracy
Wojna USA i Izraela z Iranem. Walki powietrzne i incydenty na morzu
Konflikt na Bliskim Wschodzie przybiera na sile
Wojsko ewakuuje Polaków z Bliskiego Wschodu
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Iran grozi „otwarciem wielkich bram ognia”
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
The Beginning of Great History
Nowy system w miejsce AWACS-ów
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Cel: Podwoić moc
Podium po czterech wyścigach na lodzie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO