Posłużą do sondowania morskiego dna, pomogą w gromadzeniu danych niezbędnych do tworzenia map nawigacyjnych, zabezpieczą działania marynarki – już za kilka lat Polska zyska dwa nowe okręty hydrograficzne. Kontrakt na realizację programu „Hydrograf” otrzymała gdańska stocznia Remontowa Shipbuilding. Zostanie on opłacony pieniędzmi z unijnego programu SAFE.
Umowa na dwa nowe okręty hydrograficzne została podpisana dziś po południu w Gdańsku. – Stocznia Remontowa Shipbuilding to nasz sprawdzony i dobry partner – podkreślał podczas uroczystości Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej. To właśnie to przedsiębiorstwo wybudowało dla Marynarki Wojennej serię nowoczesnych holowników i trzy niszczyciele min typu Kormoran II.
Obecnie w stoczni trwa budowa kolejnych trzech Kormoranów i dwóch okrętów rozpoznania radioelektronicznego w ramach projektu „Delfin”. – Jestem przekonany, że w przypadku kolejnego projektu ta współpraca będzie równie dobra – stwierdził wicepremier. Dodał, że nowe okręty hydrograficzne to odpowiedź na zagrożenia występujące na Bałtyku.
Dwie jednostki z programu „Hydrograf” posłużą do sondowania morskiego dna. Będą gromadziły dane niezbędne do tworzenia map nawigacyjnych. Pomogą też zabezpieczyć działania polskiej Marynarki Wojennej i sił sojuszniczych. Ale na tym nie koniec. Wyspecjalizowanych jednostek w razie potrzeby będzie można użyć do monitorowania podwodnej infrastruktury i rozpoznania radioelektronicznego.
Nowe okręty powinny wejść do służby w początkach przyszłej dekady. Jak podaje resort obrony, będą miały po 60 metrów długości, rozwiną prędkość 13 węzłów, zaś ich zasięg wyniesie do 5000 mil morskich. Docelowo zastąpią jednostki ORP „Arctowski” i ORP „Heweliusz”, które w marynarce służą od początku lat 80. XX wieku. „Hydrografy” zostaną przypisane do 3 Flotylli Okrętów i będą stacjonować w Gdyni. Wartość umowy wynosi około 1,5 miliarda złotych netto.
Według szefa MON-u zawarty właśnie kontrakt dowodzi, że marynarka nie została pominięta przy rozdziale pieniędzy z unijnego programu SAFE. – Ta dzisiejsza umowa to inwestycja w bezpieczeństwo, ale też kolejne miejsca pracy – podkreślał Kosiniak-Kamysz. W podobnym tonie wypowiadała się Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocnik rządu do spraw instrumentu na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa Europy.
Jak zaznaczyła, kluczową kwestią przy rozdziale pieniędzy z SAFE było uwzględnienie potrzeb każdego rodzaju sił zbrojnych. – Cieszę się, że jest wsparcie dla Marynarki Wojennej, że dotrzymaliśmy słowa i umowa na dwa okręty została podpisana. Ważne jest także, że zamówienia trafiają zarówno do przemysłu zbrojeniowego prywatnego, jak i państwowego – podkreśliła Sobkowiak-Czarnecka.
Unijny program SAFE (Security Action For Europe) został stworzony, by wzmocnić potencjał obronny państw członkowskich. Polska jest jego największym beneficjentem i z puli 150 mld euro otrzyma 43,7 mld euro w formie niskooprocentowanych pożyczek. Pieniądze zostaną przeznaczone m.in. na zakup dronów, systemów obrony powietrznej, amunicję czy uzbrojenie wojsk lądowych. Środki mają być wydatkowane do 2030 roku, a pożyczka będzie spłacana do 45 lat od daty wypłaty każdej transzy. Ok. 90 procent środków trafi do polskich firm, a rząd szacuje, że z programu finalnie skorzysta prawie 12 tys. polskich firm współpracujących z przemysłem zbrojeniowym.
autor zdjęć: Remontowa Shipbuilding

komentarze