moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Wojna w świętym mieście, epilog

Byłeś w Iraku? Byłem na wojnie. Byłeś w Karbali? Byłem w piekle. Walczyłeś? Wiele dni i nocy. Zabijałeś? Zabijałem, by przeżyć... Na przełomie lipca i sierpnia 2004 roku II zmiana PKW Irak wróciła do kraju. Niestety, żołnierze nie mogli opowiedzieć prawdy o swojej misji. Nad bitwą w Karbali zaciągnięto zasłonę milczenia.

24 września 2004 roku. Pół roku po bitwie o City Hall. Żołnierze II zmiany PKW Irak znów pod ratuszem. Tym razem jednak nie w Karbali, a w Międzyrzeczu. Dowództwo 11 Dywizji Kawalerii Pancernej i miejscowej 17 Brygady Zmechanizowanej uroczyście wita wracających z misji. Są rodziny, przyjaciele, koledzy z jednostek… Podniosła atmosfera wojskowej zbiórki, później wesoły piknik. Pół roku wcześniej żołnierze z kontyngentu byli grupą przypadkowych osób, które łączyła tylko jedna rzecz – „bilet” do Iraku. Na rynku w Międzyrzeczu są już inni…

 

Aktówka nagrodą za wygraną bitwę

Choć od tamtych wydarzeń minęło już 20 lat, powitanie II zmiany PKW Irak pamiętam doskonale. Od samego początku imprezy coś nie dawało mi spokoju. Przed misją obserwowałem i opisywałem szkolenie tego kontyngentu. Uczestniczyłem w pożegnaniu, gdy ruszali na misję. To byli inni ludzie. Uśmiechnięci, weseli, energiczni. Na międzyrzeckim rynku zobaczyłem zupełnie innych żołnierzy. Relacjonowałem setki wojskowych uroczystości, ale nigdy twarze ludzi stojących na zbiórce nie wyrażały tyle... No właśnie, czego? Zaciętości, bólu, zadumy, wyobcowania… Nie wiedziałem, jak to określić. Wiedziałem jednak, że jest w tym jakaś tajemnica...

Nagle mnie olśniło! Oto stoi przede mną prawdziwe wojsko. Żołnierze, którzy poszli w bój i wykonali zadanie. Ostrzelani, doświadczeni, naznaczeni wojną. Pół roku służby zmieniło grupę młodych żołnierzy w doborowy pododdział. Każdy z nich został sprawdzony. I zdał ten egzamin.


Przebieg uroczystości w żaden sposób nie wskazywał, że mieliśmy do czynienia z czymś wyjątkowym dla Wojska Polskiego. W ceremonii uczestniczyli przedstawiciele lokalnych władz oraz dowódcy jednostek 11 Dywizji. Po kolei wyczytywano nazwiska wyróżniających się żołnierzy kontyngentu, którzy otrzymywali okolicznościowe upominki. Lista była długa. Jednym z odbierających nagrodę był plut. Tomasz Nowak. Dowódca drużyny, świetny strzelec, ranny w udo podczas czyszczenia Karbali. Kilka lat później skomentował, że zbiórka była miłym, ale tylko propagandowym wydarzeniem, bo po niej o żołnierzach z Karbali zupełnie przestano myśleć. – Na wojnie, między jedną walką a drugą, sądziłem, że robimy coś bardzo ważnego. Że słusznie narażamy życie, że ktoś to kiedyś doceni. Po powrocie zderzenie z rzeczywistością było jednak niezbyt przyjemne – komentował rozgoryczony. Podczas uroczystości podoficer otrzymał w nagrodę reklamówkę, w której oprócz kilku folderów, zdjęć i ulotek o jednym z lubuskich miast był jeszcze długopis... Odebrał też prezent za kolegę, który nie mógł wziąć udziału w powitaniu kontyngentu. Teczka na dokumenty! – Tyle że ja nie jestem urzędnikiem i do pracy z kwitami nie chodzę – skomentował Nowak. Na swoją Gwiazdę Iraku – odznaczenie przysługujące każdemu uczestnikowi misji – zasłużony w walce i ranny żołnierz czekał sześć lat. Otrzymał ją dopiero w 2010 roku.

Festyn prawdy

Ceremonię kończyła defilada. Mjr Tomasz Domański po raz ostatni szedł na czele 2 Grupy Bojowej. Po części oficjalnej wszystkich „Irakijczyków” zaproszono nad miejscowe jezioro na żołnierski festyn. Było przyjemnie. Na stołach pod namiotami ustawiono przekąski. Polowa piekarnia piekła chleb. Na niedużej scenie występy artystyczne. Usiadłem wśród żołnierzy z kontyngentu. Znali mnie i ufali. Czułem się wyróżniony. Z czasem przestali nawet zwracać uwagę na dyktafon, który położyłem na stole. Mieli tylko jedno zastrzeżenie – żadnych nazwisk.


– Chcesz usłyszeć o wojnie? Robicie laurki, piszecie, że w bazie ktoś nie dostał jeść, że mamy marny sprzęt, że sondaże spadają... Ale o walce nikt dotąd nie napisał. Nic o tym, że kilka dni i nocy broniliśmy ratusza w Karbali. Był nasz pluton, Bułgarzy i iracka policja. Już po pierwszym ataku policja uciekła. Zostaliśmy sami. Trzy dni i noce w piekle. Wytrzymaliśmy. Wynik? Sto do zera. Ale to nie my atakowaliśmy. To nas atakowano. Broniliśmy się. A co, mieliśmy dać się zabić? – mówił zdenerwowany oficer.

– O czym się myśli, gdy strzelają? – powtórzył moje pytanie jeden z żołnierzy. – Nie myśli się o niczym. Działa się jak automat. Włącza się instynkt samozachowawczy, a reguła jest jedna „albo on, albo ja”. Broń jest wtedy najważniejsza. Narzędzie do obrony i umiejętności wyniesione ze szkolenia – dodał.

Rozmowa nabierała tempa. – GranatnikiRPG-7, Pallady, granaty nasadkowe na Beryle w walce spełniły swoją rolę. Terroryści też mieli granatniki. Na szczęście, wtedy nie wiedzieli jeszcze, do czego służą przyrządy celownicze. Bywało, że z RPG-7 strzelali do nas z biodra, bez celowania. Nawet, jeśli któryś potrafił celować, to nie zdążył. Nasi chłopcy tak się wstrzelali w ich pozycje, że gdy jakiś wyskoczył i chciał wycelować, zaraz nie żył – opowiadał mi jeden z żołnierzy.

– Zabiłeś? – zadałem pytanie, które dzisiaj uważam za infantylne i nie na miejscu. – Tak, zabiłem. Terrorysta wyskoczył z granatnikiem. Zobaczyłem go pierwszy. Złożyłem się i pociągnąłem za spust... Musiałem – zaznaczył żołnierz. Zamilkł. Na chwilę zagłębił się w swoich myślach. – Czy wiesz, jak wyglądają ludzie rozerwani granatem? Lepiej abyś nigdy nie widział – mówił dalej. – Gdybym nie strzelił, on zdążyłby oddać strzał. Nie wiem, ilu naszych mogłoby wtedy zginąć... – zakończył. – Ale o trafieniach tam się nie mówiło – włączył się siedzący obok kolega. – Nikt nikogo nie pytał, ilu zabiłeś. Nie jechaliśmy tam zabijać. Po walce, po powrocie z akcji, wszystko obracaliśmy w żart. Jakoś trzeba było odreagować. W Karbali nie strzelaliśmy sobie ot tak, dla zabawy. Broniliśmy się. Ratowaliśmy własne życie i życie kolegów – opowiadał.


Po kilku dniach na łamach dwutygodnika „Wojska Lądowe” ukazała się lakoniczna relacja z powitania II zmiany. W materiale zawarłem kilka krótkich wspomnień uczestników walk. Po raz pierwszy, kilka miesięcy po wydarzeniach w Iraku, Polacy mogli przeczytać o tym, co działo się w Karbali. Temat szybko zainteresował cywilnych dziennikarzy. Tama pękła.

Tam, gdzie ich nie było

Dlaczego nad wydarzeniami w Karbali zapanowała zmowa milczenia? Iracka misja określana mianem stabilizacyjnej, nieoczekiwanie w kwietniu 2004 roku przybrała charakter bojowy, a później nawet ofensywny. Prawdopodobnie chcąc uniknąć komplikacji na arenie międzynarodowej i posądzenia, że wychodzimy poza posiadany mandat, uznano, że lepiej o tym wszystkim nie mówić. Gdy trwało czyszczenie Karbali, dowództwo międzynarodowej dywizji oraz politycy w kraju utrzymywali, że nasi żołnierze siedzą bezpieczni w bazach, a zadanie wyrwania z rąk powstańców takich miast jak Karbala czy Nadżaf wzięli na siebie Amerykanie.

Innym powodem przemilczania była zapewne chęć utrzymania wysokiego poziomu zaufania społeczeństwa do armii. Nikt nie wiedział, jak Polacy zareagowaliby na prawdę o irackiej misji. Ujawnienie szczegółów mogłoby także wpłynąć na rekrutację chętnych do udziału w następnych zmianach kontyngentu. Nawet w prasie wojskowej panowało przekonanie, że podanie do publicznej wiadomości, iż nasi żołnierze jednej nocy pozbawili życia ponad 80 rebeliantów będzie szkodliwe i niemoralne. Nie miało znaczenia, że była to obrona konieczna, że żołnierze ratowali swoje życie. Że tylko w ten sposób mogli wykonać postawione przed nimi zadanie. Polski żołnierz znacznie ładniej wyglądał przecież, gdy dostarczał pomoc humanitarną, ustawiał ławki w irackiej szkole, rozdawał dzieciom cukierki. Zapomniano o tym, że w misję od samego początku wpisana była krew i śmierć.


Jeszcze długo po zakończeniu II zmiany PKW Irak, gdy wracałem w rozmowach z żołnierzami do tamtych wydarzeń, pytałem przewrotnie: Jak było tam, gdzie was podobno nie było? W odpowiedzi uśmiechali się, opowiadali o wojnie, ale prosili o anonimowość.

Zapomniani bohaterowie

Doświadczenia II zmiany misji w Iraku, a szczególnie żołnierzy 2 Grupy Bojowej, nie zostały w pełni wykorzystane. Już w trakcie powitalnego pikniku żołnierze PKW mówili, że dzięki służbie w Iraku stali się wszechstronnie sprawdzonymi żołnierzami, mającymi doświadczenie większe niż inni w armii. – Żałuję, że po powrocie z Iraku nasz batalion został rozwiązany, bo byłby wspaniałą jednostką – mówił jeden z oficerów kontyngentu. – Składałby się z ludzi odważnych, doświadczonych. Byłaby to jednostka do użycia w każdej chwili w każdej misji i w każdym zakątku świata. Tymczasem ludzie trafią do swoich jednostek, rozjeżdżają się po kraju. A gdy przyjdzie wysyłać kolejną zmianę, nowy batalion trzeba będzie szkolić od podstaw, zgrywać ludzi, którzy często wcale się nie znają – oceniał oficer.

Jego słowa okazały się niestety prorocze. Żołnierze rozjechali się do swoich jednostek i słuch o zaprawionym w boju batalionie zaginął. To, czego doświadczyli, czego się nauczyli nie zostało wykorzystane. W macierzystych jednostkach i pododdziałach dowódcy nie mieli często pojęcia o tym, że ich podwładni brali udział w tak ciężkich walkach. Wielu żołnierzy zrezygnowało ze służby w armii. Sporej grupie nadterminowych wojsko nie przedłużyło kontraktów i straciło ich bezpowrotnie. Tylko nieliczni noszą jeszcze mundury.

O Karbali usłyszała jednak cała Polska. Pojawiły się setki publikacji prasowych i książki. W 2015 roku powstał również film Krzysztofa Łukaszewicza pod tytułem „Karbala”. Żołnierze, którzy walczyli w City Hall poczuli się docenieni przez środowisko cywilne, w końcu Polska dowiedziała się o ich odwadze.

Pod koniec kwietnia 2019 roku prezydent Andrzej Duda odznaczył uczestników walk w Karbali. Medalami Stulecia Odzyskanej Niepodległości zostało uhonorowanych 34 żołnierzy z II zmiany PKW w Iraku, m.in. dowodzący obroną City Hall płk Grzegorz Kaliciak. Pamiętamy i dziękujemy za Waszą służbę!

– Śni Ci się Irak?

– Nie.

– A ten, którego zabiłeś?

– Też nie. To była uczciwa walka.

– Nie zrywasz się w nocy? Nie masz koszmarów?

– Śpię dobrze. Wykonałem zadanie...

Bogusław Politowski , współpraca: Ewa Korsak

autor zdjęć: arch. prywatne płk. Grzegorza Kaliciaka i mł. chor. Pawła Erdmanna, Bogusław Politowski, Centrum Weterana

dodaj komentarz

komentarze


Flanka pod strażą
„Horyzont” przedłużony
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Morscy lotnicy w akcji
Rowerowe upamiętnienie poległych
Ares kontra drony
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Ratunek pod ogniem
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Cywilne drony na służbie
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Nocny ogień na Łotwie
Ukraina kontra odrzutowe drony
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Musimy powstrzymać agresora
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
MON zmienia system gotowości obronnej
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Mural na 65-lecie komandosów
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Lotnicze „drzwi” transportowe
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Uratowali życie koledze z NATO
Wsparcie z powietrza
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Gorący lipiec PKW Łotwa
Kormoran in the West
Drużyna Invictusa na starcie
Wojna o dane
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Wojna na satelitarnym łączu
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Wsparcie z morza
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
„Zdrzałka” na pustyni
Rusza mały przegląd strategiczny
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Drugie rozdanie SAFE
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Constans historii
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Wirtualna wojna na AWL-u
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Uniewinniony za strzał na granicy
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Syreny wyją. Co robić?
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Artylerzyści z Wielbarku
Abordaż z polskim wsparciem
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Bombowiec na dnie Bałtyku
Mocne wsparcie dla Homara-K
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Dwie dekady na polskim niebie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO