Irańskie uderzenia rakietowe i dronowe coraz częściej wymierzone są w krytyczną amerykańską infrastrukturę wojskową. Niedawny atak na saudyjską bazę doprowadził do zniszczenia samolotu wczesnego ostrzegania E-3 Sentry i uszkodzenia tankowców KC-135. Straty te wpisują się w irańską taktykę, która skupia się na eliminacji systemów dowodzenia i wsparcia USA.
Billboard z groźbą podjęcia działań przeciwko amerykańskim okrętom wojennym na placu Enghelab w Teheranie. W związku ze zbliżaniem się amerykańskich samolotów bojowych i lotniskowców do Zatoki Perskiej, Teheran i jego regionalni sojusznicy ostrzegają, że zareagują agresywnie na potencjalny atak.
Najpoważniejszym incydentem podczas konfliktu między Iranem a USA pozostaje atak na bazę Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej z 27 marca. Według informacji pochodzących z amerykańskich źródeł wojskowych oraz analiz materiałów satelitarnych uderzenie miało charakter złożony i obejmowało zarówno pociski balistyczne, jak i bezzałogowce.
Trafiona została infrastruktura lotnicza oraz płyta postojowa, gdzie znajdowały się samoloty wsparcia. W wyniku ataku zniszczeniu uległ samolot wczesnego ostrzegania E-3 Sentry, inne maszyny, w tym tankowce KC-135, zostały uszkodzone. Rany odniosło kilkunastu żołnierzy amerykańskich.
Iran uderza w lotnictwo USA
Utrata E-3 Sentry ma znaczenie wykraczające daleko poza sam wymiar sprzętowy. To jedna z kluczowych platform systemu dowodzenia i kontroli operacji powietrznych, powietrzne stanowisko kierowania, które zapewnia rozpoznanie radiolokacyjne dalekiego zasięgu, koordynację działań lotnictwa oraz integrację obrony powietrznej.
Flota tych maszyn jest przy tym bardzo ograniczona – siły powietrzne USA dysponują obecnie kilkunastoma egzemplarzami (około 15–16), z czego tylko część pozostaje w stałej gotowości operacyjnej. W praktyce oznacza to, że utrata choćby jednej maszyny realnie zmniejsza zdolność do utrzymania ciągłej świadomości sytuacyjnej nad rozległym obszarem Zatoki Perskiej.
Nie jest to zresztą incydent odosobniony. W poprzednich dniach irańskie uderzenia doprowadziły również do uszkodzenia kilku samolotów tankowania powietrznego KC-135, które stanowią niezbędne zaplecze dla operacji lotniczych na dużych dystansach. Bez nich amerykańskie lotnictwo traci możliwość długotrwałego utrzymywania obecności nad teatrem działań i prowadzenia intensywnych operacji uderzeniowych.
Zestawienie tych strat nie pozostawia większych wątpliwości co do logiki działań Iranu. Teheran nie koncentruje się na niszczeniu samolotów bojowych, lecz uderza w elementy, które umożliwiają ich skuteczne użycie: systemy rozpoznania, dowodzenia i wsparcia. To strategia ukierunkowana na stopniowe „oślepianie” i „unieruchamianie” przeciwnika.
Możliwe wsparcie Rosji
Równolegle Iran i wspierane przez niego ugrupowania prowadziły działania na innych kierunkach. W ostatnich dniach odnotowano kolejne uderzenia na obiekty wojskowe w Arabii Saudyjskiej i Kuwejcie, a także ostrzał infrastruktury naftowej, w tym instalacji w rejonie Ras Tanura i Yanbu. Ataki te miały ograniczony, ale powtarzalny charakter i negatywnie wpływały na zdolności eksportowe oraz logistyczne państw regionu.
W Iraku odnotowano wzrost aktywności proirańskich milicji – dochodziło tam do ostrzałów baz wykorzystywanych przez siły amerykańskie. W przestrzeni powietrznej nad tym krajem USA straciły kolejne bezzałogowe statki powietrzne MQ-9 Reaper – według dostępnych informacji co najmniej dwie maszyny utracono nad zachodnim Irakiem oraz w rejonach przygranicznych z Iranem. Ten drugi przypadek może nie być związany z działalnością milicji, lecz wskazywać na skuteczność irańskich systemów obrony powietrznej i walki radioelektronicznej.
W ostatnich dniach wzrosła też aktywność rebeliantów Huti, którzy ponownie przeprowadzili ataki rakietowe i dronowe na obiekty w Arabii Saudyjskiej oraz na szlaki żeglugowe w rejonie Morza Czerwonego. Celem były zarówno instalacje infrastruktury energetycznej, jak i jednostki handlowe oraz okręty powiązane z państwami wspierającymi działania USA.
Nowym elementem są doniesienia o możliwym wsparciu wywiadowczym Rosji dla Iranu, w tym wykorzystaniu danych satelitarnych przy planowaniu uderzeń. Informacje te nie zostały oficjalnie potwierdzone, jednak wpisują się w obserwowany trend zacieśniania współpracy między Moskwą a Teheranem.
Frustracja sojuszników USA
Stany Zjednoczone kontynuują działania ofensywne, koncentrując się na uderzeniach lotniczych na cele wojskowe w Iranie oraz na infrastrukturę i ugrupowania powiązane z Teheranem w Iraku i Syrii. Celem tych operacji są przede wszystkim systemy rakietowe i bezzałogowe, a także zaplecze logistyczne umożliwiające prowadzenie ataków.
Równolegle własne działania prowadzi Izrael, który intensyfikuje uderzenia na cele związane z Iranem w Syrii i Libanie oraz zwiększa aktywność na północnym kierunku w związku z zagrożeniem ze strony Hezbollahu.
Według danych pojawiających się w amerykańskich źródłach wojskowych od początku obecnej fazy konfliktu rannych zostało ponad 300 żołnierzy USA, a co najmniej kilkunastu poniosło śmierć. Brakuje wiarygodnych danych na temat strat izraelskich, ale prawdopodobnie są one niższe niż amerykańskie.
Znacznie poważniejsze niż same straty militarne mogą okazać się jednak konsekwencje polityczne i strategiczne obecnej eskalacji. W państwach Zatoki Perskiej narasta frustracja wobec skuteczności amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. Część partnerów Waszyngtonu zaczyna sygnalizować potrzebę ograniczenia napięć i poszukiwania dróg deeskalacji, choć współpraca wojskowa z USA pozostaje utrzymana.
Konsekwencje konfliktu widoczne są również w sferze ekonomicznej. Utrzymuje się podwyższone ryzyko zakłóceń w rejonie cieśniny Ormuz, przez którą przebiega kluczowa część światowego transportu ropy. Choć nie doszło dotąd do jej blokady, sama groźba eskalacji wpływa na sytuację na rynkach energii i zwiększa niepewność wśród państw importujących surowce, co pokazuje, że konflikt coraz wyraźniej wykracza poza wymiar militarny.
autor zdjęć: ARASH KHAMOOSHI/ The New York Times Agency/East News

komentarze