„W środę 28 stycznia 2026 roku, w godzinach nocnych, odnotowano wlot do polskiej przestrzeni powietrznej obiektów nadlatujących z kierunku Białorusi”, poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. W związku z tym wprowadzono czasowe ograniczenia w użytkowaniu części przestrzeni powietrznej nad województwem podlaskim dla ruchu cywilnego.
Zdjęcie ilustracyjne. Patrol na granicy polsko-białoruskiej.
Jak zapewnia DORSZ, lot wszystkich obiektów był „nieprzerwanie monitorowany” przez wojskowe systemy radiolokacyjne. „Działania te miały charakter prewencyjny i były zgodne z obowiązującymi procedurami”, podkreślono w oficjalnym komunikacie.
Co konkretnie wleciało do Polski? Biorąc pod uwagę charakterystykę lotu, prędkość oraz kierunek przemieszczania się obiektów, oceniono, że były to najprawdopodobniej balony, poruszające się zgodnie z warunkami meteorologicznymi. „Nie stwierdzono zagrożenia dla bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej”, zapewniono w komunikacie DORSZ. „Dowództwo pozostaje w stałym kontakcie z właściwymi służbami i instytucjami, prowadząc bieżącą wymianę informacji oraz przekazując niezbędne dane dotyczące zaobserwowanych obiektów”, czytamy. Obecnie trwają ich poszukiwania.
W tej chwili nie ma jasności, czym konkretnie były zaobserwowane balony. Możliwe, że przenosiły kontrabandę. Niemniej „tego rodzaju incydenty wpisują się w katalog działań o charakterze hybrydowym, z jakimi Polska ma do czynienia na kierunku wschodnim”, podkreślono w informacji DORSZ. „Sytuacja jest monitorowana na bieżąco, a siły i środki Sił Zbrojnych RP pozostają w gotowości do realizacji zadań związanych z ochroną polskiej przestrzeni powietrznej”, dodano w komunikacie.
Do najpoważniejszego do tej pory naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej doszło w nocy z 9 na 10 września 2025 roku. Wówczas ponad 20 rosyjskich bezzałogowców wtargnęło nad wschodnią Polskę, nadlatując znad Białorusi. Polskie i sojusznicze myśliwce NATO przechwyciły i zestrzeliły kilka dronów, a w wielu miejscach odnaleziono ich szczątki na ziemi. Premier Donald Tusk oraz inni przedstawiciele władz podkreślali, że nie był to przypadkowy „błąd kursu” związany z trwającym atakiem na Ukrainę, lecz świadoma, hybrydowa prowokacja i zagrożenie dla Polski oraz całego NATO. Incydent skłonił Warszawę do uruchomienia procedur obronnych, czasowego zamknięcia kilku lotnisk i zgłoszenia konsultacji sojuszniczych zgodnie z art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego.
autor zdjęć: st. szer. spec. Michał Czornij

komentarze