Siła państwa wymaga silnej gospodarki – powiedział dziś wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, wręczając umowy przedstawicielom przedsiębiorstw, które zobowiązały się zwiększyć zdolności produkcyjne i remontowe, a także – w razie konieczności – zatrudnienie. – Jako polski przemysł zobowiązujecie się do współpracy z MON-em, z siłami zbrojnymi – podkreślił.
– Bezpieczeństwo i gospodarka idą w parze. Nie ma siły państwa bez silnej, stabilnej gospodarki; bez podatków, które możemy pożytkować na uzbrojenie polskiej armii i wyszkolenie żołnierzy – powiedział szef MON-u we wtorek w Muzeum Wojska Polskiego na warszawskiej Cytadeli. Podkreślił, że Polska przoduje we wzroście wydatków zbrojeniowych, do czego przyczynił się program SAFE. Dodał też, że „nie wszyscy od razu dojrzeli atrakcyjność tego projektu”, ale 120 mld zł rozdysponowane na 62 umowy podpisane w maju w pierwszym etapie unijnego programu dowodzą, że „to była dobra inwestycja dla bezpieczeństwa, ale też dla dynamiki rozwoju gospodarczego Polski, a co za tym idzie, dla wzrostu poczucia stabilności polskiego społeczeństwa”.
Umowy o wsparciu na łączną kwotę 350 mln zł odebrali we wtorek przedstawiciele 86 podmiotów. – To rekordowa liczba firm i instytucji, które otrzymują wsparcie od MON-u. To są pieniądze polskiego podatnika, zainwestowane, żeby utrzymać linie produkcyjne, możliwości serwisowe; żeby być w pełnej gotowości – mówił Kosiniak-Kamysz. Powtórzył, że przemysł zbrojeniowy musi pracować przez całą dobę i siedem dni w tygodniu przy produkcji sprzętu i amunicji. Zaznaczył, że prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej polecił wprowadzenie tego trybu pracy „szczególnie w tych zakładach, które zamówień mają bez liku”.
Wicepremier zaapelował o wykorzystanie „okna pogodowego”, jakie otworzyło się przed polskim przemysłem zbrojeniowym, który staje się coraz bardziej rozpoznawalną marką. Podkreślił, że rozdysponowując środki, MON nie robiło różnicy między instytucjami państwowymi a prywatnymi, uważając wszystkie te podmioty za „nieodzownego partnera w budowie bezpieczeństwa”.
O znaczeniu programu SAFE i perspektywach eksportu polskiego uzbrojenia mówiła także wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. – Te 350 mln to nie jest nagroda, to poważne zobowiązanie. Jako polski przemysł zobowiązujecie się do współpracy z MON-em, z siłami zbrojnymi; do tego, że jeśli przyjdzie trudny dla nas wszystkich moment, to natychmiast będziecie gotowi do zwiększenia mocy produkcyjnych, naprawczych. W tym programie zakładamy też, że gdyby doszło do takiej potrzeby, natychmiast prawie trzykrotnie zwiększy się zatrudnienie w firmach, które dzisiaj zostały wskazane – powiedziała polityk.
Sobkowiak-Czarnecka zwróciła także uwagę na znaczenie współpracy MON-u i przemysłu oraz lokowania zamówień w rodzimych zakładach. – Współdziałamy tak, jak przy mechanizmie SAFE, tak jak dzisiaj, promując produkty naszych firm zbrojeniowych na arenie nie tylko europejskiej, ale już światowej – dodała i zapowiedziała organizację forów z udziałem firm z zagranicy, w tym z USA i Kanady. – Dziś stawiamy nie tylko na to, że większość zakupów czynimy w polskim przemyśle zbrojeniowym, lecz także na to, by na zbrojeniówce zarabiać – mówiła wiceminister.
Jak wskazała wiceszefowa MON-u, spośród państw uczestniczących w SAFE Polska jest – obok Rumunii – jednym z dwóch, które wykorzystały dopuszczoną w pierwszej fazie programu formułę single procurement, czyli zakupów bez udziału innych krajów członkowskich – przy czym Rumunia, inaczej niż Polska, część zamówień złożyła u dostawców zagranicznych.
Wśród firm i instytucji, które otrzymają wsparcie od Ministerstwa Obrony Narodowej, są takie spółki PGZ-etu, jak Jelcz, HSW i Łucznik, a także: Airbus Polska, stocznie, producenci wyposażenia osobistego żołnierzy, instytuty Sieci Badawczej Łukasiewicz oraz wojskowe zakłady i instytuty badawcze.
autor zdjęć: MON

komentarze