Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zdementował doniesienia o możliwym przerzuceniu polskich wyrzutni systemu Patriot na Bliski Wschód. Zapewnił, że sprzęt pozostaje w kraju i nie ma planów jego relokacji. „Bezpieczeństwo Polski pozostaje absolutnym priorytetem” – podkreślił w mediach społecznościowych szef MON-u.
„Nasze baterie Patriot i ich uzbrojenie służą do ochrony polskiego nieba i wschodniej flanki NATO. Nic w tej kwestii się nie zmienia i nigdzie nie planujemy ich przemieszczać. Nasi sojusznicy dobrze wiedzą i rozumieją, jak ważne mamy tu zadania”, napisał szef MON-u w serwisie X.
Intensywne użycie w walce
Deklaracja ta jest bezpośrednią odpowiedzią na ustalenia „Rzeczpospolitej”, według których Stany Zjednoczone miały w nieoficjalnych rozmowach sugerować Polsce rozważenie przerzutu jednej z baterii Patriot na Bliski Wschód. Jak informowała gazeta, sondowano także możliwość przekazania pocisków PAC-3 MSE, które znajdują się już w wyposażeniu Wojska Polskiego.
Według tych doniesień propozycja miała być konsekwencją rosnącego zapotrzebowania na systemy obrony powietrznej w związku z wojną z Iranem. Intensywne użycie Patriotów przez USA i państwa regionu doprowadziło do szybkiego zużycia zapasów pocisków przechwytujących, co zmusza Waszyngton do poszukiwania dodatkowych zasobów wśród sojuszników.
„Rzeczpospolita” zwraca również uwagę na możliwe konsekwencje dla Polski – w tym ryzyko opóźnień w dostawach zamówionego uzbrojenia z USA, wynikające z ograniczonych mocy produkcyjnych i zwiększonego zapotrzebowania w warunkach konfliktu.
To my potrzebujemy pomocy
Ewentualne „oddanie” części zdolności OPL jest o tyle kłopotliwe, że Polska od lat korzysta ze wsparcia sojuszników NATO w tym obszarze. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 roku Niemcy rozmieściły u nas baterie Patriot, które przez wiele miesięcy chroniły przestrzeń powietrzną m.in. w rejonie Zamościa i południowo-wschodniej części kraju. Był to element szerszych działań wzmacniających wschodnią flankę NATO.
Równolegle Stany Zjednoczone utrzymują w Polsce własne komponenty obrony powietrznej – zarówno w ramach rotacyjnej obecności wojskowej, jak i ochrony infrastruktury, w tym bazy w Redzikowie. Amerykańskie systemy Patriot były też okresowo rozmieszczane na terytorium Polski już wcześniej, jeszcze przed pełnoskalową wojną w Ukrainie.
Obecnie bezpośrednią osłonę przeciwlotniczą rejonu Rzeszowa-Jasionki zapewnia komponent holenderski z wyrzutniami Patriot, który od grudnia 2025 roku przejął zadania od Niemiec i wcześniej działających tam sił amerykańskich.
Polska jest w trakcie intensywnego rozwoju obrony powietrznej. Podstawę kluczowego programu „Wisła” stanowią właśnie zestawy Patriot zintegrowane z systemem IBCS. Docelowo Polska ma dysponować ośmioma bateriami tego typu, jednak na dziś operacyjne są dwie – co dodatkowo ogranicza możliwość ewentualnego dzielenia się tymi zdolnościami.
autor zdjęć: NATO/ Portal X

komentarze