Zabiegi m.in. w komorze kriogenicznej, wędrówki po górach, mecze siatkówki, zwiedzanie Dolnego Śląska – to cześć programu turnusu rehabilitacyjnego dla rannych weteranów, który odbył się w Sokołowsku. Wzięli w nim udział także żołnierze poszkodowani na służbie z krajów NATO i partnerskich. – Spotkania z ludźmi, którzy mają podobne przeżycia, są dużym wsparciem – mówią żołnierze.
Na turnus rehabilitacyjno-integracyjny do „Ośrodka Wypoczynkowego Radosno” w Sokołowsku przyjechało około 50 osób – weteranów poszkodowanych z najbliższymi członkami rodziny, a także rodzin poległych żołnierzy. Już po raz drugi Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju zaprosiło także weteranów z innych państw NATO: Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii oraz z kraju partnerskiego – Ukrainy.
Po pierwsze: rehabilitacja
Dla wielu żołnierzy rannych na misjach pobyt wśród osób, które podczas służby odniosły podobne obrażenia fizyczne i psychiczne ma duże znaczenie. Podkreślają to polscy weterani poszkodowani, a ich koledzy z innych armii uważają podobnie. – Takie wydarzenia jak turnus w Sokołowsku budują poczucie przynależności i koleżeństwa. Umożliwiają weteranom odnowienie więzi z towarzyszami broni – mówi st. chor. Davy Swash, który 37 lat służył w armii brytyjskiej. Jak opowiada, współpracował z polskimi żołnierzami zarówno na zagranicznych misjach, jak i podczas międzynarodowych ćwiczeń.
Podoficer chętnie skorzystał z zaproszenia i przyjechał na turnus. Zaproszenie przyjęły także m.in. Ava Crabtree, przedstawicielka Międzynarodowej Koalicji Weteranów (Veteran Coalition International – VCI) oraz płk Kelly Brown, przewodnicząca Rady Dyrektorów Fundacji Sił Sojuszniczych (Allied Forces Foundation AFF). Polscy weterani poszkodowani od kilku lat współpracują z tymi dwiema organizacjami.
– Amerykańsko-brytyjska fundacja AFF organizuje dla rannych żołnierzy sportowe zawody wytrzymałościowe, które pomagają im w powrocie do zdrowia fizycznego i psychicznego – wyjaśnia Tomasz Kloc, prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju. Polscy weterani uczestniczyli m.in. w maratonie waszyngtońskim oraz w Cateran Yomp, czyli 24-godzinnym marszu w Szkocji. Na turnusie w Sokołowsku wspólne wędrówki po górach nie były tak ekstremalne, gdyż najważniejsza była rehabilitacja, czyli zabiegi fizjoterapeutyczne, m.in. w kriokomorze. Stowarzyszenie przywiozło do Sokołowska także część sprzętu rehabilitacyjnego, m.in. ergometry, orbitreki, rowery stacjonarne. Z tych urządzeń chętnie korzystali uczestnicy turnusu.
Polski system pomocy na tle innych
Podczas pobytu w Sokołowsku stowarzyszenie zorganizowało debatę na temat systemów wsparcia rannych na służbie żołnierzy, które obowiązują w różnych krajach. Wzięli w niej udział zaproszeni naukowcy z Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu, przedstawiciele Dowództwa Generalnego Sił Zbrojnych oraz weterani z USA i Wielkiej Brytanii, którzy byli równocześnie członkami organizacji zrzeszających byłych uczestników misji, np. Międzynarodowej Koalicji Weteranów czy Fundacji Sił Sojuszniczych.
– Rozmawialiśmy o tym, na jaką pomoc państwa mogą liczyć ranni na służbie żołnierze. Nasz system wsparcia dobrze wypada na tle innych krajów – mówi Tomasz Kloc. Jak podkreśla, w Polsce mniejszą rolę odgrywają organizacje pozarządowe działające na rzecz weteranów, w Wielkiej Brytanii czy w USA są one mocniej związane z państwowym systemem opieki nad rannymi żołnierzami. Niektóre nasze rozwiązania zapisane w ustawie o weteranach zainteresowały gości z zagranicy. Szczególnie zazdrościli oni polskim kolegom legitymacji weterana poszkodowanego, która uprawnia do ulg bez konieczności każdorazowego dokumentowania uprawnień.
Więzi bez barier
Polscy weterani pokazali gościom także turystyczne atrakcje Dolnego Śląska, zwiedzili wspólnie m.in. Zamek Książ, obejrzeli Panoramę Racławicką we Wrocławiu, czy podziemia kompleksu Riese. Na boisku do siatkówki rywalizowały wielonarodowe drużyny. – Podobały mi się zawody sportowe, bo dzięki takim rozgrywkom wszyscy byli bardziej zrelaksowani, nieważne okazały się też bariery językowe – mówi Ava Crabtree. – Niezależnie od miejsca, aktywności, narodowości czy języka między weteranami szybko i naturalnie nawiązują się więzi – dodaje płk Kelly Brown.
Zorganizowanie czwartej edycji „Turnusu rehabilitacyjnego dla weteranów rannych z Polski i ich członków rodzin 2026” było możliwe dzięki wsparciu głównego partnera Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju – firmy Lockheed Martin Global Inc., a także środkom, które organizatorzy otrzymują w ramach odpisu 1,5% podatku dla organizacji pożytku publicznego.
autor zdjęć: Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju

komentarze