Wytrawni żeglarze, sześć wyścigów i zażarta walka do samego końca – taki przebieg miały tegoroczne Régate de l’École Navale we Francji. 18 załóg z całego świata przez dwa dni rywalizowało na Atlantyku, a najlepsi okazali się… podchorążowie z gdyńskiej Akademii Marynarki Wojennej. Tegoroczna edycja imprezy uświetniła 400-lecie francuskich sił morskich.
Grande Régate de l’École Navale zaliczane są do najbardziej prestiżowych imprez żeglarskich we Francji. Za ich organizację odpowiada kilka instytucji, w tym miejscowa marynarka wojenna i uczelnia, która kształci dla niej oficerów. Początki zawodów sięgają 2001 roku, ale tegoroczna edycja była wyjątkowa. Nie dość, że przypadło ćwierćwiecze regat, to jeszcze impreza uświetniła czterechsetną rocznicę powołania francuskich sił morskich.
Na starcie stanęło 18 załóg z kilku kontynentów. Obok gospodarzy do rywalizacji przystąpili m.in. Amerykanie, Japończycy czy Norwegowie. W tym gronie znaleźli się także polscy podchorążowie z Akademii Marynarki Wojennej. – Do Francji jechaliśmy ze sporymi nadziejami, bo nasza załoga już wcześniej plasowała się w czołówce międzynarodowych regat w Hiszpanii i we Włoszech. Mieliśmy jednak świadomość, że konkurencja jest olbrzymia i dopchać się na podium nie będzie łatwo – przyznaje por. mar. Kamil Szczepaniuk, opiekun reprezentacji.
Trasa zawodów została wytyczona na Atlantyku, w pobliżu Brestu. Załogi dostały do dyspozycji jachty klasy J80. – Na co dzień korzystamy co prawda z łodzi nieco innego typu, za to o podobnej budowie. Dlatego kiedy dowiedziałem się, że będziemy rywalizować na J80, pomyślałem sobie, że… będzie dobrze – przyznaje st. mat pchor. Tymon Gajdziński, który w polskiej załodze pełnił funkcję sternika. On sam jest doświadczonym żeglarzem. Na co dzień reprezentuje klub WKS Flota Gdynia, który startuje w żeglarskiej ekstraklasie. Spory dorobek mają też jego koledzy. Nadzieje wydawały się więc tym bardziej uzasadnione.
Na początek załogi dostały szansę, by przetestować jachty i sprawdzić sam akwen. – Trasa została wytyczona w zatoce, łącznie liczyła dwie mile. Pogodę mieliśmy generalnie dobrą – wspomina sternik polskiej załogi. Kiedy zawodnicy ruszyli wreszcie do boju, siła wiatru oscylowała wokół 20 węzłów. – Same regaty zostały podzielone na dwa dni. Jachty stawały na starcie sześć razy, ale do klasyfikacji generalnej organizatorzy zaliczali pięć najlepszych rezultatów każdej z załóg – tłumaczy por. mar. Szczepaniuk. Polacy zaczęli wyśmienicie. W wyścigach rozegranych pierwszego dnia zajęli odpowiednio pierwsze, drugie i ponownie pierwsze miejsce. Na półmetku byli liderem, ale po piętach deptali im Norwegowie. Nazajutrz sytuacja zaczęła się komplikować. – Na metę pierwszego wyścigu norweska załoga przypłynęła o jedno miejsce przed nami. To sprawiło, że zrównaliśmy się punktami w klasyfikacji generalnej. Potem wiatr się jeszcze wzmógł. Łódki zaczęły pływać szybciej i bliżej siebie, w tłoku trudniej było manewrować. W jednym ze startów o mało co nie zahaczyliśmy o sąsiedni jacht. Na szczęście kolizji udało się uniknąć – wspomina st. mat pchor. Gajdziński. Polacy zdołali odzyskać prowadzenie, którego nie oddali już do końca. Norwegów wyprzedzili jednak zaledwie o jeden punkt.
Za zwycięstwo członkowie polskiej załogi otrzymali medale i ozdobną deskę ze specjalną inskrypcją. – Czy w przyszłym roku wybierzemy się do Francji, by bronić tytułu? Bardzo byśmy chcieli. Jeśli tylko dostaniemy taką możliwość, wystartujemy w regatach raz jeszcze – podkreśla st. mat pchor. Gajdziński.
Szkolenie żeglarskie to nieodłączny element studiów wojskowych w gdyńskiej Akademii Marynarki Wojennej. Przyszli oficerowie ćwiczą na jachtach, pływając zarówno po jeziorze, jak i Bałtyku. Odbywają także praktyki na pokładzie żaglowca szkolnego ORP „Iskra”. – Tego rodzaju przygotowanie jest bardzo ważne. Żeglarstwo pozwala oswoić się z morzem, uczy też pracy w zespole – tłumaczy por. mar. Szczepaniuk.
Skład zwycięskiej załogi:
St. mat pchor. Tymon Gajdziński, bsmt pchor. Krzysztof Leński, mat pchor. Waldemar Boczkowski, mat pchor. Leon Łochowski. Opiekunem reprezentacji był por. mar. Kamil Szczepaniuk.
autor zdjęć: AMW

komentarze