moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Wyścig snajperów

Strzelanie do celów naziemnych i powietrznych, również takich, których ze stanowiska snajperskiego… nie widać – z takimi wyzwaniami mierzyli się strzelcy wyborowi podczas międzynarodowych zawodów wojskowych w Danii. W rywalizacji wzięli też udział żołnierze 1 Lęborskiego Batalionu Zmechanizowanego.

 

Danish International Sniper Competition to jedne z najbardziej wymagających zawodów strzeleckich w Europie. Imprezę od prawie 20 lat organizuje duńska armia, a od trzynastu do rywalizacji zapraszani są strzelcy wyborowi z innych państw. W tegorocznej edycji w szranki stanęły 32 zespoły z Wielkiej Brytanii, Norwegii, Szwecji, Holandii, Litwy czy Irlandii. Do Danii pojechali także żołnierze 1 Lęborskiego Batalionu Zmechanizowanego.

REKLAMA

Drużyny rywalizowały w parach. Każda składała się ze strzelca i obserwatora, który naprowadzał swojego partnera na cel i weryfikował skuteczność ognia. Role się jednak zmieniały – podczas niektórych konkurencji spotterzy również chwytali za broń. – Zawody składały się z sześciu konkurencji rozłożonych na dwa dni, a także biegu snajperskiego – tłumaczy „Walder”, strzelec wyborowy z lęborskiego batalionu (ze względu na specyfikę służby nie ujawniamy jego nazwiska i stopnia). – Dużo maszerowaliśmy, biegaliśmy, działaliśmy pod nieustanną presją czasu i przeciwnika. Dynamika zawodów była spora – dodaje.

Pierwsza konkurencja polegała na odszukaniu i rażeniu celów o wysokiej wartości. – Na początek organizatorzy pokazali nam nagranie z drona. Zobaczyliśmy przemieszczającą się na przedpolu piechotę. Analiza obrazu pozwoliła nam zorientować się, gdzie mniej więcej mogą znajdować się nasze cele. Dokładnych koordynat jednak nie otrzymaliśmy – wspomina żołnierz. Strzelcy i spotterzy musieli samodzielnie namierzyć fantomy ukryte w zaroślach i wysokich trawach, a następnie otworzyć do nich ogień. – Cele znajdowały się w odległości 600–700 m od naszego stanowiska. Co więcej, po pierwszych strzałach, 300–400 m od nas zaczęły się podnosić tarcze z gongami, o których wcześniej nie wiedzieliśmy – relacjonuje „Walder”.

Kolejna konkurencja polegała na zwalczaniu celów niewidocznych dla strzelca. – Tarcze zostały ustawione w odległości 1100 m. Mniej więcej w połowie tego dystansu stał jednak mur – tłumaczy żołnierz. Snajper był więc zdany na obraz z kamery drona. Operator bezzałogowca wspólnie ze spotterem prowadzili obserwację, wypracowując dane o położeniu celu. Sam strzelec z kolei musiał w taki sposób ustawić karabin, by wystrzelony z niego pocisk przeleciał nad przeszkodą i w odpowiednim miejscu opadł. – Z tego rodzaju zadaniem mierzyłem się po raz pierwszy. To było naprawdę cenne doświadczenie, zwłaszcza w kontekście współpracy z bezzałogowcami, które na współczesnym polu walki są już przecież powszechne – podkreśla żołnierz.

Tymczasem podczas zawodów operatorzy dronów nie tylko wspierali uczestników, lecz także starali się pokrzyżować im szyki. Tak było chociażby w czasie konkurencji, która polegała na przemarszu do wskazanego regionu, założeniu stanowiska snajperskiego i likwidacji szeregu wskazanych wcześniej celów. – W czasie realizacji tego zadania byliśmy nieustannie śledzeni z ziemi i powietrza. Wokół krążyli też tak zwani walkerzy. Ich zadaniem było namierzenie pozycji strzelca czy spottera. Jeśli udało im się to raz, sędziowie odejmowali drużynie punkty. Jeśli doszło do tego po raz drugi, zespół kończył tę konkurencję z zerowym dorobkiem – wyjaśnia „Walder”. – Na szczęście my przeszliśmy przez tę konkurencję bez strat – dodaje.

Zawody kończył 11-kilometrowy bieg snajpera. Zespoły musiały pokonać trasę w jak najkrótszym czasie, a po drodze zmierzyć się z kolejnymi zadaniami. Podczas jednej z konkurencji żołnierze wbiegali w kanał, by kolejnych 300 m pokonać z nisko pochyloną głową. Na koniec strzelec musiał trafić do ukrytej wśród drzew czarnej tarczy. A kiedy tak się stało, specjalne urządzenie wyrzucało w powietrze wirujący dysk, który imitował drona. Jego także należało strącić.

Ostatecznie tegoroczną edycję imprezy wygrał jeden z zespołów snajperskich z Danii. Gospodarze okazali się również najlepsi w biegu snajpera. Ale to nie poszczególne lokaty były najważniejsze. – Podczas tych trzech dni zebraliśmy mnóstwo doświadczeń i wskazówek, które mogą przydać się w codziennym szkoleniu – zapewnia „Walder” i dodaje: – Dla mnie były to drugie międzynarodowe zawody. W ubiegłym roku brałem udział w rywalizacji na Litwie. Ale duńska impreza okazała się zdecydowanie bardziej wymagająca. Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję wrócić na nią w przyszłym roku.

Podczas zawodów strzelcy z Polski korzystali z karabinów wyborowych fińskiej firmy Sako.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: 7 BOW

dodaj komentarz

komentarze


W drodze po oficerskie gwiazdki
Atak i przejęcie dokumentów
Rosja testuje, Polska przechwytuje
Innowacje z PERUNA
Test w stratosferze
Pierwszy krok do Invictusa
Paczka z mundurem – pytania i odpowiedzi
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Wyścig snajperów
Mosty (nie tylko) dla Abramsów
Kolejny incydent z udziałem rosyjskich myśliwców
Spadochronowy triumf
Szczyt w Ankarze okiem eksperta
Polski Gnom
Ostatnia niedziela…
Saperzy z Bundeswehry budują „Tarczę Wschód”
PKW Irak zostaje w Jordanii
Jak szkolą się nurkowie bojowi?
Morska bryza w dwóch odsłonach
Baza śmigłowcowa. Miliony i strategiczne grunty
Polski napęd dla Kraba i Borsuka
Wojsko stawia na „armię talentów”
Czeskie śmigłowce w Polsce przeciw dronom
Prezydent RP o szczycie NATO
Inwestycje w bezpieczeństwo
Złoto-srebrne kajakarki, srebrni żeglarze
Wsparcie ma znaczenie
Dawka wiedzy na trudne czasy
Jak Ślązacy stali się panami własnego domu
„Koalicja chętnych” szykuje kolejne działania
Kolejny Husarz w powietrzu. Tym razem we Włoszech
Mark Rutte: nasza jedność fundamentem pokoju!
Śmierć w sercu Azji
MSPO i PGZ strategicznymi partnerami na kolejne lata
Poskromić kolosa
Pancerne starcie
Pierwszy Kormoran pod flagą NATO
Więcej sojuszniczych wojsk w Polsce?
Pierwszy krok do specjalsów
Żołnierze PKW Rumunia ćwiczyli w Bułgarii
Rząd: cele na szczyt w Ankarze osiągnięte
NATO zwiększy produkcję broni
Gen wojownika
Szef MON-u uhonorował bohaterów AK
Pieta Michniowska
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
MON i MSZ o szczycie NATO
Borsuki i roje dronów
Marzenia częściowo spełnione
Wielki sukces podchorążych z AMW
Tour przez garnizony
Powstał Komponent Obrony Pogranicza
Baobaby docierają do wojska
MON szuka dronów do zwalczania dronów
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Paliwowy krwiobieg NATO
Azjatycka szansa
Kierunek południe, czyli letnie praktyki na „Wodniku”
„Jak nas karmicie, tak będziemy wojować”. Dole i niedole 8 Pułku Piechoty

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO